Czy Kościół katolicki w Polsce zdolny jest do dialogu i współdziałania z demokratycznym państwem czy jedynie do jego kontestacji i mnożenia roszczeń?
 
Profesor Jerzy Wiatr
 
 
Wszyscy paneliści mocno podkreślają, że zasadniczym warunkiem właściwych relacji między Rzeczpospolitą a największym Kościołem, Kościołem rzymskokatolickim, jest postawa władz państwowych. Zgadzam się z tym.

Paneliści podkreślają również, że Sojusz Lewicy Demokratycznej, który w końcu współrządził przez osiem lat w ciągu trwania III RP, ma na swoim koncie dorobek, którego część zasługuje na krytyczną ocenę. Z tym także się zgadzam.
 
Pragnę jednak równocześnie powiedzieć, że te najgorsze zmiany, które spowodowały to, co pani prof. Senyszyn nazwała przekształcaniem naszego państwa w państwo wyznaniowe, nastąpiły zanim Sojusz Lewicy Demokratycznej stał się siłą współrządzącą. Cały ten ciąg wydarzeń, począwszy od nielegalnego z punktu widzenia ówczesnego prawa wprowadzenia religii do szkół, a kończąc na ustawie antyaborcyjnej i konkordacie ? to są wszystko wydarzenia sprzed wygranych przez lewicę wyborów 1993 roku.
 
Konstytucja nieprzypadkowo została tak ostro zaatakowana przez Episkopat. Przypominam, że to przecież Episkopat wzywał do głosowania na ?nie? w referendum konstytucyjnym ? i przegrał. Dlaczego wzywał do głosowania na ?nie?? Bo nie wprowadziliśmy do preambuły Invocatio Dei; bo nie wprowadziliśmy w art. 30. i 38., w których mowa była o ochronie życia, wymaganej przez Kościół formuły ?od poczęcia?; i wreszcie, bo stanęliśmy na stanowisku neutralności, równouprawnienia wszystkich wyznań.
 
Obroniliśmy Konstytucję III Rzeczpospolitej ? ważny dokument tolerancji i neutralności. Preambuła głosi, że III Rzeczpospolita jest wspólnym dobrem wszystkich obywateli, zarówno wierzących, jak i niewierzących ? to właśnie wprowadziliśmy i to, w świetle całego rozwoju polskiego konstytucjonalizmu, jest najbardziej wyrazistym, najbardziej jednoznacznym określeniem neutralności światopoglądowej i równouprawnienia wszystkich obywateli bez względu na przekonania religijne. Porównując naszą obecną konstytucję do pierwszej polskiej konstytucji, Konstytucji 3 maja 1791 roku, jest to dokument, którego nie mamy powodu się wstydzić.
 
Uważam również, że to był taki okres, kiedy Sojusz Lewicy Demokratycznej miał odwagę przeciwstawić się naporowi klerykalizmu i fanatyzmu. Część z obecnych tutaj panelistów brała udział w uchwalaniu ustawy antyaborcyjnej. Jako jedyni ? a SLD było wtedy małym klubem, nie tym wielkim z lat późniejszych ? staliśmy w obronie prawa kobiety do decydowania o macierzyństwie. Byliśmy w tej kwestii całkowicie osamotnieni, ale nie baliśmy się wtedy być w mniejszości, bo nie ma żadnego wstydu w byciu w mniejszości, jeśli jest ku temu słuszny powód.
 
Gdy potem słyszałem, jak padało niekiedy z ust działaczy lewicy, że ustawa antyaborcyjna to był kompromis, to zaczynałem podejrzewać, że mój wiek powoduje jakiś gwałtowny zanik pamięci. Zawsze myślałem, że to nie był kompromis, że myśmy zostali po prostu przegłosowani ? a jeśli był jakiś kompromis, to myśmy w nim nie uczestniczyli. Ponieważ jednak sądzę, że to ja dobrze pamiętam tamten okres, a nie młodsi koledzy, którym zdarza się mówić o kompromisie, to trzymajmy się tego.
 
To nie był kompromis. Powiem więcej, my tę bitwę przegraliśmy! I koniec. A dlatego traktuje się to jako kompromis, że to sformułowanie stanowi swoiste alibi, żeby tego teraz nie zmieniać.
 
Kiedy byłem członkiem rządu, dostąpiłem zaszczytu bycia najbardziej znienawidzonym przez skrajnie fanatyczną prawicę katolicką ministrem ? czyli ministrem edukacji narodowej. To ja, jako pierwszy z działaczy lewicy, dostałem jajkiem w Krakowie i traktowałem to jako wyróżnienie równie zaszczytne, co otrzymany mniej więcej w tym samym czasie order od pana prezydenta. Mówię o tym dlatego, że w przeszłości mieliśmy takie sytuacje, w których politycy lewicy, nie bojąc się Kościoła czy fanatyków tego skrajnego skrzydła prawicy, bronili pewnych kwestii. W mojej sprawie chodziło o rzecz dosyć prostą ? o wprowadzenie do programów szkolnych wiedzy o życiu seksualnym człowieka. Niestety, potem rząd AWS-u, i była to jedna z ich pierwszych decyzji, natychmiast to wycofał.
 
O przeszłości warto mówić z jednego tylko powodu. Bo czasy, kiedy lewica jest w opozycji i jest słaba mają swój początek, ale będą miały również i swój koniec. I wtedy, kiedy lewica znowu będzie odpowiadała za państwo, nie jako partia opozycyjna, tylko jako partia rządząca, to wtedy trzeba będzie wyciągnąć wnioski z tych doświadczeń.
 
Tylko dlatego warto o tym mówić. Nie po to, żeby przerzucać się wspomnieniami jak to było dobrze lub źle, ale po to, żebyśmy mogli, gdy już znowu ta formacja będzie u władzy, rządzić jeszcze bardziej konsekwentnie i zdecydowanie także i w tych sprawach. Bo zgadzam się, że od tego zależy, jakie będą stosunki między państwem a Kościołem.
 
Prof. Jerzy J. WIATR jest socjologiem, piastuje godność rektora niepublicznej Europejskiej Wyższej Szkoły Prawa i Administracji w Warszawie; w rządzie Włodzimierza Cimoszewicza był ministrem Edukacji Narodowej; jest autorem kilkudziesięciu książek, w tym pionierskiej ?Socjologii polityki?; jest przewodniczącym Kapituły Medalu Zasłużony dla Tolerancji oraz prezesem Towarzystwa Kultury Świeckiej im. Tadeusza Kotarbińskiego oraz redaktorem naczelnym kwartalnika ?Myśl Socjaldemokratyczna?.