Czy Netanjahu doprowadzi do ponownego przyjścia Mesjasza?
 
Autor: Uri Jerzy Huppert
 
Beniamin Netanjahu, premier Izraela, został zaproszony do wygłoszenia przemówienia przed członkami dwóch izba Kongresu w Waszyngtonie. Netanjahu przyjął zaproszenie republikańskiej większości w Kongresie. Przemówienie ma odbyć się tuż przed przypadającymi w marcu wyborami do izraelskiego parlamentu (Knesetu).

Republikanie, skonfliktowani z demokratycznym prezydentem i sprzeciwiający się jego polityce, entuzjastycznie przygotowują przyjęcie prawicowego premiera Izraela. Ponoć właśnie z podium Kongresu Netanjahu ma zamiar publicznie zaatakować prezydenta Obamę.

Netanjahu, służąc zajadłej wojnie republikanów z Obamą, sądzi, że jego dramatyczne i mocno naświetlone przed media wystąpienie, będzie doskonałym atutem w walce o władzę w Izraelu.

Jak będzie wyglądać wizyta Netanjahu w USA?

Obama ostentacyjnie nie przyjmie premiera Izraela na audiencji. Wiceprezydent Biden i wielu demokratycznych kongresmanów i senatorów opuści salę obrad, zaznaczając swoją dezaprobatę dla ?prorepublikańskiego? przywódcy Izraela.

Jak to możliwe, że miniaturowe państwo na dalekim Bliskim Wschodzie staje się ważnym graczem na politycznej arenie największego światowego mocarstwa? Czyżby ?tajna żydowska mafia? knuła coś, aby podważyć prestiż prezydenta Stanów Zjednoczonych? Raczej nie. Największe organizacje amerykańskich Żydów, w tym prezes Organizacji Żydów Reformowanych (reprezentującej absolutną większość żydów w USA) czy przez Ligi Przeciw Zniesławieniu (Anti-defamation League) zażądały by Netajahu odwołał swe przemówienie przed Kongresem. Podobne oczekiwania przedstawili demokratyczni parlamentarzyści pochodzenia żydowskiego (warto pamiętać, że większość amerykańskich Żydów głosuje na demokratów).

A więc gdzie należy szukać powodów tego bezprecedensowego zaangażowania prawicy izraelskiej i Beniamina Nentajahu w wewnątrzamerykański konflikt partyjny? Kluczem jest to radykalny, bezpardonowy fundamentalizm protestanckich ewangelików, będący w symbiozie z fundamentalizmem żydowskich osadników na terenach Autonomii Palestyńskiej i ich politycznymi reprezentantami w Knesecie, z ?Bibi? Netanjahu na czele.

Paradoksalnie, między fundamentalistycznymi ugrupowaniami ewangelików i nacjonalistyczno-religijnymi żydami w Izraelu, zostały nawiązane głębokie kontakty i współpraca na płaszczyźnie politycznej. Chrześcijański ewangelicki ruch fundamentalistyczny lansuje koncepcję, że ponowne przyjście Mesjasza jest uwarunkowane powrotem żydowskiej diaspory do swej historycznej ojczyzny. Ewangelicy warunkują swe poparcie dla Izraela, powrotem współczesnych Izraelczyków do granic biblijnych, z Judeą i Samarią włącznie. Fundamentalizm ewangelicki w USA podbudowuje ekspansjonistyczne dążenia radykalnej, motywowanej religijnie, prawicy izraelskiej. Na jej czele stoi Beniamin Netanjahu, jedynie pozornie świecki polityk.

W Stanach Zjednoczonych, dla 60 milionów ewangelików, ?Bibi? jest reprezentantem mesjanizmu, pochodzący wprost z Ziemi Świętej obrońca republikańskich wartości. Te miliony chrześcijan, dosłownie interpretujących Biblię, to trzon elektoratu Partii Republikańskiej. Dla radykalnych ewangelików Netanjahu jest gwiazdą. Jest doskonałym białym osiołkiem, który ułatwi ponowne przyjście Mesjasza. A w oczekiwaniu na niego wesprze Republikanów. Za cenę konfliktu z Białym Domem i z Partią Demokratyczną Netanjahu postara się zwiększyć swoje szanse na zwycięstwo w najbliższych wyborach w Izraelu.

Raymond Aaron, słynny francuski politolog, wierzył, że po upadku świeckich totalitaryzmów (brunatnego i czerwonego), nadejdzie czas światłego liberalizmu. Jaka tragiczna pomyłka!

Na naszych oczach rośnie w siłę krwawy fundamentalizm muzułmański. Dociera on już powoli do kolebki cywilizacji europejskiej. Równolegle, w świecie zachodnim postępuje sojusz protestanckiego fundamentalizmu ewangelików amerykańskich z mesjanistycznym fundamentalizmem żydowskim w Izraelu. Węzeł współpracy między chrześcijańskimi i żydowskimi radykałami staje się coraz trwalszy. Węzeł ten zaplata gorliwie Beniamin Netanjahu. To właśnie Republikanie wynieśli go na piedestał męża opatrznościowego.

Czyżby wybory do Knesetu, które odbędą się 17 marca tego roku miałyby zadecydować czy Netanjahu jest rzeczywiście sługą Boga czy fałszywym mesjaszem? Innymi słowy, czy staniemy na progu apokalipsy, którą podyktują fundamentalizmy XXI wieku, czy ockniemy się w przeddzień katastrofy powracając do racjonalnego myślenia?

Gdy Netanjahu wygra wybory parlamentarne w Izraelu, a Republikanie wejdą do Białego Domu, należy oczekiwać na ponowne przyjście Mesjasza, a po drodze przygotowywać się do apokalipsy. Święta Góra Moria w Jerozolimie, ze Ścianą Płaczu, jako ostatnią pozostałością po Drugiej Świątyni, oraz meczetem Al-Aksa, mogą stanowić doskonały punkt zapalny do biblijnej pożogi.
 
 
Res Humana nr 2/2015, s. 22-23