Zasłużeni dla Tolerancji
 
 
Ciekawym wydarzeniem z końca 2010 roku było wyróżnienie przez Polską Fundację Ekumeniczną TOLERANCJA grupy wybitnych osobistości polskich i zagranicznych Medalami ZASŁUŻONYCH DLA TOLERANCJI. 17 listopada 2010 roku, podczas uroczystego spotkania w gościnnej sali warszawskiego Teatru Żydowskiego polskimi Laureatami Medalu wyróżnieni zostali:
  • poseł Ryszard KALISZ, znany prawnik i działacz polityczny, przewodniczący nadzwyczajnej komisji Sejmu RP powołanej do wyjaśnienia śmierci Barbary Blidy;
  • prof. Bronisław ŁAGOWSKI, filozof i historyk idei, em. profesor UJ oraz Akademii Pedagogicznej w Krakowie, autor wielu znanych i cenionych książek, studiów, także felietonów;
  • Andrzej WIELOWIEYSKI, działacz katolicki i ceniony publicysta, b. parlamentarzysta.
Z kolei zagranicznymi Laureatami Medalu zostali wyróżnieni:
  • Bente KAHAN, norweska aktora, niestrudzona krzewicielka idei tolerancji nie tylko w swoim kraju;
  • dr Uri HUPPERT, znany prawnik i politolog izraelski, urodzony w Polsce, wybitny działacz ruchu społecznego sprzeciwiającego się przejawom fundamentalizmu religijnego w swoim kraju, wielki przyjaciel Polski.
Nagrody zespołowe otrzymali:
  • Polsko-Rosyjska Grupa ds. Trudnych w osobach prof. Adama ROTFELDA i prof. Anatolia W. TORKUNOWA, grupa, której praca przyczyniła się istotnie do zasadniczego zwrotu w stosunkach polsko-rosyjskich;
  • Stowarzyszenie „Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata” oraz Towarzystwo im. Jana Karskiego.
W imieniu gospodarzy i organizatorów spotkania Laureatów oraz licznie przybyłych gości witał dyrektor Teatru Szymon SZURMIEJ, a w imieniu Kapituły Medalu Tolerancji jej przewodniczący prof. Jerzy J. WIATR.
 
Poniżej publikujemy fragmenty wystąpień kilku Laureatów Medalu Tolerancji, które zebrani wysłuchali z uwagą i przyjęli z głębokim szacunkiem.

Uri HUPPERT Nie szukałem nagród. Raczej w bólu i z uczuciem wielkiej przegranej reasumuję swoje czterdziestoletnie batalie o humanizm, o racjonalizm i o tolerancję.
Czasem były to fizyczne potyczki w różnego rodzaju demonstracjach, referatach, artykułach, w gorących debatach, lecz nie mniej w ciągłym konflikcie ze ślepotą, z nieświadomością, z poddaniem się losowi i z bezsilnością społeczeństwa, a szczególnie z obojętnością.
Pozwolę sobie w tym miejscu przytoczyć słowa swoistego ostrzeżenia wypowiedziane przez Leszka Kołakowskiego: „Zobojętniała większość oczyszcza pole dla fanatyków”. Wspominam także głośną wypowiedź francuskiego politologa, wielkiego adwersarza i kompana Jeana Paula Sartre – Raymonda Arona, który w latach pięćdziesiątych ubiegłego (XX) stulecia zadeklarował, co następuje: „Świeckie izmy umarły, rozpoczęła się era humanizmu”.
Niestety, współczesny XXI wiek od zarania charakteryzował się czarnym fanatyzmem zadając kłam wizji Profesora. Jesteśmy świadkami religijnego, despotycznego terroru, braku tolerancji i zjadliwego fundamentalizmu cynicznie nadużywającego mantry boskiego imienia!
Tak dzieje się na Bliskim Wschodzie, gdzie na naszych oczach, upolityczniony ortodoksyjny judaizm zderza się z upolitycznionym fundamentalizmem krańcowego islamu, który jest antytezą cywilizacji Zachodu, humanizmu, państwa prawa, równości i praw kobiet.
Taliban zburzył tysiącletnie posągi Afganistanu, Al-Kaida morderczo uderzyła w „Twin Towers” w Nowym Jorku, w cywilny pociąg w Hiszpanii, w Underground w Londynie, nie zapominając o morderczych totalitaryzmach Hamasu i Hezbollah.
Świat zachodni wyczerpany okrucieństwami czerwonego i brunatnego „izmu” stoi dziś, niestety, apatycznie w obliczu nowej fali czarnej indokrynacji delegitymizującej wartości godności życia państwa prawa, równości i tolerancji. W imię wyimaginowanego „Murtibinga” zniewalającego ludzkie umysły.
Pozwólcie, że posłużę się słowami Czesława Miłosza, jego cytatem-mottem do wspaniałego eseju zatytułowanego Zniewolony umysł. Autor przytacza powiedzenie starego Żyda z Podkarpacia:
„O ile jeden ma rzetelnych 55 procent racji – to bardzo dobrze i nie ma się o co szarpać. O ile ma 60 procent racji – to ślicznie. Ale taki co mówi, że ma sto procent racji – to paskudny gwałtownik, rabuśnik i największy łajdak”.
Totalitarne, fundamentalistyczne „izmy” gwałcą nas w imię swojej stuprocentowej racji, zniewalając przy tym umysły, a tolerancję uważając za antytezę swojej stuprocentowej absolutnej prawdy.
Niestety, świat zachodni zmęczony izmami drugiej wojny światowej musi dokonać rewizji swoich koncepcji, by obronić swoją jeszcze nieutrwaloną demokrację jakąś nową zbroją – obronną demokracją, która unicestwi nowym „izmom” wykorzystanie systemu wolnej myśli praw ludzkich, by zniweczyć racjonalizm, humanizm i tolerancję.
Dziękuję za obecność i za wyrażenie uznania dla mojej skromnej osoby oraz dla mojego nieznacznego wkładu w obronę wartości humanistycznych i tolerancji.
Apeluję do młodego pokolenia, by nie zrażało się naszymi porażkami i aby znicz tolerancji i walki w obronie demokracji był ich niezłomnym celem.
Życzę im siły woli i siły przebicia!

