Likwidacja grzechów głównych

Autor: Tadeusz Boy – Żeleński
 

Człowiek, który – jak całe moje pokolenie – siedzi okrakiem na przełęczy dwóch epok, mimo woli wciąż porównywa, zestawia: jak było, a jak jest, czy jest lepiej, czy gorzej, przede wszystkim zaś jacy jesteśmy my, jakim jest człowiek, lepszy czy gorszy i w czym lepszy, w czym gorszy? I z racji swoich zajęć również mam wyczuloną tę wrażliwość porównawczą. W literaturze dawnej śledzę formy człowieczeństwa w rozmaitych fazach istnienia, w teatrze co wieczór jestem w innym kraju, w innym czasie, to bije ze sceny krzyk jutra, to znów wieje zadumą dawność, plemiona, lata, środowiska przesuwają się wciąż w tym wszystkim niepokoi mnie to, co najważniejsze – bilans naszej istoty moralnej. Moraliści wszech czasów bardzo to sobie ułatwili. Potępiają przeważnie wszystko, zawsze ganią nigdy nie pochwalą. To bardzo zniechęca
. (...) Moraliści, poeci, kaznodzieje od niepamiętnych epok wybrzydzają na chwilę obecną, chwalą to, co było niegdyś, wedle nich świat się wciąż psuje. (...) Nasuwa się wprost pytanie, że jeżeli świat ciągle się tak psuje, a nigdy nie poprawia, do czego by już musiał dojść?
 
Nękany tym zagadnieniem, uczułem potrzebę wyjścia z ogólników, sporządzenia jakiegoś ściślejszego rachunku sumienia ludzkości. I nasunęła mi się myśl bardzo prosta, tak prosta, że aż się dziwię, że nikt na nią nie wpadł. Jest przecież oficjalny wykaz grzechów – wystarczy przejść je kolejno i porównać. (...) Sporządźmy sobie zatem z tej ogólnej spowiedzi świata taką listę: przejdźmy kolejno, z których grzechów świat się poprawił, a w których zanurzył się głębiej. To będzie coś pozytywnego.
 
PYCHA. Powiedzenie Ludwika XIV, gdy przegrał bitwę: „Nie spodziewałem się tego po Bogu, po wszystkim, com dla niego uczynił”. Tak to była pycha. Karoce, szaty kapiące złotem, skomplikowane ceremoniały, wszystko to służyło pysze. Porównać to ze skromnością, z jaką noszą się dziś najwięksi dygnitarze. Stanowczo, co do pychy, świat się poprawił.
 
GNIEW. Nie ulega kwestii, że gniewamy się mniej. Jeszcze do niedawna gniew, krzyk, podnoszenie głosu odgrywały w życiu codziennym ogromną rolę. Ojciec na dzieci, pan na sługi, przełożony na podwładnych, nauczyciel na uczniów, wszyscy gniewali się ciągle. Dawali sobie w gniewie pełną folgę, gniewali się jak gdyby dla zdrowia, aby popędzić krew, aby wyładować czyimś kosztem nadmiar energii. Jeszcze za mojej pamięci było często używane słowo „pasjonat”, które dziś prawie wyszło z użycia. Nikt nie zaprzeczy, że gniewamy się dziś mniej niż dawniej.
 
NIECZYSTOŚĆ. Tu ścisłe dane są najtrudniejsze, ile że ten grzech jest raczej poufny. Ma on zresztą trzy kategorie: „myślą, mową i uczynkiem”. Co do myśli, to nasza wysportowana młodzież z pewnością grzeszy nią mniej niż my niegdyś, wychowani na mirażach poezji... Ale i dziale faktów dość spojrzeć na świat, aby stwierdzić poprawę. Niegdyś (jeżeli wierzyć kronikarzom), ilekroć odbywał się sobór powszechny, ściągał całą armię wielkich i małych kurtyzan, to jest już dzisiaj nie do pomyślenia. Gdzie są dziś kochanki królewskie, gdzie bękarci, gdzie metresy ministrów rozdające posady i beneficja, one, bez których nic się w państwie nie działo? Gdzie dawne zepsucie teatru, który obecnie jest hodowlą najlepszych żon i matek? Gdzie donżuani urągający cnocie, gdzie maskarady, reduty, orgie? Nie, stanowczo, jeżeli nieczystość nie zniknęła z powierzchni ziemi, to w każdym razie stała się mniej triumfalna, mniej zuchwała.
 
