Kilka tez w sprawie moralnych problemów społeczeństwa polskiego
 

Autor: Mieczysław Michalik

 
Obszar problemów – sytuacji – stanu moralnego współczesnego społeczeństwa polskiego ma, mówiąc obrazowo, wiele wejść i wiele wyjść. Jest więc kwestią intelektualnego i aksjologicznego wyboru droga wkroczenia na ten obszar i poruszania się po nim. Zwłaszcza, że wyrażane w tych kwestiach opinie i oceny są nie tylko powszechne, wyrażane na różnych poziomach teoretycznych i w różny sposób, ale też skrajne przeciwstawne, często oderwane od realiów i pozbawione racjonalnych podstaw, abstrakcyjne i subiektywne, nasycone emocjonalnie a nawet egzaltacyjnie, zawsze uwikłane światopoglądowo i politycznie – ideologicznie. Stąd, jak się wydaje, niezbędność także porządkującej systematyzacji tematu.
 
 
Dwa pytania mają też charakter wstępny, wprowadzający w temat. Pierwsze: czy możliwa jest pełna i obiektywna – w świetle powyższego – analiza i charakterystyka sytuacji i kondycji moralnej naszego społeczeństwa? Zwłaszcza, że z natury rzeczy obejmować one muszą zarówno stwierdzenia opisowe, natury teoretycznej, jak i wartościujące, ocenne, a więc w gruncie rzeczy już same w sobie moralne. Odpowiedzi na takie pytanie należy rozwarstwić. Zapewne nie jest możliwa ani pełna, ani w pełni obiektywna taka analiza i charakterystyka. W grę wchodzą tu bowiem zarówno wspomniane, ograniczające możliwości poznawcze ich autorów uwarunkowania, jak też złożona, wieloaspektowa i dynamiczna, labilna rzeczywistość poddawana oglądowi i artykulacji, wreszcie niewystarczalność narzędzi i środków jej opisu i pomiarów. Wszakże nie znaczy to, iż nie można i nie należy podejmować racjonalnych wysiłków mających na celu maksymalnie rzeczowe objaśnienia, diagnozy i prognozy w ramach tytułowej dla naszej dyskusji tematyki. Niezbędne są jednak określone założenia metodologiczne, a m.in. raczej rezygnacja z dążeń do emocjonalnego epatowania, wygłaszania radykalnych stwierdzeń, na rzecz, na ile to możliwe, bezstronności i rzeczowości, nawet jeśli dają one mniej ekscytujące efekty.
 
Pytanie zaś drugie, proste, jakkolwiek istotne. Dlaczego, w jakim celu, podejmować takie analizy i charakterystyki? Czyż nie jest to bezowocne przysłowiowe przelewanie z pustego w próżne, nieustające powielanie stereotypowych już autorskich lub społecznie obiegowych opinii i ocen? Zapewne z czymś takim należy się liczyć. Jednakże problem jest realny i społecznie gorący, intrygujący. Pragniemy mieć orientację w jakim świecie żyjemy, dokąd zmierzamy. I nie jest to kwestia zwykłej ciekawości lecz żywotnie istotna. Tym bardziej, iż przeciętnie mamy jakieś opinie, dążymy do ich konfrontacji, a ponadto gubimy się w gąszczu skrajnych ocen i sprzecznych ich uzasadnień. Społeczny – uniwersalny wymiar ma tu więc stare zawołanie: „poznaj samego siebie”. Przede wszystkim ze względów programowo-decyzyjnych: jak, w jakim kierunku kształtować społeczną sytuację moralną – na co w szczególności zwracać uwagę, jakie ewentualne działania naprawcze podejmować, jakie cele wychowawcze formułować i wdrażać, jakie niezbędne dla ich urzeczywistnienia środki uruchamiać? itp.
 
