Ku etyce uniwersalnej
(O metodzie wyobrażeniowej i myśleniu wyobrażeniowym)
Autor: Katarzyna Polus-Rogalska
1. Metoda wyobrażeniowa
Uważa się (tradycyjnie od Arystotelesa), że zjawiska moralne cechuje nieokreśloność przysługującą im (niejako) z natury; w związku z tym: „[...] panuje [...] daleko idąca rozbieżność i niestałość zdań [...]” (1). Ale sądzę, że można temu zaradzić, stosując matrycę M. Schelera obiektywnego uporządkowania wartości od najniższych do najwyższych (i odwrotnie), czyli kolejno: cielesnych (przyjemność cielesna), umysłowych (dojrzałość mentalna), racjonalnych (racja, słuszność), społecznych (interes), pragmatycznych (instrument), rozwojowych (postęp), porozumienia (komunikacja) i szacunku (świętość) oraz metodę wyobrażeniową, można je uporządkować i dookreślić. Przy czym, należy przyjąć, że wartości nie funkcjonują wyłącznie tylko na jednym poziomie; przykładowo, „przyjemność” występuje na poziomie cielesnym, ale i też na poziomie umysłowym (przyjemność myślenia, bycia dojrzałym, bycia pragmatycznym, rozwijania się, rozumienia się z innymi) (2).
Brany pod uwagę (np. dotyczący moralności) materiał źródłowy można rozmieścić na kilku poziomach (analogicznie tak, jak w przestrzeniach wielowymiarowych w matematyce). Tu, pierwszy poziom, stanowi poziom teoretyczny. A więc definicje wartości pozytywnych (i negatywnych): dobra (i zła), szczęścia (i nieszczęścia) itd., zasad, praw etycznych. Drugi poziom, został nazwany etyką jednostki, czyli zawarte na nim zostało wszystko to, co jest związane z jednostką (indywiduum) z moralnego (opisowego i normatywnego punktu widzenia), trzeci poziom dotyczy związku zachodzącego między moralnością a strukturą społeczno-polityczno-ekonomiczną wspólnot, a czwarty – rozwoju moralnego cywilizacji (3). W zależności od tego, co wysunie się na plan pierwszy, to jest najważniejsze w artykule czy książce. Stąd tytuły podjętych analiz mogą być różne w zależności od tego, na który poziom położy się w nich największy nacisk.
Przykładowo więc, dany artykuł może mieć cztery tytuły, w zależności od tego, który poziom (lub mówiąc metaforycznie „wyciąganą szufladę komody”; podobnie, jak w informatyce katalog w pliku) uzna się za najważniejszy w danym momencie analizy naukowej zagadnienia. (Może kiedyś, właśnie w ten sposób, na kilku poziomach – ruchomo, będzie się pisać prace z zakresu humanistyki? W teatrologii już się tak przedstawia treści sztuk. Przykładowo, M. Bułhakow: Mistrz i Małgorzata. Wyobraźnia człowieka poradzi sobie z taką trudnością).
Uważam, że jest możliwe, a nawet wskazane i potrzebne przenosić metody nauk matematyczno-przyrodniczych do humanistyki. Dzięki temu uzyskuje się nową jakość i możliwość interpretacji (tym samym rozumienia) problemu, bardziej skomplikowaną, ale też bardziej pogłębioną. Dzięki temu lepiej widać zachodzące zależności wiążące się z danym zagadnieniem na wielu poziomach.
Wyciąga się więc wniosek, że osiągnięcia z zakresu nauk matematyczno-przyrodniczych (matryce, przestrzenie wielowymiarowe, fraktale) można zastosować w humanistyce z powodzeniem do wyjaśnienia tych, niezmiernie skomplikowanych (stąd niejasnych), zjawisk. Można też zamiennie zastosować przełożenie języka matematyki (zależności liczbowych, zależności geometrycznych – wzorów) na język humanistyki (można je też wyrażać w zdaniach – opisowo); być może również stosowanych w niej innych metod badawczych. Możliwość taka świadczy o uniwersalności – „jedności” nauki. Współcześnie nauki szczegółowe odeszły za daleko od siebie i stają się dla siebie nawzajem coraz bardziej niezrozumiałe. Wydaje się, że potrzebne są starania idące w kierunku ujednolicenia przede wszystkim języka nauki. Wzbogacenia metodologii nauk, w tym przypadku (najbardziej) dla analizowanych zagadnień z zakresu filozofii wartości i dla próby budowy w oparciu o wskazaną matrycę wartości – jednej, uniwersalnej etyki.
