Wędrujące numinosum
 
Autor: Jerzy J. Kolarzowski
 

Michał Tempczyk, Buddyzm w oczach filozofa, Warszawa, PIW, 2011, seria „plus, minus, nieskończoność”.
 
Profesor Michał Tempczyk, filozof nauki, którego książki popularyzowały teorię chaosu, zajął się buddyzmem, który od wielu lat stanowi jego osobiste doświadczenie. Autor praktykuje medytację, miał kontakt z zenem, odwiedzał retrity (spotkania modlitewno-kontemplacyjne z udziałem mistrzów duchowych tej religii) buddyjskie w różnych wspólnotach związanych ze szkołami buddyzmu w Tybecie.
 
Jego monografia stawia sobie ambitne zadanie przekazania syntetycznej całości wiedzy o tej niezwykłej, rozwijającej się przez tysiąclecia doktrynie religijnej. Czy istnieją jakieś szczególne przesłanki, które powodują, że znawca najnowszych osiągnięć nauk fizycznych i filozof powinien skierować spojrzenie na odległy w sensie czasowym i geograficznym przekaz? Koincydencja zdarzeń w świecie fizycznym, ich występowanie w postaci sfer większego czy mniejszego uporządkowania materii, to jedynie zewnętrzne przejawy opisu tego, czego w swej różnorodności nauczają buddyści. Istotnie buddyzm inspirował Hindusów, Chińczyków, Koreańczyków, Japończyków – niemal całą daleką Azję, a dziś trafia do Ameryki Północnej i Europy. Czy jednak zmieni postrzeganie nas samych i sposób widzenia dotychczasowych tradycji religijnych i kulturowych? Znaczenie świętych ksiąg ludzkości niekiedy może przejawiać się wyłącznie w tym, że pewne treści przenoszą poza obręb kultury macierzystej, pomagając w rozbudowywaniu i przekształcaniu ich tak, by mogły zaistnieć w innych centrach cywilizacji.
 
Czy różnorodne nauki buddyjskie mogą być porównywane z historią europejskiej filozofii? Czytelnik bardziej obeznany z problematyką buddyjską może zadać pytanie: na czym polega specyficznie filozoficzne spojrzenie na buddyzm? Czy buddyzm przez niektórych uważany za doktrynę bardziej filozoficzną niż religijną wyczerpuje znamiona filozoficznego systemu? Rosyjski badacz buddyzmu F. Th. Stcherbasky poświęcił tym zagadnieniom monumentalne dzieło. W jednym z tomów jego opracowania odpowiada na tak postawione pytania poprzez zestawienie w postaci dialogów nauczania poszczególnych mistrzów w wymianie poglądów z czołowymi myślicielami naszego europejskiego kontynentu: z Kantem, Wittgensteinem i innym postaciami filozofii. Lektura Stcherbasky`ego spisana w intelektualnie inspirującej, umownej konfrontacji filozoficznego dialogu, staje się z jednej strony popisem erudycji, a z drugiej objawem intelektualnej bezsiły. Pytania i odpowiedzi w pewien sposób zawsze się nawzajem warunkują, stając się skrępowaniem myśli, ograniczeniem, formą nieczułą na dążenie. Może dlatego dialog filozoficzny od czasów Renesansu przestał być ulubioną formą wypowiedzi filozoficznej. [F. Th. Stcherbasky, Buddhist logic, Leningrad, wyd. circa 1930, [fragm. w jęz. polskim] „Indoeuropejskie sympozjum na temat realności świata zewnętrznego”, przeł. M. Adamus i P. Zowisło, [w:] Buddologia w Polsce. Teksty pod red. J. Sieradzana, wyd. Miniatura, Kraków 1993].
 
Tempczyk podążył inną drogą. Pokazał buddyzm w szerokim kontekście kulturowym ludów dalekiego Wschodu, pokazując, jak ta religia nadawała ich wspólnotom potencjał siły i otwartości, pozwalając na stworzenie trwałego i zarazem elastycznego konglomeratu tradycji. Jest rzeczą charakterystyczną, że te ludy, które buddyzm przyjęły – Japonia, Korea, Chiny – dziś dzierżą palmę pierwszeństwa w rozwoju technologicznym i cywilizacyjnym.
 
Religii ani filozoficznego systemu nie sposób zrozumieć w oderwaniu od kontekstu historyczno-kulturowego, w którym powstały. Śledzenie przemieszczania się pewnych treści, ich peregrynacji oraz potencjału w upowszechnieniu nieznanych dotąd mitów, może stać się fascynującym kierunkiem badań dla współczesnego religioznawstwa. Konkretna doktryna religijna często oddziałuje niekoniecznie siłą bezpośredniego przekazu, ale przez transponowanie treści ukrytych, na których wyrosła.
 