 
Tu docieramy już do meritum sprawy. Mianowicie: co może i powinno być przedmiotem rzeczowych dociekań w kwestiach owej sytuacji i stanu moralnego współczesnego społeczeństwa polskiego, jego dylematów moralnych. Łatwo tu ugrząźć w formalnych strukturach teoretycznych, beznamiętnych formułach. Pewne uwagi są jednak niezbędne, przy rezygnacji ze szczegółowości i owej formalnej ścisłości.
W obrębie owej sytuacji moralnej – stanu moralnego społeczeństwa – można zatem, choćby prowizorycznie, wyodrębniać:
a) poglądy, przekonania, orientacje moralne, głoszone, deklarowane systemy wartości moralnych;
b) aspiracje, roszczenia, oczekiwania, zgłaszane powinnościowe postulaty moralne (jak powinno być);
c) opinie i moralne oceny rzeczywistości społecznej (wyobrażenia jak jest);
d) realne, praktyczne zachowania, działania, decyzje, wybory, postawy, relacje moralne (indywidualna i społeczna praktyka moralna);
e) stojące przed społeczeństwem dylematy, tzn. wyzwania, zadania moralne;
f) prognozy, perspektywy, przewidywania, społeczne tzw. szanse moralne;
g) formułowane i przyjmowane społecznie programy i strategie (użyjmy tego określenia) moralne, zarówno „naprawcze” w stosunku do zjawisk uznawanych za moralnie negatywne, jak i dotyczące postulatów moralnych.
 
Po szkicowym zarysowaniu takiej struktury dopiero wkraczamy w gąszcz pytań, teoretycznych rozterek i dylematów, stwarzających klimat niepewności. W odniesieniu bowiem do punktów a, b, c można powiedzieć, że tę sferę moralności stosunkowo łatwo uchwycić i poznawczo artykułować – przy wszelkich, niżej wyrażonych zastrzeżeniach. Zgoła inaczej przedstawia się sprawa ujęta w punkcie d. Oprócz wielu dalej zasygnalizowanych uwag należy uwzględnić i tę, że ani społeczeństwo nie jest jednolitą całością, lecz wieloskładnikowym systemem, ani owych wyborów, działań, zachowań, postaw nie można sprowadzać do jakichś wspólnych mianowników, gdyż mają one różne odniesienia, przejawiają się na różnych polach życia indywidualnego i zbiorowego. Ograniczymy się do paru przykładów.
 
Najczęstszym przedmiotem opinii i ocen moralnych – zazwyczaj negatywnych – jest sfera – czy tzw. arena – życia politycznego, moralność polityczna, praktycznie: brak, a zarazem potrzeba tej moralności, dotyczące jej zadania i postulaty moralne. Można tu mówić nie tylko o postawach polityków, a brutalizacji życia politycznego, oraz formułować i zalecać niezbędnie obowiązujące w polityce standardy moralne, ale i o roli, wpływie moralnej jakości życia politycznego na ogólny poziom moralny społeczeństwa, a zwłaszcza na jego samopoczucie moralne, satysfakcję, miarę własnej wartości.
 
Szczególnym analizom i ocenom moralnym poddawane bywają też środowiska oraz praktyki z obszaru życia gospodarczego i zawodowego, biznesowe, usługowe, także administracyjne, itp. Zarzuty dotyczą tu zwłaszcza nieuczciwości, działania nieodpowiedzialnego, przekupstwa i korupcji, niekompetencji. Zarzuty takie, choć powszechne – dotyczące zwłaszcza korupcji – są jednak, jak się wydaje, mniej radykalne i ostre, niż odnoszone do sfery politycznej – do tzw. elit politycznych. Fundamentalne kwestie z tego obszaru o charakterze ustrojowo-politycznym i moralnym, oficjalnie przemilczane, znaczące z punktu widzenia humanizmu, to historycznie uniwersalne kwestie równości i sprawiedliwości społecznej – podziału wytwarzanych dóbr, biegunów zamożności, skrajnych przypadków ubóstwa niedożywionych dzieci, a także sytuacji na tzw. wolnym rynku pracy, relacji pracodawcy – pracobiorcy, różnych form dyskryminacji. To kwestie kwalifikujące się na odrębne analizy – skrótowe sygnały są tu niewystarczające. Odnotować też należy, iż swoistym problemem społeczno-moralnym jest w obszarze gospodarczym wysoki poziom bezrobocia, zwłaszcza wykształconej młodzieży i jego skutki: wykluczenie i marginalizacja, alkoholizm i przestępczość. Innym jest sytuacja i stan zatrudnienia osób niepełnosprawnych. W Polsce zatrudnionych jest ok. 15% tych osób, podczas gdy w europejskich krajach zachodnich ok. 50%.
 
