Trudne współdziałanie

Autor: Ryszard Tomczyk
 

W ostatnich latach XIX wieku uaktywnili się zwolennicy przekształcenia Rusko-Ukraińskiej Partii Radykalnej (URP), powstałej we Lwowie w 1890 roku w socjaldemokratyczną. Część z nich była również członkami Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej Galicji i Śląska (PPSD). Poza Lwowem do takiej współpracy dochodziło w innych miastach i powiatach Galicji.
 
Na terenie powiatu przemyskiego ściśle współpracował z miejscową organizacją PPSD jeden z liderów URP Semen Wityk. Obok polskich socjaldemokratów – Witolda Regera, Hermana Liebermana, był uważany przez przemyskie władze za jednego z bardziej wpływowych przywódców ruchu robotniczego, nad którym miejscowa policja miała szczególny nadzór. O wywołanie rozruchów, które miały miejsce przy okazji obchodów rocznicy urodzin Adama Mickiewicza, w Przemyślu 22 maja 1898 roku, zorganizowanych przez partię socjalno-demokratyczną, policja oskarżyła między innymi Rogera i Wityka. Doszło do masowych aresztowań, zatrzymano 60 osób, z czego 20 postawiono przed sądem za włóczęgostwo, zaś kolejnych 25 oskarżono o „zbrodnie gwałtu publicznego” oraz o „wywołanie zbiegowiska”.
 
W 1898 roku część działaczy partii radykalnej uczestniczy w obchodach święta l maja, które ściągnęły znaczne tłumy chłopów i robotników. Dla wzmocnienia propagandy partii radykalnej na terenie powiatu tłumackiego, w lipcu 1898 roku powstało Towarzystwo Polityczne „Narodnyj Postup”, do którego wstąpiło na początku 113 osób, głównie chłopów. Przewodniczącym „Narodnego Postępu” został wybrany Iwan Borodajkewycz.
 
Na zjeździe austriackiej socjaldemokracji w Wiedniu, w czerwcu 1897 roku, poseł Roman Jarosewycz mówił o socjalistycznej podstawie programowej URP, która opowiadała się za współpracą z innymi partiami lewicowymi. Deklaracja posła Jarosewycza wywołała niezadowolenie polskiego eks-socjalisty lwowskiego Ernesta Breitera. Na łamach wydawanej przez niego gazety „Monitor” nazwano radykałów „mięczakami politycznymi”. Artykuł z „Monitora” przedrukował „Kurier Lwowski”. Breiter i ludowcy obawiali się zwiększenia oddziaływania ideologii socjaldemokratycznej wśród ukraińskich chłopów”.
 
Podczas obrad VI zjazdu URP 19-21 września 1897 r., w sali lwowskiego Domu Robotniczego, udekorowanej popiersiami i portretami „mistrzów socjalizmu”, z wiszącym nad nimi hasłem z Manifestu Komunistycznego „Proletariusze wszystkich krajów łączcie się!”, podniesiono sprawę zmiany nazwy partii na socjaldemokratyczną i wejścia na zasadzie narodowej sekcji do „wspólnej” partii austriackiej. W imieniu PPSD głos zabrał jeszcze niedawno członek URP Mykoła Hankewycz, podkreślając wspólnotę interesów obu partii. Następnie Jarosewycz oświadczył, że partia radykalna powinna przystąpić do „wspólnej” partii. Stanowisko takie podzielili: Semen Wityk, Mychajło Nowakowśkyj, Kyrył Trylowśkyj, Andrij Szmygielśkyj, Iwan Sanduljak, częściowo także Seweryn Daniłowycz. Przeciwko wypowiedzieli się Wiaczesław Budzynowśkyj, Teofil Okuniewśkyj i Iwan Franko. Po dyskusji, delegaci, wyrażając solidarność z „wiedeńskimi towarzyszami”, w większości opowiedzieli się za dalszym, niezależnym od socjaldemokratów istnieniem partii. Stanowisko takie potwierdził zarząd główny partii 25 grudnia 1897 roku. W przyjętym oświadczeniu podpisanym przez Mychajło Pawłyka stwierdzono, że URP chciała utrzymywać stosunki z zarządem „wspólnej” partii w Wiedniu na zasadach partnerskich, z pominięciem, zdominowanych przez Polaków władz galicyjskiej socjaldemokraci.
 
