Sekty religijne o końcu świata
 
Autor: Longin Pastusiak
 

Wydaje się nam, że żyjemy w świecie nowoczesnym, racjonalnym, zdominowanym przez naukę. Tymczasem w czasach współczesnych mamy do czynienia z większą ilością zjawisk irracjonalnych, fałszywych przepowiedni aniżeli miało to miejsce wieki temu. Wynika to zarówno z chęci ucieczki przed skutkami naszej cywilizacji jak i z możliwości masowego komunikowania się w skali globalnej.
 
Perspektywą końca świata straszy nas nie tylko przepowiednia Majów, ale także różne religie oraz sekty religijne. Warto więc przyjrzeć się nieco katastroficznym wizjom ludzkości współczesnych sekt religijnych na świecie.
 
W listopadzie 1992 r. sekta w Republice Korei pod nazwą ?Kościół misyjny Dami? ogłosiła, że oznakami końca świata są: Olimpiada w Barcelonie, proces integracji europejskiej oraz pojawiające się w kodzie komputerowym EWG szatańskie cyfry 666.
 
Sekta ukraińska ?Białe Bractwo?, której przewodniczyli Jurij Kriwonogow i Marina Cwigun, zapowiedziała koniec świata na 24 listopada 1993 r. Sekta zapowiedziała na ten dzień modły i manifestacje w stolicy kraju w Kijowie. Na ten dzień zjawili się w Kijowie dziennikarze z Polski i byli rozczarowani, że tego dnia nic katastroficznego się nie wydarzyło.
 
Przekonanie o końcu świata skłoniło założycieli różnych sekt na świecie do niebezpiecznych i tragicznych w skutkach działań. 20 marca 1995 r. członkowie sekty Aum Shinri Kyo (Najwyższa Prawda) rozpuścili w tokijskim metrze gaz VX porażający system nerwowy. Zginęło wówczas 12 osób, a tysiące zostało rannych. Uczeni tej sekty eksperymentowali z broniami śmiercionośnymi ? chemicznymi, laserowymi, biologicznymi i konwencjonalnymi, aby udowodnić słuszność nieruchomości kataklizmu światowego zapowiadanego przez ich proroka.
 
Na czele sekty Najwyższa Prawda stał 43-letni Chizuo Matsumoto alias Shoko Asahara. Według jego nauk, wyznawcy Najwyższej Prawdy zmartwychwstaną z prochu po dniu sądu. Aby jednak mógł powstać nowy porządek świata, należy zniszczyć stary przy pomocy wszelkich metod, w tym także broni masowej zagłady.
 
Szczególnie liczne są apokaliptyczne grupy w Stanach Zjednoczonych. Wiele z tych grup wywodzi się z kościołów ewangelickich, np. Konwencji Południowych Baptystów, liczących ok. 15 mln wyznawców, z różnych charyzmatycznych wyznań w rodzaju zielonoświątkowców, kościołów pod nazwą Assemblies of God Church, Church of Nazarene, a także z tysięcy niezależnych tzw. kościołów biblijnych. Fatalistyczne poglądy głoszą tacy znani amerykańscy ewangeliści, jak. M.in.: Jerry Falwell, Pat Robertson, Jack Van Impe, Oral Roberts, Jimmy Swaggert oraz Jim i Tammy Bakkerowie. Niektórzy z nich głosili publicznie pogląd, że perspektywa wojny nuklearnej jest spełnieniem biblijnej przepowiedni. Według badań opinii publicznej przeprowadzonych w październiku 1985 r. ok. 61 mln Amerykanów regularnie słuchało telewizyjnych kazań ewangelistów wyrażających pogląd, że nic nie możemy zrobić, aby zapobiec wybuchowi wojny nuklearnej za naszego życia (1).
 
Badania opinii publicznej przeprowadzone przez ?U.S. News and World Report? w 1994 r. wykazały, że 61% Amerykanów nie ma żadnych wątpliwości, że Chrystus powróci ponownie na Ziemię (2). Te same badania wykazały, że 60% Amerykanów wierzy w Dzień Sądu Ostatecznego, a 49% ? w nadejście antychrysta.
 
W 1995 r. niejaka Nancy Lieder, założycielka strony internetowej Zeta Talk, zapowiedziała, że Ziemię czeka kataklizm, który będzie spowodowany zderzeniem naszej planety z planetą Nibiru. Kataklizm ma wydarzyć się na początku XXI wieku. Nancy Lieder przedstawia się jako osoba, która otrzymuje informacje od istot z innych światów, ponieważ ma implant w jej mózgu. Została upoważniona by ostrzec ludzkość przed nadchodzącą katastrofą.
 
Nazwa Nibiru pochodzi ze starożytności Nibiru, nazywana czasem jako Planeta X (tym mianem uczeni określają każdą nieznana planetę), która ma być cztery razy większa od Ziemi. Miała zbliżyć się niebezpiecznie do Ziemi w 2003 r., a kiedy to nie nastąpiło datę kataklizmu Lieder wyznaczyła na 2012 r.
 