Odrębny zespół problemowy: moralno-organizacyjno-finansowy wiąże się tu z opieką zdrowotną społeczeństwa i działalnością instytucji zapewniających tę opiekę. Starzenie się społeczeństwa i działalnością instytucji zapewniających tę opiekę. Starzenie się społeczeństwa i poszerzanie kręgu osób wymagających aktywnej opieki. Niewystarczające nakłady finansowe. Konflikty wewnętrzne służby zdrowia – strajki. Nowe technologie medyczne. Duże osiągnięcia terapeutyczne, zwłaszcza chirurgiczne – a zarazem szeroka krytyka społeczna działalności instytucji medycznych: korupcji, lekceważenia pacjentów, niekompetencji, biurokratycznej bezduszności, naruszania praw pacjentów. Stąd powszechny postulat – żądanie: leczyć po ludzku, także: umierać w szpitalu po ludzku. Wprawdzie w czerwcu 2009 r. przyjęta została ustawa o Prawach Pacjenta, głosząca m.in. jego prawo do godności i intymności (poufności), informacji, przestrzegania tajemnicy zdrowotnej – samo prawo, jak każde prawo, nie rozwiąże jeszcze sygnalizowanych problemów.
 
Obszar ten – ochrony życia i zdrowia, a więc i praw człowieka, jest też obszarem spektakularnych kontrowersji światopoglądowych i moralnych, oraz związanych z tym konfliktów społecznych. Zaznacza się tu dominacja kościoła i doktryny religijnej – dowodem czego są problemy bioetyczne, zapłodnienia in vitro, aborcji, czy – marginalnie – eutanazji. Decydujące jest w tych sprawach praktycznie stanowisko hierarchii kościelnej, a osiągnięty tu prawny kompromis społeczny bywa często podważany.
 
Wyróżnianym obiektem analiz i ocen moralnych – a można rzecz, iż należy do kulturowej tradycji – jest młodzież, choć kategoria ta jest różnie pojmowana. Różne dane prasowe, ale także socjologiczne zwracają uwagę m.in. na wczesną inicjację seksualną młodzieży – często jeszcze dzieci, sięganie po alkohol i narkotyki, brak respektowania norm współżycia społecznego. Charakterystyczne jest „przerzucanie się” różnych środowisk i instytucji odpowiedzialnością i winą za ten stan rzeczy.
 
Automatycznie wyłania się tu problem współczesnej rodziny. Jaka ona jest – oczywiście w kontekście moralnym – jakie są jej aksjologiczne podstawy, funkcje, wewnętrzne relacje, trwałość. Nie można tych kwestii pominąć w rozważaniach nad problemami moralnymi współczesnego społeczeństwa polskiego – np. trwałości rodziny jako wartości – i jest to typowa kwestia kontrowersyjna, rodząca rozmaite nieporozumienia, skrajne zróżnicowanie opinii. Oczywiście – trwałość rodziny nie może uchodzić za wartość absolutną, sprowadzaną do sakramentu. Angażowane tu muszą być również wartości godności ludzkiej, wolności, praw człowieka – zazwyczaj kobiety, także szczęścia, miłości, itp. Truizmem jest stwierdzenie, że rozpad – zwłaszcza w atmosferze wzajemnego porozumienia – jest moralnie zasadny w relacji do upodlenia czy wzajemnej nienawiści. Ale czy w świetle tych argumentów da się racjonalnie wytłumaczyć skalę rozpadu małżeństw w naszym społeczeństwie? Czy za tym zjawiskiem nie czai się też brak społecznej dojrzałości i poczucia odpowiedzialności, pochopności decyzji, egoizm? Problemem samym w sobie są tu przeżycia i los dzieci. Szczególnym polskim zjawiskiem są dziesiątki tysięcy tzw. eurosierot – dzieci rodziców pracujących za granicą, w tym tych, którzy tam zmieniają swój stan cywilny. A już wyjątkowo drastyczne, barbarzyńskie zjawisko to maltretowanie, wykorzystywanie seksualne, a także bestialskie zabójstwa dzieci przez własnych rodziców lub opiekunów. Niezależnie od rozmiarów – choć bynajmniej nie małych, zjawisko to stanowi czarną plamę moralną na obliczu społeczeństwa – o większym ciężarze gatunkowym niż tak rozległe zjawiska jak korupcja czy brutalizacja życia politycznego.
 
