Czy Kościół katolicki w Polsce zdolny jest do dialogu i współdziałania z demokratycznym państwem czy jedynie do jego kontestacji i mnożenia roszczeń?
 
Profesor Joanna Senyszyn
 
 
Czuję się zaszczycona, że mogę brać udział w tej dyskusji. Postaram się spojrzeć na ten problem nieco inaczej niż przedmówcy.
 
Czy państwo jest zdolne do dialogu? Zgadzam się z panem prof. Obirkiem, że nasz Kościół, taki, jaki został stworzony przez nasze państwo, nie jest zdolny do tego dialogu.
 
Bo cóż się stało od 1989 roku? Kolejne rządy uważały, że coś tam jest warte mszy i w związku z tym zaczęło się od ustaw Rakowskiego z 1989 roku, ustaw, które były takim rzutem na taśmę i ostatnim prezentem PRL-u dla Kościoła. W nich zawarta została Komisja Majątkowa, zawarte są także różne inne nadzwyczajne uprawnienia dla Kościoła katolickiego. Później tymi kuchennymi drzwiami wprowadzono bezprawnie religię do szkół, następnie uchwalono ustawę antyaborcyjną, podpisano i ratyfikowano konkordat.
 
W polskiej konstytucji nigdzie wyraźnie nie napisano, że jesteśmy państwem świeckim. Tam pojawiają się synonimiczne sformułowania, takie jak ?autonomia? i ?wzajemna niezależność?, nawet ?neutralność światopoglądowa? ? to właśnie jest bezstronność.
 
W miarę jak Kościół dostawał kolejne prezenty od państwa, doszedł do wniosku, że nie musi prowadzić z tym państwem żadnego dialogu, bo po co? Można wręcz powiedzieć, że Kościół jako instytucja dostawał często więcej niż mógł sobie wymarzyć, niż mógł pragnąć, niż zdążył wyartykułować. W ten sposób nasze państwo i kolejne rządy stworzyły taki Kościół, o którym powiedziałam i powtórzę, że jest pięć razy ?B?: Bogaty, Bezczelny, Bezduszny, Bezideowy i Bezkarny. W dodatku kolejne rządy, uważając, że coś tam jest warte mszy, dokonywały nadinterpretacji wszystkich ustaw i dawały Kościołowi więcej niż z tych ustaw wynika.
 
Powtarzam od bardzo dawna, że jeśli chcemy ograniczył panoszenie się Kościoła, to wystarczy ściśle stosować się do konkordatu ? nie trzeba nic więcej. W konkordacie naprawdę nie ma aż tak wiele zapisów i nie są one aż tak tragiczne, jak wynikałoby z ich realizacji. Przykładowo zapis o religii w szkołach. W konkordacie jest zapisane, że religia ma być w szkołach, ale nie jest powiedziane, że to mają być dwie godziny lekcyjne tygodniowo, a więc więcej niż jest godzin chemii, biologii, fizyki, historii i wielu innych przedmiotów. A zatem cóż stało na przeszkodzie, żeby chociażby nasz lewicowy rząd, do tego niepotrzebna większość sejmowa, zmienił liczbę godzin lekcyjnych religii? Skoro można było zwiększyć z godziny do dwóch, to można było tez zmniejszyć z godziny tygodniowo do godziny miesięcznie, a nawet do godziny w semestrze. Tak więc są pewne kroki, które można robić.

Nie można było zliberalizować ustawy antyaborcyjnej, bo nawet kiedy ta pierwsza liberalizacja została w 1996 roku dokonana ? i tutaj trzeba docenić ogromną pracę Sojuszu Lewicy Demokratycznej ? to w 1997 roku Trybunał Konstytucyjny uznał, że jest ona niezgodna z Konstytucją. Jak tę decyzję uzasadnił prof. Zoll? W każdym innym państwie byłby skończony jako prawnik, bo powiedział, że jest oczywiste, że kobieta w ciąży musi być pozbawiona części praw.
 
