Jesteśmy już 20 lat
Mija dwadzieścia lat od momentu ukazania się pierwszego numeru naszego czasopisma; dwadzieścia lat drogi wypełnionej pokonywaniem wielu przeszkód i trudności, ale zarazem czasem satysfakcji z naszej nieprzerwanej obecności w życiu intelektualnym, społecznym i kulturalnym demokratycznej Polski, w służbie wartościom humanistycznym, racjonalistycznym i świeckim, w pracy na rzecz bliskiej nam III RP i niemniej bliskiego polskiego ruchu świeckiego.
Dwadzieścia lat przebytej drogi to najpierw fascynujące doświadczenie z czasem, który gwałtownie przyspieszył i któremu musieliśmy sprostać: zaczynaliśmy od druku czasopisma w technice poligraficznej pamiętającej czasy XIX wieku a kończymy na druku w technice komputerowej, której nie do końca rozumiemy, ale widzimy, że to milowy krok ułatwiający nam pracę, krok ku nowoczesności, z której korzystamy w stopniu określonym skromnym, nad czym ubolewamy, zasobem posiadanych środków.
Ale dwadzieścia lat przebytej drogi to może przede wszystkim utrwalenie ideowego oblicza naszego czasopisma. Jego zarys, przedstawiony w pierwszym numerze „RES HUMANA”, zakładał, że łamy naszego czasopisma będą miejscem refleksji „nad losem i perspektywami człowieka w warunkach głębokich przemian cywilizacyjnych, kulturowych, społeczno-ustrojowych”; miejscem debat o najważniejszych problemach światopoglądowych i moralnych oświetlanych z punktu z perspektywy ideałów świeckiego humanizmu; miejscem „kształtowania myśli humanistycznej i forum jej upowszechniania”; miejscem obrony świeckiego charakteru państwa i jego neutralności w kwestiach światopoglądowych.
Pozostaliśmy wierni tak określonej formule naszego czasopisma, w którym nie widzieliśmy miejsca na łatwy antyklerykalizm czy traktowanie wiary ludzi jako przeżytku, anomalii czy zgoła zła. Pozostaliśmy wierni wybranej drodze świadomi, że to droga trudna i długa, droga tych wszystkich, którzy poszukują celu czy sensu życia odmiennego od nakazu tradycji, którzy poszukują ogólnoludzkich wartości humanistycznych, i według nich pragną, w niełatwym trudzie, kształtować swój los. Opowiadaliśmy się i opowiadamy za państwem dialogu i współdziałania z Kościołem, który ze swej strony porzuca anachroniczną rolę „oblężonej twierdzy” czy wyłącznego „rządcy dusz”.
Pragniemy pozostać wierni tej drodze w kolejnych latach istnienia naszego czasopisma, choć już wiemy, że nie będą to dla nas lata łatwe. Dostrzegamy bowiem rosnący opór sił konserwatywnych w polskim życiu publicznym i w Kościele, które w obliczu obiektywnych procesów społeczno-kulturowych czy obyczajowo-światopoglądowych opór swój przekształcają coraz częściej w akty gwałtownej nietolerancji, wobec tych wszystkich, którzy nie myślą podobnie jak oni.
Ale na naszym skromnym redakcyjnym podwórku nadchodzący czas oznacza dodatkowo pokonanie trudności, na które ostatnio napotkaliśmy, a które polegają na deficycie środków zapewniających zdolność do trwałego i niezakłóconego wydawania naszego czasopisma. Apel skierowany przez nas niedawno do grona tych prenumeratorów, którzy towarzyszą nam wiernie od początku istnienia naszego czasopisma, przyniósł efekt budzący szacunek i stwarzający przesłanki zapewniające wyjście „na prostą”. Ufamy, że nasz kolejny apel skierowany tym razem do wszystkich naszych Czytelników, a opublikowany w poprzednim numerze, przesłanki te umocni i rozwinie.
Pozwolą nam one nie tylko zapewnić nieprzerwaną obecność RES HUMANA w polskim życiu, ale pozwolą nam wzbogacać i ulepszać nasze czasopismo, bo wiemy jak rozległe jest, wciąż nie zagospodarowane, pole na nowe inicjatywy, nowy wysiłek i lepsze niż dotąd jego owoce. A jest on niezbędny jak nigdy dotąd, bo wynikający z przekonania o potrzebie wzmocnienia i wzrostu roli humanistycznych idei świeckich w polskim życiu i polskiej kulturze, tych idei, które kształtują dziś coraz bardziej współczesną Europę.
Pragniemy na miarę naszych sił aktywnie uczestniczyć w historycznym procesie tych wszystkich przemian z nadzieją życia każdego z nas w swojej ludzkiej godności.
Zdzisław SŁOWIK
wraz z Zespołem „RES HUMANA”