Cywilizacyjny krąg Indii z okresu V wieku przed naszą erą, czyli w momencie pojawienia się buddyzmu, nie odróżniał się od innych zaawansowanych kultur ani organizacją władzy, ani materialnymi świadectwami życia ludności. Wyróżniał się natomiast bogactwem niezwykłej literatury sakralnej, jej złożonością, wielowątkowością i niezwykłą wyobraźnią [Burjor Avari, Starożytne Indie, przekł. Ł. Műller, wyd. UJ, Kraków 2011].
 
Nauki Buddy, których zamierzeniem miało być przekształcenie zastałych form życia społecznego Indii poprzez wielką transformację sfery sakralnej, tylko w niewielkim stopniu odegrały zamierzoną rolę. Trafiły głównie do elit, a z czasem zaczęły przenikać do odmiennych obszarów kulturowych, zapoznając ludność Azji zarówno z własnym przesłaniem, jak i z hinduistycznymi podstawami, na których wyrosły. Tendencja niektórych interpretatorów, którzy w orędziu Buddy chcieli widzieć jedynie oryginalną filozofię, nie zaś początek nowej religii dążącej do wyzwolenia i podniesienia człowieka, także z naukowego punktu widzenia nie znajduje uzasadnienia.
 
Można wskazać myślicieli i badaczy, którzy w paralelny sposób usiłowali uchwycić początek dwóch religii transkulturowych – buddyzmu i chrześcijaństwa. Jedni – zwolennicy interpretacji redukującej, w genezie chrześcijaństwa chcą widzieć brzemienny w skutki, wysoce niefortunny epizod żydowskiej walki narodowej i wyzwoleńczej, a literaturę nowotestamentową traktują jako synkretyczną sumę całej ówczesnej wiedzy antropologicznej, zawartej w przypowieściach i aforyzmach [Hyam Macoby, Jezus i żydowska walka wyzwoleńcza, wyd. przez F. E. Hoevelsa, przekł. A. Skoroszewska i H. Michalak, wyd. Ahrinan International, Zgorzelec 1999].
 
Jednak bez względu na tendencje redukcjonistyczne nie da się przekreślić cywilizacyjnego znaczenia Biblii dla kultury Zachodu ani hinduistyczno-buddyjskiego przekazu dla ludów dalekiej Azji i nie tylko dla nich. Siła nałożonych na siebie treści, ich wzajemne zespolenie, uaktywnia ich ogromne możliwości, powodując głębsze wnikanie w kulturę i jej cywilizacyjne przeformułowanie.
 
Tropiąc nadal paralele – Biblia nazwana mianem Starego Testamentu stała się składową sakralnej literatury chrześcijaństwa i odegrała znaczącą rolę w okresach cywilizacyjnego rozwoju Europy. Warte pamięci są okresy, w których znaczenie ksiąg Starego Testamentu było równie istotne jak Ewangelii. W okresie karolińskiego ożywienia czytano ją jako wzorzec do stworzenia monarchii patrymonialnej na wzór zapisów o królestwie starożytnego Izraela. W okresie nowożytnym, poczynając od XVI stulecia po dzień dzisiejszy, stała się przedmiotem rozlicznych studiów hebraistycznych prowadzonych z pobudek filozoficznych, teologicznych ale też często czysto naukowych. Poza tym święte księgi Biblii, szczególnie księgi prorockie, poddane oryginalnej interpretacji stały się częścią składową sakralnej literatury islamu.
 
Warszawski filozof w swojej książce zajął się tradycyjnymi rejonami występowania buddyzmu, podkreślając jego walory trans-kulturowe. Nauka Buddy wzmogła zainteresowanie Indiami – ich przeszłością i bogatą literaturą, podobnie jak orędzie Chrystusa otwarło świat na poznanie Biblii. Tego typu spojrzenie wychodzące poza literalne odczytanie mitów otwiera współczesną humanistykę na poszukiwania treści formujących i transformujących cywilizację. Rozumienie, które w znaczącym stopniu pomaga w odbiorze książki „Buddyzm oczami filozofa”, spełniając postulaty ponowoczesnej metodologii naukowej, może służyć ponownemu odczytaniu roli, jaką odegrały religie o zasięgu światowym.
 
 
Forum Myśli Wolnej nr 51/2011, s. 53-55