Moralność polaków i jej związki z religijnością
 
Autor: Rafał Boguszewski
 
 
Proces prywatyzacji i indywidualizacji polskiej religijności niewątpliwie pociąga za sobą podobne zmiany w wymiarze moralnym. Tutaj są one być może nawet jeszcze bardziej wyraźne niż w przypadku różnych przejawów religijności. Jak pokazują badania CBOS1 tendencje relatywistyczne w Polsce są dość wyraźne. W lutym 2009 roku blisko połowa badanych (47%) opowiedziała się za etyką sytuacyjną, twierdząc, że nie ma jasnych i absolutnych zasad określających co jest dobre, a co złe. Ich zdaniem dobro i zło w znacznej mierze zależy od okoliczności. Osoby przekonane o istnieniu stałych zasad, które mają zastosowanie do każdego – niezależnie od innych czynników – stanowią 45% ogółu badanych. Co istotne, deklaracje wiary w tym względzie mają znaczenie tylko w przypadku odpowiedzi skrajnych, natomiast wśród osób określających się jako wierzące deklarowany relatywizm moralny jest tylko nieco niższy niż w przypadku niewierzących. Prostoliniową zależność widać natomiast z perspektywy częstotliwości uczestnictwa w praktykach religijnych – im jest ona większa, tym opowiadanie się za etyką sytuacyjną rzadsze. Znaczące jednak jest to, że względność zasad moralnych deklaruje jedna trzecia uczestniczących w nabożeństwach religijnych kilka razy w tygodniu (32%) oraz dwie piąte praktykujących co niedzielę (41%).
 
Wprawdzie od 2005 roku o 7 punktów wzrósł odsetek osób przekonanych o istnieniu stałych zasad, a o 6 punktów ubyło zdeklarowanych relatywistów w tym względzie, nie wydaje się jednak by miało to związek ze wzrostem restrykcjonizmu religijnego. W tym samym czasie aż o 9 punktów (27% do 18%) zmalała bowiem liczba tych, którzy sądzą, iż o tym czym jest dobro, a czym zło powinny decydować przede wszystkim prawa Boże, a istotnie zwiększyła się (z 46% do 59%) grupa tych, którzy wyrażają przekonanie, że rozstrzyganie o dobru i złu, powinno być przede wszystkim wewnętrzną sprawą każdego człowieka. Oczywiście religijność – zwłaszcza ta głęboka – nie pozostaje bez znaczenia na opinie o normodawcy zasad etycznych. W przypadku praktykujących kilka razy w tygodniu jest to w pierwszej kolejności Bóg (uważa tak 50% z nich), jednak już w przypadku chodzących do kościoła raz na tydzień ponad połowa (57%) uważa, że rozstrzyganie o dobru i złu powinno być wewnętrzną sprawą jednostki. Jeszcze częściej takie przekonanie wyrażają praktykujący rzadziej niż raz na tydzień, jednak już niekoniecznie dotyczy to w ogóle nieuczestniczących w obrzędach religijnych, którzy stosunkowo częściej niż reszta opowiadają się za społecznymi i prawnymi regulacjami w tym względzie.
 
Jaki jest zatem stosunek Polaków do zasad moralnych religii katolickiej? Jak się okazuje, za najlepszą i wystarczającą moralność zasady moralne katolicyzmu uznaje jedynie co czwarty badany (jeżeli populację ograniczymy wyłącznie do katolików odsetek te jest tylko nieznacznie wyższy – 26%). Największą grupę (37%) stanowią ci, według których zasady moralne katolicyzmu są słuszne, lecz nie ze wszystkimi się zgadzają, a ponadto uważają, że te, które są słuszne nie wystarczą człowiekowi. Blisko jedna trzecia (31%, wśród katolików = 32%) twierdzi natomiast, że wszystkie zasady katolicyzmu są słuszne, ale wobec skomplikowania życia trzeba je uzupełniać jakimiś innymi zasadami. Moralność religijną za obcą sobie uznaje 8% badanych, z czego 5% mimo wszystko docenia niektóre zasady katolicyzmu. W porównaniu z rokiem 2006 o 7 punktów ubyło tych, którzy moralność ograniczają wyłącznie do zasad katolicyzmu, dość wyraźnie natomiast wzrosła liczba tych, którzy choć cenią moralność katolicką, uważają, że jest ona niewystarczająca i należy ją uzupełniać innymi zasadami.
 
