Jasna strona filozofowania
 
Autor: Jerzy Ładyka
 

Krzysztof Michalski, autor książki Zrozumieć przemijanie jest cenionym uczonym w dziedzinie nauk humanistycznych. Jego myśl filozoficzna kształtowała się podczas studiów na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Warszawskiego w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Był to pomyślny okres funkcjonowania Wydziału, bogaty w badawcze i edukacyjne osiągnięcia. Obecnie K. Michalski jest profesorem na Uniwersytecie Warszawskim i na Boston University oraz rektorem Instytutu Nauk o Człowieku w Wiedniu. Publikuje rozprawy naukowe w różnojęzycznych wydawnictwach.
 
Potrzeba prawdy
 
Zainteresowania K. Michalskiego skupione są na problematyce sensu prawdy, rzeczywistości, dobra, egzystencji – na kwestiach, które od czasów Sokratesa stanowią fundament filozofii europejskiej. W sferze życia potocznego ludzi jest niezliczona ilość potrzeb poznawczych „wołających” o prawdę. Pojęć tych obecnych w gąszczu dylematów powszedniości, w sytuacjach granicznych, znaczonych przez nieszczęścia, cierpienia, śmierć nie sposób ominąć w refleksji filozoficznej. Niepodobna usunąć z umysłu ludzkiego pragnienia prostej i pierwotnej tęsknoty, aby wiedzieć co jest „naprawdę prawdziwe”, bez zastrzeżeń, prawdziwe zupełnie, niezależnie od naszego myślenia, od osobistych interesów i użyteczności. Zainteresowanie filozofów koncentruje się na pojęciach prawdy i sensu w znaczeniu ostatecznym, zamykającym niejako horyzont myśli i wyobraźni ludzkiej. Człowiek chce wiedzieć jaki świat naprawdę jest, bo ta potrzeba pozostaje w związku z myśleniem o rzeczywistości, która go otacza. Czy rzeczywistość ta jest naprawdę bytem realnym, a nie jest jakimś mirażem, złudzeniem, snem. Człowiek zna takie stany jak „bujanie w obłokach”, czy też „podążanie za marzeniami”. Ale człowiek stoi przede wszystkim na gruncie realności i chce prawdy o rzeczywistości realnej, a nie urojonej.
 
Chybiona krytyka
 
Zrozumieć przemijanie jest zbiorem rozpraw z dziedziny filozofii współczesnej (liczy 475 stron). Większą jej część stanowią teksty poświęcone myśli Martina Heideggera, którego twórczość i działalność edukacyjna jako profesora (Uniwersytet we Fryburgu i Marburgu) wzbudziły ogromne zainteresowanie w środowiskach akademickich i szerokiej opinii publicznej. Jego koncepcje filozoficzne przyjmowane były na ogół z pozytywnym aplauzem. Ale spotykały się również z gwałtowną krytyką, wynikającą w części z nieporozumienia.
 
L.L. Grateloup pisze: „Nihilizm Heideggera odprawia z kwitkiem «humanizm» pod pretekstem, że nie ma nic do poznania, nic do zrobienia i nie ma czego oczekiwać. Ludzka egzystencja nie może niczego ugruntować. Jej jedynym horyzontem jest śmierć. Troską myślenia autentycznego powinno być Bycie, które nas chroni i którego my mamy strzec. Ale takie przeniesienie troski myślenia z egzystencji na to co rozporządza bytem (Bycie) oznacza, że pozbawia się człowieczeństwo wszelkiej inicjatywy i zwalnia się je na zawsze z ludzkiej troski – może zbyt ludzkiej – o moralność. «Pytanie o Bycie» anuluje pytanie o to co i jak «czynić»” (1).
 
Nie ma potrzeby odnosić się szczegółowo do przedstawionej wyżej opinii. Rzecz w tym, że L.L. Grateloup nie krytykuje filozofii Heideggera lecz jakiś wariant koncepcji J. P. Sartr’a, twórcę modnego w tym czasie Egzystencjalizmu. Sartre głosił, że jest uczniem Heideggera, że rozwija jego filozofię egzystencji. Jednakże w kwestii pojmowania subiektywności – tj. człowieka jako podmiotu poznającego – pojęcia fundamentalnego w filozofii egzystencji, istnieje między nimi zasadnicza różnica. W ujęciu Sartr’a subiektywność jest obrócona w stronę siebie samej, jest też sama dla siebie obecna. To ciągnie wyraźnie w stronę solipsyzmu, w stronę absolutnej samotności człowieka, nihilizmu i faktycznie nicości. Heidegger nie miał z takim ujęciem nic wspólnego. Określając człowieka jako „Dasein” (sposób bycia człowieka) widział jego subiektywność – podmiotowość w pełni obróconą w stronę przedmiotowości, zewnętrzności. Opinię L.L. Grateloupa można więc potraktować jako mimowolny i bezwiedny sygnał do podjęcia rzetelnej i kompetentnej analizy filozofii Heideeggera. Zajął się tym Krzysztof Michalski.
 
