Pozorna przemiana
 
Autor: Maria Szyszkowska
 
 
Polskie rządy są upartyjnione. Dotyczy to także urzędu prezydenta RP, bowiem  konieczna rezygnacja z członkostwa w PO przez Bronisława Komorowskiego nie znaczy, że przestały mu być bliskie poglądy tej partii. Lekceważenie opozycji i jej żądań przez zwycięską w wyborach partię sprawia, że to, co zgodne z interesem partyjnym jest wprowadzane w życie. Arystoteles nazwał demokrację zwyrodniałą jeżeli władający państwem myślą o własnym interesie a nie o dobru ogółu.

Zajęcie przez Donalda Tuska eksponowanego stanowiska w strukturach Unii Europejskiej znaczy tylko tyle, że urzeczywistniał oczekiwania Angeli Merkel, co zresztą wyraźnie się obserwowało, by podać jako przykład nie liczące się ze społeczeństwem podniesienie wieku emerytalnego. Zmiana premiera w Polsce jest czymś mało znaczącym, bowiem nowy premier reprezentuje tę samą linię w PO. Godne ubolewania są głosy nawołujące do niewyciągania konsekwencji z zachowania i stwierdzeń Radosława Sikorskiego oraz innych dostojników nagranych na taśmy.

Głęboko niepokojące jest to, że debaty polityczne i głosy opozycji koncentrują się wokół możliwych zmian, które czyniłyby mniej dokuczliwym panujący porządek społeczno gospodarczy. Niepokojące, bowiem opozycja nie rozumie tego, że kapitalizmu, czyli gospodarki neoliberalnej, nie da się reformować. Nie jest przypadkiem to, że jest wznawiany na Zachodzie ?Kapitał? Marksa, bowiem okazuje się, że zawarta w tym dziele krytyka kapitalizmu ma wymiar aktualny. System oparty na wyzysku pozostanie nim w swej istocie nawet jeśli byłyby przestrzegane prawa pracownicze. Pazerność, niepohamowana żądza zysku oraz poczucie bezkarności ? to przyczyny uzasadnionego poczucia braku bezpieczeństwa milionów obywateli. Decentralizacja wzmaga bezradność jednostek, które nie mają się do kogo odwołać.

Prywatyzacja i reprywatyzacja wprowadzona przez Solidarność skutkuje między innymi wyrzucaniem ludzi na bruk z ich dotychczasowych mieszkań. Prawo faktycznie działa wstecz, co przejawia się także w obniżaniu emerytur i przywilejów uzyskanych w czasach PRL na mocy obowiązującego wówczas prawa. Społeczeństwo jest zdezorientowane, bo ci, którzy żyli w czasach PRL przyłączają się do krytyki wszelkich przejawów tamtego okresu. Dobrze jest widziane na przykład krytykowanie Edwarda Gierka z powodu zaciągniętego przez niego długu, nie bacząc na to, że był on wielokrotnie mniejszy od tego, który obecnie za sprawą rządów Solidarności ciąży na Polsce. A ponadto widać wyraźnie, że dług zaciągnięty przez Gierka zaowocował inwestycjami z których do dziś korzysta społeczeństwo.

Kapitalizmu nie da się zreformować, bowiem wprowadza trwały podział ludzi na producentów i konsumentów. Wartość człowieka ginie w tym podziale. Deklamacjom o godności człowieka odpowiada w rzeczywistości traktowanie go jako płatnika podatków.

Ochrona zdrowia wymagałaby ze strony państwa rozwijania profilaktyki oraz ingerowania w nauczanie i przekazy medialne. Ale państwo zgodnie z ideologią liberalizmu pozbywa się wszelkich działań mających na celu ochronę człowieka. Skoro każdy ma sam sobie dawać radę, to w takim razie po co nam państwo? Nawet dziewiętnastowieczny liberalizm głosił, że państwo ma określone obowiązki wobec obywateli. John Stuart Mill twierdził, że ludzie chorzy psychicznie, sędziwi oraz nie dający sobie rady w życiu, powinni zaznać opieki ze strony państwa. Nie jest to sprzeczne z wolnością człowieka. Odwrotnie, służy jej. Pomocnicza rola państwa jest przez kolejne rządy Solidarności coraz mocniej wykpiwana.

Trudno odpowiedzieć na pytanie dlaczego intelektualiści i artyści nie protestują wobec liberalizmu gospodarczego zwłaszcza, że nie gwarantuje on automatycznie wolności badań naukowych i twórczości artystycznej oraz literackiej. Niezrozumiałe jest to milczenie, bowiem liberalizm ekonomiczny zaszczepia dążenie do wartości materialnych, do zysku jako celu życia człowieka. Rozbudza żądzę posiadania dóbr materialnych oraz podporządkowuje społeczeństwo interesom ludzi bogatych. Ludzie szlachetni, społecznicy, zostają zepchnięci na margines życia. Luksus rzekomo ma uszczęśliwiać. Media milczą na temat pustki duchowej ludzi bezwzględnych wobec innych.

Krytykuje się u nas inne państwa, zwłaszcza totalitarne, co sprawia pozór, że rozwiązania ustrojowe w Polsce są bardziej właściwe, a w każdym razie lepsze niż w czasach PRL. Krzycząc o wolności uzyskanej w 1989 roku wytwarza się atmosferę w której nie wypada stwierdzić, że wolności w PRL po październiku 1956 było więcej niż dziś. Pisałam o tym wielokrotnie, że panowała w wyżej określonych latach więcej wolności niż obecnie. Jesteśmy społeczeństwem jednoświatopoglądowym. Nie toczą się dyskusje światopoglądowe. Marksizm nagle przestał u nas zaznaczać się w sposobie myślenia, a jedyny polityk, który domagał się by odejść od liberalizmu ekonomicznego nie żyje.

Trzeba brać również pod uwagę to, że liberalizm ekonomiczny ?żywi się? wojnami. Są one organicznie splecione z dążeniem do zysku i to nie tylko firm zbrojeniowych. Natomiast ludzie o szerokich horyzontach myślowych, umiejący myśleć inaczej niż w kategoriach własnego interesu, zdają sobie sprawę, że obecnie każda wojna może być ostatnia. Zdają sobie sprawę, że grozi nam pokój cmentarny. Może więc warto zwrócić się ku tradycji i czerpać z niej nieurzeczywistnione idee, które są realne pod warunkiem przemian w sposobie edukacji pokoleń. Mam tu na myśli na przykład głoszony przez Adama Mickiewicza i jego następców ? socjalizm.
 
 
Res Humana nr 6/2014, s. 39-40