Klauzula sumienia a prawa pacjenta
 
Autor: Wanda Nowicka
 

Witam bardzo serdecznie wszystkich zebranych na dzisiejszej debacie, z propozycją skupienia uwagi na niezwykle ważnej i głośnej ostatnio w kraju sprawie, a mianowicie klauzuli sumienia. Ale nie samej klauzuli sumienia, lecz nad tym, jak klauzula sumienia wpływa na sytuację i prawa pacjenta. Innymi słowy, czy klauzula sumienia, która stała się tak ważna dla części lekarzy, nie ogranicza praw pacjentów, ich uprawnień gwarantowanych obowiązującym w Polsce prawem.

Problem klauzuli sumienia, który w tej chwili ogniskuje uwagę opinii publicznej, nie jest problemem nowym. Problemem tym zajmuję się osobiście od bardzo wielu lat. Obecnie sprawa klauzuli wybuchła przy okazji dwóch wydarzeń: jednym z nich to deklaracja wiary podpisana przez część środowiska lekarskiego, a drugim to tzw. sprawa profesora Chazana. Choć nie ma tutaj następstwa przyczynowo-skutkowego, to jest na pewno następstwo w czasie i na pewno ta sprawa ujawniła jak bardzo ważny jest to problem.

Sięgając do wspomnianych moich osobistych doświadczeń z przeszłości chciałabym państwu przypomnieć sprawę, która była kiedyś bardzo głośna, i również m.in. wiązała się z klauzulą sumienia, a także łamaniem praw pacjenta właśnie poprzez odwoływanie się przez lekarzy do klauzuli sumienia. Kilka spraw było już w Strasburgu w tej sprawie, ale ta sprawa z 2008 roku, którą chcę przypomnieć, dotyczyła 14-latki z Lublina. Wówczas zarówno regionalny pełnomocnik do spraw ginekologii i położnictwa prof. Oleszczuk, który zresztą podpisał obecnie deklarację wiary, skorzystał z prawa do klauzuli sumienia, żeby nie pomóc dziewczynce, jak również szpital w Lublinie, który odmówił realizacji prawa pacjentki do świadczeń. Ale tak naprawdę sprawa ta wydarzyła się tuż po tym, jak ówczesna minister zdrowia, Ewa Kopacz, zdecydowała się na wycofanie z systemu prawa jedynego instrumentu, który w sposób systemowy dawał szansę na rozwiązanie tego problemu, a było nim istniejące rozporządzenie, które obligowało szpitale, które mają trudności z realizacją pewnych świadczeń, do tego, żeby szpital mógł zawierać kontrakty z wykonawcami, z podwykonawcami danych świadczeń. Pani minister w maju 2008 roku usunęła to rozporządzenie, a w czerwcu wyniknęła sprawa 14-latki z Lublina, co potem w jakiś sposób odbiło się rykoszetem ponieważ minister Kopacz musiała szukać szpitala, który przerwie dziewczynce ciążę.

Choć w końcu ta sprawa została załatwiona zgodnie z prawem to przecież ujawniła istotne niedostatki w systemie służby zdrowia. Rządząca koalicja, wtedy i obecnie, nie wyciągnęła z tej sprawy stosownych wniosków.

Wspominałam już, że jednym z powodów naszego dzisiejszego spotkania jest tzw. sprawa prof. Chazana. Warto przy tej sprawie zwrócić uwagę na fakt, że choć wiele tego typu przypadków, w których kobiety napotykają na trudności w wyegzekwowaniu świadczeń miało, ma miejsce i obawiam się, że będzie miało w przyszłości, to ta sprawa okazała się bolesna głównie dlatego, że dziecko to zostało urodzone wbrew woli samych zainteresowanych, i wbrew prawu.

Rzadko się zdarza, żeby osoby, których dotknie tak bardzo poważne naruszenie praw człowieka miały zarazem ogromną determinację, aby dochodzić sprawiedliwości. Dlatego chciałabym w związku z tym wyrazić przede wszystkim głębokie współczucia z powodu tej tragedii, która dotknęła panią Agnieszkę i pana Jacka (ich imiona podaję za publikacją czasopisma ?Wprost?), a jednocześnie podziękować im za to, że mimo tej traumy, którą przechodzą są zdecydowani, tę sprawę doprowadzić do końca, to znaczy, żeby winni ponieśli odpowiedzialność, a jednocześnie doszło do sytuacji, w której kolejne pacjentki nie będą narażone na podobne traktowanie.

Mogłoby się wydawać, że sprawa profesora Chazana jest sprawą wygraną. Bo został zwolniony, instytucje publiczne takie jak Ministerstwo Zdrowia, NFZ, Rzeczniczka Praw Pacjenta pokazały, że prawo zostało złamane. To dużo w takim kraju jak Polska, w którym do tej pory trudno było usłyszeć takich jasnych i konkretnych deklaracji.

Ale oczywiście to nie wystarczy. Nie ma powodu do radości, bowiem tak naprawdę wygląda na to, że nic więcej nie myśli się o tym, żeby w sposób systemowy ten problem rozwiązać. Żeby nie tylko reagować wtedy, kiedy dojdzie do nieszczęścia, tylko żeby tym nieszczęściom zapobiegać zanim one się wydarzą poprzez wprowadzenie odpowiedniego systemu rozwiązywania konfliktu między klauzulą sumienia a prawami pacjenta.

