O wewnętrznym środowisku człowieka

Autor: Jan Dębowski
 

Środowiska zewnętrzne i wewnętrzne człowieka są ściśle z sobą powiązane. Podczas jednak gdy kwestia ochrony środowiska zewnętrznego doczekała się pokaźnych rozmiarów literatury i jest traktowana jako jeden z głównych problemów współczesnej doby, to problematyką środowiska wewnętrznego człowieka zaczęto się poważnie interesować dopiero od lat 90. ubiegłego wieku. Jest to zatem perspektywa nazbyt krótka, aby można w niej ująć całokształt zagrożeń współczesnego człowieka, płynących ze strony czynników kształtujących jego życie wewnętrzne. Dlatego też jest celowe i zasadne wyjaśnienie - przynajmniej niektórych – ekspertów ochrony natury ludzkiej, czyli ochrony wewnętrznego środowiska człowieka.
 
1. Ogólna diagnoza
 
Termin „wewnętrzne środowisko człowieka” ma wiele znaczeń. W tradycyjnym rozumieniu terminem tym zwykło się określać całość przebiegów biologicznych, jakie dokonują się w ludzkim organizmie. W niniejszym opracowaniu terminem tym będzie się oznaczać procesy zachodzące na najwyższym poziomie ludzkiej biologii, tj. w układzie nerwowym, ustroju psychicznym i świadomości człowieka.
 
Jest dziś oczywistym twierdzenie, że swoiste zatrucia i szkody, którym ulega środowisko wewnętrzne człowieka, w prostej linii przekładają się na życie społeczne, osłabiając dynamikę rozwoju społecznego, a w dającej się określić przyszłości mogą okazać się bardziej szkodliwe i niebezpieczne od strat zadawanych człowiekowi przez jego środowisko zewnętrzne. Jeżeli bowiem zagrożenia środowiska zewnętrznego są powszechnie dostrzegalne i w miarę można je opanować, to szkody ponoszone w obszarze środowiska wewnętrznego postrzegane są po fakcie i stąd tak trudno z nimi walczyć.
 
Musi się więc nasunąć wniosek, że działania na rzecz otaczającego nas świata przyrodniczego i społecznego powinny, a nawet muszą być zrównoważone i wzbogacone ochroną natury ludzkiej, czyli ochroną wewnętrznego środowiska człowieka. Można powiedzieć, że zagrożenia wynikające z destrukcji zewnętrznego środowiska wpływają negatywnie na wewnętrzne środowisko człowieka. I na odwrót - destrukcja natury ludzkiej poważnie osłabia dynamikę ochrony środowiska zewnętrznego i w koniecznym efekcie okazuje się bardziej szkodliwa i niebezpieczna aniżeli straty zadawane człowiekowi przez jego środowisko przyrodnicze i społeczne.
 
Jak już nadmieniliśmy, zagrożenia środowiska zewnętrznego są powszechnie dostrzegalne. Objawiają się one bowiem dotkliwie odczuwalnymi zjawiskami smogów, zatruciami powietrza, degradacją gleb itp. Natomiast o stratach i szkodach poniesionych przez środowisko wewnętrzne człowieka dowiadujemy się dopiero wówczas, kiedy mamy do czynienia z ewidentnym ludzkim nieszczęściem, skonstatowanym przez medycynę. Statystyki medyczne notują coraz więcej przypadków chorób psychopatycznych oraz wyraźny wzrostu schorzeń układu krążenia, układu pokarmowego i oddechowego.
 
Można zatem powiedzieć, że zagadnienie ochrony wewnętrznego środowiska człowieka staje się jednym z fundamentalnych problemów badawczych, funkcjonując w literaturze przedmiotu także pod nazwą „dobrostanu psychicznego”. Ten zaś może mieć czworaki wymiar:
1) ujmowany w kategoriach wartości i ważnego celu życiowego;
2) jako niezbywalne prawo człowieka;
3) jako indywidualne i społeczne poczucie bezpieczeństwa, postrzegane zagrożenia, progi bezpieczeństwa, programy na rzecz utrwalenia dobrostanu;
4) dobrostan widziany w różnych sytuacjach życiowych i obszarach działalności codziennej człowieka.
 
Różnorodne sytuacje i relacje międzyludzkie wymagają bowiem zabezpieczeń obiektywnych (rzeczowych) i subiektywnych (psychospołecznych), które składają się na poziom dobrostanu jednostek i grup społecznych. Obok zagrożeń globalnych należy wymienić również niebezpieczeństwa w układach lokalnych, mające ten sam lub podobny charakter. Biorąc pod uwagę wzajemne zależność środowiska zewnętrznego i wewnętrznego postaramy się najpierw szkicowo omówić czynniki natury makrostrukturalnej, które składają się na kształt zewnętrznego środowiska człowieka i jego bezpieczeństwo, aby następnie skoncentrować się na środowisku wewnętrznym i jego zagrożeniach.

