Czas działania i czas przemian
 
Rozmowa z profesorem Jerzym Wiatrem
 
 
RES HUMANA: Chcemy najpierw złożyć Panu serdeczne gratulacje z powodu ponownego wyboru na prezesa Rady Krajowej Towarzystwa Kultury Świeckiej a zarazem zapytać, co wyróżniało działalność ruchu w minionych czterech latach w istniejącej uwarunkowaniach tego czasu.
 
Prof. Jan J. WIATR: Dziękuję za te miłe słowa. Po sześciu latach pełnienia tej funkcji ponowny i to jednomyślny wybór uważam za wielki zaszczyt a zarazem zobowiązanie. Jak powiedziałem na zjeździe, dołożę wszelkich starań, by na następnym zjeździe dokonało się zasadnicze odmłodzenie władz Towarzystwa – poczynając od funkcji prezesa. Ostatnie cztery lata upływały w bardzo osobliwej sytuacji. Gdy odbywał się nasz jubileuszowy, dziesiąty zjazd, wszystko wskazywało na to, że rządy Prawa i Sprawiedliwości w koalicji z Samoobroną i Ligą Polskich Rodzin trwać będą długo. Rządy te oznaczały niesłychane uwstecznienie stosunków politycznych i społecznych, czego sztandarowym objawem była polityka edukacyjna wicepremiera i ministra edukacji narodowej Romana Giertycha. Była to polityka ostentacyjnej klerykalizacji oświaty i nietolerancyjnego stosunku do inaczej myślących. Podobnie zresztą było i w innych dziedzinach życia. Paradoksalnie jednak ten klimat wstecznictwa politycznego powodował zmiany na lewicy, która stawała się bardziej jednoznaczna światopoglądowo. Symbolem tych zmian była obecność ówczesnego sekretarza generalnego SLD posła Grzegorza Napieralskiego na X Zjeździe i jego ciepłe wobec nas przemówienie. O ile wiem, nigdy wcześniej w zjazdach naszego Towarzystwa nie uczestniczył tej rangi przywódca lewicy. Fakt, że był nim Napieralski, miał swoją wymowę, gdyż już wówczas wiadome było, że reprezentuje on ten nurt w głównej partii lewicy, który opowiada się za większą wyrazistością ideową. Z zadowoleniem przypomnę także, że w naszym ostatnim zjeździe wziął udział wiceprzewodniczący SLD, były marszałek Senatu profesor Longin Pastusiak. W następnych latach SLD udzielał nam ważnego wsparcia logistycznego, a nasze Towarzystwo aktywnie wspierało działania lewicy, zwłaszcza w kolejnych kampaniach wyborczych. Chcielibyśmy w podobny sposób współpracować z innymi partiami lewicy, ale jak dotąd nie wykazują one szczególnego zainteresowania naszą działalnością. Mieliśmy natomiast wiele przykładów angażowania się w naszym ruchu ludzi, którzy w ten sposób chcą dawać dowód sprzeciwu wobec realizowanej przez prawicę polityki uwsteczniania Polski, odchodzenia od demokratycznych i nowoczesnych standardów neutralności światopoglądowej państwa. Na miarę naszych możliwości staraliśmy się sprostać oczekiwaniom ludzi widzących w nas formację walczącą o demokratyczne, świeckie państwo i świecką kulturę. Regularnie odbywane konferencje z udziałem wybitnych osobistości spoza naszego Towarzystwa (jak na przykład Andrzej Walicki czy Mirosław Sawicki) a także ciesząca się coraz większym powodzeniem „Res Humana” – to nasz wkład w walkę o lepszą, bardziej otwartą i demokratyczną Polskę. A skoro już wspomniałem „Res Humana”, to chciałbym Redakcji i współpracownikom złożyć serdeczne gratulacje z tytułu uzyskania w tym okresie dwóch cennych wyróżnień: Medalu „Zasłużony dla Tolerancji” nadanego przez Ekumeniczną Fundację „Tolerancja” i „Kowadła” krakowskiej Kuźnicy. Wspomnieć też warto o nawiązanej w tych latach cennej współpracy z niemiecką, lewicową Fundacją imienia Róży Luksemburg, której pragnę podziękować za okazywaną nam pomoc, jak również z Fundacją imienia Kazimierza Kelles-Krauza – najważniejszym ośrodkiem lewicowej myśli teoretycznej w Polsce.
 
