Rozmowa z marszałkiem Józefem Piłsudskim, jaka mogłaby  się zdarzyć, choć jej nie było.
Dano mi imię Naczelnika, które łzy wyciska
 
Autor: Lech Fabiańczyk
 

Wartość człowieka można poznać po jego czynach. Tę myśl od najdawniejszych czasów wyrażano na różne sposoby. Józefa Piłsudskiego przedstawia się zazwyczaj jako bardzo skutecznego w działaniu praktyka. Rzadko, kiedy dostrzega się w nim myśliciela, choć nim z całą pewnością był. W potocznym rozumieniu myślicielem jest ktoś, kto używa „mądrych” niezrozumiałych przez ogół słów, układa zawikłane zdania i jest oderwanym od praktycznego życia teoretykiem. Piłsudski formułował proste, a jednocześnie wyjątkowo trafne myśli, które pomimo upływu czasu nie utraciły swej aktualności. Wyobrażam sobie, że gdyby przyszło mi spotkać się z Marszałkiem w obecnych czasach, nasza rozmowa mogłaby przebiegać następująco (tłustą pochyloną kursywą zaznaczone autentyczne wypowiedzi Józefa Piłsudskiego):
 
Lech Fabiańczyk: W listopadzie 1918 r. z dworca wiedeńskiego przeszedł przez ulicę Marszałkowską na ulicę Moniuszki człowiek, ubrany w szary, dość obszarpany mundur, zaplamiony w więzieniu magdeburskim. Człowiek ten nazywał się Józef Piłsudski. W przeciągu kilku dni, bez żadnych  starań, stał się dyktatorem. Co Pan o tym sądzi ?
 
Piłsudski: Znając historję dyktatur całej ludności, zastanawiałem się nad tem, jak się dyktatury tworzyły. Zwykle drogi są tu dwie: jedna gwałtu narzucania władzy - druga swobodnego wyboru, wyboru ludzi, którzy w chwili ciężkiej, gdy umysły są zatrwożone, szukają jednego człowieka, żeby jemu swój los w ręce oddać. Tu nie było ani jednego ani drugiego wypadku. Nie było ani wyboru, nie było też gwałtu. Stał się fakt całkowicie inny, fakt moralnej pracy narodu, znajdującego się co prawda, w wyjątkowej sytuacji położeniu. Ta moralna praca, której dokonał wtedy wielomilionowy naród, jest faktem niezwykłym. Była ona jak gdyby zaprzeczeniem tej smutnej sławy, która naród nasz miał w przeszłości.
 
Przyjmując funkcje Naczelnika Państwa Polskiego zgodnie ze swym zasadniczym celem i głębokim przekonaniem, uważałem, że w Polsce...źródłem praw może być jedynie Sejm, wybrany na podstawach demokratycznych. Wierzyłem wówczas, że razem z Sejmem dokończę wykonania tego testamentu, który nam przez przodków, jęczących w niewoli, został przekazany.
 
- Czy się to udało?
 
Piłsudski: W Polsce wszyscy krzyczą, iż posiadają większość. Naród jest karmiony oszczerstwem i kłamstwem....Żyjemy w czasach, w których prawo oszczerstwa i szarpania czci cieszy się nadzwyczajną swobodą, a nawet uznaniem. Państwa i narody, które na podstawie kłamstwa, na podstawie negowania prawdy podają myśl polityczną, dążą do zguby. Ten jest słabszy, kto buduje na kłamstwie i fałszu, w porównaniu z tym, który buduje na prawdzie. Jak w walce wódz, który opiera się na kłamliwych wieściach, który się kłamliwymi raportami kieruje, idzie do przegranej, tak samo naród, który na kłamstwie buduje swe myśli, idzie do swej zguby. (Op. Cit., t VI, s. 79-800 /205APił/...
 
- W dziejach naszej ojczyzny tylko dwóm osobom: Tadeuszowi Kościuszce i Panu, powierzono zaszczytny tytuł Naczelnika Państwa Polskiego. Kościuszko chciał, aby w obronie kraju stanęli wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, nie na mocy przywilejów szlacheckich, ale z tego tytułu, że są synami swojej ojczyzny. Czy zgodzi się Pan z poglądem, że to, co Tadeusz Kościuszko rozpoczął, Józef Piłsudski ukończył ?
 
