Czas dla lewicy
 
To spotkanie czołowych działaczy i intelektualistów polskiej lewicy, które z udziałem Aleksandra KWAŚNIEWSKIEGO i Grzegorza NAPIERALSKIEGO odbyło się 22 marca 2011 r. w Warszawie, było oczekiwane od pewnego czasu z narastającą uwagą. Uwagę tę determinowała i determinuje dynamika procesów społeczno-politycznych w kraju, ujawnianie się nowych elementów w kształcie dotychczasowej sceny politycznej, a przede wszystkim wyraźnie rosnące w sondażach społecznych poparcie dla głównej siły polskiej lewicy – dla Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
 
Wszystkie te i wiele innych procesów i zjawisk zbiegły się równocześnie z opublikowanym właśnie w formie książkowej raportem zatytułowanym PROJEKT DLA POLSKI. PERSPEKTYWA LEWICOWA, pracą będącą owocem trwających blisko dwa lata dyskusji i studiów grupy wybitnych intelektualistów, którzy pod kierunkiem prof. Janusza REYKOWSKIEGO przygotowali dokument dla polskiej lewicy na jej obecny i nadchodzący czas pracy dla Polski.
 
Poniżej drukujemy udostępniony naszej redakcji tekst prof. Janusza REYKOWSKIEGO, który główny twórca tego dokumentu, przedstawił w swoim słowie wprowadzającym do dyskusji na wspomnianym spotkaniu.
 
Do problematyki podjętej w PROJEKCIE DLA POLSKI, zwłaszcza jej warstwy aksjologicznej i społecznej, powrócimy w kolejnych numerach naszego czasopisma.
Redakcja Res Humana
 


O lewicowej perspektywie

Autor: Janusz Reykowski
 

Tom, który tu Państwu przedstawiamy nosi tytuł „Projekt dla Polski – perspektywa lewicowa”. Trzeba jednak od razu powiedzieć o jakiej perspektywie lewicowej jest tu mowa, bo może tu chodzić o różne rzeczy.
 
Tak więc mówiąc o perspektywie lewicowej można skupiać się na sytuacji lewicowej partii politycznej i na jej szansach w walce o władzę. Chodzi wtedy o takie kwestie jak ocena miejsca lewicy na scenie politycznej, optymalna strategia walki politycznej, ocena szans sukcesu, ocena potencjalnych zagrożeń itp. Chodzi też o trudne dylematy: jak pogodzić cele wynikające z deklarowanej ideologii z realiami politycznej sytuacji? Co jest dopuszczalnym kompromisem? Czy jest ważniejsze: trzymanie się ideologicznych pryncypiów, czy też realizacja jakichś praktycznych, choćby skromnych, celów?
 
Mówiąc o lewicowej perspektywie możemy także zająć się organizacjami czy ruchami społecznymi, które występują w obronie słabszych grup walcząc przeciw różnymi formom upośledzenia i dyskryminacji. Chodzi tu o związki zawodowe, ruch wyzwolenia kobiet, ruchy w obronie praw mniejszości itp. A także o ruchy, które starają się przeciwstawić szkodliwym konsekwencjom niekontrolowanego działania sił rynkowych i wielkich interesów – ruchy proekologiczne, antymilitarystyczne, antyglobalistyczne. Każdy z takich ruchów zajmuje się jakąś jedną określoną sprawą bliską wartościom lewicy ale raczej nie zwraca uwagi na inne i nie myśli o jakiejś wspólnej lewicowej tożsamości.
 
Perspektywa lewicowa, którą zajmujemy się w naszym raporcie dotyczy jeszcze czego innego – chodzi nam o pewien stosunek do świata, o pewną orientację światopoglądową i ideologiczną, a więc o kształt społeczeństwa tak w sferze społeczno-ekonomicznej, jak w sferze politycznej. Jest to pewna postawa ideologiczna i moralna, ponieważ dotyczy takich wartości jak sprawiedliwość społeczna, wolność jednostki, prawa obywatelskie, stosunek do władzy itp. Ale także o sposób rządzenia i zasady prowadzenia polityki.
 
Trzy wyodrębnione tu perspektywy – partyjno-polityczna, społeczna i światopoglądowa historycznie były ze sobą ściśle związane. Dawna lewica była zarazem dobrze zorganizowaną, silną formacją polityczną, posiadającą mocne oparcie w ruchach społecznych (przede wszystkim związkach zawodowych) i wyraźnie wykrystalizowany profil światopoglądowy. Obecnie, te trzy perspektywy jakoś się „rozeszły”. Lewicowe partie polityczne nie mają już tak silnego związku z ruchami społecznymi (choć SLD próbuje je teraz rozwijać). Co więcej, nie mają też wyraźnie wykrystalizowanego ideowego drogowskazu i jasnych wyobrażeń o pożądanych formach ładu społecznego. Stały się bardziej maszynami wyborczymi, niż nosicielami nadziei na lepszą przyszłość. Jest to chyba jedna z głównych słabości współczesnej lewicy – nie tylko polskiej.
 