2. Zagrożenia środowiska zewnętrznego
 
Czynniki natury makrostrukturalnej, w tym zwłaszcza dokonujące się w naszym kraju procesy przemian ustrojowych, prowadzą w ostatecznych konsekwencjach do powstania społeczeństwa postmodernistycznego. Same zaś mają charakter ambiwalentny: jedna ich strona posiada walor dodatni, gdyż niosą one obietnicę gruntownych przemian społeczno-gospodarczych i egzystencjalnych, z drugiej strony wszakże strony rozpatrywane generują niekorzystne zjawisko nieuzasadnionej niczym stratyfikacji społecznej i związane z nią zagrożenia. Przede wszystkim chodzi tu o zagrożenie poczucia bezpieczeństwa, które jest jedną z najważniejszych pierwotnych potrzeb człowieka, wpływających na przebieg bieżących wydarzeń na indywidualny los każdego człowieka. To powoduje, że obrona przed zagrożeniami i niebezpieczeństwami pochodzącymi z zewnątrz jest od narodzin aż po śmierć naczelnym motywem ludzkiego działania. Zagrożenia bezpieczeństwa człowieka pochodzące z zewnątrz w pierwszej kolejności wpływają na stan jego bezpieczeństwa socjalnego (social seciurity), będący domeną gwarancji państwa, a więc ciążącej na nim powinności tworzenia warunków umożliwiających zaspokajanie potrzeb materialnych, kulturalnych i opiekuńczych. Jest to kwestia szczególnie ważna w okresach przebudowy struktur życia społeczno-politycznego i gospodarczego.
 
W takim właśnie okresie, zwanym transformacją ustrojową, znajduje się społeczeństwo i państwo polskie. Wymaga podkreślenia, iż podstawowym wyznacznikiem charakteryzującym ten okres jest gospodarka wolnorynkowa - ze wszystkimi jej pozytywnymi i negatywnymi skutkami, w określony sposób wpływającymi na poczucie bezpieczeństwa. W pierwszej kolejności chodzi o bezpieczeństwo socjalne, które dla przeważającej części społeczeństwa przestało być czymś oczywistym. Jego brak w świadomości ludzi jest swoistym rachunkiem, jaki społeczeństwo płaci za transformację ustrojową, wprowadzoną bez wcześniejszego odwołania się do jego opinii. Koszty transformacji ujawniają się zwłaszcza w postaci utrwalającego się zubożenia połączonego z bezrobociem, co może nawet prowadzić do załamania podstaw demokratycznych struktur państwa.
 
Dokonująca się na naszych oczach transformacja oznacza bowiem, jak oryginalnie to ujął Tadeusz Frąckowiak, „budowanie nowej hierarchii podległości i uległości, zniewalania i ustawiania się na właściwym miejscu w szeregu czekających na kolejną odmianę losu w lodowatym chłodzie zmiany. Uczenie się swojego nowego miejsca w szeregu, gra w elity i w lud, społeczne rewolucje i częste nawroty schizofrenii pseudopolityka – jednych wprawiają w osłupienie, innych bawią”.
 
Procesy transformacji ustrojowej w pierwszej kolejności podważają ważne dla życia jednostkowego i społecznego poczucie bezpieczeństwa, a co za tym idzie, tworzą warunki sprzyjające powstaniu „społeczeństwa zagrożeń”, będącego zaprzeczeniem społeczności opartej na idei „wolności od strachu i nędzy”. Istotę nowego rodzaju zniewolenia człowieka - pracownika oddają słowa wypowiedziane przez jednego z przywódców strajków solidarnościowych w czasach PRL Mariana Jurczyka: „Dzisiaj jest ogromny bat na pracownika, nie tylko fizycznego, ale i umysłowego. W najgorszych latach komunistycznych robotnik nie był pod takim batem, pod takim pręgierzem jak dzisiaj. Dlaczego? Ponieważ są miliony ludzi bez pracy i przeciętny człowiek myśli sobie tak: odezwę się, podniosę głowę, to jutro po prostu dołączę do kolejki tej paromilionowej”.
 
