Trudne sprawy polskiej Temidy
 
Autor: Wacława Mielewczyk
 

Krajobraz spraw związanych z ?władzą sądzenia? czy ?trzecią władzą?, zaskakuje najpierw ostatnio rosnącą lawiną komunikatów medialnych, których ilość zdaje się być często odwrotnie proporcjonalna do ich jakości, do głębszego rozumienia wielu ?starych?, lecz i nowych problemów naszego wymiaru sprawiedliwości.

Powracają więc najpierw problemy ?stare?: notoryczne utyskiwanie na przewlekłość pracy sądów, kiedy wiarygodne statystyki nie wskazują na ową przewlekłość, zważywszy na ogólny, i to znaczny, wzrost spraw wnoszonych do sądów. W opinii Fundacji Court Watch, której wolontariusze od czterech lat obserwują działalność sądów i w sporządzanych raportach wskazują na różne mankamenty naszej Temidy, dobrze zarazem oceniają bezstronność sędziowską, w końcu fundamentalną kwestię dla wszelkiej poważniejszej oceny. A mimo to, stopień zaufania do sądów jest wciąż w Polsce niski (wynosi tylko 42 proc.), co oczywiście nie może zwalniać od potrzeby głębszego namysłu nad źródłami owego deficytu zaufania i potrzeby wielkiego wysiłku na rzecz jego wydatnego zmniejszenia, ze świadomością trwałości stereotypów, które trzeba uznać za nieusuwalne, bo wynikające z samej natury ?władzy sądzenia?.

Ale też pojawiają się i nowe kwestie, wobec których Temida musi stawić czoło. Przypomnijmy tutaj głośną sprawę rozstrzygnięć koszalińskiego sądu w sprawie owego batonika i skazanego za jego kradzież niepełnosprawnego umysłowo Arkadiusza K. i kontrowersyjnej decyzji szefa miejscowego więzienia, który go zwolnił, lecz bez zachowania stosownych procedur prawnych. Sprawa ta, roztropnie wyjaśniona z perspektywy owych procedur, przez sędzię Barbarę Zawiszę w jej tekście opublikowanym w ?Gazecie Wyborczej? (numer z 30 września 2014), ujawniła zarazem ważną w tej sprawie kwestię odmiennego traktowania czynów o małej szkodliwości społecznej w istniejących zapisach kodeksowych, co wymaga, być może, stosownych uściśleń. I jest sprawa, last but not least, która porusza i boli opinię publiczną: to kwestia orzeczeń warszawskich sądów w sprawie reprywatyzacji mienia z dekretu Bieruta, orzeczeń, z których wynikają rozległe straty w dobru wspólnym, w budżecie miasta, zastąpione horrendalnymi zyskami różnych pseudospadkobierców, występujących ostatnio coraz częściej w kostiumach ?kuratorów?, za którymi ukrywa się chciwość jeśli nie działalność po prostu przestępcza. Pisaliśmy już na ten temat niedawno na naszych łamach i powracamy do tej sprawy ponownie, tym bardziej, że nie słychać na ten temat ani jednego słowa ze strony przedstawicieli Temidy oraz tych instytucji i osób od których zależy kształt odpowiednich rozwiązań legislacyjnych.

Wspominamy o tej sprawie (obszernie oświetlonej w wypowiedzi prasowej wysokiego urzędnika warszawskiego ratusza, ?GW? z 4?5 października 2014) zachęceni treścią obszernej rozmowy z pierwszą prezes Sądu Najwyższego prof. dr hab. Małgorzatą GERSDORF i opublikowanej w tegorocznym nr 2 kwartalnika Stowarzyszenia Sędziów Polskich IUSTITIA. Rozmowy z osobami pełniącymi tyle zaszczytne co odpowiedzialne funkcje w państwie, należą do rzadkości. Ta rozmowa zdaje się zmieniać dotychczasowy zwyczaj: jest bardzo otwarta, konkretna i odważna. Oto jej fragmenty, które skupiły naszą uwagę: ?Będę namawiała ministra sprawiedliwości ? odpowiada na pytanie swoich rozmówców, sędziów Krystiana Markiewicza i Bartłomieja Przymusińskiego na temat obecnego modelu nadzoru MS nad sądami ? aby ograniczał swoje uprawnienia. Nie da się wyraźnie oddzielić od nadzoru administracyjnego spraw, w których sędziom przysługuje atrybut niezawisłości, a więc istnieje realne ryzyko wpływu poprzez nadzór administracyjny na sferę orzeczniczą. Sędzia nie jest urzędnikiem, musi być absolutnie niezależny, nie może się obawiać, że z jego rozstrzygnięcia ktoś będzie niezadowolony. Inną rzeczą jest to, że musi to być sędzia odpowiednio wyszkolony i dobrze zarabiający??.

Czytamy dalej stanowisko pani prezes w sprawach, o których wcześniej wspominaliśmy: ?Niska ocena sądownictwa w Polsce jest niezasłużona. Sądzę, że KRS powinna w większym stopniu, choć zauważam duża poprawę w tym zakresie, dbać o dobre imię i wizerunek sądownictwa, utrzymywać dobre relacje z mediami. Powtarzane są stereotypy o przewlekłości postępowań, złym zachowaniu sędziów w czasie rozprawy. Tymczasem z informacji uzyskanych z MS wiadomo, że czas rozstrzygnięcia sprawy mieści się w europejskich standardach? Mam wrażenie, że media znalazły sobie kolejnego ?chłopca do bicia?, tj. sędziów. Jest to nieroztropne zachowanie tzw. czwartej władzy?. I dalej: ?Z przykrością muszę stwierdzić, że przyłączył się do tego ostatnio prof. L. Balcerowicz, atakując na łamach ?Dziennika Gazety Prawnej?, a następnie ?Rzeczpospolitej? wymiar sprawiedliwości, propagując poglądy wręcz anarchistyczne, wrogie sądownictwu, polegające na namawianiu społeczeństwa do swoistego nieposłuszeństwa cywilnego poprzez dokonywanie społecznych nacisków na sądy?.

I w końcowej części rozmowy są ważne myśli na temat uwolnienia sądów z tzw. gorączki legislacyjnej. ?Obarczanie sędziów coraz większą ilością spraw do rozpoznania uważam za działanie szkodliwe, godzące w niezawisłość i niezależność władzy sądowniczej?. I trzeba rozwiązać ten problem poprzez ? zgodnie ze standardami międzynarodowymi ? rozwijanie ?alternatywnych sposobów rozwiązywania sporów, tzw. ADR-y, tj. mediacje, arbitraże, komisje pojednawcze?.

Z uznaniem i szacunkiem trzeba powitać te wypowiedzi, choć adresowane głównie do środowisk sędziowskich, są zarazem bliskie słowom wyrytym na frontonie gmachu warszawskich sądów: ?Sprawiedliwość jest ostoją mocy i trwałości Rzeczypospolitej?: słowom definiującym nie tylko istotę naszego państwa, lecz wyznaczające horyzont świadomości obywatelskiej nas wszystkich.
 
Res Humana nr 6/2014, s. 3-5