Zwolennicy przekształcenia partii radykalnej w socjaldemokratyczną nie rezygnowali z tego zamiaru. Na VII zjeździe URP 29-30 października 1898 roku w obecności 170 delegatów z 19 powiatów, Jarosewycz i Jacko Ostapczuk postawili wnioski o zmianę nazwy partii z radykalnej na socjaldemokratyczną i o ścisłej współpracy z ogólnoaustriacką socjaldemokracją, przy zachowaniu autonomii partyjnej.
 
Krytycznie wypowiedzieli się między innymi: Pawło Dumka, Wołodymyr Hukewycz i Iwan Franko.
 
Obawiano się utraty samodzielności partii i organizacyjnego podporządkowania polskim socjalistom. Wnioski Jarosewycza i Jacko Ostapczuka rozpatrywała komisja organizacyjna zjazdu. Za zmianą nazwy i wejściem na zasadach autonomicznych w skład austriackiej socjaldemokracji było czterech członków komisji, przeciwko siedmiu. Przepadł także jednym głosem (6 do 5) wniosek Daniłowycza, który proponował odłożenie całej sprawy do następnego zjazdu. Po odrzuceniu wniosków w komisji, nie poddano ich zjazdowi pod głosowanie.
 
Charakterystyczne było również stanowisko delegata robotniczego Towarzystwa „Rodina” z Wiednia Bogajczuka, który nie akceptował wniosków zwolenników przekształcenia partii. Zjazd wybrał nowy zarząd główny partii, do którego nie wszedł Jarosewycz. Przewodniczącym partii, na roczną kadencję został wybrany Pawłyk, redaktorem naczelnym „Hromadśkiego Hołosu” ponownie Franko, a skarbnikiem Iwan Makuch. Do zarządu również weszli: Lew Baczynśkyj, Iwan Bordajkewycz, Pawło Dumka, Seweryn Daniłowycz, Pawło Nowakowśkyj, Kyrył Trylowśkyj, Wołodymyr Hukewycz i Kuncew. Odrzucenie kandydatury Jarosewycza na członka zarządu URP było sygnałem, że idea przejścia na pozycję socjaldemokratyczne o marksistowskim charakterze oraz podporządkowania się ogólnoaustriackiej partii nie była akceptowana przez większość delegatów.
 
Konflikt w galicyjskiej URP, przekładał się również na radykałów przebywających w Wiedniu. Na zwołanym przez M. Sembratowycza i Mykołe Litwinowycza 17 grudnia 1898 roku zgromadzeniu członków URP, tymczasowo przebywających w Austrii Dolnej doszło do dyskusji nad sytuacją w partii, niemniej zebrani uznali za najważniejsze w ówczesnej sytuacji walkę o realizację postulatów programowych, które mogą poprawić sytuację narodu ukraińskiego w monarchii habsburskiej. O tym przewodniczący egzekutywy komitetu wiedeńskiego T. Hłynśkyj i jej sekretarz M. Litwinowycz informowali Zarząd Główny URP w liście z 20 grudnia 1898 roku”.
 
Sytuację w partii radykalnej z uwagą śledzono w PPSD. Podczas VI zjazdu PPSD, który się odbył na początku 1899 roku w Krakowie nie szczędzono słów krytyki pod adresem liderów URP. W ogniu krytyki znalazł się szczególnie Pawłyk i Franko. W trakcie obrad zjazdu pojawiła się informacja, o planowanym opuszczeniu szeregów URP przez część opowiadających się za współpracą z socjaldemokracją galicyjską działaczy. Sytuacja w partii radykalnej, działalność skonfliktowanych grup zaniepokoiła władze austriackie. Doniesienia dyrekcji policji i namiestnika ze Lwowa spowodowały reakcję ministerstwa spraw wewnętrznych w Wiedniu. W 1898 roku ministerstwo spraw wewnętrznych wydało dyrektywę, w której polecało galicyjskim władzom administracyjnym ustanowienie ścisłego nadzoru nad działalnością URP.
 