Dużą aktywnością w świecie wyróżnia się kościół założony przez Koreańczyka Sun Myung Moona. Jest to sekta o charakterze międzynarodowym, licząca kilka milionów wyznawców. Zapowiadał on koniec świata w 1996 r. i głosi, że III wojna światowa jest nieunikniona. Jego sekta jest dużym przedsiębiorstwem rodzinnym.
 
Jedną z najbardziej znanych apokaliptycznych sekt amerykańskich była Świątynia Ludu niejakiego Jima Jonesa. 18 listopada 1978 r. 914 członków tej grupy popełniło samobójstwo w dżungli na terenie Gujany. Wszyscy wypili lemoniadę z cyjankiem. Jones i jego zwolennicy uważali, że świat jest zły, skorumpowany, dyskryminuje kobiety, Murzynów, ludzi starszych. Jones przedstawiał siebie jako zwiastuna mającego stworzyć nowy, lepszy świat, który powstanie po zniszczeniu przez kataklizm nuklearny świata kapitalistycznego. Kiedy władze amerykańskie zainteresowały się tą grupą w związku z ucieczkami niektórych jej członków, pozostali postanowili popełnić zbiorowe samobójstwo, co miało stanowić akt heroizmu i przenieść ich w wyższą, doskonalszą formę istnienia, a także miało być ucieczką z doczesnego świata zła.
 
Inną znaną w USA apokaliptyczną grupą była tzw. Branch Davidians, na czele której stał niejaki David Koreshi, który stworzył specyficzny ruch społeczny nie uznawany przez żaden z oficjalnie działających kościołów w Stanach Zjednoczonych. David Koreshi ogłosił się mesjaszem i zapowiedział, ze wkrótce nastąpi koniec świata. 28 lutego 1993 r. agenci rządu federalnego usiłowali wtargnąć do obozu sekty w Waco w Teksasie, ale zostali zmuszeni do wycofania się. Zginęło 4 agentów, a 16 zostało rannych. Po stronie sekty zginęły 2 osoby. Siły policyjne otoczyły obóz sekty i po 51 dniach oblężenia, 19 kwietnia, policja federalna, stanowa i lokalna dokonała szturmu na obóz, który stanął w ogniu. Zginęły 72 osoby, w tym 17 dzieci. Uratowało się zaledwie kilka osób. Tragedia ta wywoła ostre kontrowersje w Stanach Zjednoczonych i spowodowała dochodzenie ze strony Kongresu. Prezydent Bill Clinton 20 kwietni oświadczył, że bierze na siebie całkowitą odpowiedzialność za tę akcję.
 
4 stycznia 1999 r. władze Izraela deportowały 11 amerykańskich członków apokaliptycznej sekty pod nazwą Zatroskani Chrześcijanie (Concerned Christians). W związku z rokiem 2000 członkowie sekty planowali popełnienie w Jerozolimie zbiorowego samobójstwa. Lider tej sekty, Monte Kim Miller, uważa się za współczesne wcielenie Chrystusa, a jego wyznawcy są przekonani, że 3 dni po takim spektakularnym akcie zmartwychwstaną i spowodują, że Chrystus po raz drugi powróci na Ziemię.
 
Hong-Ming Chen założył w Teksasie sektę pod nazwą God?s Salvation Church, której wyznawcy wierzyli, że w 1999 r. wojna atomowa zniszczy część Ziemi. Uznawali oni dziewięcioletniego chłopca jako ?Jezusa Wschodu? będącego reinkarnacją Chrystusa. Jeżeli połączy się on z ?Jezusem Zachodu? 100 milionów ludzi może uratować się przed kataklizmem.
 
Na terenie Hiszpanii działa organizacja pod nazwą Grupo de Supervivencia de Espana znana pod skrótem GSE. Grupa ta głosi, że świat zmierza ku zagładzie i w związku z taką katastroficzną wizją należy przygotować się do przetrwania. ?Jej członkowie są zwolennikami coraz popularniejszego ruchu nazywanego surwiwalizmem, czyli techniki przetrwania w skrajnie niekorzystnych warunkach. ? Jesteśmy zaniepokojeni zmianami klimatu, ryzykiem wojny atomowej. Nie jesteśmy wariatami. Przecież nawet NASA przyznała, że w przyszłym roku czekają nas nadspodziewanie silne burze na Słońcu ? argumentuje Vanessa Valls, należąca do GSE? (3).
 
GSE buduje bunkry w ?bezpiecznych? miejscach, w których będzie można znaleźć schronienie na wypadek kataklizmu. Oczywiście jest to kosztowna inwestycja, ale kto będzie żałował pieniędzy aby przeżyć koniec świata.
 