Kierunek transcendencji
 
Heidegger jest spadkobiercą myśli Kanta, który uważał, że warunkiem prawdziwej filozofii jest stosowanie analizy transcendentalnej. Przyjmuje się w niej założenie, że proces poznawania przedmiotów dokonuje się dzięki temu, że umysł podmiotu (człowieka) przekracza granice doświadczenia empirycznego (transcendencja) „za pomocą” apriorycznych zasad i idei w które jest wyposażony. Tak rozumiany podmiot „tworzy horyzont wszelkiej podmiotowości” (2). (Zauważyć trzeba: podmiot poznający „tworzy horyzont” a nie ogarnia świadomością zewnętrznego bytu). Dlatego też można stwierdzić to, że poznanie aprioryczne „nazywane metafizyką” nie przyczynia się do uzyskania wiedzy jakim świat jest lecz poucza jedynie jak człowiek myśli.
 
Heidegger inaczej rozumiał problem transcendencji. Wedle niego transcendencja to proces wykraczania umysłu poza doświadczenie empiryczne nie ku przedmiotom lecz ku bytowi jako takiemu. Właśnie: „Najgłębszą istotą skończonego bytu, który nazywamy człowiekiem” jest to, że może on być otwarty wobec bytu w ogóle”. W świadomości człowieka transcendencja dokonuje się nie w sferze jego poznawania lecz po prostu jego egzystowania. Człowiek jako byt odnosi się równorzędnie do świata jako bytu. W bytowaniu człowieka projektowane być mogą różne sposoby życia.
 
Obszar ich realizacji ma dwie cechy. Z jednej strony jest niemożliwością ominięcie oczywistego przecież faktu, że pojęcie istnienia człowieka pojawia się nierozłącznie z pojęciem obecności w świecie. Heidegger nie ukrywał, że „spór o istnienie świata” jest idiotycznym skandalem. Człowiek przychodzi na świat, który już jest. Wtapia się w jego konkret, staje się bezwiednie jego świadomym fragmentem, wtapia się w mowę przejmując treść słów oznaczających rzeczywistość. Język, którym zostaje „obdarzony” wyznacza granice jego świata. Myliła się Hanna Arendt wyrzucając Heideggerowi, że przez nazwanie człowieka słowem „Dasein”, w którym istota pokrywa się z istnieniem, postawiła go „dokładnie w tym samym miejscu, które tradycyjnie w metafizyce przysługiwało Bogu” (3). Bycie jako całość obejmująca świat i człowieka nie jest – w ujęciu Heideggera – tworem podmiotu – subiektywności.
 
Ale człowiek – z drugiej strony – jest bytem aktywnym, z istoty swej zwrócony jest do tego co możliwe. Spotyka zawsze byt zastając go jakim jest, a zarazem ujmuje go w możliwości bycia – nie tak, bycia – inaczej. I to jest właśnie sytuacja wolności.
+
Filozof wolności
 
Wolność wypływa z samej istoty sposobu bycia. Jeśli subiektywność podmiotu nie jest ostatecznym układem odniesienia, który pozwala rozumieć byt, to zadanie myślenia dociekającego prawdy polega na dotarciu do zrozumienia, czym jest Bycie w ogóle. Czym jest to co jest stale obecne i w tym sensie naprawdę jest.
 
W myśli starożytnych Greków sformułowano pogląd o byciu jako stałej obecności. „Bycie – określa Krzysztof Michalski – wychodzi na jaw tylko w nieskończonym procesie: …poprzez historię ludzkich myśli, słów, dokonań ujawnia się nieskończenie jako przestrzeń, w której się one poruszają… Sens do którego myśl dąży, jest nie tylko jej celem, przedmiotem, który ma uchwycić – lecz także czymś, w czym sama myśl, wiedząc o tym lub nie, uczestniczy, czymś, co właśnie poprzez nią dochodzi do głosu. Do tego sensu myśl może być tylko «w drodze» tylko poprzez nieustające pytania”.
 
Aktualność idei Heideggera jest dla Michalskiego fenomenem oczywistym. Zapewniającym trwałą żywotność. „Nie zamiera głębinowy prąd fascynacji, dzięki któremu myśl Heideggera w tajemny sposób określa duchowe życie naszego stulecia”.
 
* * *
 
Krzysztof Michalski jest myślicielem, którego głębia dociekań naukowych i merytoryczna jakość publikacji pozwalają widzieć w gronie filozofów o światowym wymiarze. Na podwórku krajowym jego sylwetka badacza humanisty sytuuje się obok Leszka Kołakowskiego – niegdyś nauczyciela, a później naukowego partnera i przyjaciela. Widzę ich… jak przechadzają się w Gaju Akademosa rozważając kwestie zagadki przemijania i oswajania czasu…
 
Literatura:
1) E. Kant, Krytyka czystego rozumu.
2) L. L. Gradeloup, Wędrówki filozofii.
3) H. Arendt, Walon berliński.
 

Res Humana nr 5/2011, s. 27-29