Działacze, którzy wcześniej opuścili szeregi URP, jak Mykoła Hankewycz będąc członkiem galicyjskiej partii socjaldemokratycznej starali się aktywnie działać w mieszanych - polsko-ukraińskich środowiskach robotniczych. Jako czynny dziennikarz Hankewycz angażuje się w kampanię mającą na celu zniesienie stempla prasowego, podatku, który uniemożliwiał szerszy rozwój, szczególnie słabych finansowo wydawnictw socjalistycznych. 9 stycznia 1899 roku w Sali lwowskiego Domu Robotniczego odbyło się zgromadzenie, na którym Hankewycz referował po ukraińsku sprawę stempla, potępiając ten „kaganiec, nałożony na każde wolne słowo, na oświatę mas, która ją najbardziej potrzebuje”.
 
Zebrani uchwalili rezolucję wzywającą władzę do zniesienia tego podatku. Socjaldemokraci, którzy nadal byli w szeregach partii radykalnej nie unikali dużych zgromadzeń, podczas których toczono szersze debaty polityczne z udziałem przedstawicieli innych partii. 24 lutego 1899 roku posłowie socjaldemokratyczni i ludowi Daszyński, Danieluk, Stojałowski i Stapiński zorganizowali w Jarosławiu, w dużej sali hotelu „Victoria” zgromadzenie ludowe, na które przybyło około 2000 chłopów polskich i ukraińskich. Na wiecu zjawili się z ramienia ukraińskich radykałów, otwarcie wyrażający sympatie socjaldemokratyczne, Petro Nowakowśkyj i Semen Wityk. Celem nadrzędnym była sprawa wspólnej taktyki politycznej stronnictw socjalistycznych i ludowych wobec władz austriackich. Obaj przedstawiciele lewicy ukraińskiej mówili jednym głosem wraz z Daszyńskim, atakowali Koło Polskie, wypowiedzieli się krytycznie o polityce rządu, poparli też rezolucję wzywającą hr. Franza Thuna do ustąpienia. Wobec takiego stanowiska sprzeciw wyraził ks. Stanisław Stojałowski, który generalnie był niezadowolony z faktu wchodzenia na teren powiatu jarosławskiego z akcją propagandową polityków socjaldemokratycznych. Dotychczas to właśnie on nadawał ton w życiu politycznym chłopów na tym terenie.
 
Ważnym terenem działalności socjaldemokratów galicyjskich był powiat drohobycki. 5 marca 1899 roku w lokalu robotniczym w Drohobyczu odbyło się spotkanie, na które przybyło około 450 robotników polskich i ukraińskich, z lwowskim posłem Janem Kozakiewiczem, które prowadził Dmytro Hewryk. Sytuację robotników w mieście omówił Julian Korczak, z kolei Kozakiewicz przedstawił działalność posłów socjaldemokratycznych w Radzie Państwa. Na jego wniosek zebrani przyjęli rezolucję potępiającą miejscowe władze zakazujące odbywanie zgromadzeń robotniczych w Drohobyczu. Na wniosek Józefa Friedmana zebrani udzielili posłom socjaldemokratycznym wotum zaufania. W dniu następnym, 6 marca odbyło się walne zgromadzenie stowarzyszenia polskich i ukraińskich robotników „Zgoda” w Borysławiu, na którym był obecny również Kozakiewicz.
 
Nie zapominał o przyjazdach do Drohobycza Daszyński. Z jego udziałem odbyło się duże zgromadzenie robotnicze w tym mieście 22 czerwca 1899 roku.
 
Zwolennicy zmiany nazwy partii, przejścia na pozycję programu o charakterze naukowego socjalizmu oraz zaciśnięcia współpracy z ogólnoaustriackim ruchem socjaldemokratycznym, po VII zjeździe URP nie rezygnowali z dalszych prób przeprowadzenia swojej koncepcji politycznej. Wniosek o zmianę nazwy został postawiony ponownie pod głosowanie na zarządzie głównym partii 5 maja 1899 roku. Zarząd przyjął go większością jednego głosu.
 
