O nauczaniu religii i etyki w szkole
 
Dr Zdzisław Słowik
 
 
Zbliżająca się ku końcowi nasza debata dialogowa zachęca do kilku refleksji ogólniejszych, a może głównie pytań, o pola sporu, ale też o przestrzeń wspólną, o to, co może wynikać z naszej rozmowy dla praktyki z dotychczasowych doświadczeń nauczania religii i etyki w polskich szkołach.
 
Pole sporu pomiędzy środowiskami świeckich humanistów a Kościołem i instytucjami państwa na temat obecności nauczania religii w szkołach pozostaje, w świetle naszej debaty, wciąż rozległe. Na antypodach tego sporu trwałe jest przekonanie, że nauczanie religii w szkołach publicznych, nadzorowanych i finansowanych przez państwo, narusza jego konstytucyjne fundamenty zakładające jego neutralność czy autonomię wobec instytucji kościelnych; i że najlepszym rozwiązaniem tego konfliktu ustrojowego jest nauczanie religii, w praktyce sprowadzone do katechezy, poza murami szkolnymi. Ale naprzeciw temu przekonaniu istnieje wiele różnych argumentów, spośród których najważniejszym wydaje się wciąż wysokie poparcie społeczne dla nauczania religii w szkole przez wielką liczebnie społeczność rodziców, których dzieci i młodzieży uczą się w szkołach publicznych. Oczywiście, nauczaniem religii w szkołach, są wysoce zainteresowane instytucje kościelne i wyznaniowe, czemu w istocie nie można się dziwić poza skonstatowaniem, że większości naszego społeczeństwa nie przeszkadza owa sprzeczność pomiędzy zasadami konstytucyjnymi a społeczną praktyką. Przyznajmy otwarcie: liberalne, ale i bardzo pragmatyczne obecne władze naszego państwa nie były nigdy w istocie zainteresowane zmianą istniejącego stanu obecności nauczania religii w polskich szkołach publicznych, co potwierdził niedawno i stanowczo premier Donald Tusk.
 
Ale czy to oznacza, że nie można uczynić niczego, aby wyjść naprzeciw wielu postulatom ? formułowanym w środowiskach kościelnych i oczywiście świeckich ? które zachęcają do podjęcia aktywnych działań eliminujących szereg negatywnych zjawisk wynikających z nauczania religii v. katechezy w szkole. Nasza debata, wolno wyrazić takie przekonanie, zachęca do podjęcia takich działań, czego dowodzą, choć w zróżnicowanym stopniu, wypowiedziane w niej opinie przez księży profesorów Andrzeja Potockiego i Piotra Tomasika. Nie sposób bowiem uciekać od często krzyczących faktów przytoczonych tutaj przez prof. Józefa Baniaka czy też np. głosu ks. Janusza Goraja wyrażonego na łamach katolickiego czasopisma ?Niedziela?: ?Większość uczniów za szkołą nie przepada, traktuje ją jako zło konieczne. W tej sytuacji wejście religii do szkoły spowodowało <uszkolnienie> katechezy. Z drugiej strony błędem było przerzucenie całej katechezy parafialnej dzieci i młodzieży do rzeczywistości szkolnej ? Skutkiem ubocznym tego kroku jest dzisiaj wyraźny rozbrat młodzieży z parafiami miejsca zamieszkania, a co za tym idzie ? wyraźny spadek uczestnictwa gimnazjalistów i uczniów szkół średnich w praktykach religijnych?.
 
Jakie więc mogą być pola wspólnych inicjatyw na interesującej nas tutaj ważnej przestrzeni życia zbiorowego? Jakie zmiany istniejącego stanu rzeczy mogą być realne i skutecznie dokonane?
 
Jeśli chodzi o zmiany w dotychczasowej praktyce nauczania religii, to zmian tych potrzeba wiele, lecz powiedzmy od razu i dobitnie, że ich inicjatorem i animatorem mogą i powinny być przede wszystkim władze kościelne. To z ich inicjatywy za cenne były by uznane te wszystkie, które religii nadałyby status wiedzy o niej w szerokim sensie, a nie czyniły przedmiotem katechezy, bo szkoła publiczna to jednak stanowczo nie najlepsze miejsce dla katechezy. Wynikają z tego postulatu propozycje praktyczne: nie zaliczanie oceny z religii do średniej ocen na świadectwie szkolnym, więcej ? uwierzytelnianie tego nauczania na oddzielnych świadectwach oraz tym bardziej ? porzucenie myśli o uznaniu religii jako przedmiotu maturalnego.
 
Równocześnie dla środowisk świeckich istotne znaczenie ma nauczanie etyki w szkole. Jej nauczaniu, traktowanemu nie jako przedmiotu konkurencyjnego wobec religii, trzeba stworzyć warunki podobne do tych, które stworzone zostały nauczaniu religii. W tej perspektywie za wartościowe uznać trzeba nowe w tym zakresie inicjatywy władz oświatowych, związane m.in. z wykorzystaniem Internetu.
 
Sugestie, które tutaj formułuję, i które można uznać jako zrodzone z ducha naszej debaty, nie wymagają zmian ustawodawczych; są bowiem, jak sadzę, sugestiami, które mogą być podjęte i zrealizowane przez stosowne decyzje władz kościelnych i oświatowych w trybie decyzji tych władz. Jeśli dialog, który uznaliśmy w naszej debacie za wartość przewodnią, stanie się punktem wyjścia zmian w dotychczasowej praktyce nauczania religii i etyki w polskich szkołach, to wszyscy razem będziemy mieli poczucie spełnienia czegoś dobrego dla wspólnego dobra.