W społeczeństwie informacyjnym ważną rolę informacyjno-edukacyjną odgrywają środki masowego przekazu. Z ich działalnością wiąże się uniwersalne pojęcie misji społecznej, ale zwłaszcza prawdy i odpowiedzialności, rzetelności i uczciwości – a zarazem wolności, inicjatywy, twórczości. Konglomerat ten sytuuje tę działalność moralnie wysoko – a zarazem stwarza możliwości działań nagannych, pogoni za sensacją, naruszania prawa do prywatności, także lansowania aspołecznych wzorców życia.
 
Określenie: „Szczególnie istotne pole życia społecznego, poddawane powszechnym ocenom, także moralnym” – należy wreszcie odnieść do edukacji i instytucji szkoły. To pole jest w określonym sensie pierwotne wobec wcześniej sygnalizowanych. I na nim wyodrębnić można wiele szczegółowych „działek”. Postawy nauczycieli: wychowawcy, wzory osobowe – czy „edukatorzy”. Stosunek do uczniów – przedmiotowe czy podmiotowe ich traktowanie. Problem odpowiedzialności za ich rozwój, postawy, los. Uczniowie: zachowanie, przemoc, agresja. Szkoła jako instytucja: programy nauczania, metody i środki wychowawcze. Szkoła i edukacja – to drugi, obok ochrony zdrowia, teren konfrontacji światopoglądowo-moralnej, a w istocie dominacji pod tym względem kościoła i religii. Znajduje to wyraz w relacji nauczania rzekomo równorzędnych przedmiotów: religii i etyki. Jeśli religia jest przedmiotem uprzywilejowanym to etyka dyskryminowanym. Nie ma nauczycieli etyki, jest ona nauczana w nielicznych szkołach, zresztą zazwyczaj z pozycji religijnych. I ta sytuacja jest zarzewiem konfliktów i poczucia krzywdy.

 
A co z globalizującymi ocenami społeczeństwa w całości – jako takiego? Najpierw, uwzględniając powyższe uwagi, można zapytać, czy ocenom tym – i jakim – poddawany jest zwyczajny przeciętny obywatel – „szary człowiek”? W aspekcie podmiotowym to on jest wyrazicielem, zazwyczaj krytycznych, choć często inspirowanych ocen poszczególnych dziedzin życia i środowisk społecznych – polityki, państwa, ochrony zdrowia, nierówności społecznych. On też jest autorem zjawisk negatywnych m.in. we współżyciu społecznym, zwłaszcza rodzinnym i w środowiskach pracy, czy alkoholizmu, w szczególności wśród prowadzących samochody (video statystyki policyjne, głównie w dni wolne od pracy), przejawów braku poczucia odpowiedzialności, agresji. W aspekcie przedmiotowym – to on najdotkliwiej odbiera i odczuwa występujące w życiu społecznym schorzenia moralne.
 