Przyjęcie wniosku przez zarząd o zmianie nazwy partii na socjaldemokratyczną z wszelkimi konsekwencjami płynącymi z tego faktu spowodowało reakcję Franka i Pawłyka. W obliczu demokratycznego rozstrzygnięcia, nie wykluczając zmian w partii Iwan Franko udaje się do Wiednia na rozmowy z austriackimi liderami socjaldemokratycznymi. Z kolei stanowisko przewodniczącego URP Mychajło Pawłyka w tej sprawie było jasne, ustosunkował się on negatywnie do decyzji zarządu.
 
W trakcie posiedzenia 21 maja, któremu przewodniczył Daniłowycz doszło do ponownego głosowania. W jego wyniku, przewagą jednego głosu, mężowie zaufania unieważnili uchwałę zarządu partii z 5 maja. Jednocześnie nie wyrazili zgody na zwołanie nadzwyczajnego zjazdu, który ponownie rozważyłby postulat zmiany nazwy partii. Za takim rozwiązaniem opowiedzieli się, miedzy innymi Pawłyk, Mychajło Łozinśkyj, Julian Olesnićkyj i Kyrył Trylowśkyj uważany do tej pory za przedstawiciela lewicy partyjnej. Po niepomyślnym głosowaniu dla zwolenników zmian, sześciu z nich, w tym Jarosewycz i Mychajło Nowakowśkyj opuściło salę obrad, informując, że uważają się za socjaldemokratów i występują z URP. Hankewycz zrezygnował z członkowstwa w partii już wcześniej, od l kwietnia 1897 roku był redaktorem „Robotnika” lwowskiego organu PPSD. Z kolei na krakowskim VI zjeździe PPSD szeregi URP opuścił Semen Wityk.
 
Znamienna była w tym czasie postawa Iwan Franka, który wsparł grupę socjaldemokratyczną, niemniej pozostał w URP, ale wraz z kilkoma innymi radykałami zbliżył się do grupy narodowców Romanczuka, myśląc o powołaniu ugrupowania o charakterze narodowo- demokratycznym.
 
Działacze, którzy wystąpili z URP zdecydowali się na utworzenie odrębnej, ukraińskiej partii socjaldemokratycznej. 16 czerwca 1899 roku odbyło się we Lwowie robocze spotkanie, na którym zapadła ostateczna decyzja o utworzeniu partii o nazwie Rusko-Ukraińska Partia Socjalno-Demokratyczna. 17 września 1899 roku w Domu Robotniczym we Lwowie, odbyła się konferencja USDP z udziałem posła do parlamentu austriackiego Romana Jarosewycza, członków tymczasowego zarządu w składzie: Julian Baczynśkyj, Mykoła Hankewycz (sekretarz), Roman Jarosewycz, Petro Nowakowśkyj, Mychajło Nowakowśkyj, Iwan Wozniak, Jacko Ostapczuk, Andrij Szmigielśkyj i Semen Wityk. Referaty na temat organizacji partii (składowej części PPSD) wygłosił Wityk a o konieczności posiadania organu prasowego mówił M. Hankewycz. Na tematyce zbliżającego się kongresu socjaldemokracji ogólnoaustriackiej skoncentrował się Jarosewycz. Zebrani za podstawę działalności przyjęli program Socjaldemokratycznej Robotniczej Partii Austrii. W ramach pracy propagandowej wśród robotników galicyjskich, w sojuszu z polskimi socjaldemokratami postanowili po dłuższej dyskusji zwalczać wszystkie pozostałe partie polityczne (ukraińskie i polskie) oraz rząd wiedeński. Zdecydowali o powołaniu do życia organu prasowego „Wola”. Wybrali Komitet Wykonawczy, w składzie: M. Hankewycz, Wozniak i Wityk, a także delegatów na zbliżający się w Brnie VII kongres socjaldemokracji ogólnoaustriackiej (M. Hankewycz, R. Jarosewycz).
 
