Oblicza nietolerancji. Próba diagnozy i sposoby przeciwdziałania
 
Autor: Dr Zdzisław Słowik
 

Zakładaliśmy, proponując nasze spotkanie, skupić się na trzech aspektach podjętej problematyki: na diagnozie stanu rzeczy, na stopniu zagrożenia młodej polskiej demokracji i demokratycznego państwa prawa przez działalność nosicieli nietolerancji i nienawiści; na próbie identyfikacji przyczyn, które wywołują czy generują taką działalność; wreszcie na kwestii sposobów ograniczenia czy przeciwdziałania tej działalności.
 
Myślę, że wszyscy mamy odczucie, że staraliśmy się dobrze odpowiedzieć na te problemy, że w rygorach refleksji naukowej a nie poetyki politycznej, konstatowaliśmy najpierw z niepokojem, że w polskim życiu publicznym wzrosła i wiąz wzrasta liczba aktów czy zachowań przenikniętych nietolerancją, że do języka debat publicznych przeniknął język nienawiści ?prawdziwych Polaków? wobec wszystkich innych uznawanych przez nich za zdrajców czy kolaborantów, za tych, którzy nie mogą mieć miejsca w ?Polsce dla Polaków?. Podjęliśmy próbę identyfikacji, pośród nosicieli nietolerancji i nienawiści, ich różnych formacji czy odmian, z jej odmianą najbardziej odrażającą ? rasizmem, żywo kojarzącym się z faszyzmem. A mówiliśmy tak z niepokojem, myśląc o nocnych dziś marszach sfanatyzowanych demonstrantów z pochodniami na ulicach Warszawy i gestami prowokującymi do skojarzeń o czasach wcale nieodległych, czasach, które zgotowały Europie hetakombę. Ale to z czym obecnie mamy do czynienia w Polsce, i nie tylko, to oczywiście nie faszyzm klasyczny, lecz taka jego mutacja, która łączy w sobie radykalną niechęć do innych z równie zdeterminowaną potrzebą sprawowania władzy autorytarnej, jak choćby tej, która pod nazwą IV RP ukazała Polakom swoją odrażającą twarz, na szczęście, na krótko. Mówiąc o tym wszystkim zastanawialiśmy się nad skalą zjawiska, wielkością czy wręcz liczebnością nosicieli nietolerancji, słusznie unikając ich demonizowania i pamiętając, że są oni aktywnie obecni także w wielu krajach Europy i świata, że w związku z tym wszelkie skuteczne przeciwdziałania muszą mieć charakter zespalający wysiłek wielu i dotyczyć likwidowania źródeł zła.
 
Na temat owych źródeł czy przyczyn rodzących dziś wznoszącą się falę nietolerancji istnieje wiele ważnych wskazań, tak historycznych jak i współczesnych, spośród których dziedzictwo polskiej endecji, ukazuje wyraziście i najpierw owe korzenie, z których odrastają jej współczesne nacjonalistyczne odrosty. Ale uschły by one szybko, gdyby nie miały gleby pozwalającej na ich istnienie. A były i wciąż pozostają rozległymi takie gleby w naszym kraju. Nie możemy zamykać oczu, że polski katolicki Kościół jest, niestety, sanktuarium, w którym od dawna znajdowali ochronę także ludzie nie wolni od uczuć nienawiści wobec inaczej wierzących czy niewierzących, ci wszyscy, którzy polskość identyfikowali i wciąż identyfikują z katolicyzmem, ci wszyscy, dla których ?prawo naturalne? jest nadrzędne i obowiązujące wszystkich. To idee nieodległe od tych, które są bezpośrednim już instrumentem walki politycznej, wypowiedzianej polskiej demokracji, tej wojny, którą w imieniu lub za przyzwoleniem Kościoła prowadzi o. Rydzyk i tej, którą, w sojuszu z nim, od lat i wytrwale prowadzi Jarosław Kaczyński. Dla nich obu nie tolerowanie innych niż oni jest fundamentem ich istnienia, źródłem ich siły. I to oni i kierowane przez nich formacje, nie ukrywając tego nadmiernie, są ideowym i materialnym zapleczem różnych grup czy grupek nacjonalistycznych. Mają przy tym w tym np. spore doświadczenie: działacze osławionej Ligi Republikańskiej: wiele się nauczyli w roli funkcjonariuszy państwowych służb specjalnych, a dziś z immunitetami posłów czy radnych nie pozostają politycznie bezczynni, także w roli obrońców stadionowych kiboli, kreowanych do roli najbardziej patriotycznej części młodego pokolenia Polaków.
 
Krajobraz polityczny jest więc dziś w Polsce wielce złożony, a przede wszystkimi wypełniony dominującym konfliktem w szeroko rozumianym obozie polskiej postsolidarnościowej prawicy, konfliktem o nieobliczalnych następstwach. To, oczywiście, ?dobry czas? dla siewców nienawiści, ale zarazem czas koniecznej mobilizacji wszystkich zatroskanych stanem i stabilnością polskiej demokracji, i czas działania na rzecz jej obrony i dalszego rozwoju. W polu tych działań nie może zabraknąć inicjatyw, zarówno edukacyjnych, bezpośrednich i pośrednich, jak i tych, które nie pozwolą na bezkarność nosicieli nietolerancji.
 
Dobitnie sformułowany pogląd w tej sprawie wypowiedziany niedawno przez ministra Spraw Wewnętrznych w Białymstoku powinien być dla nich ostrzeżeniem, że są granice, których naruszanie nie będzie tolerowane.
 
Nasza debata odbyła się z udziałem jednej z najważniejszych osób Stowarzyszenia NIGDY WIĘCEJ, organizacji wielce zasłużonej w identyfikowaniu i systematycznym studiowaniu zjawisk nietolerancji w Polsce. To fakt, który zasługuje na szacunek, bo jest ważnym ogniwem tego łańcucha, w tym nas tutaj zgromadzonych, ogniwem frontu sprzeciwu wobec społecznego zła. I ufam, że to on to pokona zło.