Refleksje na koniec roku
 
Autor: Zdzisław Słowik
 
 
Choć zdawało się na początku tego roku, że nic nas nie zaskoczy, że wszyscy wiemy, że na Ukrainie wrze, że uczcimy 25.lecie III Rzeczypospolitej, że będą też dwie kampanie wyborcze, nie budzące nadmiernych emocji, i że poza tym nie będzie źle, a może nawet będzie lepiej. Tymczasem dynamika procesów społecznych raz jeszcze ujawniła swoje nieprzewidywalne oblicze.

Oto najpierw, ukazała się w postaci brudnej afery nazwanej podsłuchową, kiedy to z dziecinną łatwością grupa kelnerów dokonała na zlecenie w ekskluzywnych warszawskich restauracjach nagrania kilkunastu ważnych ministrów oraz prezesa NBP, a więc osób usytuowanych w kluczowych instytucjach państwa. Nie zdawali sobie nagrywani z tego sprawy, nie zostali ostrzeżeni przez stosowne służby i w końcu niczego ważnego w nagranych rozmowach nie powiedzieli. A jednak sam przestępczy proceder nagrywania, a także uczestnictwo w nim wysoko nakładowego kolorowego tabloidu, nadało aferze, wciąż niewyjaśnionej, wymiar wydarzenia, które wywołało nieadekwatne do jego wagi nerwowe reakcje ich już najwyższych w państwie przełożonych.

Przy wszystkich możliwych interpretacjach tej afery nie sposób nie stwierdzić, że ukazała ona słabość czy dysfunkcyjność wielu istotnych struktur państwowych, wskutek czego odniosło się wrażenie zachwiania gmachu całego państwa.

Dlatego uprawniony wydaje się pogląd, że afera podsłuchowa stała się jakby katalizatorem zmian na szczytach polskiej nawy państwowej. Choć wiele na ten temat było wcześniej różnych spekulacji, decyzja odejścia premiera Tuska z szefa polskiego rządu na wysokie stanowisko w Unii Europejskiej, była jednak zaskoczeniem. Można wskazać na sto różnych racji za i racji przeciw tej decyzji, i w każdej odnaleźć cząstkę prawdy. Pomińmy na tym miejscu ten rodzaj dociekań, bo lepiej zatrzymać się nad następstwami tej decyzji, w rezultacie której dokonała się istotna jakościowo rekonstrukcja dotychczasowego gabinetu, a czele którego stanęła marszałek Sejmu Ewa Kopacz.

Efekt odejścia premiera Tuska ? pamiętając o jego wielu osobistych talentach i sukcesach oraz realnych osiągnięciach, w warunkach wojny wypowiedzianej mu przez Jarosława Kaczyńskiego i jego polityczny zakon, i trwającej nieprzerwanie od samego początku jego premierostwa ? okazał się wszelako korzystny dla Polski i zapewne dla samego Donalda Tuska. Nowa premier w sondażu zaufania do polityków awansowała na drugie miejsce, tuż za prezydentem Bronisławem Komorowskim, i zaufanie do jej osoby wzrosło od sierpnia br. aż o 24 pkt. proc ? do 59 proc (CBOS, październik 2014). Zadowolenie z tego, że na czele rządu stanęła Ewa Kopacz zadeklarowało z kolei 44 proc. badanych Polaków. To nie tylko efekt samego faktu zmiany kierownictwa rządu, ale także exposé pani premier wygłoszonego w Sejmie: wystąpienia zwięzłego, konkretnego i z ważnym przesłaniem zwróconym po prostu do zwykłych ludzi, zwłaszcza tych wszystkich, którzy oczekują od państwa pomocy i wsparcia, bo sami nie dają sobie rady w obecnych warunkach. I była w wystąpieniu też mowa o potrzebie dbałości o stan bezpieczeństwa państwa wobec niestabilności sytuacji u naszych wschodnich granic, słowa wypowiedziane dobitnie, ale i spokojnie: bez tych ponad miarę emocji, które Donaldowi Tuskowi podpowiedziały, u progu lata tego roku, słowa sugerujące powstanie sytuacji nie pozwalającej polskim dzieciom podjąć we wrześniu nauki szkolnej.

Dodajmy: za tym wspomnianym osobistym sukcesem pani premier jest niemniejszy sukces tej formacji politycznej, której stała się teraz liderem, formacji politycznego środka, która w polskich realiach społeczno-kulturowych oraz istniejącej strukturze sceny politycznej, starała się, przy wielu niekonsekwencjach, sterować państwem w sposób zapewniający mu względną stabilizację i widoczny rozwój. Ten kierunek i sposób działania rządu Ewa Kopacz uznała za swój drogowskaz.

Jego treść i charakter w rozwiązywaniu wszystkich polskich spraw ma charakter fundamentalny, i ma ten drogowskaz umiaru i zwykłego rozsądku wartość szczególną w przypadku polskiej polityki zagranicznej. Bo wymaga ona, zwłaszcza polityka zagraniczna Polski ukierunkowana na Wschód, poważnej korekty, w wyniku której wyłoni się najpierw bardziej złożony obraz sytuacji w Putinowskiej Rosji, sytuacji na Ukrainie i dramat jej wschodnich regionów; obraz uwolniony od wyjątkowo zmasowanego i jednostronnego przekazu faktów i ich interpretacji w narracji naszego politycznego i medialnego meanstreamu. Jestem pod wrażeniem lektury studium naukowego młodej poznańskiej uczonej na temat stanu spraw w ukraińskim Donbasie, widzianych w perspektywie tożsamości regionalnej tego regionu, jak i całej Ukrainy (piszę o tej książce obszerniej w innym miejscu tego numeru), aby uznać potrzebę zmiany dotychczasowej polityki wschodniej naszego państwa, za sprawę ważną spośród ważnych, ponieważ jej dotychczasowy kierunek zakończył się uprzejmym ? powiedzmy szczerze ? wykluczeniem Polski z uczestnictwa w podejmowaniu przez Zachód kluczowych decyzji w sprawie sytuacji na Wschodzie.

Premier Ewa Kopacz zasygnalizowała w sposób, który nie spodobał się rozhisteryzowanym mediom, swój stosunek do sytuacji na Ukrainie i całego jej otoczenia w sposób przeniknięty troską o ludzkie życie, jako wartość samą w sobie, która tam doświadcza dziś dramatu przekraczającego ludzką wyobraźnię.
Jeśli ta wrażliwość, umiar i kultura wyznaczy horyzont najbliższego polskiego czasu, to obecny rok, który mija, wolno będzie uznać za wydarzenie, które nie może nie budzić szacunku i uczucia dobrej nadziei.
 

Res Humana nr 6/2014, s. 2-3