Na kongresie w morawskim Brnie, który się odbył w dniach 24-29 września 1899 roku, gdzie uchwalono zasadę autonomii kulturalnej dla narodów zamieszkujących monarchię habsburską oraz przyjęto program zmierzający do przebudowy Austrii w państwowy związek narodowości oparty o zasady federacyjne, Hankewycz przedstawił deklarację programową USDP: „My ukraińscy socjaldemokraci, stoimy na gruncie internacjonalistycznej solidarności proletariatu wszystkich narodów Austrii, przekonani, że tylko w tej bratniej wspólnocie i nasz naród, który należy tylko w jednej części do tego państwa, może zdobyć narodowe prawa. Jednak my nie możemy zapominać o tym, że w granicach tego państwa żyje tylko część naszego narodu, że za kordonem ogromna część ukraińskiego narodu cierpi pod ciężarem narodowego bezprawia, który wiedzie go do narodowej śmierci. Jesteśmy pewni, że internacjonalna siła proletariatu może rozwinąć się tylko wtedy, kiedy każdy naród samodzielnie decyduje o swojej historii. Wiemy, że socjalna i polityczna wolność doprowadzi również do narodowej emancypacji. Z tego powodu ukraińscy socjaldemokraci dążą do zabezpieczenia narodowej woli całemu swojemu narodowi w tym celu, żeby zjednoczony i wolny ukraiński naród mógł stanąć w rzędzie europejskich narodów jak równoprawny członek”.
 
Delegaci ukraińscy, akceptując uchwały kongresu opowiedzieli się za zjednoczeniem ukraińskiego narodu, rozdzielonego granicą rosyjsko-austriacką i niezależnością państwową Ukrainy. Na wniosek Hankewycza kongres przyjął rezolucję, w której domagano się wyzwolenia Ukrainy spod panowania „moskiewskiego - czynowniczego jarzma”. W czasie obrad kongresu USDP została oficjalnie włączona w skład ogólnoaustriackiej socjaldemokracji, wcześniej egzekutywa Socjalno-Demokratycznej Robotniczej Partii Austrii, przyjęła do wiadomości fakt powstania USDP. Jednocześnie, zgodnie z obwiązującą zasadą, do zarządu ogólnoaustriackiego włączono członków komitetu wykonawczego USDP. Po wyjściu z URP grupy socjaldemokratycznej „Hromadśkyj Hołos” pisał: „Ruscy socjaldemokraci nie mają i nie mogą mieć swojego programu, a muszą przyjąć ten program, który obowiązuje we wszystkich socjalnych demokracjach w Austrii”.
 
