Oblicza nietolerancji. Próba diagnozy i sposoby przeciwdziałania
 
Autor: Profesor Dionizy Tanalski
 

O nietolerancji, szowinizmie, rasizmie... można nieskończenie, bo i nie widać końca tej społecznej zarazy. Wydawałoby się, że doświadczenia faszystowskiego terroru i rasizmu nauczyły nas, że te idee i postępowanie według nich niczego dobrego nie przynoszą. A jednak urazy narodowe i związana z nimi wrogość wobec obcych, w przypadku Polski zwłaszcza wobec Rosjan i Niemców oraz Żydów, trwają i ciągle się tlą, a od czasu do czasu wybuchają ostrym ogniem. Opisują to ze słusznym oburzeniem informacyjne media, znamy nieźle scenariusze i przebieg nietolerancyjnych i rasistowskich pochodów i ekscesów i co? ? Właściwie nic. Życie płynie dalej bez zmian.
 
Widocznie nie wystarczy ujawniać, opisywać i słusznie się oburzać. Trzeba sięgnąć do przyczyn tego zła i skutecznie je eliminować ? co oczywiście nie jest ani łatwe, ani proste. A przyczyny wydają mi się głębokie i złożone.
 
POCZUCIE TOŻSAMOŚCI Człowiek jest wyposażony w świadomość unikatową ? i świadomość ta jest jednocześnie naszym dobrodziejstwem i naszym przekleństwem. Żaden inny znany nam gatunek takiej świadomości nie ma, nie jest więc zdolny do twórczości, dobrej i złej, na ludzkim poziomie, ani do uświadamiania sobie wielu sytuacji, które my dostrzegamy.
 
My, ludzie, mamy świadomość własnej tożsamości, każdy z nas rozpoznaje siebie, swoją indywidualność, na swój sposób, choć zawsze w jakiejś wspólnocie i w relacji do innych osób. Lecz nie jesteśmy tożsami z innymi.
 
Owo uświadamianie sobie siebie samego, swojej tożsamości, która zarazem jest odrębnością od innych osób, jest naturalnym aktem ludzkiej egzystencji, który nie wymagałby specjalnej uwagi, gdyby owa odrębność nie przerastała w obcość i wrogość wobec innych. A często, niestety przerasta. Dlaczego?
 
Dlaczego odczuwamy obcość i wrogość wobec innych osób, zwłaszcza widocznie innych niż my? Dlaczego ich wyśmiewamy, lekceważymy, bijemy, zabijamy? Dlaczego ?Oni? są naszymi wrogami a nie przyjaciółmi, lub przynajmniej obojętnie współistniejącymi? Dlaczego ?Oni? także nas nienawidzą i zabijają? Czy musimy ciągle ?walczyć? z innymi i w ogóle czy musimy ?walczyć? o wszystko i na każdym kroku?
 
ATAWIZM Na powyższe pytanie łatwo odpowiadamy: atawizm. To nasze przyrodnicze (zwierzęce) pochodzenie pozostawiło w nas odruchy i akty ostrożności, obcości, podejrzliwości i wrogości wobec innych osób różniących się od nas i dlatego tak się do nich ustosunkowujemy ? aż do zabijania włącznie.
 
Nie przeceniałbym roli atawizmu w kreowaniu wrogości i szowinizmu. Sądzę, że silniejsze są czynniki kulturowe. Teorię atawizmu przyjmujemy łatwo, lecz nie można jej ani porządnie potwierdzić, ani równie porządnie obalić. Teoria religijna zaś w ogóle naukowej kontroli się nie poddaje ? empiria jest tu niedostępna. Obie zaś te teorie nie tylko objaśniają (trafnie, nietrafnie?) źródła naszej agresji wobec ?innych? i ?obcych?, lecz agresję tę zarazem w jakiejś mierze usprawiedliwiają, jeśli bowiem źródła jej tkwią w naszej naturze (przyrodniczej lub duchowej), to nic przeciw temu zrobić nie możemy i nie powinniśmy, działalibyśmy bowiem destrukcyjnie i samobójczo przeciw samej naszej naturze!
 