Dlaczego więc Kościół nie chce prowadzić dialogu? Dlatego, że po prostu nie ma takiej potrzeby. Kolejne rządy stworzyły z Polski państwo wyznaniowe. Jakie mamy atrybuty państwa wyznaniowego?
 
Po pierwsze, brak neutralności światopoglądowej w stanowieniu prawa ? dlatego mamy ustawę o planowaniu rodziny, o ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży w takim kształcie, w jakim ją mamy; dlatego mamy brak finansowania zapłodnienia in vitro ze środków publicznych.
 
Po drugie, bezpośrednie finansowanie instytucji kościelnych i duchowieństwa z budżetu państwa i budżetów samorządowych; to nie są wydatki rzędu dwóch miliardów, ale osiem do dziesięciu miliardów złotych, jeżeli zsumujemy wydatki z budżetu państwowego, wydatki z budżetów samorządowych i wpływy ze środków unijnych.
 
Po trzecie, afirmacja religii przez organy władzy publicznej, religijny charakter ceremoniału państwowego, krzyże w instytucjach państwowych, przedszkolach, szkołach. Marszałek Sejmu mógłby oczywiście bez żadnych dyskusji zdjąć krzyż na sali sejmowej; niestety, jak dotąd nie zrobił tego żaden marszałek bez względu na opcję polityczną.
 
Po czwarte, częściowy zanik odrębności organizacyjnej państwa i Kościoła. Na przykład istniejący w strukturach MON-u ordynariat polowy, który zgodnie z konkordatem istnieć musi, ale to, że on jest w strukturach MON-u to już jest nadinterpretacja konkordatu. Ordynariat polowy mógłby istnieć równie dobrze poza MON-em, poza strukturami państwowymi.
 
Co w związku z tym trzeba zrobić, aby ten dialog można było rozpocząć? W moim odczuciu musi zmienić się stosunek rządzących do Kościoła, gdyż Kościół traktowany jest na zupełnie wyjątkowych zasadach. Jeżeli ksiądz jest pedofilem, to usiłuje się to wszystko ukryć; prokuratora boi się prowadzić sprawę; sąd boi się wydać ostry wyrok. Jeżeli ksiądz spowoduje wypadek samochodowy, zabije dziecko ? nawet jakby taki ksiądz był w stanie wskazującym na spożycie alkoholu lub w stanie wskazującym na niemożność prowadzenia samochodu, bo miał rękę w gipsie ? to wtedy się mówi, że to dziecko spowodowało ten wypadek, bo wpakowało się na przejściu dla pieszych z rowerem pod samochód. Kiedy takie przypadki mają miejsce, to duchowni widzą, że nie muszą się liczyć z takim państwem, bo to państwo liczy się z nimi ? i to państwo uważa, że to jest stan absolutnie konieczny.
 
Tak jak kiedyś Adam Michnik powiedział o lewicy, że lewicy wolno mniej, tak teraz trzeba wyraźnie powiedzieć, że Kościołowi wolno mniej. Wolno mniej właśnie dlatego, że Kościół powinien zajmować się kwestią zbawienia wiernych, a nie tylko gromadzeniem dóbr doczesnych i dojeniem państwa. Używam tego określenia, bo choć nie jest ono zbyt naukowe, to jest za to bardzo precyzyjne ? bo Kościół doi polskie państwo, a państwo jest tą krową, która daje się doić i jeszcze z radości merda ogonem.
 
Tekst dokładnie odtworzony z zapisu internetowego, lecz nieautoryzowany.
 
Prof. Joanna SENYSZYN, profesor ekonomii, deputowana do Parlamentu Europejskiego, wiceprzewodnicząca Sojuszu Lewicy Demokratycznej, znana z wielu głośnych wypowiedzi i opinii na temat stosunków pomiędzy państwem a Kościołem w Polsce.