R.H.: W dyskusji na zjeździe pojawiła się ponownie sprawa rozumienia słów „świecki” i „świeckość”. Zauważono, że wśród ludzi młodych słowa te kojarzone są dość często z walką z religią i kościołem, z ateizmem. Mówiono w związku z tym o ewentualnej zmianie nazwy Towarzystwa. Co sądzić o tych opiniach i sugestiach?
 
J.J.W.: Nie należy mylić pojęć. Ateizm jest określonym światopoglądem opartym na przekonaniu o nieistnieniu boga i w konsekwencji budującym zasady moralne na innych niż religijne nakazach sumienia. Ateizm – a także agnostycyzm, który podobnie jak ateizm odrzuca wiarę religijną – opowiadają się za tolerancją światopoglądową i w konsekwencji za świeckim charakterem państwa, choć trzeba przyznać, że w warunkach Polski Ludowej pod tym względem nie zawsze polityka władz (wspierana przez organizacje ateistyczne) była nacechowana tolerancją światopoglądową i neutralnością państwa w sprawach religii i światopoglądu. To złe doświadczenie mamy za sobą. Musimy o nim pamiętać, ale dzisiejszy ruch laicki jednoznacznie te praktyki lat minionych potępił i odrzucił. Stoimy na stanowisku obrony świeckiego charakteru państwa, gdyż jest to najbardziej konsekwentna forma realizacji konstytucyjnej zasady neutralności światopoglądowej państwa. Państwo świeckie nie propaguje ani religii, ani ateizmu. Pozostawia ono sprawy przekonań religijnych i odpowiadających im zachowań sumieniu obywateli. W walce o tak rozumianą świeckość państwa mogą i powinni – jak to stwierdziliśmy w uchwale programowej Dziesiątego Zjazdu – współdziałać ludzie wierzący i niewierzący. Uważam za ważne osiągnięcie naszego Towarzystwa to, że tak blisko i dobrze współpracuje ono z Ekumeniczną Fundacją „Tolerancja” skupiającą postępowych działaczy różnych wyznań, a także ludzi niewierzących. Pełnienie przeze mnie równocześnie funkcji prezesa naszego Towarzystwa i przewodniczącego Rady Społecznej wspomnianej Fundacji uważam za symbol tego, iż potrafi my działać wspólnie niezależnie od różnic wyznaniowych czy światopoglądowych. Co zaś tyczy się walki z Kościołem rzymsko-katolickim – powiem tak. Nie jest i nie powinno być zadaniem ruchu laickiego zwalczanie jakiegokolwiek kościoła czy też walka z religią. Mamy program pozytywny skupiony na promowaniu świeckich, demokratycznych i humanistycznych wartości. W polskich realiach trzeba jednak liczyć się z tym, że silna pozycja Kościoła i stanowisko znacznej części jego hierarchii prowadzą do ostrych, wręcz bezkompromisowych ataków wymierzonych w ludzi inaczej myślących. Bezkompromisowe stanowisko Kościoła w sprawie zapłodnienia in vitro, a zwłaszcza potępienie ludzi gotowych je akceptować, jest najnowszym przykładem tego zjawiska. W sytuacji, gdy wpływowe kręgi kościelne narzucają nam walkę, nie boimy się bronić naszego stanowiska. Sami jednak żadnej wojny z Kościołem czy z religią wszczynać nie zamierzamy. Chcemy i potrafimy współdziałać z tymi działaczami i duchownymi katolickimi, którzy wspierają zasady tolerancji i neutralności światopoglądowej państwa.
 
R.H.: W uchwale zjazdu zapisana została myśl o potrzebie definiowania naszego ruchu nie poprzez wskaźniki ilościowe, lecz poprzez jakość i nowoczesne formy przekazu tego, co nasz ruch chce powiedzieć o człowieku i świecie współczesnym. Co i w jaki sposób powinien to czynić?
 
J.J.W.: Ruch laicki nie jest i w polskich warunkach nie może stać się ruchem masowym. To nie ilość decyduje o znaczeniu naszego ruchu. Chcemy docierać do ważnych dla nas środowisk, między innymi przez takie nowoczesne formy, jak zainicjowana przez środowisko łódzkie naszego Towarzystwa strona internetowa. Szukać powinniśmy lepszych form docierania do młodzieży, a także budowania różnorodnych form współdziałania z pokrewnymi ruchami, naprzykład polskim ruchem racjonalistów. Naszą wypróbowaną formą działania jest budowanie intelektualnych podstaw ruchu laickiego. Organizowane przez nas konferencje a także publikacje (w tym Biblioteka „Res Humana”) to nasz główny wkład w powstawanie w Polsce kultury świeckiej.
 