 
Tutaj wszakże wypiętrza się kwestia – podnoszona często w „Res Humana” – wyższego szczebla – oceny ocen stanu moralnego społeczeństwa dokonywanych zarówno potocznie jak i przez środowiska z natury swej opiniotwórcze. W ocenach tych brak jest umiaru, dostrzegania zjawisk moralnie dodatnich – np. społecznej solidarności, ofiarności, rozważności, pracowitości – przeważa zaś totalny krytycyzm, czarnowidztwo, skrajny pesymizm, a także skłonność do uogólnień, posługiwania się określeniami w rodzaju: wszyscy (np. kradną, dają lub biorą łapówki), politycy, lekarze, nauczyciele, cała młodzież, całe społeczeństwo. Uogólnienia takie są chronicznie bezpodstawne i chronicznie stosowane, tak było zresztą chyba w całej historii cywilizacji ludzkiej. Można tylko pytać, jakie są tego źródła, a zaliczyć do nich można m.in. zarówno tak często wypominany brak rzetelności, poczucia odpowiedzialności, intelektualną niefrasobliwość oceniających, jak też, być może, w niektórych przypadkach, przyjmowaną pesymistyczną koncepcję życia, a nawet mizantropię.
 
W naszym przypadku u źródeł jednostronnych, krytycznych i uogólniających opinii znajdować się też mogą racje światopoglądowe – np., że laicyzacja czy racjonalizacja życia rodzić musi nieuchronnie demoralizację – lub też racje polityczne – opozycyjna krytyka aktualnej ekipy rządzącej przenosi się na społeczeństwo, a ujawnianie jego moralnych mankamentów godzić ma w ową ekipę.
 
Narzuca się tu pewne skojarzenie. Otóż analizy i oceny stanu moralnego społeczeństwa, jego moralnych problemów i wyzwań, to w końcu nic nowego pod słońcem. Tak było i w czasach PRL-u, także w działalności naszego Towarzystwa. Głoszono i wówczas podobne pod względem charakteru, choć z innymi odniesieniami rzeczowymi, opinie, oceny, argumenty. Mamy tu do czynienia z zadziwiającą trwałością. Ciekawe byłyby takie merytoryczne i pełne porównania. Skojarzenie takie w tym miejscu ma sens przez to, że w aktualnej publicystyce występuje zarówno moralne obciążanie współczesnego społeczeństwa „negatywną tradycją” PRL-u (ów słynny „homo-sowieticus”, czy „obywatel szmaciak”) wyprowadzanie korupcji, alkoholizmu, bierności, życia na cudzy koszt itp. – z historii tamtego społeczeństwa – jak też całkowita negacja wszelkiego dorobku: materialnego, kulturowego, moralnego tego społeczeństwa. Występuje tu zatem całkowity brak ciągłości historycznej – „historia pozytywna” zaczyna się 4 czerwca 1989 roku. Jest to sprzeczne zarówno z przyzwoitością intelektualną, racjami prawdy, jak i z przyzwoitością moralną.
 
I jeszcze jedna, niezwykle złożona i wywołująca ostre spory kwestia domaga się tu przypomnienia. W sferze moralności, systemie wartości i standardów moralnych – występują zjawiska ambiwalencji, relatywizmu – realnego, sytuacyjnego i kulturowego, ale też programowego – wreszcie pluralizmu (obok moralnego, także światopoglądowego i ogólnie kulturowego). Są to realia, fakty, a nie pojęcia abstrakcyjne. Są one przedmiotem głębokich dociekań teoretycznych – w mniejszym natomiast zakresie bywają praktycznie brane pod uwagę przy analizach i ocenach społecznej rzeczywistości moralnej. A przecież tutaj właśnie rodzi się najwięcej trudności poznawczych, nieporozumień, wieloznaczności i sprzeczności – uproszczeń i błędnych uogólnień. Tymczasem te same zachowania mogą być różnie kwalifikowane zarówno ze względu na różne konteksty, odniesienia czy skutki – i teoretycznie jest to oczywiste – jak i ze względu na różne światopoglądowo-aksjologiczne punkty wyjścia. I tu zapoznawana jest istota i wartość pluralizmu. Kościół uzurpuje sobie monopol na moralne prawdy, zajmuje stanowisko fundamentalistyczne. Krytyka słusznie domaga się własnych praw i tolerancji – niekiedy jednak przeradza się w dążenie do własnego monopolu i fundamentalizmu, zapominając, że nikt nie ma prawa do monopolizacji moralności, o prawach sumienia i moralnej autonomii.
 