2. Myślenie wyobrażeniowe
Punktem wyjścia dalszych rozważań czynię szóstą medytację Kartezjusza, w której przeprowadza on rozróżnienie między: „czynnością rozumu a czynnością wyobraźni”. Filozof pisze: „Spostrzegam tedy, że dla wyobrażenia sobie rzeczy, użyć muszę pewnej energii umysłowej, której przy myśleniu nie potrzebuję. Ta zaś nowa energia umysłu jasno mi wykazuje różnicę między wyobraźnią, a czystym myśleniem.” I dalej: „Tak więc ta forma myślenia (modus cogitandi) w tym tylko różni się od czystego poznania, że umysł, gdy poznaje, zwraca się niejako do samego siebie i rozpatruje jedną z idei, które w nim samym istnieją; gdy zaś czynną jest wyobraźnia, natenczas umysł zwraca się do ciała i rozpatruje zgodność rzeczy bądź z ideą już poznaną przez siebie, bądź z ideą zaczerpniętą za pomocą zmysłów” (4). Już więc Kartezjusz oddzielał te dwie „czynności” – w przyjętym tu ujęciu – dwa sposoby „myślenia”.
Ogólnie go nazywając, problem „myślenia” podjęłam już w swojej książce Czy myśleć znaczy tylko racjonalnie? Nie całość informacji docierających i przetwarzanych przez człowieka ma charakter pojęciowy; wręcz przeciwnie – mechanizmy pojęciowego przetwarzania informacji tworzą tylko jeden z systemów funkcjonowania umysłu. [...] Wyodrębnione [więc] rodzaje myślenia są tworami sztucznymi, ponieważ pozostają w sprzeczności z naturą myślenia, która jest procesem zintegrowanym i opartym na tworzywie pojęciowo-obrazowym, a nie wyłącznie pojęciowym lub obrazowym. Niemniej mają swoje uzasadnienie, ponieważ niezależnie od pojęciowo-obrazowego charakteru tworzywa myślowego w różnych procesach myślowych uwydatnia się silniej jeden lub drugi aspekt, który nadaje ton całemu myśleniu lub jego fazie. Ze względu na ten właśnie fakt podziały te są stosowane i mają sens nie tylko roboczy, ale i teoretyczny”. (5)
Ponadto: „Introspekcyjne wyobrażenia wzrokowe są zrelatywizowane do określonego punktu widzenia - przedstawiają obiekt czy scenę widziane z określonej strony (tak np. nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie tego samego przedmiotu jednocześnie z przodu i z tyłu). Zależy to od organizacji wyobrażeń” (6)
Wyobrażenie posiada właściwości zarówno dwuwymiarowe, jak i trójwymiarowe. Stąd, „rozkładanie” książek napisanych z wykorzystaniem metody wyobrażeniowej na znaki interpunkcyjne, litery, wyrazy, zdania jest bezcelowe. Na nie trzeba spojrzeć trójwymiarowo – niejako „z góry”. Trójwymiarowo „myślą” ludzie z bardziej rozwiniętą lewą półkulą mózgową, w tym kobiety.
Następną właściwością wyobrażeń jest ich trwałość. „Trwałość wyobrażeń jest zróżnicowana. Najczęściej wyobrażenie przebiega w pamięci krótkotrwałej. Ukazuje się tylko na bardzo krótko. Może przejść, ale nie musi, do pamięci długotrwałej. Eksperymenty wykazały, że jednoczesne wyobrażanie sobie kilku obiektów zmniejsza stopień szczegółowości wyobrażenia każdego z nich - tak więc pojemność aparatu wyobraźni wydaje się ograniczona. [...] Ogólnie można więc stwierdzić, że wyobrażenie jest to aktywizowana struktura w pamięci krótkotrwałej. Powstanie następnych wyobrażeń jest możliwe dopiero po wygaśnięciu poprzednich. (7)
Wiadomo też (potwierdziły to badania przeprowadzone na Politechnice Krakowskiej), że „[...] trudności w zrozumieniu (np.) przegubu krzyżakowego Cardana wynikały stąd, że niektórzy studenci, chociaż rozumieli działanie podzespołów (zależności prostych), to jednak nie umieli w wyobraźni ogarnąć całości. Związki logiczne były dla nich zrozumiałe („Lewe koło obraca się do przodu, a prawe stoi w miejscu, bo...”), ale wszystkie zależności naraz nie mieściły się im „w głowie”. Można powiedzieć, że w ich wyobraźni nie mógł wytworzyć się obrazowy schemat lub model funkcjonowania, który można nazwać wyobrażeniem konstrukcyjnym i kinetycznym mechanizmu różnicowego”8.