R.H.: XI Zjazd Krajowy obradował w szczególnych okolicznościach, niemal w przededniu wyborów prezydenckich. Jaki wpływ dokonany wybór będzie miał na działalność naszego Towarzystwa.
 
J.J.W.: Obradowaliśmy dwa miesiące po tragedii smoleńskiej. Jej wpływ na atmosferę polityczną w Polsce jest oczywisty. Nastąpiło niezwykłe nasilenie fanatyzmu religijno-narodowego, którego beneficjentem stał się Jarosław Kaczyński, popierany przez znaczną część hierarchii kościelnej i tysiące księży parafialnych. W stopniu znacznie większym niż dawniej nastąpiło starcie „dwóch Polsk”, o czym zresztą świadczą wyniki wyborów prezydenckich. W tej sytuacji nasze Towarzystwo poparło kandydaturę Grzegorza Napieralskiego. Jesteśmy częścią lewicy i chcieliśmy przyczynić się do jej jak najlepszego wyniku wyborczego. Mamy powody do zadowolenia z tego, że młody przywódca lewicy uzyskał bardzo dobry wynik, zajmując trzecie miejsce i zdobywając niemal czternaście procent głosów. Jest to wynik lepszy niż przewidywały sondaże i dużo lepszy niż wróżyli mu ci działacze lewicy, którzy nawoływali do głosowania (już w pierwszej turze) na Bronisława Komorowskiego w imię uniemożliwienia elekcji Jarosława Kaczyńskiego. Warto też zauważyć, że Grzegorz Napieralski uzyskał lepszy wynik niż Włodzimierz Cimoszewicz w 1990 roku i Marek Borowski w 2005 roku, ustępując jedynie – gdy mowa o kandydatach lewicy – Aleksandrowi Kwaśniewskiemu. Mamy więc powody do zadowolenia. Mamy je tym bardziej, że druga tura dała zwycięstwo Bronisławowi Komorowskiemu, a nie Jarosławowi Kaczyńskiemu. Znam obu tych polityków i nie miałem cienia wątpliwości, którego z nich poprzeć w drugiej turze. Prezydent Komorowski jest człowiekiem umiarkowanej prawicy, od którego wiele mnie dzieli, ale którego cenię między innymi za umiar i gotowość współpracy ponad podziałami politycznymi. W jego wypadku nie jest to kamuflaż przybierany na czas kampanii wyborczej. Zdaję sobie sprawę z tego, że środowiska lewicy były podzielone w sprawie drugiej tury i dlatego władze SLD słusznie zrobiły pozostawiając lewicowym wyborcom wolną rękę co do głosowania w drugiej turze. Badania OBOP pokazują jednak, że zdecydowana większość wyborców Napieralskiego w drugiej turze oddała głosy na Bronisława Komorowskiego nie tylko w obawie przed recydywą „IV RP”, ale także w nadziei, że nowy prezydent kontynuować będzie tę politykę, która stała się źródłem wielkiego autorytetu Aleksandra Kwaśniewskiego – politykę budowania porozumienia ponad podziałami, politykę opartą na przekonaniu, że Polska jest naszym wspólnym domem. Jeśli tak się stanie, również dla naszego Towarzystwa będzie to oznaczało działanie w lepszym, bardziej cywilizowanym klimacie politycznym. Ale pamiętajmy – z doświadczeń ostatnich lat musimy wyciągać wnioski także wobec stanowiska Platformy Obywatelskiej, która w wielu ważnych dla nas kwestiach (np. Karta Praw Podstawowych, ustawa antyaborcyjna, dopuszczalność zapłodnienia in vitro, status związków partnerskich osób tej samej płci, wliczanie ocen z religii do średniej) zajmowała i zajmuje stanowisko dalekie od standardów państwa neutralnego światopoglądowo. Mam nadzieję, że prezydent Komorowski w tych kwestiach potrafi zajmować samodzielne stanowisko, co sugerował w kampanii wyborczej. Życzę mu tego, gdyż tylko w ten sposób zdoła zapisać się dobrze w historii, którą współtworzy.

Rozmawiał
Zdzisław Słowik