Narzeka się dziś na słabość lewicy mając na uwadze jej niepowodzenia wyborcze. Ale najważniejszym przejawem słabości lewicy jest nie to, że przegrywa wybory i traci władzę, i nie to, że skurczyło się jej społeczne poparcie. Wszak w sprzyjających okolicznościach część poparcia można odzyskać (wygląda na to, że to właśnie dzieje się w Polsce), można też odzyskać dostęp do władzy. Sądzę natomiast, że głównym wyrazem jej słabości jest brak odpowiedzi na ważne pytania współczesności – brak propozycji jak lepiej urządzić świat. Można mieć wiele szczegółowych pomysłów poprawiania rzeczywistości, ale nie powstaje w ten sposób poważna alternatywa dla dominującej obecnie wersji ekspansywnego, prawicowego kapitalizmu.
 
Spotyka się pogląd, że takiej alternatywy nie da się sformułować ponieważ lewica, jako ideologia straciła rację bytu. Taki pogląd wyraził m.in. profesor Marcin Król pisząc w jednym ze swych dawniejszych artykułów „Lewica po prostu nie istnieje, bo jej postulaty... weszły w skład zadań dobrego państwa”. Zamiast więc zastanawiać się nad tym, co to jest lewicowa perspektywa ideologiczna i czym się różni od prawicowej należałoby raczej skupić się na takich kwestiach jak modernizacja kraju i opory przed nią, rządzenie skuteczne vs. nieudolne, demokracja vs. autorytaryzm itp.
 
O tezie, że lewica, a ściślej – lewicowy projekt społeczny, już nie istnieje, można powiedzieć to samo, co kiedyś powiedział Mark Twain przeczytawszy w gazetach swój nekrolog. Miał wtedy oświadczyć publicznie, że „wiadomość o mojej śmierci jest raczej przedwczesna”. Myślę, że grubo przedwczesne jest stwierdzenie o śmierci lewicowej ideologii.
 
Jest prawdą, że we współczesnych krajach demokratycznych, szczególnie w Europie Zachodniej, przeciwieństwa między lewicą i prawicą straciły na ostrości, bo tak jedna jak i druga strona zbliżyły się ku środkowi. Jest to rezultat działania mechanizmów demokratycznych. Ideologiczne zasady lewicy i prawicy poddawane są „testowi rzeczywistości”, kiedy partie reprezentujące te ideologie dochodzą do władzy. Okazuje się wtedy, że to, co w płaszczyźnie ideologicznej rysowało się prosto i jasno w płaszczyźnie praktyczno-politycznej jest dużo bardziej skomplikowane. I jedne i drugie stykając się z realiami władzy muszą godzić się z wieloma odstępstwami od ideologicznej doktryny.
 
Partie prawicowe narażone są na niebezpieczne konsekwencje bezwzględnej realizacji zasad wolnego rynku. Realizacja tych zasad wytwarza ogromne rzesze przegranych czy upośledzonych, którzy z tym upośledzeniem nie chcą się godzić. W państwie demokratycznym ignorowanie tych grup groziłoby trwałą klęską wyborczą. A przy złym obrocie spraw otworzyłoby drogę do władzy partiom populistycznym. Dlatego prawicowe rządy odstępują od konsekwentnie prawicowej polityki. Godzą się na tworzenie instytucji, które ograniczają koncentrację kapitału, chronią biedniejsze warstwy społeczeństwa, zapewniają ochronę praw warstw pracujących. Tworzą różne „amortyzatory” chroniące państwo przed niebezpieczeństwem klasowych zderzeń. Wielu ideologów prawicy nie chce się z tym pogodzić. Głośno żądają konsekwentnego stosowania reguł wolnego rynku. Twierdzą, że stosowanie owych reguł przyczyni się do powiększania pomyślności ogólnej.
 
W Polsce zjawiska tego rodzaju wystąpiły wyraźnie w trakcie rządów Platformy Obywatelskiej. Choć premier Tusk i jego partia reprezentowali początkowo bardzo radykalne stanowisko prawicowo wolnorynkowe, to z biegiem czasu czuli się przymuszeni do różnych od niego odstępstw. Budzi to zgrozę wśród ważnych postaci jego obozu politycznego i spotyka się z ich strony z gwałtowną krytyką. Sytuację tę dobrze wyraża niedawna wypowiedź prasowa premiera Donalda Tuska. Powiedział on: „Dziś wiem już, że sama wolna konkurencja nie zapewni ładu społecznego i sprawiedliwości.....wiem, że człowiek jest ważniejszy niż jakakolwiek idea czy doktryna. Nawet ukochana w młodości idea liberalizmu”.
 