Piłsudski: Gdyby ktokolwiek miał najśmielsze ambicje, gdyby ktokolwiek chciał władzy, gdyby ktokolwiek szukać jej chciał w Polsce, to ziszczeniem tych marzeń byłoby to stanowisko, które mi wówczas dano, wbrew mojej woli i chęci, bo ja tego nie szukałem....  Dano mi wszystko do rąk. - dano mi nazwę  „Naczelnika”, imię, które łzy wyciska imię człowieka, który pomimo, że umarł, żyje zawsze, wielkie imię Kościuszki.
 
Powoływać się na Kościuszkę, posługiwać się jego imieniem, zachwycać się nim i solidaryzować się z jego ideałami może każdy bezkarnie, bez konsekwencji i kosztów. Bo Kościuszko nie żyje. Kto solidaryzuje się ze mną, musi płacić wysiłkiem, męką trudem, ofiarą z wolności, z życia. Kiedyś, gdy mnie już nie będzie, będę miał także miliony równie zapalczywych i podobnie im nie ryzykujących wielbicieli. słowa z grudnia 1915 wypowiedziane w rozmowie  z ówczesnym swoim adiutantem Wieniawą - Długoszowskim
 
- Wysoko stawia pan poprzeczkę wymagań etycznych. Skąd się w Panu to wzięło?
 
Piłsudski: Matka od najwcześniejszych lat starała się rozwinąć w nas samodzielność myśli i podniecała uczucie godności osobistej, które w moim umyśle formułowało się w sposób następujący: tylko ten człowiek wart nazwy człowieka, który ma pewne przekonania i potrafi je bez względu na skutki wyznawać czynem. Istotą walki jest podniesienie duszy ludzkiej na wysoki poziom moralny. Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo, zwyciężyć i spocząć na laurach to klęska.
 
- Szykował się Pan do walki zbrojnej, ale nie ukończył Pan żadnej szkoły wojskowej.
 
Piłsudski: Tak Tak, w wojsku przed wstąpieniem do legionów nigdy nie byłem. Miało to zapewne swoje złe strony, ale też i dobre. Jako człowiek świeży, nie miałem przesądów zawodu, i widziałem wiele rzeczy jaśniej. Myśląc o organizacji armii wyzwoleńczej przez kilkanaście lat samodzielnie studiowałem strategię wojskową, analizowałem dzieje wojen w tym szczególnie kampanii napoleońskich, powstań listopadowego i styczniowego, a potem zwycięskich batalii Bismarka, ale już burską i rosyjsko – japońską znałem tak dokładnie, jak zapewne niewiele kto w Europie. (Pisma, t. III, s 172,171/AK59,60/ z wywiadu przeprowadzonego przez Józefa Hłaskę w roku 1913)
 
- Garstka ludzi z którymi w roku 1914 rozpoczynał Pan walkę o niepodległość ojczyzny stanowiła najmniejszą siłę zbrojną w dziejach polskich powstań narodowych. Czy nie miał Pan wrażenia, że było to przysłowiowe porywanie się z motyka na słońce ?
 
Piłsudski: Cały świat stanął wtedy do boju. Nie chciałem pozwolić, aby w czasie, gdy na żywem ciele naszej Ojczyzny miano wyrąbywać mieczami nowe granice państw i narodów, samych tylko Polaków przy tem brakowało. Nie chciałem dopuścić, by na szalach, na które miecze rzucono, zabrakło polskiej szabli...
 
Po roku wojny legiony stały się nie tylko awangardą wojenną Polski, a także Jej awangardą moralną z umiejętnością zaryzykowania wszystkiego, gdy ryzyko jest konieczne.
 
Legiony już minęły ale naród ciągle śpiewa ich pieśni, śpiewa to co grało w naszych duszach. Dziełem legionów stała się nowa, wyższa jakość polskiego życia i nowy, wyższy typ człowieka. Typ człowieka przechodzącego łatwo nad materialnymi wartościami życia, przenoszącego ponad nie wartości moralne. Typ człowieka łatwo znoszącego zmienności losu, byle mieć możność zachowania najlepszej cząstki swej duszy - szacunku dla siebie i szacunku dla swego honoru.
 