Tak więc poważne koszty społeczne, które towarzyszyły transformacji ustrojowej sprawiły, że polskie społeczeństwo doświadczyło na przełomie lat 80. i 90. minionego wieku poważnego i głębokiego stresu. Także z tego powodu, że zawiodły nadzieje odnośnie na realizację głoszonych haseł społeczeństwa obywatelskiego. Owoce zwycięstwa przypadły tylko niektórym warstwom i kategoriom społecznym. Tego rodzaju sytuacja staje się więc źródłem frustracji, a tlące się zarzewie kryzysu gospodarczego połączone z wysokim wskaźnikiem bezrobocia i nieudolnymi rządami elit politycznych w sposób naturalny rodzą skłonności do konfliktów społecznych. Tym samym pojawiają się sytuacje dalekie od kreowania poczucia bezpieczeństwa w szerokim tego słowa znaczeniu.
Wydaje się zatem uprawnionym twierdzenie, w myśl którego transformacja jest procesem wewnętrznie sprzecznym. Sprzeczność ta ujawnia się zwłaszcza w takich obszarach problemowych, jak: wolność, polityczna podmiotowość, sprawiedliwość, prawda, suwerenność, sytuacja ekonomiczna obywateli. Sposób rozwiązywania tych problemów wpływa bez wątpienia na poczucie bezpieczeństwa szerokich rzesz społeczeństwa i poszczególnych osób.
 
Tak więc wolność, będąca główną wartością transformacji ustrojowej, stała się faktem. Jednakże wielu obywateli naszego kraju spostrzegło, że odrzucenie politycznych ograniczeń wolności zastąpiły mechanizmy rynkowe, które określają realne tej wolności wymiary. Janusz Reykowski pisze na ten temat: „Obszary, które dawniej były zamknięte dla obywateli na skutek politycznych decyzji (np. podróże zagraniczne) okazują się teraz zamknięte z innego powodu - braku środków materialnych. Dostęp do podstawowych dóbr nie jest ograniczony przez «przydziały», czyli decyzje jakichś na pół politycznych gremiów, lecz przez pustki w portfelu”.
W związku z tym nasuwa się nieodparcie uwaga natury ogólniejszej, a mianowicie, że procesy transformacji i globalizmu zintensyfikowały zjawisko depersonalizacji, czyli zacierania (mimo wolności) podmiotowości człowieka i tym samym przyspieszają jego autodestrukcję. W następstwie mamy do czynienia z pozbawieniem jednostki ludzkiej odpowiedzialności za swoje czyny i sprawy wagi ogólnospołecznej. Dzieje się tak dlatego, że niezależnie od tego, jak paradoksalnie to zabrzmi, wywalczona wolność staje się opresyjnym narzędziem zniewolenia.
 
Podobnie ma się sprawa z ideą państwa prawa. Otóż prawdą jest, że instytucje prawne biorą w obronę obywatela przed arbitralnymi działaniami wszelakiej władzy. Okazuje się to wszakże daleko niewystarczające, aby móc zasadnie mówić o pełnej realizacji idei państwa prawa; w miejsce politycznej presji na system sądowniczy pojawiła się jego podatność na naciski ze strony dysponentów kapitału. „Wszystko to razem sprawia - konstatuje J. Reykowski - że zaufanie do wymiaru sprawiedliwości i jego ocena ulegają erozji i podważają ideę państwa prawa”. Od siebie dodajmy, że brak zaufania do wymiaru sprawiedliwości stanowi kolejny element składający się na pogorszenie wspomnianego wcześniej „dobrostanu psychicznego” jednostki i całych grup społecznych.
Na indywidualną i grupową ocenę stanu bezpieczeństwa zewnętrznego ma także wpływ ocena sprawiedliwości systemu. I tutaj, mimo widocznych zmian na lepsze, mamy do czynienia z sytuacją, w której wiele grup społecznych znalazło się w położeniu utrudniającym albo w ogóle uniemożliwiającym awans społeczny. Z różnych przyczyn, lecz przede wszystkim z powodu braku dostępu do instytucji edukacyjnych i niskiego stopnia motywacji. Ten stan rzeczy rodzić musi postawy głębokiej frustracji i zagubienia we wrogim sobie świecie.
 
Nakreślony szkic obrazu współczesnej rzeczywistości dopełniają konsekwencje procesów globalizacji. Albowiem prawdą jest, że świat zglobalizowany bynajmniej nie upowszechnił zamożności szerokich rzesz. Na odwrót - oddalają się one od dostatku. Kształtujące się w szybkim tempie społeczeństwo globalne stało się nosicielem pogłębiających się napięć socjalnych i specyficznych form permanentnej wojny. „Okazało się – zauważa publicysta - że globaliści wcale nie potrzebują wielkiej wojny, by wymusić siłą respektowanie swych interesów. Wystarczy cyniczne operowanie głodem wobec nas, korupcją wobec elit i precyzyjnie lokowanymi wojnami lokalnymi wobec słabych państw”. Można więc za cytowanym publicystą powiedzieć, że z każdym dniem coraz bardziej odczuwalną i napiętą staje się kwestia socjalna. Można również zaryzykować twierdzenie, że stopień natężenia kwestii socjalnej przekłada się na poczucie stanu zagrożenia współczesnego człowieka. Jak można sądzić, ów stan zagrożenia jest dzisiaj jednym z głównych czynników generujących wiele rodzajów patologii społecznych, na czele w terroryzmem. Mają więc rację ci, którzy twierdzą, że terroryści nie mieliby żadnych szans działania, „gdyż życie większości ludzki nie było w skali świata przynajmniej znośne”.
 