W obszarze wartości i ocen moralnych występują zasadnicze sprzeczności o charakterze światopoglądowym, zarówno gdy idzie o systemy wartości, jak i ich genezę i uzasadnienia. To truizm. Ale prawdą też jest, iż na gruncie przeciwstawnych światopoglądów – religijnego i laickiego – przyjmować można pewną grupę (na zasadzie literalnej) tych samych wartości, z ich pozycji oceniać oraz programować rzeczywistość społeczną. Przeciwdziałać np. alkoholizmowi, domagać się poszanowania godności ludzkiej – i cytować wyrażające te literalne zapisy z teoretycznych arsenałów adwersarza (np. że jazda nietrzeźwego kierowcy jest grzechem, czyli złem, bowiem przeczy normie „nie zabijaj”, lub że w biznesie niezbędne jest społecznie odpowiedzialne działanie). Wszakże to też jest sprawa tradycyjnie poruszana i tradycyjnie wywołująca wiele zamieszania.
 
Żywy i wymagający pogłębionych dociekań jest natomiast problem wartości i zasady pluralizmu moralnego – jego esencjonalnej treści, istoty, sensu, praktycznego rozumienia i respektowania. Kiedy pluralizm przeradza się w swe zaprzeczenia: partykularyzm lub fundamentalizm? Kiedy prowadzi do rezygnacji z własnej tożsamości i moralnej pryncypialności? Czy są i jakie granice tolerancji w ramach pluralizmu wartości, za którymi rozpościera się już – wyrażając to wszystko w skrócie – nihilizm moralny, lub moralne antywartości, zachowania wymagające zdecydowanej krytyki i przeciwdziałania? Do jakich granic i w jakich przypadkach możliwy jest – konieczny – moralny lub światopoglądowy kompromis?
 
 
Z teoretycznego jak i praktycznego punktu widzenia dużą wagę ma zagadnienie determinant, generatorów, wyznaczników tego, co nazywamy stanem, problemami, wyzwaniami moralnymi naszego społeczeństwa. Ich werbalizacja jest niezbędna i dla racjonalnego – przez ich usuwanie – przeciwdziałaniu zjawiskom moralnie negatywnym (one same mają taki charakter) i dla wspierania zachowań moralnie pożądanych przez kreowanie określonych ich determinant. A także zagadnienie rzeczowych kryteriów oceny owego stanu, kondycji, sytuacji moralnej społeczeństwa.
 
Można się tu odwołać do poetyckiego, w swej formie pytania: czy są jakieś znaki na niebie lub ziemi wskazujące owe kryteria dobra i zła? Różne są odpowiedzi na tak formułowane przenośnie pytanie. Religie mają odpowiedzi jednoznaczne. Egzystencjalizm nie dostrzegał takich znaków, sprowadzając rzecz do subiektu ludzkiego – indywidualnego sumienia. A jaką odpowiedź można na to pytanie formułować z laickiego, racjonalnego punktu widzenia? Wydaje się, że twierdzącą, oczywiście w swoistym sensie. Do owych więc znaków – wyznaczników kryteriów moralnych wypisanych – w przenośni – „na niebie”, czyli duchowych można zaliczyć z przyjmowanego tu punktu widzenia:
– humanistyczną tradycję moralną, uniwersalny system i hierarchię wartości, przy uwzględnieniu całego splotu ich historycznego dynamizmu, pluralistycznego zróżnicowania, sytuacyjności i relatywności. Pisał, przypomnijmy, A. Camus: „Każdy nosi w sobie dżumę, nikt bowiem nie jest od niej wolny. I trzeba czuwać nad sobą nieustannie, żeby w chwili roztargnienia nie tchnąć dżumy w twarz drugiego człowieka”;
– racje rozumu – wiedzę o człowieku, jego osobowości, potrzebach, sile i słabościach, możliwościach i nieporadności. A zatem to, co jest i może być wytworem ludzkiej kultury. A znaki „na ziemi”? To już wytwory ludzkiej działalności gospodarczej i politycznej. Odnosząc to do naszych realiów społecznych i tematu naszego panelu można przyjąć, ze owymi współczesnymi rzeczowymi wyznacznikami zachowań, problemów i wyzwań moralnych są:
– w wymiarze specyficznie polskim transformacja polityczna, procesy społeczno-ustrojowe, zmiana struktury własnościowej, formowanie się wolnego rynku pracy, demokratyzacja;
– w wymiarze ogólniejszym – charakter i dynamika współczesnej, ogólnie to ujmując cywilizacji, opartej na osiągnięciach nauki, technologii wytwórczej i komunikacji społecznej, organizacji życia społecznego, zarządzania jego składnikami.
 