W jednym tylko 2006 r. pojawiło się ponad 20 proroctw wyznaczających konkretne daty Apokalipsy, która miała nastąpić np. 25 stycznia, 22 sierpnia czy 17 grudnia. 2006 r. Jose Luis de Jesus Miranda przepowiadał, że właśnie 17 grudnia Chrystus zstąpi na ziemię, konkretnie w Portoryko. Fałszywi prorocy podają fałszywe daty.
 
Niektóre sekty i samozwańczy prorocy unikają podawania dokładnych dat końca świata zapowiadając, że może to nastąpić ?wkrótce? (soon?). Inni wydłużają swoje prognozy na odległą przyszłość. Tak np. John Denton z Bible Research & Investigation Co. wyznacza datę w 2034 r. Jeszcze odleglejszy termin 14 września 2047 r. końca życia na Ziemi prorokuje sekta The Church of IBlairi.
 
Końcem świata straszy ludzi w Stanach Zjednoczonych i w innych krajach urodzony 19 lipca 1921 r. Harold Camping. Jest on z zawodu inżynierem, a nie teologiem, ale uważa się za kaznodzieję i swego rodzaju proroka. Na podstawie własnych studiów Biblii oraz własnych obliczeń zapowiedział on najpierw koniec świata na 6 września 1994 r., a kiedy ta przepowiednia się nie sprawdziła wyznaczył nową konkretna datę: 21 maja 2011 o godz. 18-tej i wyjaśnił milionom radiosłuchaczy, że poprzednio pomylił się w obliczeniach. Rozczarowani byli również ci Amerykanie, którzy zgromadzili się nad Zatoką San Francisco 6 września 1994 r. i w modlitewnym skupieniu oczekiwali wniebowstąpienia.
 
Camping jest szefem radia religijnego ?Your Family?. Jego radiostacja znajduje się w Oakland w Kalifornii, ale drogą internetową dociera do innych krajów w 48 językach. W samych Stanach Zjednoczonych jego sieć składa się z 66 stacji. Aktywa Family Radio oceniane są na ponad 120 mln dolarów. Ponadto rozmieścił on w całej Ameryce ponad 2000 bilbordów z napisem: ?Dmij w trąby. Ostrzegaj ludzi?. Camping głosi, że ok. 200 milionów ludzi (3% ludności świata) zostanie wyniesionych do nieba, do Boga, reszta natomiast w wyniku różnych kataklizmów i klęsk żywiołowych po prostu zginie np. w wyniku potopu, płomieni, zarazy oraz innych plag.
 
Samozwańczy prorok ma w USA wiernych zwolenników. Jeżdżą oni po kraju i głoszą nowinę radia Family. Ci, którzy liczyli na wniebowzięcie sprzedawali swój majątek i dobra doczesne. Byli tacy, którzy w oczekiwaniu na koniec świata 21 maja 2011 porzucali swoja pracę. Kiedy Dzień Sądu Ostatecznego nie nastąpił 21 maja Harold Camping wyznaczył nową datę 21 października 2011 r. Bóg zdaniem tego kaznodziei okazał się litościwy i nie zesłał na ludzkość klęsk, i wyjaśnił swym słuchaczom, że przekazuje im tylko to co mówi Biblia. ?Nie mam duchowej władzy nad nikim... z wyjątkiem mojej żony?.
 
Ci którzy przewidywali, że koniec świata nastąpi w 2011 r., obliczali według następującego kalendarza: Potop miał miejsce w 4990 r. p.n.e. Bóg powiedział Noemu, że za 7 dni świat zaleje potop i ma on 7 dni by schronić się wraz ze zwierzętami na arce, Każdy z siedmiu dni to tysiąc lat. Jeżeli do roku 4990 p.n.e. dodamy 7000 lat to wypadnie nam 2011 r. jako rok Sądu Ostatecznego.
 
Wymieniłem tutaj niektóre tylko przepowiednie, proroctwa, ostrzeżenia dotyczące katastroficznych wizji świata. Wszystkie ludzkie przepowiednie okazały się błędne. Fałszywi prorocy znikali z tego świata a świat, który skazywali na zagładę istnieje nadal.
 
Gdyby sprawę końca naszego świata można było ograniczyć tylko do religii, do przepowiedni fałszywych proroków, do wizji różnych cwaniaków żerujących na głupocie ludzkiej, można by ją zbyć machnięciem ręki lub pióra felietonisty. Sprawa jest jednak poważniejsza, gdyż dotyczy także filozoficzno-ideologicznych poglądów oraz idei lansowanych przez naukę i literaturę.
 
Przypisy:
1?Grace Halsell: Prophecy and Politics Militant Evangelists on the Road to Nuclear War. Lawrence Hill, Westport, CT. 1986, s.11.
2??U.S. News and World Report? z 19 grudnia 1994 r.
3?Monika Rębała, Ewa Wysocka, Przeżyj koniec świata, ?Newsweek?, 31 październik ? 6 listopad 2011 r.
 

Res Humana nr 4/2012, s. 28-30