Jesteśmy wszakże ludźmi i proste powołanie się na atawizm lub nasze niedoskonałe podobieństwo do Boga nam nie wystarczają. Mamy ?rozum? ? i on pracowicie i odkrywczo obudowuje teorię naszej natury usłużnymi ideami wrogości i potępienia aż do zabijania włącznie. Zliczyłem niegdyś takich idei, świeckich i religijnych, aż jedenaście (Idee i polityka ? działanie Boga, działanie człowieka, Toruń 2010, wyd. Mado, s. 169?180).
 
CO ROBIĆ? Dostrzeganie przyczyn nietolerancji, ksenofobii, szowinizmu, rasizmu, zabijania ? do słusznego potępiania, jest niezbędnym warunkiem znalezienia skutecznych sposobów zapobiegania im i ostatecznego eliminowania. Zdaję sobie sprawę, że skuteczne usuwanie z naszego życia społecznego tych anomalii nie jest łatwe i nie wiem, czy taka radykalna czystka będzie w ogóle możliwa. Trzeba jednak je usuwać (?walczyć? z nimi ? jak powiedziałby apostoł walki), bo są, po prostu, niemoralne i krzywdzą innych ludzi.
 
WYCHOWYWANIE Musimy to robić wszyscy, wszyscy ludzie dobrej woli, indywidualnie i zbiorowo, zaczynając od wychowania w rodzinie. Wchodzącemu w świat dziecku trzeba od razu wpoić przekonanie, że drugi człowiek, każdy ?inny?, zasługuje na taki sam szacunek i taką samą delikatność, jakiej my oczekujemy dla siebie od owych ?innych?; że każdy człowiek ma prawo, takie samo jak my, do układania sobie życia według własnej woli ? byle by to układanie nie krzywdziło innych osób, zwierząt i nie niszczyło beztrosko przyrody oraz nie utrudniało nam poczucia własnej godności i tożsamości. Istnieją już liczne Deklaracje Praw człowieka, obywatela, kodeksy moralne dotyczące ludzi i zwierząt ? trzeba je nieustannie, w każdym kolejnym pokoleniu, upowszechniać ? i taki moralny, a może i prawny, obowiązek realizować powinni najpierw rodzice, potem prywatne i publiczne przedszkola, szkoły i uczelnie wyższe, media informacyjne i opiniotwórcze, związki i organizacje społeczne, odpowiednie instytucje państwowe, związki wyznaniowe i Kościoły.
 
RELIGIE Poważny kłopot w humanitarnym odnoszeniu się do wszelkiej inności mają religie. One nie tylko jednoczą ludzi ? także dzielą i antagonizują, aż do walk zbrojnych włącznie (patrz historia ludzkości). Budowane są na fundamentach dogmatycznych, a te wymagają od wiernych bezkrytycznej wiary i wykluczają dowolne ich rozumienie, a zwłaszcza porzucanie. Odstępstwo od dogmatu jest herezją. Nic dziwnego więc, że osoby wierne dogmatom odnoszą się krytycznie, nieufnie a nawet wrogo do każdego, kto dogmaty lekceważy lub, po prostu, żyje poza ich sferą, w innej kulturze umysłowej i aksjologicznej. Trzeba dużej kultury umysłowej, osobistej odwagi i poczucia odpowiedzialności za swoje postępowanie aby, przynależąc do dogmatycznej religii, żyć pokojowo a nawet w przyjaźni z osobami innej kultury i innego światopoglądu. Nie idzie tu o brak krytycyzmu lecz o uszanowanie innego człowieka, każdego człowieka!, który ma prawo, tak jak i my, wiązać się z innymi dogmatami lub żyć poza nimi ? jeśli to nie krzywdzi innych osób.
 
Kapłani powinni zdawać sobie sprawę ile krzywdy wyrządza ludziom bezkrytyczny dogmatyzm i nauczać nie tylko katechetycznych ?prawd wiary?, lecz praktykowania tolerancji, empatii i spolegliwości.
 
Jest to fragment większej całości. Część pozostałą wydrukujemy w następnym numerze.