LENISTWO. Zabawnie brzmi sama nazwa tego grzechu w naszej epoce, z jej furią pracy, nadmiarem produkcji, z rozlegającym się przez cały świat krzykiem bezrobotnych: „Pracy! Dajcie nam pracy!” – krzykiem ludzi, dla których brak pracy jest wręcz dotkliwszy niż brak płacy za nią. Nowoczesny człowiek jest chory na potrzebę pracy, żyć bez niej nie może, gdy dawniej całe warstwy żyły w zorganizowanym próżniactwie. Stanowczo, lenistwo to nie grzech. (Nawiasem mówiąc, ta siódemka grzechów głównych dziwnie wydaje mi się licho sklecona; jest w niej na przykład taki sobie błahy grzeszek jak lenistwo, a nie ma grzechu, który tak ogromną rolę odgrywał w dawnym życiu: okrucieństwo).
 
ZAZDROŚĆ. Kobiety trzymane pod kluczem, zakute w pasy cnoty – mąż, który dawał żonie do zjedzenia serce zamordowanego kochanka, wyrafinowane zemsty, powolne zabijanie trucizną, kodeks, który jeszcze przed niespełna stu laty uprawniał zabójstwo niewiernej... (Ale może w tym punkcie nie tyle chodzi o zazdrość małżeńską, która była zawsze uprawniona, ale raczej o zawiść. Sądzę, że i zawiści jest dziś w świecie mniej niż dawniej, gdy wszystko zależało od czyjejś łaski, od przywileju, od faworu, który aby zyskać, trzeba było wygryźć współzawodnika).
 
CHCIWOŚĆ. Nie ulega kwestii, że zmiana świata opartego na posiadaniu, uszczupliła zakres chciwości. (...) Pasja zdobywania pieniędzy jest raczej formą twórczej energii, a nie starczą samoobroną, jaką było kiedyś duszenie grosza (...).
 
Wreszcie na ostatek OBŻARSTWO. Tu, aby stwierdzić poprawę, wystarczy porównać menu dawnych i dzisiejszych obiadów. (...) Gdzież są te olbrzymie brzuchy, kałduny, bandziochy, te zwały sadła, których tyle jeszcze oglądałem w dzieciństwie! Jesteśmy cieńsi i lepsi. W polskiej wersji grzechów przy obżarstwie widnieje i PIJAŃSTWO. Nie da się zaprzeczyć, że ludziska piją. Ale piją wiedząc, że źle robią, świat szamoce się w najdalej idących fantazjach prohibicyjnych, cała półkula choruje od nich. (...) Zdumiewający wynik rachunku! Poprawa, polepszenie świata na całej linii? Co o tym sądzić? (...) Zatem, jak mówi znana anegdota „skoro jest tak dobrze, czemu jest tak źle?” (...) Bo w istocie grzechy się przesunęły. Ze sfery indywidualnej przesunęły się w sferę społeczną. (...) Pycha, zawiść, obżarstwo... To wszystko jest. Ale to nie ludzie, to abstrakcja żyje w grzechu, to jakiś mityczny kapitał jest pyszny, chciwy, zawistny, obżarty, leniwy, lubieżny... (...) Jeżeli – społecznie biorąc – wydaje się, że świat się popsuł, to nie dlatego, aby był w istocie gorszy niż dawniej, ale że sumienie jest jego czulsze. (...) Krystalizuje się poczucie, że prawo do życia, do pełnego człowieczeństwa ma nie tylko ta lub owa warstwa, ale wszyscy bez różnicy. I dlatego świat, grzesząc – jak widzieliśmy – coraz mniej, ma coraz bardziej nieczyste sumienie...
 
PS. Do felietonu Boya aż prosi się dodać krótki współczesny komentarz. W XXI w. grzechy ludzkie są również duże, a może znacznie większe niż za czasów Boya. Narkomania, dzieciobójstwo, dewiacje seksualne, okrucieństwo, chciwość, wyzysk, itp., to tylko niektóre z tej mało budującej listy przewinień.
 
Obszerne fragmenty felietonu Tadeusza Żeleńskiego-Boya zawartego w tomie „Wakacje z prydumką” wybrała Czesława Jolanta Kotarba.
 
 
Forum Myśli Wolnej nr 42-43/2009, s. 2-3