Bronisław ŁAGOWSKI Trzeba rozróżnić dwie postacie nietolerancji: aktywną i potencjalną. Aktywna polega na odmawianiu prawa do istnienia odmiennym poglądom, obyczajom, gustom nie dlatego, że został obiektywnie rozpoznane jako szkodliwe, lecz ze względu na ich właśnie odmienność. Wcale nie musi się w nich widzieć egzystencjalnego zagrożenia – gdy takie występuje ludzie ze sobą walczą, a walkę nie obejmujemy pojęciem nietolerancji. To jej skutek. Gdy do niego dojdzie – perswazja, pedagogika, przemawianie do rozumu są bezsilne.
Nietolerancja potencjalna tkwi w przesadnym zadowoleniu ze swojej tożsamości grupowej, religijnej, narodowej, klasowej, ideologicznej czy innej. Zdarza się, że jednostka popada w stan zarozumiałości i pychy z powodu przypisywania samej sobie nadzwyczajnych zalet, ale niebezpieczna społecznie i niemal nagminna jest pycha z powodu uczestnictwa w takiej lub innej kolektywnej jaźni. Nawet najskromniejszą osobiście jednostkę przynależność do wyróżnionego, zwłaszcza wyposażonego w poczucie misji kolektywu, potrafi posadzić na sto koni. Nie tylko w swoim imieniu wówczas odmawia prawa do istnienia nieswoim poglądom czy obyczajom. Występuje z arogancją reprezentanta prawdy powszechnej. Dodatkowo umacnia ją w poczuciu własnej racji to, że reprezentowanie jakiegoś ogółu ma w sobie coś z moralnego idealizmu.
Jak sobie radzić z nietolerancją potencjalną? Trzeba osłabiać owe nacjonalistyczne, religijne czy inne podmiotowości społeczne na rzecz umacniania poczucia indywidualnej odpowiedzialności. Nie w indywidualnych lecz w kolektywnym zarozumialstwie tkwi największy potencjał nietolerancji.

Andrzej WIELOWIEYSKI Dziękuję za wyróżnienie mnie Medalem Zasłużonego dla Tolerancji. Cieszę się, że znalazłem się w gronie wyróżnionych, wśród których widzę wielu moich przyjaciół.
Jednakże do problemu tolerancji muszę dodać parę słów komentarza. Pojęcie tolerancji ma niewątpliwie dodatni sens: akceptuję drugiego człowieka. Budziło ono wszakże nie raz zastrzeżenia, obawy, że może oznaczać także godzenie się nie tylko z odmiennością, ale także ze złem lub po prostu zgodę na istnienie innych dla świętego spokoju. Byli tacy, co krytycznie oceniali polską tolerancję w dawnych wiekach, bo obok pozytywów oznaczała ona też słabość wyrażająca brak większego zaangażowania i głębszych motywacji swoich przekonań.
Dlatego powinniśmy mówiąc o tolerancji rozumieć przez to przede wszystkim sprawiedliwość pojmowaną jako szacunek dla każdego człowieka. Szacunek dla godności każdej istoty ludzkiej powinien być bowiem podstawą stosunków społecznych i motywem aktywizującym do walki z dyskryminacjami odmienności.
Życzę nam wszystkim, aby te piękne Medale były skuteczną promocją sprawiedliwości!
 
Opracowała
Wacława Mielewczyk
 
 
Res Humana nr 1/2011, s. 15-17