Tu biją główne źródła przeświadczeń i zachowań moralnych, niepokojów, obaw i nadziei, owych
wyzwań i dylematów moralnych, zagrożeń i szans.
 
Odwołajmy się do kilku najbardziej widocznych egzemplifikacji z obu tych obszarów.
 
 
Społeczeństwo nasze przeżywa na przestrzeni niespełna stulecia trzecią w gruncie rzeczy transformację ustrojową: niepodległościową po pierwszej wojnie światowej, socjalistyczną po drugiej wojnie i obecną. Każde zaś gwałtowne zmiany społeczne wywołują zamęt aksjologiczny, często moralne zagubienie, także wysiłki nowego ustawienia się w nowej sytuacji historycznej. Takie same zjawiska, moralnie dodatnie lub ujemne, mają w określonych warunkach swoiste przesłanki, koloryt, rozmiary – np. korupcja. W warunkach PRL-u była wynikiem niedostatku jakichś dóbr i sposobu ich rozdzielnictwa – ograniczana była przez biurokratyczną i represyjną kontrolę administracyjno-polityczną. W warunkach obecnych jej podłożem jest wolny rynek, konkurencja i walka o przetrwanie, także związane z różnymi aspektami liberalizmu i prawa do wolności dążeniami do sukcesu, szybkiego podniesienia standardu materialnego, konsumpcyjnego komfortu, niska skuteczność administracyjnej kontroli.
Każda transformacja – także obecna – stwarza warunki dla postaw i zachowań, znów o swoistym kolorycie i w różnych rozmiarach, konformistycznych i koniunkturalistycznych, serwilistycznych o charakterze bądź politycznym, bądź światopoglądowym, bądź też moralno-obyczajowym.
 
Nawiązując do wcześniej wyrażonych uwag dotyczących problemów moralnych z zakresu stosunków politycznych należy dodać, iż procesy transformacyjne powodują tu zmiany korzystne, np. demokratyzację, ale też i negatywne. Np. nadużycia uprawnień jakie daje demokracja, na co w swych publikacjach tak duży nacisk kładła prof. B. Skarga. Także brutalizację metod w walce o władzę między partiami i ugrupowaniami politycznymi. Gubi się w niej interes – choć często werbalnie przywoływany – państwa czy narodu, dominuje interes grupowy. Prowadzi to nie do współdziałania w imię wspólnych celów, lecz do wzajemnej wrogości, nienawistnej retoryki (hed speech), działań obliczonych na zniszczenie, kompromitację przeciwnika, również z wykorzystaniem arsenału metod niegodnych, kłamstwa, pomówień. Stosowany jest przez siły polityczne w ocenach moralnych podział na „swoi – obcy” – swoim się wybacza to, za co obcych radykalnie się potępia. Stwarza to grunt dla krzewienia się formalnie zwalczanych a praktycznie kreowanych tzw. klikowych, czy nepotycznych układów.
 