Oczywiście i w tym względzie religijność badanych odgrywa dużą rolę, jednak nie bez znaczenia jest fakt, że dwie piąte (39%) spośród głęboko wierzących moralność katolicką uznaje co najmniej za ograniczoną, a w tym co dwudziesty (5%) za zupełnie nieprzystającą do jego życia. Wśród określających się jako wierzący zasady moralne katolicyzmu za najlepszą i wystarczającą moralność uznaje zaledwie co piąty (20%), a 41% z nich do moralności katolickiej podchodzi wybiórczo i nie traktuje jej jako jedynie obowiązującej. Wśród praktykujących religijnie kilka razy w tygodniu wystarczalność, a jednocześnie wyższość zasad moralnych proponowanych przez katolicyzm wobec alternatywnych zasad deklaruje 69% ankietowanych, a wśród uczestniczących w nabożeństwach religijnych raz na tydzień – jedynie 34%.
 
W Polsce wyraźnie zatem widać symptomy czegoś, co Krzysztof Kiciński określa „sekularyzacją moralności”. Wyraża się ona głównie w tym, że ludzie w stosunkowo niewielkim stopniu odczuwają potrzebę religijnego uzasadniania standardów moralnych i w wielu sprawach deklarują poglądy moralne trudne do pogodzenia z religią. Zjawisko to dotyczy dość szerokich kręgów społecznych, w tym również ludzi określających się jako osoby wierzące, a nawet „głęboko wierzące.
 
Stosunkowo często prezentowane selektywne podejście do zasad moralnych katolicyzmu oraz traktowanie ich jako moralności nie do końca przystającej do dzisiejszej rzeczywistości znajduje swoje wyraźne odzwierciedlenie w stosunku Polaków do takich kwestii i zachowań jak antykoncepcja, seks przedmałżeński, rozwód, zdrada czy aborcja.
 
Zgodnie z ubiegłorocznymi badaniami CBOS aż trzy czwarte dorosłych Polaków (75%) za dopuszczalne uznaje stosowanie środków antykoncepcyjnych oraz współżycie seksualne przed ślubem. Trzy piąte (60%) daje przyzwolenie na rozwód, a blisko jedna trzecia (31%) deklaruje poparcie dla przerywania ciąży. Współżycie seksualne osoby pozostającej w związku małżeńskim z kimś innym niż jej mąż czy żona akceptuje 15% ankietowanych. Co istotne, odsetki te nie różnią się znacząco w kręgach katolików i niekatolików.
 
Wśród cotygodniowych uczestników nabożeństw religijnych poparcie dla antykoncepcji oraz seksu przedmałżeńskiego deklaruje dwóch na trzech badanych, rozwód dopuszcza połowa (51%), aborcję jedna piąta (19%), a zdradę małżeńską co dziesiąty (10%). Odsetki te są jeszcze wyższe wśród młodych praktykujących katolików. Stosowanie środków antykoncepcyjnych akceptuje 79% osób w wieku 18–24 lata, które przynajmniej raz w tygodniu biorą udział w praktykach religijnych. Blisko trzy czwarte z tej grupy badanych opowiada się za współżyciem seksualnym przed ślubem, ponad połowa nie widzi niczego złego w rozwodach, jedna piata (19%) opowiada się za aborcją, a jedna ósma (13%) dopuszcza współżycie seksualne osoby pozostającej w związku małżeńskim z kimś innym niż jej mąż lub żona.
 
Jak się okazuje, przyzwolenie na omawiane zachowanie nie musi oznaczać (i bardzo często nie oznacza) określania siebie jako niereligijnego, czy tym bardziej niemoralnego. Wśród osób – we własnej ocenie – skrajnie religijnych antykoncepcję akceptuje ponad dwie piąte (43%), współżycie seksualne przed ślubem ponad jedna trzecia (36%), co trzeci badany (32%) przyzwala na rozwody, co dziewiąty (11%) na przerywanie ciąży, a co szesnasty (6%) na seks pozamałżeński.
 
