O nauczaniu religii i etyki w szkole
 
Profesor Dionizy Tanalski
 
 
1.?Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej oświadcza, że władze publiczne zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zarazem jednak pozwala nauczać religii w szkołach państwowych. Te sformułowania pozwalają na dużą swobodę interpretacyjną: można nauczać religii i to nie narusza deklarowanej bezstronności; nauczanie religii bezstronność tę narusza.
 
Upodobania polskiego duchowieństwa oraz praktyka nauczania religii konstytucyjną deklarację bezstronności raczej niweczą. Lekcje religii są przede wszystkim zwykłą kościelną katechezą, a to czyni ze szkoły ? miast instytucji bezstronnej religijnie i światopoglądowo, która wszakże powinna rzeczowo informować o religiach i o światopoglądach ? instytucję mniej lub bardziej stronniczo religijną, przykościelną.
 
Uważam, że swoją funkcję nauczania szkoła mogłaby lepiej wykonać nauczając o religiach, nie zaś ?religii?. Uczniowie w takiej sytuacji mogliby zdobyć tę samą wiedzę o interesującej ich religii i jej dogmatyce co w ramach katechezy, ponadto poznaliby wiele innych religii i światopoglądów ? co przecież nie naruszało by ani ich światopoglądu ani nie narzucało czegokolwiek. Byliby, po prostu, lepiej wykształceni.
 
2.?Swoiste usytuowanie w programach nauczania przedmiotów ?religia? i ?etyka? w sposób szczególnie wiążący je ze sobą uważam za niefortunne. Zarówno ?etyka? jak i ?religia? mają tak rozbudowaną i autonomiczną problematykę, że zasługują na poważne i oddzielne potraktowanie jako niezależne od siebie przedmioty. Postulowane w miejsce ?religii? religioznawstwo (czy wiedza o religiach) to bogaty dział informacji i naukowych analiz zasługujący w pełni na umieszczenie go w programach nauczania w szkołach publicznych jako normalny, niezależny od ?etyki? przedmiot.
 
Podobnie jest z etyką. Od dawna jest uznaną autonomiczną dziedziną nauki, choć czasami traktowaną jako dział filozofii. Potraktowanie w programach szkolnych ?religii? i ?etyki? jako swoistych zamienników sprowadza zanadto cały problem do sfery wyznaniowej: wierzysz? ? wybierasz lekcje religii; nie wierzysz? ? wybierasz lekcje etyki. Tymczasem, niezależnie od tego, czy uczeń jest wierzący czy niewierzący, etyka powinna być przedmiotem usytuowanym na takich samych zasadach jak np. język polski, geografia, matematyka itp., i obowiązywać wszystkich uczniów.
 
(Przez etykę rozumiem tu zarówno teoretyczne rozważania o wartościach, systemach i normach moralnych, jak i samą moralność ? tak bowiem potocznie utożsamia się słowa ?etyka? i ?moralność?).
 
Istnieją różne teorie moralności i różne systemy moralne, uczniowie powinni o tym wiedzieć i nie powinno się ograniczać nauczania ich do wyboru związanego z przedmiotem ?religia?. Ten wybór z konieczności stygmatyzuje uczniów jako ?wierzących? lub ?niewierzących?, ujawnia instytucjonalnie ich światopogląd i wyznanie ? przed czym przestrzega Konstytucja RP (por. art. 53, p. 7).
 
Zrozumiałe, że Kościołom zależy na nauczaniu wiary religijnej i zasad uczestniczenia w religijnych wspólnotach. Mogą to jednak robić bez przeszkód i według wolnego wyboru uczniów (rodziców) poza obszarem instytucji państwowych, podobnie jak poza tym obszarem istnieją i działają organizacje i wspólnoty osób niewierzących. W obecnej sytuacji (nauczania w szkołach państwowych ?religii?) osoby niewierzące mogą wszak ? na zasadzie równych praw obywatelskich, które gwarantuje im Konstytucja ? żądać nauczania w szkołach także ateizmu, jeśli uczniowie (rodzice) tego by sobie życzyli. Szkoła wobec tej konstytucyjnej równości żądanie takie powinna by spełnić.
 
3.?W rozmowach o nauczaniu etyki słychać często argument, że nie ma dostatecznej liczby nauczycieli tego przedmiotu. Jest to, moim zdaniem, argument słaby, mający ukryć niechęć dysponentów do przedmiotu, który mógłby ?odciągać? uczniów od ?religii?. Sądzę, że przy dobrej obywatelskiej woli można by znaleźć potrzebną liczbę osób mających odpowiednią wiedzę i wolę nauczania, zarówno religioznawstwa jak i etyki. W Polsce bowiem jest wiele dobrze wykształconych osób umiejących w sposób odpowiedzialny przekazać swoją wiedzę, a gdy wprowadzano do programów nauczania w publicznym szkolnictwie ?religię? i ?etykę?, kilka polskich uniwersytetów specjalnie podjęło się wykształcić nauczycieli etyki dla tych szkół. Oni gdzieś są (może pracują jako drwale? ? żadna praca nie hańbi), można ich odnaleźć. ?Nadprodukcja? humanistów byłaby mniejsza i urzędy zatrudnienia miałyby mniej roboty.
 
Trzeba tylko chcieć!
 
Prof. Dionizy TANALSKI ? filozof, em. profesor UMCS.