Również i partie lewicowe, kiedy dochodzą do władzy natrafiają na trudne do rozwiązania dylematy. Jeden taki dylemat wiąże się z konfliktem między aktualnymi potrzebami społecznymi a gospodarczym rozwojem. Znaczna część elektoratu partii lewicowych domaga się zwiększenia ilości środków na potrzeby społeczne. Ale rządzący znajdują się też pod presją tych kół, które ostrzegają, że uleganie tym żądaniom niszczy podstawy rozwoju gospodarczego. Wpływowe i potężne, ze względu na swą ekonomiczną pozycję, środowiska walczą o obniżanie podatków i zmniejszanie kontroli państwa (deregulację). Rządzący w imieniu lewicy wchodzą (czy muszą wchodzić) w różne relacje z przedstawicielami tzw. górnych warstw społeczeństwa – biznesem, bankami, wysoką hierarchią kościelną, elitami świata kultury masowej – warstwy te wywierają znaczący wpływ na kształt polityki.
 
Opisane tu procesy sprawiają, że zarówno lewicowe, jak prawicowe partie, wtedy, gdy zdobywają władzę zaczynają ciążyć ku środkowi. Powstaje dzięki temu ów efekt, o którym prof. Król pisał: „Ze wszystkimi sprawami, które miałaby rozwiązać lewica musi dzisiaj zmierzyć się każde przyzwoite społeczeństwo”. Fakt, że realia demokratycznej polityki popychają partie rządzące ku środkowi oraz okoliczność, że dawne postulaty lewicy zostały w znacznej części zrealizowane w nowoczesnych tzw. „państwach dobrobytu” wcale nie znaczy, że opozycja lewica-prawica znikła czy też zupełnie straciła na znaczeniu. We współczesnym świecie, tak jak we wszystkich historycznie znanych społeczeństwach, istnieją głębokie różnice między ludźmi w zakresie dostępu do zasobów materialnych, do władzy, do środków społecznego komunikowania się. Różnice te dają przewagę jednym ludziom nad innymi. Ideologie polityczne mogą te różnice legitymizować uznając je za naturalne i uzasadniać politykę, która zmierza do zachowania stosunków społecznych na tych różnicach opartych lub też mogą uznawać je za społecznie wytworzone i uzasadniać politykę, która ma zmierzać do ich przezwyciężania. Te pierwsze określa się zwykle jako prawicowe, a te drugie – jako lewicowe.
 
Różnice tego rodzaju we współczesnym świecie nasilają się. Tak np. w ostatnich kilkunastu latach znacznie zwiększyła się kategoria superbogatych (plutokracji, jak określają ją czasami zachodnie media). Droga do megabogactwa okazała się różna w różnych krajach (w USA, w Rosji, w Meksyku, w Indiach, w Chinach), ale jak pisze Chrystia Freelanad – publicystka mająca wiele bliskich kontaktów z tą kategorią ludzi – nader powszechne stało się w tej grupie przekonanie o swojej wyższości nad resztą społeczeństwa. I coś w rodzaju filozofii społecznego darwinizmu. Jak np. stwierdził jeden z nich: „Jeśli człowiek nie jest oligarchą, to znaczy, że jest z nim coś nie w porządku.... Każdy ma te same warunki początkowe, każdy może osiągnąć taką pozycję”. Ludzie ci z wielką determinacją bronią swoich przywilejów. Tak np. jeden z owych superbogatych menagerów Mr. Schwartzman z firmy Blackstone stwierdził publicznie, że proponowany przez Obamę podatek, od pewnych dochodów z kapitału można porównać do inwazji Hitlera na Polskę.
 
Przeciwieństwo, o którym tu mowa zaostrzyło się w wyniku kryzysu. Tak np. w Stanach Zjednoczonych mamy do czynienia ze znacznym pogorszeniem sytuacji klasy średniej i robotników (masowe zjawiska utraty oszędności, utraty pracy, zniszczenia różnych mniejszych biznesów) w sytuacji gdy „plutokratyczna elita” znacznie się wzbogaciła. Ale i wcześniej, od czasów prezydentury Reagana, postępowała w Stanach Zjednoczonych coraz silniejsza ekonomiczna polaryzacja. Dotyczy to różnych krajów.
 