Poza tym, ludzie wychowani w kulturze greckiej, w której dominuje kod analityczny, często nie potrafią docenić znaczenia wyobrażeń w działalności człowieka. Przykładowo: szereg procesów i zjawisk przypisywanych tradycyjnie funkcjonowaniu systemu sądów (myślenia pojęciowego) da się ująć w kategoriach znanych mechanizmów funkcjonowania systemu przestrzennego (myślenia wyobrażeniowego). Nie twierdzi się jednak, że procesy te przebiegają wyłącznie w ramach tego systemu. Wydaje się oczywiste, że myślenie człowieka włącza oba te systemy. Jest ciągłą interakcją między nimi, gdzie część przetwarzania zachodzi w systemie przestrzennym. Efekty tego etapu przetwarzania są materiałem wyjściowym do przetwarzania w systemie sądów, następnie uruchamia to dalsze procesy przestrzenne itd.
Między tymi systemami zachodzi ciągła interakcja. Założenie to: „[...] zgodne jest z wynikami licznych badań z psychologii poznawczej, pokazujących, że aby otrzymać czysty wzór przetwarzania przestrzennego bądź czysty wzór przetwarzania sądowego, należy zejść do poziomu pojedynczych etapów przetwarzania, badając sekwencje przetwarzania informacji zajmujące ułamki sekund lub co najwyżej kilka sekund. Możemy więc przypuszczać, że w myśleniu, w warunkach naturalnych, będą wykrywalne zarówno właściwości przestrzenne, jak i pojęciowe, wynikające z przetwarzania sądów”.(9)
Uważam także, że w znacznym zakresie systemy te mogą się funkcjonalnie pokrywać. Oznacza to, iż w wielu sytuacjach rozumienie czy przewidywanie może przebiegać bądź w ramach systemu przestrzennego, bądź sądów. Można oczekiwać, że istnieją między ludźmi różnice w tendencji do używania bądź jednego, bądź drugiego systemu przetwarzania informacji. Inaczej mówiąc, każdy przetwarza informacje poprzez używanie zarówno mechanizmów przetwarzających sądy, jak i przestrzennych. Niektórzy jednak większą część informacji przetwarzają w ramach systemu nieprzestrzennego (sądów), inni przestrzennego (wyobrażeń)”.
I wreszcie, na koniec, można zauważyć, że dzieje się coś „dziwnego”... Współcześni przestają „czytać”. Zaczynają „patrzeć” na świat (czyli w racjonalnym sensie „myśleć” o nim) za pomocą obrazu (kolorowego, dwu- i trójwymiarowego, ruchomego) zaczerpniętego z ekranów telewizorów, komputerów (filmów rysunkowych, gier komputerowych). Co to oznacza? Być może przesuwa się akcent z myślenia pojęciowego na myślenie wyobrażeniowe – obrazowe. Być może taka będzie nasza przyszłość...
Nie wiadomo czy to „oglądanie” okaże się tendencją stałą i trwałą, czy w tym kierunku będą ewoluowały nasze potrzeby i możliwości poznawania świata. Czy w tym kierunku będzie ewoluował i rozwijał się nasz mózg? Czas pokaże...
Wydaje się jednak, że nie wszystko można zrozumieć. Niektóre rzeczy można tylko oglądać. Trawestując siódmą tezę L. Wittgensteina, można by więc powiedzieć: „Czego nie można rozumieć, to należy oglądać”. (10)
Po zastosowaniu metody wyobrażeniowej oraz biorąc za podstawę koncepcję wartości jednostkowo-wspólnotowych można przedstawić matrycę uniwersalnej etyki”.
Oto niektóre jej elementy:
I DEFINICJE
1.
- Wartości
„Za wartość uważa się związki (relacje) zachodzące między jednostką a przedmiotami, stanami rzeczy (zjawiskami, procesami) i inną jednostką lub jednostkami (grupą wspólnotą, społeczeństwem, narodem), które nabierają znaczenia pozytywnego lub negatywnego” [Polus-Rogalska, s. 18].
2.
