Oblicza nietolerancji. Próba diagnozy i sposoby przeciwdziałania
 
Autor: Radosław S. Czarnecki
 

Jako mieszkaniec Wrocławia, miasta spotkań, miasta czterech kultur, miasta które w 2016 roku ma być europejską stolica kultury (wspólnie z baskijskim San Sebastian) widzę na co dzień jak fala nietolerancji, nienawiści do wszystkiego co ?Inne?, ksenofobii i antysemityzmu (czyli pospolitego rasizmu, bo antysemityzm jest formą rasizmu) wzbiera, zatacza coraz szersze kręgi, przejawiając się w masowych graffiti na murach, hasłach na imprezach sportowych czy wreszcie w cyklicznych demonstracjach organizowanych w centrum Starego Miasta przez Ruch Narodowy, Młodzież Wszechpolską, grupy neonazistów czy środowiska ?kiboli? (a wspierane aktywnie przez niektórych prawicowych polityków głównego mainstreamu). Politycy prawicy podkreślają przy tym antykomunistyczny charakter tego ponadpartyjnego i społecznego w sensie masowym ruchu (na ten właśnie element kładzie się olbrzymi nacisk propagandowo-medialny, anonsując tym samym organizowanie się społeczeństwa wg idei obywatelskości i demokracji co zakrawa na cynizm i kpinę). I to jest pierwsze źródło popularności agresji, przemocy, nienawiści, zwłaszcza w rzeszach młodzieży: spowodowano w świadomości tych młodych ludzi pojęciową zbitkę ? prawica i antykomunizm są trendy. Ponadto jest to przykład na przywłaszczanie sobie języka i idei wolności, obywatelstwa, demokracji, swobody do głoszenia swoich racji przez skrajną prawicę, w przeszłości jawnie ten etos depczącej..
 
Bezpośrednim elementem wpływającym na pierwsze z wymienionych źródeł jest fakt, że państwo polskie abdykowało w wielu sferach życia publicznego. Hasła promujące od ponad dwóch dekad indywidualizm, wyższość ?prywatności? nad dobrem wspólnym, społecznym, państwowym (czyli naszym) zbiera m.in. w tej przestrzeni żniwo. Wymiar sprawiedliwości i organa ścigania, a także odpowiednie struktury administracji państwowej nie respektują istniejących przepisów karnych i porządkowych w tej materii, wobec środowisk i osób szerzących nienawiść rasową, religijną, narodowościową. Ekscesy antysemityzmu czy rasizmu na stadionach, na ulicach czy masowych imprezach są najczęściej umarzane z tytułu ?niskiej szkodliwości czynu?. Najbardziej jaskrawym tego przykładem są banany, rzucane na areny sportowe, gdzie biegają czy grają czarnoskórzy sportowcy lub transparent z napisem ?Śmierć garbatym nosom? na jednym z ligowych meczów futbolu w Rzeszowie. I to byłaby druga przyczyna atrakcyjności tych haseł dziś w polskim społeczeństwie, przede wszystkim wśród ludzi młodych.
 
Kolejnym czynnikiem przyczyniającym się do wzrostu zainteresowania się przemocą, agresją, nienawiścią jest element zysku, element trapiący współczesną kulturę i jej wymiar społeczny. Nienawiść, przemoc, agresja stały się dziś doskonałym polem dla zysków ponadnarodowych korporacji, tworzących w sferze kultury sztukę opartą li tylko na tych elementach.
 
Absolutna wolność Internetu w tej mierze tylko potęguje owe zagubienie, owe zainteresowanie, ową bezkrytyczność i brak samodzielnego myślenia. Dziś to już samonapędzająca się kula śniegowa tocząca się po zboczu góry.
 
Trzeba sobie jasno powiedzieć, że taka sytuacja ? zwłaszcza wśród młodzieży różnych poziomów edukacji ? jest porażką całego systemu edukacyjnego. Problem dotyczy młodzieży przechodzącej całość edukacji w III RP czyli podlegającej katechizacji na poziomie szkoły. Piszę ? katechizacji ? bo jak mówił rok temu na spotkaniu poświeconemu religii w szkole prof. dr hab. Tadeusz Bartoś ? w Polsce realizuje się nie naukę religii, w Polsce realizuje się w ramach systemu edukacji katechizację. A to są dwie różne sprawy. Katechizacja jest formą indoktrynacji jednej i tylko jednej wiary religijnej, nie mającą z nauką jako taką wiele wspólnego. Katechizacja utwierdzając ucznia w prawdziwości tej wiary, budując jego kościec religijny impregnowany tym samym na ?Inność? w sferze sacrum, musi rodzić postawy obronne wobec pluralizmu współczesnego świata. W skrajnych przypadkach te przerodzić się mogą we frustracje, w agresję, nienawiść, ksenofobię. Zwłaszcza gdy wierny jest przekonany o absolutnej prawdziwości, jedynej prawdziwości oraz o absolutnej potrzebie nawracania ?Innego? na swój światopogląd.
 
Padło podczas panelowych wystąpień nazwisko prof. Krzysztofa Jasiewicza w kontekście wywiadu jakiego udzielił on ostatnio tygodnikowi FOCUS, a który to wywiad okazał się paszkwilem o niesłychanej wymowie antysemickiej i ksenofobicznej. Prof. Jerzy Wiatr, podkreślił tutaj jednocześnie atmosferę potępienia w środowiskach akademickich Polski, jaka wystąpiła po opublikowaniu tych słów. I bardzo dobrze. Jednak chciałbym przypomnieć, że słowa nienawiści, słowa agresywne i brutalizujące dyskurs publiczny, słowa poniżające adwersarza i obrażające jego godność wielokrotnie w mediach (i z trybuny sejmowej) wygłaszała poseł na Sejm RP, prof. Krystyna Pawłowicz, gwiazda mediów i telewizyjnych talk-show, także nauczycielka akademicka.
 
Na zakończenie chciałbym podkreślić, że świat polityki, także ten mainstreamowy ma wiele na sumieniu w szerzeniu nietolerancji, agresji czy niczym nie uzasadnionego ostracyzmu, owocującego następnie podziałami, niechęcia, a w dalszym, etapie ? agresją: otóż środowisko niezwykle zasłużone dla demokratyzacji Polski, będące zapleczem liberalizmu i postępu w naszym kraju potrafiło po wyborach parlamentarnych w Polsce, kiedy lewica doszła do władzy w wyniku zdecydowanego zwycięstwa, stwierdzić, że lewicy w Polsce mniej wolno (ponieważ ma ?niesłuszny?, postkomunistyczny rodowód). Była to negacja demokratycznego wyboru społeczeństwa. Jednak w dalszej perspektywie, co pokazały późniejsze lata, jak również to co dzieje się dziś w dyskutowanej tu materii, można tylko powiedzieć, iż jeśli komuś wolno (w demokratycznym państwie) mniej, komuś tym samym wolno więcej. Bo jest ?nasz?. Jednak takie ?dojutrkowe?, albo doraźne, myślenie przynosi zawsze gorzkie owoce.