Jeszcze mniejsze znaczenie w tym względzie ma ocena własnej moralności. Wśród osób we własnym przekonaniu skrajnie moralnych przyzwolenie na antykoncepcję sięga dwóch trzecich (66%), na współżycie małżeńskie przed ślubem – trzech piątych (58%), na rozwód – blisko połowy (47%), na aborcję – jednej czwartej (24%), a seks pozamałżeński – jednej dziewiątej (11%).
 
Jeżeli zatem chodzi o sferę wartości moralnych – zdiagnozowany w badaniach CBOS stan potwierdza wnioski Ewy Budzyńskiej wynikające z analizy poglądów polskich socjologów moralności, zgodnie z którymi zmiany w zakresie moralności podążają w kierunku coraz większej indywidualizacji (prywatyzacji), deinstytucjonalizacji, w tym sekularyzacji, w powiązaniu ze wzrostem permisywizmu i sytuacjonizmu, zwłaszcza w obszarze moralności tzw. osobistej, a więc wartości i norm związanych ze sferą seksualno-małżeńską (w tym wymiarze można mówić o znacznym rozdzieleniu sfery moralnej od sfery religijnej).
 
Charakterystyczny dla ponowoczesnej etyki relatywizm w sferze norm i wartości życiowych znajduje potwierdzenie również w pewnych sprzecznościach postaw w tym zakresie. Związane jest to prawdopodobnie z nadawaniem różnego znaczenia poszczególnym wartościom. Przykładem może być fakt, iż wprawdzie priorytetem w systemie wartości dla niemal wszystkich ankietowanych jest rodzina, a najbardziej cenioną cechą – miłość rodzinna, jednak nie przeszkadza to znacznej części z nich znajdować usprawiedliwienie dla takich zachowań, jak: rozwód czy też życie w związku bez ślubu. Poza tym chociaż w czołówce cenionych wartości znajduje się uczciwość, niewiele osób zdecydowanie potępia takie zachowania jak jazda w autobusie lub tramwaju bez biletu (30%) czy też ściąganie na egzaminach (20%). Zastanawia również fakt, że pomimo wysoko cenionego patriotyzmu i postulowanej pomyślności ojczyzny – jako istotnej wartości w życiu codziennym – wyraźne usprawiedliwienie wśród respondentów znajduje nieuczestniczenie w wyborach.
 
Co jednak istotne, pomimo dość wysokiego społecznego przeświadczenia o względności zasad moralnych, znacznej indywidualizacji w sferze norm i wartości oraz deinstytucjonalizacji moralności, w tym jej sekularyzacji, nadal dość powszechne jest w Polsce nastawienie prospołeczne. Wartości wspólnotowe, takie jak szczęście rodzinne, szacunek innych ludzi czy pomyślność ojczyzny, zdecydowanie biorą górę nad wartościami typowo indywidualistycznymi o zabarwieniu hedonistycznym i samorealizacyjnym, jak: dobrobyt, bogactwo, życie pełne przygód i wrażeń oraz sukces i sława. Ponadto zdecydowanie, niemal jednoznacznie potępiane są takie zachowania, jak: wykorzystywanie pracowników, korupcja, bicie dzieci oraz zdrada małżeńska.
 
Kierowanie się na co dzień ogólnie przyjętymi zasadami współżycia społecznego w duchu kooperacji postulowane jest obecnie nawet częściej niż w 1997 roku. Polacy niemal powszechnie uważają, że warto pomagać innym ludziom (90%, o 6 punktów więcej niż trzynaście lat temu), w zdecydowanej większości doceniają pracowitość (84%, wzrost o 5 punktów), są przekonani, że niezależnie od okoliczności warto być uczciwym (84%, wzrost o 14 punktów), oraz twierdzą, że opłaca się być dobrym (78%, wzrost o 12 punktów). W tym kontekście fałszywa wydaje się teza, że moralność Polaków tracąc swoje religijne uzasadnienie podąża w kierunku racjonalnej kalkulacji oraz działania w imię partykularnych interesów.
 
Autor jest analitykiem w Centrum Badania Opinii Społecznej.