Ukraina po Mińsku

Autor: Jerzy J. Wiatr
 

Zawarte w Mińsku porozumienie o rozejmie na Ukrainie wisi na włosku. Jego trwałości zagrażają działania zbrojne podejmowane z oczywistym naruszeniem uzgodnionego zawieszenia broni, o co władze ukraińskie oskarżają prorosyjskich separatystów (i władze Federacji Rosyjskiej).  Nie da się jednak zaprzeczyć, że to już nie jest tak otwarty i krwawy konflikt zbrojny, jak przed Mińskiem. Pytanie zasadnicze dotyczy przyszłości ? przyszłości Ukrainy i przyszłości stosunków między Rosją i Zachodem.

W obu tych sprawach trudno w tej chwili o optymizm. Ukraina stoi przed pogłębiającym się kryzysem. Ma on trzy główne aspekty. Po pierwsze: separatyzm na wschodzie kraju nie wygasł i w tej chwili trudno prognozować, jaki kształt miałoby przyjąć państwo ukraińskie, by zachować integralność terytorialną nie w drodze militarnego sukcesu, który jest nie do osiągnięcia, lecz w drodze konstytucyjnego kompromisu. Po drugie: gospodarka ukraińska pogrąża się w kryzysie, co zderza się boleśnie z wielkimi oczekiwaniami na szybką poprawę, które towarzyszyły zeszłorocznemu zwycięstwu kijowskiego Majdanu. Grozi to wybuchem społecznego protestu na wielką skalę. Po trzecie wreszcie: w ukraińskiej elicie politycznej widać pogłębianie się konfliktu miedzy umiarkowanymi i radykałami, co może doprowadzić do otwartego kryzysu władzy. Przezwyciężenie tych problemów wymaga wielkiego hartu ducha i mądrości politycznej społeczeństwa ukraińskiego i jego politycznych przywódców. Wymaga także mądrze udzielanej pomocy Unii Europejskiej i USA. Zagraniczni przyjaciele Ukrainy nie powinni podsycać nastrojów konfrontacyjnych, zachęcać Ukraińców do bezkompromisowości, dyskredytować wysiłki przywódców Francji i Niemiec, bez inicjatywy których nie byłoby porozumienia w Mińsku. Jest to bowiem moralnie naganne, gdyż cenę takiej bezkompromisowości płacić będzie Ukraina. Jest także politycznie błędne, gdyż zmniejsza a nie zwiększa zagrożenie pokoju w Europie.
 
Bójka w ukraińskim parlamencie
 
Trudno też o optymizm, gdy idzie o prognozowanie polityki rosyjskiej i stosunków między Rosją i Zachodem. Krytycy porozumienia mińskiego dowodzą, że jest ono sukcesem Rosji. W domyśle sugerują, że ten rosyjski sukces to porażka demokratycznego Zachodu. To nie wydaje mi się trafne. Również w interesie demokratycznego Zachodu leży zatrzymanie konfrontacji i powrót do normalnych stosunków z Federacją Rosyjską. To trudne i wymaga cierpliwej, długofalowej polityki. Obecny stan rzeczy nie powstał w lutym czy marcu 2014 roku, gdy Rosja podjęła ingerencję w sprawy Ukrainy. Roman Kuźniar, wybitny znawca stosunków międzynarodowych i doradca Prezydenta RP, w wydanej w 2011 roku książce wyraził pogląd, że zwrot Rosji ku budowaniu własnego systemu sojuszy i odwrócenia się od Zachodu był konsekwencją nieżyczliwej wobec Rosji polityki USA i stwierdził, że głośne przemówienie Putina w Monachium w lutym 2007 roku było ?ostatnim rozpaczliwym ostrzeżeniem pod adresem Zachodu?, co zostało ?źle zrozumiane i zignorowane? (Pozimnowojenne dwudziestolecie 1989?2010, Warszawa 2011, s. 420). Dziś ? po aneksji Krymu i rosyjskiej ingerencji w zbrojny konflikt w Donbasie ? stosunki miedzy Zachodem i Rosją przypominają czasy ?zimnej wojny?. Czy możliwe jest zapobieżenie eskalacji konfliktu i powrót do stanu, gdy ? na początku tego stulecia ? Rosja pozostawała w dobrych, partnerskich stosunkach z Zachodem?

Wymaga to woli porozumienia po obu stronach. Po stronie rosyjskiej nie widać obecnie tęsknoty za czasami, gdy prezydent Putin wyrażał solidarność z USA po zamachach 11 września a Rosja udzieliła Stanom Zjednoczonym znaczącej pomocy logistycznej w ich uderzeniu na opanowany przez talibów Afganistan. W społeczeństwie rosyjskim panuje euforia z powodu aneksji Krymu postrzeganej jako narodowy sukces. Nie przeczy to istnieniu antyputinowskiej opozycji, ale wyjaśnia, dlaczego jest ona słaba, niezdolna do skutecznego przeciwstawienia się polityce Kremla. Ta zaś pozostanie konfrontacyjna tak długo, jak długo Zachód będzie miał Rosji do zaoferowania tylko groźby i sankcje. Skuteczność tej polityki jest dyskusyjna. Natomiast jest dla mnie oczywiste, że zmianę polityki rosyjskiej wobec Zachodu, a tym samym wobec kryzysu ukraińskiego, można uzyskać nie samymi tylko sankcjami, lecz przede wszystkim otworzeniem przed Rosją atrakcyjnej perspektywy nowego otwarcia, w ramach którego uzasadnione interesy Federacji Rosyjskiej będą respektowane przez Zachód, a Rosja powróci do polityki życzliwej współpracy z USA i Unią Europejską.

To bardzo trudna droga o nieznanym rezultacie końcowym. Kompromisowe porozumienie w Mińsku to mały kroczek w tym kierunku. Doceniać jego znaczenie to nie to samo, co wierzyć w pełny sukces polityki wielkiego kompromisu. Nie widzę jednak innej, lepszej drogi. Dlatego opowiadam się za tym, by nie przekreślać tego porozumienia, lecz podejmować próby wykorzystania go dla budowania pokojowej przyszłości Ukrainy i Europy.
 
 
Res Humana nr 2/2015, s. 1-2