Państwo i naród: współczesne dylematy
 
Autor: Janusz Reykowski
 

„Więź narodowa należy do najsilniejszych i posiadających najdonioślejsze konsekwencje postaci więzi społecznych” – pisał prof. Jerzy J. Wiatr 45 lat temu. Prawdziwość tej tezy, w owym czasie, potwierdzało ponad stuletnie doświadczenie ruchów społecznych, wojen, buntów, powstań, których siłą napędową były idee, wartości, interesy wielkich grup społecznych połączonych więziami narodowymi. A co o znaczeniu tych więzi można powiedzieć prawie pół wieku później, w dzisiejszym świecie, w którym dokonały się tak głębokie przeobrażenia i którym wstrząsały tak gwałtowne kataklizmy?
 
Przeobrażenia te – zanik barier dzielących świat związany z upadkiem realnego socjalizmu, rozwój gospodarki globalnej, pojawienie się globalnego terroryzmu, wybuch kryzysu ekonomicznego, który naruszył podstawy kapitalistycznej gospodarki – mają poważny wpływ na sytuację państw narodowych. Widzimy coraz wyraźniej, że świat nie może być traktowany jako zbiór osobnych, autonomicznych, samoregulujących się państw narodowych – jest on całościowym systemem. Rządy poszczególnych państw nie są w stanie samodzielnie regulować takich sfer życia społecznego jak np. poziom zatrudnienia, podatki, bezpieczeństwo, ponieważ to co dzieje się w danym państwie zależy w dużym stopniu od tego co dzieje się w innych państwach. Tak np. trudność zwalczania gangów narkotykowych w Meksyku wynika bezpośrednio z istnienia ogromnego rynku na narkotyki w USA i dostępności broni w tymże kraju. Na poziom płac w gospodarce krajów rozwiniętych ma wpływ fakt, że w pewnych krajach można tę samą pracę uzyskać dużo taniej.
 
Procesy i zdarzenia zachodzące nawet w odległych zakątkach globu – jak choćby w Sudanie czy Jemenie – nie pozostają bez wpływu na resztę świata, już nie mówiąc o wydarzeniach w takich miejscach jak Chiny, Brazylia czy Afryka Północna. Wszystko to wskazuje, że kategoria „globalizacja” stała się czymś więcej niż modnym tematem intelektualnych dywagacji. Dla coraz większej części społeczeństw jest ona realnością ekonomiczną i polityczną związaną z ich codziennym życiem.
 
Tak więc wypada uznać, że fundamentalnych dla życia społecznego problemów, tych z którymi muszą sobie radzić współczesne społeczeństwa, w ramach poszczególnych państw narodowych rozwiązywać się nie da. Nawet tak potężnych państw jak Stany Zjednoczone. Rozwój gospodarczy, równowaga finansowa, bezpieczeństwo wewnętrzne, zmiany klimatyczne, konflikty związane z napływem emigrantów wymagają działań w skali ponadnarodowej. Pojawia się zatem coraz pilniejsza potrzeba tworzenia ciał koordynacyjnych o charakterze ponadnarodowym posiadających znacznie szersze uprawnienia i bardziej sprawne niż te dotychczas istniejące. W szczególności dużo sprawniejsze niż ONZ i jej agendy.
 
Pewne doświadczenie w zakresie tworzenia i działania takich ciał gromadzi się w Europie. Organizacja, którą stworzyły narody tego kontynentu – Unia Europejska, buduje instytucje, które mają rozwiązywać ponadnarodowe problemy. Doświadczenie to pokazuje, szczególnie w ostatnim czasie, że zbudowanie skutecznie działających ponadnarodowych organów to bardzo trudne zadanie. Instytucje Unii niezbyt dobrze sobie radzą z poważniejszymi wyzwaniami takimi, jak naruszanie dyscypliny budżetowej przez jej członków, groźba finansowego kryzysu, wzmożona fala emigracji, rewolucyjne wybuchy w krajach z Unią sąsiadujących itp. Niektórzy sceptycznie nastawieni krytycy wyrażają wątpliwości, czy Unia będzie w stanie sprostać tym wyzwaniom, czy nie zagrożą one samemu jej istnieniu.
 
Groźby takie wydają się przesadzone. Ale napotykane przez Unię trudności, osłabiają jej rangę jako podmiotu ogólnoświatowej polityki. Nie może więc ona pełnić dobrze roli modelu przy tworzeniu ponadnarodowych instytucji.
 
Trudności na jakie napotyka Unia Europejska są, w samej rzeczy, pewną namiastką kłopotów, które muszą powstawać wtedy, gdy powstaje konieczność, aby państwa o różnym poziomie rozwoju gospodarczego, o różnej kulturze, o różnych tradycjach politycznych uzgodniły politykę wobec najważniejszych problemów współczesnego świata.
 