W tej sprawie złożyłam interpelację poselską, pytając ministra zdrowia, czy w ogóle rozważa podjęcie jakichkolwiek systemowych rozwiązań w tej sprawie, sugerując powrót do tego rozporządzenia, o którym mówiłam, czyli do zawierania kontraktów z podwykonawcami w przypadku, gdy dana placówka medyczna nie jest w stanie zapewnić realizacji tego świadczenia. Pytam też o to, co z funkcjonariuszami służby zdrowia takimi jak dyrektorzy szpitali oraz krajowi czy regionalni konsultanci, którzy mają obowiązek zapewnienia pełnej dostępności do świadczeń najwyższej jakości zgodnie z osiągnięciami współczesnej medycyny. Tutaj nie może być takiej sytuacji, że konsultanci korzystają z prawa do klauzuli sumienia czy deklaracji wiary. Ale jak widać ta sytuacja nadal pozostaje nierozwiązana, bowiem wspomniany przeze mnie regionalny konsultant z Lublina, prof. Oleszczuk, został niedawno ponownie powołany, mimo skarg, na stanowisko owego konsultanta regionalnego.

Nie mamy się więc z czego cieszyć. Dobrze, że były słowa krytyki, stosownej krytyki, ale z tej krytyki powinny wypływać konkretne wnioski. A my pamiętajmy, że mamy wciąż całe ministerstwo, a mam na myśli Ministerstwo Sprawiedliwości, które stoi na straży, aby nic dobrego w tej sprawie się nie wydarzyło. Myślę tu przede wszystkim o działającym pod kierownictwem ministra Marka Biernackiego, wiceministrze Królikowskim, który do końca bronił prof. Chazana i co więcej ? podpowiada osobom takim jak Chazan co mają robić, żeby prawa pacjenta nie były przestrzegane. To przecież on podpowiedział w programie radiowym, że można zmieniać statuty szpitali. I zaraz potem co się wydarzyło? Szpital w Wołominie zmienił statut, żeby pewnych świadczeń w tym szpitalu nie można było wykonywać.

Sprawa profesora Chazana pokazała coś jeszcze bardzo poważnego. Że my tak naprawdę w tym momencie już nie mówimy tylko o odmowie wykonywania świadczeń, lecz mówimy o odmowie udzielenia informacji, gdzie takie świadczenie można uzyskać! Czyli to jest tak głęboki brak proporcji między, z jednej strony, wolnością korzystania z klauzuli sumienia, którą część lekarzy chce korzystać bez żadnych konsekwencji za decyzje, które wymuszają na pacjentkach, a po drugiej są pacjentki, których decyzja takiego lekarza i to ich tzw. sumienie wpływa na całe ich życie i wywołuje skutki, które nam trudno sobie wyobrazić. Taka sytuacja nie może dłużej trwać.

Nie sposób w tym momencie nie wypowiedzieć paru uwag krytycznych pod adresem części środowiska medycznego, kiedy mówimy o tzw. czystym sumieniu. Czy naprawdę możemy mówić o takich lekarzach, jak prof. Chazan, że chodzi im o to czyste sumienie, które chcą zachować? Gdyby tak bardzo wierzyli w to indywidualne sumienie, to powinni uznawać, że inne osoby również mają sumienie i też mają prawo do odwoływania się i korzystania z ich życia zgodnie ze swoim sumieniem. Gdyby tak było, to nie widziałabym powodu, dla którego lekarz mówi: ?Ja tego nie wykonam, ale proszę bardzo, Pani jest osobą wolną, Pani ma prawo do korzystania ze swoich konstytucyjnych uprawnień. Proszę udać się tam po określone świadczenia.? To ja bym wierzyła, że chodzi o to sumienie.

Ale tu nie chodzi o sumienie. Tu chodzi o to, żeby w praktyce uniemożliwić realne wyegzekwowanie świadczeń, do których pacjentki mają prawo, a myślę o wszystkich świadczeniach związanych ze sprawami reprodukcyjnymi. Nie mówię tylko o prawie do aborcji, ale również o prawie do antykoncepcji, do badań prenatalnych, do leczenia metodą in vitro.

Czy można więc mówić tu o sumieniu? Moim zdaniem nie można. Tu już musimy mówić o okrucieństwie, które zostało uznane przez Radę Europy i przez Europejską Konwencję Praw Człowieka, o okrucieństwie wynikającym ze zmuszania kobiet do rodzenia dzieci wbrew ich woli i wbrew ich poczuciu odpowiedzialności za macierzyństwo.

Mamy więc tutaj do czynienia z czymś, co w ogóle nie ma nic wspólnego z etyką, z moralnością. Nie wiem, czy pan profesor Szawarski zgodzi się ze mną, ale taki jest mój pogląd i chciałabym go tutaj jasno wyrazić.

Problemy, o których mówimy, nie znikną same. Sprawa profesora Chazana jest problemem, który, choć jednostkowo rozwiązany będzie dalej istniał. Powiem, że takich spraw będzie coraz więcej, bo wzrasta liczba fundamentalistów medycznych, którzy odkryli dla siebie cenne źródło własnych praw, bez ponoszenia żadnej odpowiedzialności.

Jeżeli system nie wyjdzie tutaj z odpowiedzią, co zrobić, aby zapewnić ludziom realizację ich prawa, to takich spraw będzie coraz więcej.

Dlatego mam nadzieję, że nasza dzisiejsza debata, która ma charakter interdyscyplinarny, będzie ważnym głosem skierowanym do tych wszystkich ogniw decyzyjnych w naszym państwie, ich wezwaniem do podjęcia działań zapewniających realizację konstytucyjnych praw wszystkim jego obywatelom, zwłaszcza polskim kobietom; i będzie zarazem głosem sprzeciwu wobec wszelkich praktyk dyskryminujących je, często odbierających ich godność.
 
 
Res Humana nr 5/2014, s. 7-9