W warunkach obecnej transformacji i jej ideowego klimatu za wyjątkowo dotkliwe moralnie i społecznie groźne uznać można przekonania i zachowania egoistyczne, antyspołeczne, zwłaszcza w obszarze działalności politycznej i gospodarczej, głębokie podziały i partykularyzm interesów zarówno indywidualnych jak i grupowych – partyjnych, regionalnych, instytucjonalnych. Brak realnej troski o tzw. dobro wspólne przykrywany bywa hasłami i sloganami, nie mającymi nic wspólnego z owym dobrem. Ten problem to wielkie wyzwanie moralne stojące przed społeczeństwem, także zadanie dla środowisk opiniotwórczych, naukowych i wychowawczych.
 
Cywilizacja współczesna – problemy moralne współczesnej cywilizacji – to już temat sam w sobie, autonomiczny. Ale też pod wielu względami zrośnięty z omawianym tematem. Wystarczy przypomnieć jak liczne są głosy krytyczne dotyczące tej cywilizacji – jako np. barbarzyńskiej, odczłowieczonej i odczłowieczającej, życia w pośpiechu, w której „współczesny człowiek” gubi zdolność rozróżniania dobra i zła, staje się robotem, „szczurem” w pogoni za sukcesem i materialnym komfortem – żeby ograniczyć się do takich prymitywizujących opinii. Generalnie rzecz ujmując cywilizacja współczesna podlega często skrajnej, druzgocącej krytyce. Tutaj również niezbędna jest rzeczowość i konkretność, uwzględnianie różnych jej aspektów, historycznych odniesień. Zwłaszcza, że i ocena naszego społeczeństwa wyprowadzana bywa z tej jednostronnej oceny cywilizacji. Ten stan rzeczy wymaga natomiast dostrzegania w warunkach współczesnej cywilizacji czynników określających charakteryzowane tu przeświadczenia oraz dylematy moralne, zachowania i oczekiwania, skoro moralność jest zjawiskiem społeczno- historycznym, nie pochodzi „z nikąd”, nie rodzi się w indywidualnej jaźni, nie przejawia się jedynie w tzw. życiu prywatnym.
 
Warunki zaś współczesnej cywilizacji na porządku dziennym stawiają m.in. tak zawiłą problematykę bioetyczną, jak wspomniane już zapłodnienie in vitro czy regulacji urodzin. Społeczną sytuację moralną wyznaczają tu zarówno potrzeby i oczekiwania wielu małżeństw – przekonania potoczne – jak i sprzeczne koncepcje aksjologiczne, a zwłaszcza bezwzględne stanowisko hierarchii kościelnej.
 
Ponadto dwa swoiste zjawiska mające obok innych, np. technicznego, także wymiar moralny można na poziomie potocznych potrzeb życiowych oraz powszechności występowania bezpośrednio wiązać z warunkami współczesnej cywilizacji i wyodrębnić jako moralnie dotkliwe i wygajające przeciwdziałania – stanowiące problem społeczny. Jedno z nich to masowa już komunikacja samochodowa, która w połączeniu z nietrzeźwością, brawurą, brakiem rozwagi i poczucia elementarnej odpowiedzialności sprawia, że każdego dnia na polskich drogach ginie 15 osób – w skali roku ok. 5000. W społeczeństwie, w którym głosi się zasadę ochrony każdego życia – od momentu poczęcia do naturalnej śmierci...
 
Drugie stanowią zagrożenia moralne związane z powszechnym stosowaniem elektronicznych środków komunikacji społecznej, zwłaszcza komputeryzacją i Internetem. Oczywiście – środki te i techniki należą już do elementarnych potrzeb społecznych. Przez nie wyraża się poziom podmiotowości, demokracji i kultury społecznej. A zarazem są one nośnikami zachowań moralnie nagannych – np. szeroko rozumiana cyberprzestępczość. Oczywiście – to nie samochody czy Internet są niemoralne, czy nieodpowiedzialne, tylko korzystający z nich ludzie. Cywilizacja jednak stwarza warunki i środki umożliwiające niemoralne zachowania. Podlega przez to – czy nie może podlegać ocenom moralnym? Jak np. ustroje polityczne czy systemy prawne?
  
Autor jest profesorem etyki, nauczycielem akademickim w jednej z niepublicznych szkół wyższych w Warszawie.