Można sobie wyobrazić, że rozwiązywanie europejskich problemów byłoby dużo łatwiejsze, gdyby Europejczycy czuli się obywatelami jednego, wspólnego organizmu politycznego. Ale ogromna większość Europejczyków czuje się przede wszystkim obywatelami swych własnych państw narodowych. A czasami, nie tyle państw narodowych, co jakichś ich wyodrębnionych części, np. Katalonii, Kraju Basków, Szkocji, Polonii na Litwie, mniejszości rosyjskiej w Estonii itd.
 
To samo zjawisko obserwujemy w różnych częściach globu. W jednoczącym się ekonomicznie świecie, w którym różne, odległe od siebie społeczności korzystają z tych samych osiągnięć cywilizacyjnych i stykają się z podobnymi formami kultury masowej, występują silne tendencje do zachowania i obrony więzi narodowych i narodowej odrębności, a co zatem idzie do obrony politycznej autonomii i egoistycznie rozumianych narodowych interesów.
 
Tak więc jesteśmy świadkami działania dwóch przeciwstawnych sił: jednej, która popycha społeczeństwa do tworzenia różnych ponadnarodowych więzi, do osłabiania istniejących między nimi granic fizycznych, politycznych czy kulturowych i drugiej, która popycha narody w kierunku wręcz przeciwnym – do podtrzymywania a nawet umacniania granic, do oporu przeciw próbom tworzenia instytucji ponadnarodowych, które byłyby obdarzone jakąś formą władzy.
 
Można powiedzieć, że mamy dzisiaj do czynienia z nową wersją dobrze znanego nam z przeszłości problemu – kwestii stosunku między narodem a państwem. Jest to temat bardzo bliski naszemu dzisiejszemu Jubilatowi, który ma na tym polu poważne dokonania. Problem ten we współczesnym świecie okazuje się o jednym z kluczowych stawiając przed badaczami i praktykami polityki poważne wyzwania.
 
Jest to tekst wprowadzający do debaty panelowej, w której obok prof. Janusza REYKOWSKIEGO, uczestniczyli senator dr Włodzimierz CIMOSZEWICZ oraz prof. Jacek RACIBORSKI, kierownik Zakładu Socjologii Polityki na Wydziale Socjologii UW, a która odbyła się 21 września 2011 r. w związku z Jubileuszem 80-lecia prof. Jerzego WIATRA.

Słowo o przebiegu debaty
 
Jako pierwszy, po słowie wprowadzającym do debaty, głos zabrał senator dr Włodzimierz CIMOSZEWICZ. Na tle szeroko przedstawionej prognozy rozwoju społeczno-ekonomicznego współczesnego świata, a zwłaszcza miejsca w tym rozwoju Europy w relacji do dynamicznie dziś rozwijających się takich krajów jak Chiny, Indie czy Brazylia, mówca wyraził pogląd, zgodnie z którym jedynie silna integracja państw i narodów Europy może być ratunkiem przed jej marginalizacją już w końcu najbliższego ćwierćwiecza. Jej wymierną miarą może być to, że obecny 40 proc. udział Europy w światowym PKB zmniejszy się o połowę; zmiana miejsca i roli Europy w architekturze rozwijającego się świata mieć będzie rozległe, choć trudne dziś do przewidzenia następstwa dla narodów i państw tego kontynentu. Aby tym wszystkim następstwom zapobiec imperatywem staje się konieczność podporządkowania istniejących wciąż sentymentów czy resentymentów między poszczególnymi narodami i państwami, potrzebie budowania silnej, zjednoczonej wspólnoty europejskiej, zrealizowania wizji Stanów Zjednoczonych Europy.
 
Do poglądu tego ze sceptycyzmem odniósł się kolejny uczestnik debaty, prof. Jacek RACIBORSKI, wyrażając opinię, że więzi narodowe są wciąż silnym, jeśli nie najsilniejszym składnikiem tożsamości współczesnych państw narodowych. W związku z tym zmianę tego paradygmatu nie wydaje się celowe wiązać z kwestią mniej lub bardziej odległego czasu, lecz z pytaniem, czy zmiana taka jest w ogóle potrzebna, więcej, czy nie warto poszukiwać rozwiązań, które różnice narodowo-państwowe przekształcą w siłę zdolną stawić czoło współczesnym i nadchodzącym wyzwaniom. To tyle trudne, co naglące zadanie, które trzeba podjąć, aby stworzyć trwałe mechanizmy trwałej jedności Europy.
W konkluzjach stwierdzono zgodnie, że problem relacji pomiędzy państwem a narodem, między państwami narodowymi a narastającą koniecznością rozwijania struktur ponadnarodowych i ponadpaństwowych staje się w obecnych realiach (np. wobec konieczności skutecznego stawienia czoła rosnącym i przed nikogo nie kontrolowanym wpływom wielkich ponadnarodowych korporacji gospodarczych i finansowych) jedną z najdonioślejszych kwestii, od rozwiązania której zależy więcej niż kiedykolwiek przedtem.
Z.S.
 
 
Res Humana nr 5/2011, s. 11-13