Pokój i demokracja
Autor: Maria Szyszkowska
Nie chcąc, z powodu egoizmu grupowego, rozwiązywać problemy dręczące społeczeństwo – „karmi się” je wzbudzaniem ostrej niechęci do wrogów wewnętrznych i zewnętrznych.
Katastrofa prezydenckiego samolotu miała nas – w relacjach dziennikarzy – zespolić, podobnie jak wcześniej śmierć polskiego papieża. Z tym oczekiwaniem pozostają w sprzeczności pojawiające się od samego początku stwierdzenia w rodzaju „drugi Katyń” na określenie katastrofy. Tego rodzaju wypowiedź padła ze strony dwóch byłych prezydentów. Jest ponadto znamienne, że w Warszawie zawieszono wiele bilbordów przypominających o Katyniu oraz postanowiono utworzyć na Wawelu „kryptę katyńską”. Kościół, który ma jako zadanie nieść miłość bliźniego, wspomaga tych, którzy głoszą nienawiść do Rosji. Jednocześnie ci sami politycy są rzecznikami naszej obecności w Unii Europejskiej, czyli w procesie globalizacji świata. A łączenie się narodów jest nie do pogodzenia ze wzmaganiem wrogości do tych państw, które zarówno są członkami Unii, jak i do Unii nie należą.
Sensacje stały się pożywką dla naszego społeczeństwa, które w znacznej swej części cierpi niedostatek, a nawet utajony głód, który przyczynia się do chorób. Niedożywienie jest niebezpieczne w skutkach, a ponadto faktycznie płatne lecznictwo jest niedostępne dla rzeszy Polaków. Wielu z nas traci krytyczną moc własnego rozumu i poddaje się propagandzie mediów.
Gdyby energię psychofizyczną zużywaną na rozpamiętywanie ran z przeszłości zużywać na kształtowanie przyszłości, to sytuacja w Polsce uległaby poprawie. Wymaga to znacznie większego wysiłku, ale przynoszącego poczucie sensu życia.
Na przykład powinno się, moim zdaniem, wydatki na zbrojenia przeznaczyć na poprawę bytu osób biednych. Właśnie ukazała się pod moją redakcją kilka tygodni temu książka „Pokój i demokracja”. Kilkudziesięciu współautorów tej liczącej 300 stron książki nakłania do wysiłku zaprowadzania pokoju jako jedynego sensownego drogowskazu dla ludzkości. Łatwiej jest wprowadzać nie zawsze dobrowolnie demokrację i godzić ją z prowadzeniem wojen niż zdobyć się na wysiłek wprowadzenia demokracji i takiego kształtowania świadomości obywateli, by przeciwni byli wojnom. Niszczą one wszak nie tylko życie człowieka, ale także dzieła kulturowe, które ludzkość stwarza. Cenne jest w tej książce udokumentowanie działań na rzecz pokoju prowadzonych przez profesora Mariana Dobrosielskiego.
Interesujące, że w omawianej książce zabierają głos przedstawiciele chrześcijańskich oraz niechrześcijańskich wyznań religijnych. Ukazana została na przykład religia muzułmańska jako wyznanie ceniące w wyjątkowy sposób wartość pokoju; terroryzm to podobne wynaturzenie tej religii, jak na przykład wojny krzyżowe, by nie wymieniać innych przykładów wynaturzenia chrześcijaństwa, łącznie z gorącą aprobatą dla neoliberalizmu; pierwotne wspólnoty chrześcijan stanowiły przejaw życia wspólnotowego bliższy niespełnionemu do dziś komunizmowi. W tej książce z rysunkami Jana Stępnia, zawarta jest także krytyka zniewolenia lekarzy i pacjentów przez obowiązujące przepisy prawne. Jeden z autorów, który jest lekarzem, krytykuje nieliczenie się ze zdaniem pacjentów na temat przygotowywanych zmian w przepisach prawnych. Skuteczny lobbing pozostaje jedynie w rękach tych, którzy są bogaci i mogą opłacać rzeczników swoich interesów. Bardzo cenna jest także krytyka negatywnego podejścia do medycyny niekonwencjonalnej.
Jak wynika z poglądów współautorów tej książki – tolerancja w Polsce jest jedynie postulatem a nie faktem spełnionym. Społeczeństwo jest traktowane jako rzesza konsumentów, a więc ludzi wartościowych z punktu widzenia kupowania towarów.
Profesor Lucjan Turos przypomina zasady wychowawcze głoszone przez Ignacego Solarza, twórcy ruchu Uniwersytetów Ludowych w Polsce. Jak pisze, Uniwersytety Ludowe kształtowały wyraziste indywidualności oraz postawy obywatelskie. Demokracja, której nie towarzyszą odpowiednio przemyślane systemy wychowawcze i edukacyjne staje się demokracją jedynie w sferze werbalnej.
Całość książki kończy rozdział Jerzego Jakiewicza o honorze żołnierskim. Honor jest wyryty na wielu naszych pomnikach i nagrobkach. Niestety, w naszym życiu politycznym jest go coraz mniej, a mógłby stanowić skuteczną zaporę dla niegodziwości.
Res Humana nr 3/2010, s. 42-43