Widząc jaki jest współczesny świat nie mamy żadnych podstaw, aby twierdzić, że przeciwieństwo między lewicą a prawicą jest już nieaktualne. Powstaje natomiast podstawowe dla lewicy pytanie: jaki typ stosunków społecznych, jaka polityka, jakie społeczne urządzenia mogą, w dzisiejszych czasach, przyczyniać się do przezwyciężania owej fundamentalnej nierówności między ludźmi? Jakie formy ładu społecznego mogą eliminować krzywdę i niesprawiedliwość nie niszcząc zarazem tych mechanizmów, dzięki którym postępuje rozwój ekonomiczny i cywilizacyjny?
 
W środowiskach lewicowych można spotkać się z poglądem, że warunkiem poprawy życia społecznego jest zasadnicza zmiana panujących form społeczno-ekonomicznego ustroju. Zmiana ta miałaby oznaczać odrzucenie demokratycznego kapitalizmu i zastąpienie go demokratycznym socjalizmem.
 
Autorom raportu „Projekt dla Polski” wydaje się, że w obecnej sytuacji historycznej taki sposób myślenia jest bardzo daleki od realizmu. Po pierwsze dlatego, że zarówno w Europie jak w większości krajów świata nie widać sił społecznych, które oczekiwałyby takiej właśnie zmiany; społeczeństwa chcą zmiany, ale nic nie wskazuje, że myślą o niej jako demokratycznym socjalizmie. Po drugie, o wprowadzaniu demokratycznego socjalizmu w ogóle nie można mówić dopóki nie ma jego konkretnej wizji. Najpierw trzeba postarać się o jej stworzenie.
 
Uznając, że idea budowania demokratycznego socjalizmu ma, przynajmniej obecnie, charakter utopijny uważamy za konieczne szukanie sposobów poprawiania demokratycznego kapitalizmu. Widząc, że na świecie istnieje wielka różnorodność jego form i że formy te ulegają różnym zmianom chcemy koncentrować się na pytaniu, jak należałoby poprawić demokratyczny kapitalizm w takim kraju jak nasz?
 
Raport, który przedstawiamy podejmuje ten właśnie problem. Jego punktem wyjścia jest krytyka rzeczywistości społeczno politycznej, jaka ukształtowała się w Polsce w wyniku transformacji. Krytyka ta nie kwestionuje faktu, że III RP jest wielkim osiągnięciem Polaków, a sytuacja naszego kraju jest dużo lepsza niż była kiedykolwiek w ciągu ostatnich kilkuset lat. Mimo to, mamy aż nadto powodów, do niezadowolenia z istniejącego stanu rzeczy.
 
Podstawą tej krytyki jest pewne wyobrażenie o pożądanych formach ładu społecznego. Wyobrażenie to opiera się na lewicowej aksjologii. Choć podstawowe zręby tej aksjologii są historycznie, w zasadzie, niezmienne, to już jej zastosowania w życiu społecznym są dzisiaj różne niż dawniej. Założenia programu lewicowego drugiej dekady XXI wieku nie mogą być takie same jak były 60 czy 70 lat temu.
 
Projekt dla Polski nie jest skoncentrowany na krytyce współczesności, choć lewicowe myślenie często do takiej krytyki bywa sprowadzane. Wielu lewicowców, szczególnie tych z młodszego pokolenia perspektywę lewicową utożsamia z bezkompromisowym krytycyzmem wad i nieprawości demokratycznego kapitalizmu. Choć poważna krytyka tego systemu jest, co oczywiste, niezbędna, ale jeszcze bardziej niezbędna jest wizja programowa mówiąca o tym co i jak powinno być zmienione. Lewica nie stanie się rzeczywistą siłą społeczną, jeśli nie będzie miała do zaproponowania atrakcyjnych dla społeczeństwa kierunków zmian.
 
Opracowanie niniejsze próbuje sformułować pewne ogólne idee dotyczące tego, jak owo poprawianie demokratycznego kapitalizmu mogłoby wyglądać. Nie zawiera jednak gotowych, skonkretyzowanych propozycji tej poprawy – zaledwie ich zarysy. Po to, aby zarysy takie mogły przekształcić się w realny program zmian konieczne jest przeprowadzenie szerokiej angażującej różne środowiska debaty politycznej i wynikającej z tej debaty rozbudowanej pracy programowej. W takiej debacie powinny być słyszane glosy nie tylko tych, którzy się z lewicą utożsamiają, ale także i tych, którzy dostrzegając niedoskonałość panujących stosunków gotowi są do podjęcia z lewicą dialogu o kierunkach i sposobach ich naprawy. Niniejszy tom ma być głosem w postulowanej tu politycznej debacie. W intencji autorów ma on służyć jej aktywizacji.
 
Zwracamy się do Państwa o wzięcie w niej udziału.

Prof. Janusz REYKOWSKI jest jednym z najwybitniejszych w Polsce, i cenionym zagranicą, psychologiem społecznym; członkiem PAN.
 

Res Humana nr 2/2011, s. 11-14