Pacyfizm w literaturze pięknej

Autor: Janusz Termer
 

Wydaje się, że mniej lub bardziej bezpośredni wpływ owej kantowskiej myśli o ?wiecznym pokoju? jest znacznie głębszy i poważniejszy, niż mogłoby to wynikać z prostych konstatacji i stwierdzeń o wielkiej elitarności kantowskiej filozofii, niewielkich nakładach i zasięgu odbioru jego dzieł, wszelkich, rzeczywiście ogromnych barier i trudności ich rozumienia przez zwyczajnych czytelników niespecjalistów, niezawodowych filozofów. Ale wpływ ten jest niezaprzeczalny. Aczkolwiek trudne to jest do udowodnienia bez pomocy narzędzi, jakimi posługują się historycy i komparatyści idei, lecz przecież możliwe. Tu wystarczyć musi w gruncie rzeczy intuicyjne przekonanie (niekoniecznie tylko w bergsonowskim rozumieniu terminu), chociaż oparte także na pewnych, może i nielicznych, świadectwach i przesłankach, o znaczącym wpływie owej wielkiej idei kantowskiej na zachowania i postawy ludzkie, czyli na rzeczywistość polityczną, społeczną i kulturową ówczesnej Europy.

A czyż i literatura piękna mogła pozostać obojętna na to sprzężenie: istniejącej gdzieś na obrzeżach społecznej świadomości kantowskiej idei ?wiecznego pokoju? oraz tragicznych i traumatycznych doświadczeń tych czasów wojennych przeżyć, jakie stały się udziałem milionów ludzi na całym świecie? Pytanie oczywiście całkowicie retoryczne. Oto charakterystyczny i znamienny przykład. Pisarz polski, Józef Wittlin, któremu chcę tutaj poświęcić więcej uwagi pisze wprost w jednym ze swoich esejów z lat 20. XX w. Wojna, pokój i dusza poety, wydanie Zamość, 1925: ?Niegdyś wielki Kant opracował już ścisły, prawniczy plan urządzenia świata na zasadzie wiecznego pokoju. Przekonywał, że zwycięstwo, odniesione na wojnie, nie jest dowodem tego, że słuszna sprawa wygrała. Jest co najwyżej świadectwem fizycznej przewagi i talentów strategicznych.

Czas skończyć z uwielbieniem munduru. Ustanowiony został trybunał przy Lidze Narodów do rozstrzygnięcia sporów między poszczególnymi państwami. Może niedługo cały świat wróci do cywila i na całej kuli ziemskiej nie będzie już ani jednego żołnierza. Ale póki choć jedno państwo posiadać będzie składy amunicji, tak długo istnieje konieczność zbrojenia się wszystkich jego sąsiadów?.

Ale są też i pisarze, nad dorobkiem których warto się pochylić i spróbować przywrócić ich dorobek współczesnej na świadomości kulturowej i literackiej. Należy do nich moim zdaniem prozatorski dorobek Józefa Wittlina (1896?1976), czyli Sól ziemi. Ta powieść Józefa Wittlina bliska była ? w swej ogólnej wymowie pacyfistycznej ? europejskiej literaturze lat 20. i 30. (m.in. głośne powieści Jarosława Haszka ? Dobry wojak Szwejk, Henri Barbusse?a ? Ogień czy Ericha Marii Remargue?a ? Na zachodzie bez zmian) oraz ? w zakresie używanych środków literackiego wyrazu ? ekspresjonizmowi niemieckiemu (np. słynna swego czasu powieść Alfreda Döblina Berlin ? Alexanderplatz).

Józef Wittlin jako gorący zwolennik rodzących się po pierwszej wojnie światowej tendencji pacyfistycznych, był zarazem ? jako teoretyk i myśliciel czerpiący z doświadczeń historycznych ludzkości (wszak był tłumaczem wielkich ?mitopeicznych?, jak pisał W. H. Auden, eposów literackich starożytności ? Gilgamesza i Odysei, gdzie sprawy wojny i pokoju zajmują przecież niebagatelne miejsce) ? był wielkim sceptykiem w kwestii całkowitego rozwiązania tych od zawsze gnębiących człowieka problemów. Pisał wszak w cytowanym szkicu z wielkim przekąsem, niemal satyrycznym czy groteskowym dystansem i bolesną, dla samego autora Soli ziemi i dla ówczesnych oraz dzisiejszych czytelników jego utworu, ironią: ?Cała nasza cywilizacja jest nam pomocna w tem, aby nas między sobą poróżnić. Bywały więc wojny między białymi a czarnymi, bywały wojny różnych wyznań, różnych narodów, języków i metod rządzenia. Żadna jednak z tych różnic nie jest tak mocna, iżby wytrzymywała krytykę choćby zdrowego rozsądku. Śmierć człowieka, zadana przez człowieka, będzie wieczną zagadką i tragicznym węzłem; którego najodważniejsza myśl nie rozplącze bez trudu?.

Józef Wittlin wyrafinowany intelektualista i poeta odnalazł w swym huculskim prostaczku te pokłady mądrości, wiedzy i ?prostego? szczęścia, dzięki którym świat, mimo iż poddany niedługo potem jeszcze większemu szaleństwu totalnej drugiej wojny światowej, ostatecznie ?nie wypadł z ram?. Trafnie zauważa, Ewa Wiegandt, autorka krytycznego wydania Soli ziemi w ramach serii I Biblioteki Narodowej, że twórczość Wittlina ?zmierzała do poznania przez sztukę. Wszelkie ucieczki poza literaturę były jej z gruntu obce. Dzięki temu jego powieść o wojnie znaczy daleko więcej niż to zapowiada temat. Sugeruje, poprzez użycie analizowanych tutaj środków artystycznych, sensy o zasięgu uniwersalnym?.

Powieść zrobiła przez to między innymi prawdziwą międzynarodową karierę, była od razu tłumaczona na kilkanaście języków: niemiecki (z przedmową Józefa Rotha, autora słynnego Marsza Radetzky?ego), duński, czeski, rosyjski, angielski (dwukrotnie), francuski, włoski, szwedzki i węgierski, chorwacki, hebrajski, hiszpański, a na przełomie lat 60. i 70. ponownie w Niemczech i Austrii, a autor został wybrany członkiem korespondentem Niemieckiej Akademii Poezji i Języków w Darmstadcie. Dorobek prozatorski Wittlina uzupełniają jego wspomnienia Mój Lwów (Nowy Jork 1946) oraz eseje literackie zebrane w tomie pod znamiennym tytułem Wojna, pokój i dusza poety (Zamość, 1925) oraz Orfeusz w piekle XX wieku (Paryż 1963), zwłaszcza zaś napisany w 1962 autobiograficzny szkic pisma pośmiertne, mówiący o stosunku do własnej pracy literackiej.