- Mimo chwały, jaka Pana otacza, wielu uważa Pana za postać bardzo kontrowersyjną. Czy mógłby się Pan do tego ustosunkować ?
 
Piłsudski: Takiego Piłsudskiego, jak go przedstawiali moi współcześni nie znam. Nieraz ze zdumieniem czytam, co o mnie różni ludzie pisali i piszą. Są to najczęściej fałsze i brednie ... W każdym ugrupowaniu ludzkim, w którym kiedykolwiek byłem, byłem uważany za heretyka. Wynika to zapewne z faktu, że Ludzie najczęściej myślą szablonami. Ja przez całe życie przeciwstawiałem się szablonom. Od małego dziecka myślałem inaczej niż ludzie, którzy mnie otaczali.
 
- Najwięcej kontrowersji wywołuje sprawa zbrojnego przewrotu, którego Pan dokonał w maju 1926 roku. Od tamtego czasu oskarżano Pana o chęć wprowadzenia w Polsce dyktatury...
 
Piłsudski: Tamto wydarzenie wyczerpało mnie fizycznie i wprowadziło w dyskomfort moralny, gdyż będąc przeciwnikiem gwałtu, czego dowiodłem podczas sprawowania urzędu Naczelnika Państwa, zdobyłem się, po ciężkiej walce z samym sobą, na próbę sił z wszystkimi konsekwencjami.
 
- Ale zginęło wówczas kilkaset osób.
 
Piłsudski: Żołnierze robili wszelkie wysiłki, aby ochronić swych przeciwników i ludność cywilną. Na szczęście od samego początku natarcia zdobyliśmy sześć dział samochodowych, które posiadali nasi przeciwnicy. Gdyby nie to, byłoby dużo więcej ofiar. Często bitwę wstrzymywano, aby dać przejść kobiecie lub dzieciom.
 
- Czy za cenę ludzkich ofiar warto było wprowadzać w Polsce rządy silnej ręki?
 
Zwycięstwa wojny domowej pozostawiają zawsze ranę w sercu armii zwycięskiej: entuzjazmu nie wzniecają. Jestem człowiekiem silnym - lubię decydować sam. Ale gdy patrzę na historie mojej ojczyzny, nie wierzę - naprawdę – aby można było rządzić w niej batem. Rządzenie batem obrzydziłem sobie w państwach zaborczych. Nie lubię bata. Nie, nie jestem za dyktaturą w Polsce. W maju 1926 dałem gwarancje swobodnego obioru Prezydenta. Moim zdaniem kandydat na Prezydenta musi stać ponad stronnictwami, winien umieć reprezentować cały naród. Ostrzegałem, że w przeciwnym razie nie będę bronił sejmu i senatu, gdy dojdzie do władzy ulica. Nie może w Polsce rządzić człowiek pod terrorem szuj i temu się przeciwstawiam. Nie może być w państwie za wiele niesprawiedliwości względem tych, co pracę swą dla innych dają, nie może być w państwie – gdy nie chce ono iść ku zgubie – za dużo nieprawości. Siła bez wolności i sprawiedliwości jest gwałtem i tyranią.
 
- Czy wyzbył się pan swoich młodzieńczych socjalistycznych ideałów?
 
Piłsudski: Nazwałem siebie socjalistą w roku 1884. Mówię – nazwałem, bo nie oznaczało to wcale nabycia niezłomnych im utrwalonych przekonań o słuszności idei socjalistycznej. Nikt - w czasach mojej młodości - z inteligentniejszych i energiczniejszych mych kolegów nie uniknął ... przejścia przez socjalizm. Moi następcy uknuli nawet powiedzenie, że kto za młodu nie był socjalistą, ten na starość będzie zwykłą świnią /19 /Fcz/
 
W młodości zrozumiałem, że socjalizm nie jest on tylko ideą szlachetnych ludzi, marzących o uszczęśliwieniu ludzkości, lecz staje się realną potrzebą ogromnej masy ludu pracującego z chwilą, gdy kulturalny i społeczny rozwój umożliwia mu zrozumienie zasad tej idei.
 
- To dlaczego walczył Pan z Rosją Radziecką, z państwem socjalistycznym?
 