3. Ochrona wewnętrznego środowiska człowieka
 
Słusznym jest przekonanie, że nawet świat medyczny nie docenia w pełni i nie rozpoznaje przyczyn, przebiegów oraz strat ponoszonych przez wewnętrzne środowisko człowieka. Tym bardziej temat jego ochrony nie dotarł jeszcze do świadomości ogólnospołecznej. W większości wypadków przemilcza się ten problem. Jest to tym groźniejsze, że nieodwracalne często szkody i straty owego środowiska atakują wszystkie grupy i kręgi społeczeństwa. Natomiast ujemne bodźce, które osłabiają i wyniszczają struktury psychiczne jednostek, podważają tym samym prawidłowość działań zbiorowych, rozbijają ich spójność, odczłowieczają i dezintegrują stosunki międzyludzkie. W rezultacie wytwarza się swoista drabina konfliktów i nieszczęść, pośród których wymienimy następujące:
• błędy wychowawcze - rzutują na kształt życia rodzinnego i wychowanie potomstwa, co w efekcie wpływa na jakość stosunków społecznych, postawy obywatelskie, stosunek do obowiązujących praw i kodeksów moralno-obyczajowych;
• ignorancki bądź lekceważący stosunek pracodawców i władz do psychiki podwładnych wpływa ujemnie na ich zachowanie i sposób oceny rzeczywistości;
• odhumanizowanie stosunków społecznych na rzecz ich reifikacji i komercjalizacji rozbija poczucie wspólnoty i spoistości grupy, a co za tym idzie, sprzyja krzewieniu się postaw egoistycznych, zadaniowych, nie biorących pod uwagę interesu wspólnotowego;
• zagrożeniem środowiska wewnętrznego człowieka jest brutalizacja postaw, języka, przemoc i deprywacja. Utrwalają one mechanizmy utrudniające przyswojenie sobie koncyliacyjnego sposobu rozwiązywania osobistych i społecznych kwestii;
• trudności w odróżnianiu dobra i zła są źródłem agresji, która wpływa na stopień poczucia bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego. Jeżeli więc obserwuje się wzrost agresji młodego pokolenia, to z pewnością zjawisko to jest w dużej części spowodowane zachwianiem wzorców zachowań, przejmowanych ze społeczności ludzi dorosłych. Skoro młody człowiek widzi przemoc, krew i trupy w państwowej telewizji i innych mediach, to śmierć jawi mu się jak sytuacja bajkowa, oderwana od rzeczywistości. Pokazywana bowiem w filmach „nic nie oznacza”. Podobnie ma się sprawa z rozpaczą drugiego człowieka. „Ktoś dostaje serię z «kałasza», ale żyje, sam strzela i zwycięża. Ktoś inny ginie i nic z tego nie wynika. Nie jest ostrzeżeniem, aby tego realnie nie czynić”.
 
Podsumowanie
 
Korzystny wymiar poczucia bezpieczeństwa oraz rzeczywistego dobrostanu psychofizycznego można osiągnąć poprzez działania kompleksowe, a więc poprzez właściwą regulację legislacyjną, ekonomiczno-socjalną i edukacyjną. Należy dążyć do tworzenia takich sytuacji, aby człowiek nie odczuwał swej bezradności wobec zagrożeń lokalnych i globalnych, napięć i konfliktów na różnym tle: zagrożeń zewnętrznych (ekologicznych, cywilizacyjnych itp.) i wewnętrznych stresów, lęków, chorób itp.). Należy czynić środowiska (zewnętrzne i wewnętrzne) bezpieczne dla człowieka: „Bezpieczne winno stawać się nasze zdrowie, nasze miejsce pracy, środowisko zamieszkania, instytucje użyteczności publicznej (dworce, stadiony, kluby, również szkoły, szpitale, ulice i osiedla), a także podróżowanie i własne mieszkanie. (...). Nastał zatem czas na tworzenie ładu porozumiewania społecznego, swoistej cywilizacji pojednania” (A. i H. Tofflerowie, Budowa nowej cywilizacji. Polityka trzeciej fali, Poznań 1996).
Autor jest profesorem filozofii, wykłada w Akademii Podlaskiej; należy do stałych autorów naszego czasopisma.
 

Res Humana nr 3-4/2007, s. 11-15