Polski ruch socjalistyczny z nadzieją witał powstanie USDP. Dał temu wyraz lider, polskich socjalistów Józef Piłsudski w liście do Leona Wasilewskiego z 19 listopada 1899 roku. Przedstawił w nim swoje stanowisko wobec treści rękopisu broszury „We wspólnym jarzmie” napisanej przez Wasilewskiego. Piłsudski wskazując na fakt powstania USDP podkreślał, że „będzie ona musiała oddziaływać na braci w zaborze rosyjskim”. Przyjazne stanowisko wobec ukraińskiej socjaldemokracji zajęła PPSD na konferencji w Przemyślu w dniach 8-9 grudnia 1899 roku. Wówczas Ignacy Daszyński stwierdził, że nowa partia to naturalny sojusznik i „może liczyć na poparcie” polskiego ruchu socjalistycznego. Organ emigracyjny, polskich socjalistów „Przedświt” wskazywał na „wspólność interesów” i potrzebę utrzymania „ścisłego sojuszu” z USDP. Należy tutaj dodać, że w końcu lat dziewięćdziesiątych XIX wieku w PPSD prowadzono dyskusję na temat kwestii ukraińskiej. Poczynając od 1897 roku Władysław Studnicki zaczął wypowiadać się na ten temat, w związku z głoszonym przez partię radykalną, od IV zjazdu z grudnia 1895 roku, postulatem podziału Galicji. Polemizując z radykałami, wskazywał, że należy dążyć do osłabienia Rosji carskiej. W jego ocenie radykałowie powinni zamiast głoszenia hasła podziału Galicji, opowiedzieć się za niepodległym państwem ukraińskim, które miałoby obejmować Ukrainę rosyjsku i Galicję Wschodnią, włącznie ze Lwowem. Warunkiem podstawowym, do realizacji tego celu było ukształtowanie narodu ukraińskiego, który byłby gwarantem, że Galicja Wschodnia nie zostanie wchłonięta przez Rosję. Postulował pracę nad wykształceniem inteligencji, rozwój instytucji kulturalnych i katedr uniwersyteckich. W 1898 roku aktywnie zaczyna forsować pogląd o wyodrębnieniu Galicji, postrzegając ją, w miarę rozwoju gospodarczego i demokratyzacji życia jako przyszły polski Piemont. Jesienią 1899 roku, Studnicki we Lwowie i Krakowie w kołach towarzystwa młodzieży postępowej „Zjednoczenie” wygłosił odczyt pod tytułem „Wyodrębnienie Galicji”. Po wystąpieniu Studnickiego we lwowskiej Sali ratuszowej 12 października współpracownik krakowskiego „Naprzodu” Franciszek Czaki, oświadczył, że partia socjaldemokratyczna nie zgadza się z poglądami autora. Podkreślił, że chwila nie jest odpowiednia do podnoszenia takiego postulatu z następujących powodów:
1. Ze względu na obowiązującą ordynację wyborczą partie postępowe nie mają żadnego udziału w systemie autonomicznym, a parlament centralny jest jedynie „ucieczką, gdzie można czasami znaleźć sprawiedliwość”.
2. Hasło wyodrębnienia Galicji, jest utopią, ze względu na niedorozwój ekonomiczny tak małego kraju, który o własnych siłach, bez kapitału europejskiego kapitału niczego nie zdoła zrobić.
3. Galicja wyodrębniona stanie się łatwym łupem Rosji, zaś Śląsk uzależniłby się od Niemców i Czechów. W podobnym duchu wypowiedzieli się obecni na sali Julian Baczynśkyj, Feliks Perl i inni.
 
Niezależnie od krytycznego stanowiska lwowskich ukraińskich i polskich socjaldemokratów referat Studnickiego ukazał się w dodatku do „Kuriera Lwowskiego” - „Tydzień”. Wcześniej jednak ogłosił on w „Przedświcie” artykuł, w którym pisał: „Galicja wyodrębniona może stać się zawiązkiem przyszłej niepodległej Polski i niepodległej Rusi-Ukrainy, gdyż to wyodrębnienie rozwinie jej siły ekonomiczne, da wpływ na armię i powierzy jej obronę kraju”. W kolejnym artykule prowadząc rozważania nad kwestią ukraińską pisał: „Czy Rusini są narodem czy plemieniem? Naród to wytwór historii, produkt kultury, plemię lub narodowość to materiał, z którego wyrabia się naród... Rusini w Galicji już są plemieniem, ale jeszcze nie narodem, chociaż do niego się zbliżają”. Artykuł wywołał oburzenie socjaldemokratów ukraińskich i polskich. Ignacy Daszyński napisał list poufny do redakcji „Przedświtu” w sprawie artykułu, obawiając się, że głoszone przez Studnickiego poglądy mogą doprowadzić do rozbicia ruchu socjalistycznego w Galicji.
 
USDP rozpoczynała działalność polityczną ściśle powiązana z PPSD. Niezależnie od oficjalnego stanowiska liderów PPSD, przez polskich socjaldemokratów była traktowana jako wewnętrzna sekcja „wspólnej” galicyjskiej partii, podobnie jak sekcja żydowska. Ugrupowania ukraińskie zarzucały USDP uzależnienie się od polskich działaczy socjaldemokratycznych i związkowych, którzy walczyli o polski a nie ukraiński interes narodowy. W pierwszych latach działalności USDP nie dochodziło do poważniejszych konfliktów pomiędzy socjaldemokratami ukraińskimi a polskimi. Wraz ze wzrostem narodowych tendencji nacjonalistycznych w ogólnoaustraickim ruchu socjalistycznym oraz ze względu na wzmagający się konflikt polsko-ukraiński w Galicji dochodzi do napięć i wzajemnych oskarżeń.
 
Autor artykułu jest doktorem nauk historycznych; pracuje naukowo.
 

Res Humana nr 3-4/2007, s. 30-35