Piłsudski: Uważałem wówczas, że bez względu na to jaki będzie jej rząd, Rosja jest zaciekle imperialistyczna. Jest to nawet zasadniczy rys jej charakteru politycznego. Mieliśmy imperializm carski, później imperializm czerwony – sowiecki. Polska po odzyskaniu niepodległości stanowiła zaporę przeciwko imperializmowi słowiańskiemu, bez względu na to czy był carski, czy bolszewicki.
 
- Przez większą część swojego życia walczył Pan z Rosjanami. Czy potrafiłby się Pan z nimi zaprzyjaźnić?
 
Piłsudski: Z całego serca pragnę nadejścia jak najrychlej dnia, w którym Polacy i Rosjanie, zapomniawszy odwiecznych waśni swych ojców, dziadów i pradziadów, dojdą do wspólnego współżycia. Zapewne, w sercach i w mózgach pozostały liczne ślady dawnych walk. Będzie to zadaniem tych, którzy przyjdą po nas, żeby zatrzeć te ślady i dołożyć wszelkich starań, aby obydwa narody mogły iść każdy swoja drogą, nie szarpiąc się nawzajem.
 
- Czy nie uważa Pan, że najwyższy czas zapomnieć dawne spory i zacząć budować przyszłość ?
 
Piłsudski: Uważam, że ten kto nie szanuje i nie ceni swej przeszłości, nie jest godzien szacunku teraźniejszości ani prawa do przyszłości. Naród bez pamięci historycznej jest jak człowiek chory na amnezję, do tego zabłąkany pośród ruin.
 
- Jaką by dał nam Polakom radę na przyszłość?
 
Piłsudski: Całe życie walczyłem o znaczenie tego, co zowię się imponderabilia, jak - honor, cnota, męstwo i w ogóle siły wewnętrzne człowieka, a nie dla starania o korzyści własne czy swego najbliższego otoczenia. Idą czasy, których znamieniem będzie wyścig pracy, jak przedtem był wyścig krwi. Kto do tych zawodów bardziej przygotowany będzie, kto w tym wyścigu większe dowody wytrzymałości złoży, ten w najbliższych czasach będzie zwycięzcą, ten  potrafi utrzymać to, co zyskał, albo odrobić to co stracił.
 
L.F. Dziękuję za rozmowę.
 
J.P. Dziękuję.

Autor tej rozmowy Lech Fabiańczyk to mieszkający w Koszalinie dziennikarz i filmowiec. Ma w swoim dorobku ponad 80 filmów - animowanych i aktorskich poświęconych historii Polski i Pomorza.
 
Źródła cytatów:
Józef Piłsudski, Pisma zbiorowe, Warszawa 1937;
Aleksandra Piłsudska, Wspomnienia, Instytut Prasy i Wydawnictw „Novum”, Warszawa 1989;
Piłsudski - Rok 1863, broszurowa edycja odczytu z 20 stycznia 1924 r., wstęp – Sulejówek, 31 stycznia 1924 r.;
J. Piłsudski - Jak stałem się socjalistą , „Promień” 1903 nr 8-9;
Janusz Cisek - Józef Piłsudski, „Świat Książki”, Warszawa 2007;
Alina Kowalczykowa - Piłsudski i tradycja, Wydawnictwo Verba, Chotowmów 1991;
Bohdan Urbankowski- Józef Piłsudski - Myśli, mowy i rozkazy, Wydawnictwo Kwardryga;
Jan Ciałowicz - Polsko-francuski sojusz wojskowy, Warszawa 1970;
Marian Wojciechowski, Stosunki polsko-niemieckie 933-1938, Poznań 1965;.
Jules Laroche, Polska lat 1926-1935. Wspomnienia ambasadora francuskiego, Warszawa 1966;
Robert Śniegocki – Historia; Burzliwy wiek XX, Nowa Era, W-wa, 2008;
1 styczeń 2008 r. prof. Iwo Cyprian Pogonowski Blacksburg, US www.pogonowski.com;
J. Rzepecki, Wspomnienia…;
Andrzej Garlicki – Od Brześcia do maja, Czytelnik, Warszawa 1986;
W. Podbóg - Malinowski, Najnowsza historia…;
Wacław Jędrzejewicz - Józef Piłsudski 1867-1935 życiorys, Wydawnictwo LTW, W-wa 2002;
Andrzej Garlicki - Piłsudski itd.