- Dobra
„Dobrem jest wartość w sferze wolicjonalnej, która wiąże się z realizacją wartości pozytywnej”
[Scheler, s. 36]
„dobrem jest wartość, która w sferze wolicjonalnej wiąże się z realizacją wartości wyższej (czy najwyższej) [Scheler, s. 36]
– „dobre może być czymkolwiek” („stosuje się do wszystkich rzeczy, o których można pomyśleć”)
[Lewis, s. 94]
„«dobro», to ogólny termin dla wszystkich wartości w danej sytuacji” [Hook, s. 134]
„dobrem [istotą dobra] jest życie utrzymywać, życiu sprzyjać i życie wznosić na najwyższy poziom” [Schweitzer, s. 200]
„pojęcie niedefiniowalne” (możliwość pominięcia definicji) [Schlick, s. 49]
- Zła
„Złem jest wartość w sferze wolicjonalnej, która wiąże się z realizacją wartości negatywnej”
[Scheler, s. 36]
„złem jest wartość w sferze wolicjonalnej, która wiąże się z realizacją wartości niższej (czy najniższej)” [Scheler, s. 36]
„złe może być czymkolwiek” („stosuje się do wszystkich rzeczy, o których można pomyśleć”)
[Lewis, s. 94]
„złem jest życie niszczyć, życiu szkodzić i życie hamować w rozwoju” [Schweitzer, s. 200]
„pojęcie niedefiniowalne” (możliwość pominięcia definicji) [Schlick, s. 49]
- Szczęścia
„To, co przyniesie, jak największej liczbie ludzi, jak najwięcej szczęścia (w jej mniemaniu)”
[Schlick, s. 53]
- Nieszczęścia
„To, co przyniesie, jak największej liczbie ludzi, jak najwięcej nieszczęścia (w jej mniemaniu)”
[Schlick, s. 53]
- Inne
„Słuszność i niesłuszność odnoszą się do decyzji i przemyślanego działania” [Lewis, s. 93-94]
„«słuszność», to ogólny termin dla wszystkich form obowiązku” [Hook, s. 134]
W nawiasach kwadratowych podano numery stron dla odnośnych kwestii zawartych w wyżej wymienionej książce [Podkr. w tekście -– K.P-R.]
II KLASYFIKACJA WARTOŚCI
• hedonistyczne • szlachetne (witalne) • utylitarne • poznawcze • prawne • estetyczne • święte [Scheler, s. 248]
III ZASADY
• „minimalizacji cierpień i przykrości” [Schlick, s. 54]
• „racjonalnego wyzysku” [Collingwood, s. 86]
• „każdy robi coś dla siebie i jednocześnie dla innych” [Perry, s. 110]
• „arbitralności, proporcjonalności, wspólnego dobra” [Ginsberg, s. 165]
• „postępu” [Ginsberg, s. 155]
• „wolności” [Perry, s. 123; Hook, s. 139]
• „równości” [Lewis, s. 96; Perry, s. 123; Hook, s. 139]
• „sprawiedliwości” [Ginsberg, s. 150]
• „doskonałej komunikacji uczestników wspólnoty” [Habermas, s. 186]
• „współodczuwania, solidarności, braterstwa, odpowiedzialności, serdeczności” [Schweitzer, s. 200].
Przypisy:
1 Arystoteles: Etyka nikomachejska. Tłum. D. Gromska. Warszawa 2000, s. 23.
2 K. Polus-Rogalska: Etyczny wymiar wartości jednostkowo-wspólnotowych we współczesnych koncepcjach społeczno-polityczno-ekonomicznych. Toruń 2009, s. 29.
3 Tamże, s. 5–9.
4 Kartezjusz: Rozprawa o metodzie. Rozmyślania nad zasadami filozofii. Tłum. I.K. Dworzaczek. Kraków 2008, s. 198–199.
5 Zob. K. Polus-Rogalska, Czy myśleć znaczy tylko racjonalnie? Bydgoszcz 2004, s. 155.
6 Tamże, s. 161–162. 7 Tamże, s. 163.
8 Tamże. s. 173.
9 Tamże, s. 189–190.
10 Por. L. Wittgenstein: Tractatus logico-philosophicus. Tłum. B. Wolniewicz. Warszawa 1997, s. 83
Autorka jest doktorem filozofii; pracuje w Instytucie Naukowo-Badawczym „Moveable” w Bydgoszczy.
Res Humana nr 6/2011, s. 23-27