Popieramy oburzonych
 
Autor: Longin Pastusiak
 

Zaczęło się w maju 2011 r. w Madrycie, kiedy tysiące protestujących, którzy określili się mianem oburzonych, zajęło plac Puerta del Sol. 17 września rozpoczęła się w Nowym Jorku akcja protestacyjna ruchu ?99 procent?. Natomiast 17 października ruch protestu rozlał się na świat. Tego dnia demonstracje odbyły się w około tysiącu miastach na świecie. W samych Stanach Zjednoczonych protesty objęły 140 miast. Również Warszawa znalazła się na mapie miast, gdzie odbyły się demonstracje. W porównaniu z masowym ruchem w wielu krajach, w warszawskiej demonstracji uczestniczyło zaledwie kilkaset osób.
 

Prawdziwa Demokracja TERAZ

Protesty odbyły się na olbrzymiej przestrzeni od Vancouver w Kanadzie do Tokio w Japonii, objęły wszystkie kontynenty. Mimo że nie były to akcje skoordynowane, nie miały centralnego sztabu sterującego przebiegiem akcji, mimo to wszystkie te akcje miały wiele wspólnych cech.
 
Przede wszystkim wyrosły one z podobnej gleby społeczno-ekonomiczno-politycznej, z niezadowolenia z funkcjonowania współczesnego kapitalizmu i jego niewrażliwości na patologie społeczne i ekonomiczne.
 
Kryzys, jaki w ostatnich latach dotknął wiele krajów, wykazał ogromną chciwość i egoizm świata finansów. Padały banki, zakłady pracy. Niektóre ratowały się dzięki pomocy rządowej z pieniędzy podatników, a prezesi niezależnie od wyników swoich firm przyznawali sobie wysokie premie. To musiało spowodować oburzenie.
 
Powodem oburzenia jest pogłębiająca się luka by nie powiedzieć przepaść między bogactwem a ubóstwem, zarówno wewnątrz krajów jak i między krajami. Okazało się, że w Stanach Zjednoczonych 1% najbogatszych Amerykanów jest w posiadaniu jednej trzeciej majątku prywatnego. Nie przypadkowo uczestnicy akcji ?Okupuj Wall Street? określili się mianem ruchu ?99 procent?. Uważają bowiem, że bronią interesów 99% społeczeństwa.
 
W tym ogólnoświatowym ruchu protestu udział biorą bezrobotni, młodzi ludzie, osoby o przekonaniach lewicowych i z wyższym wykształceniem. W tej chwili ocenia się, że na świecie jest około 80 mln bezrobotnych wśród młodzieży w wieku do 24 lat.
 
Charakterystyczną cechą tego ruchu jest spontaniczność. Ruch ten nie ma przywódców, nie jest dobrze zorganizowany. W pewnym stopniu przypomina arabską wiosnę w Tunezji i w Egipcie. Nie ma w tym ruchu anarchistów demolujących i wandalizujących otoczenie. To nie są również utopiści.
 
Z różnych wypowiedzi uczestników protestów, transparentów i broszur można wydobyć pewne wspólne postulaty programowe. Nie są one przedstawione w jednym zwartym dokumencie. Często wynikają ze specyfiki sytuacji w danym kraju. Ale można pokusić o wyliczanie tego co łączy te rozproszone ogniska protestu.
 
Masowe demonstracje nie są skierowane przeciw państwu, ale przeciw rządom i ich powiązaniom i uzależnieniu się rządów od wielkiego biznesu. Uczestnicy protestu zarzucają rządom, że wspierają banki i koncerny, które wpadły w tarapaty kosztem podatników. Domagają się od władz polityki społecznej i gospodarczej, która zapobiegnie pogłębianiu się przepaści między ubóstwem i bogactwem oraz wprowadzenie odpowiedzialności karnej dla bankierów spekulantów.
 
Wśród protestujących jest wielu zwolenników równości płci, zrównoważonego rozwoju, ochrony środowiska i praw zwierząt. Wyrażają oni nieufność wobec rządów. Tak np. wśród uczestników ruchu ?Okupuj Wall Street? aż 89% ankietowanych nie ufa rządowi USA. Uważają oni, że rząd zbyt blisko współpracuje z lobbystami reprezentującymi wielkie korporacje.
 
Najwięcej uwagi światowych mediów skupia akcja protestacyjna pod nazwą ?Okupuj Wall Street? m.in. dlatego, że protestujący za obiekt swej akcji wzięli centrum światowej finansjery. To co miało łagodzić nierówności, łatwość uzyskania kredytu, w efekcie wobec niemożności spłacenia kredytu doprowadziło miliony Amerykanów do utraty własności. Prawica i republikanie, zwłaszcza konserwatywna Partia Herbaciana, ostro atakują protestujących i zarzucają im, że sami zgotowali sobie problemy życiowe wskutek lenistwa i braku przedsiębiorczości.
 
Policja nowojorska broni protestującym dostęp do giełdy i banków w okolicy Wall Street, dlatego koczują oni w pobliskim Zuccotti Park. Prowadzą tu debaty na tematy trapiące dziś społeczeństwo amerykańskie, m.in. na temat bezrobocia (9,1%), brak dostępu do służby zdrowia (około 50 mln osób), ogromnego deficytu budżetowego (1,5 bln dol.), horrendalnie wysokiego budżetu obronnego (ponad 700 mld. dol.) oraz kosztownych wojen w Iraku i Afganistanie.
 
Demokraci i prezydent Barack Obama chcieliby wykorzystać ten ruch protestu 99% dla własnych celów politycznych w związku z wyborami w 2012 r. Sondaż przeprowadzony wśród uczestników protestu wykazał, że 60% głosowało w 2008 r. na Obamę. Obecnie trzy czwarte z nich rozczarowanych jest jego prezydenturą. Protestujący w Nowym Jorku to nie są ludzie z marginesu. Dwie trzecie z nich ma wyższe wykształcenie, 25% aktualnie studiuje, 30% pracuje w pełnym wymiarze, a 18% ma prace na pół etatu.
 
Ponieważ Stany Zjednoczone bardzo powoli wychodzą z kryzysu a Europa staje przed widmem kryzysu finansowo-ekonomicznego, rodzi się pytanie: czy ten ruch 99% będzie dalej rozszerzał się, akcje będą bardziej skoordynowane w skali krajowej i międzynarodowej, a formy protestu będą bardziej radykalne? Na te kluczowe pytania nie ma dziś definitywnej odpowiedzi ponieważ sam ruch 99% jest nowym zjawiskiem na politycznej mapie świata.
 
Autor jest profesorem w Akademii Finansów, byłym posłem na Sejm (1991?2001) i marszałkiem Senatu V Kadencji (2001?2005).
 

Res Humana nr 6/2011, s. 3-4