Fryderyk Chopin - „Ten!... co Polskę głosił”
Spośród niewielu świadectw, dzięki którym świat zna imię POLSKA, dzieło Fryderyka Chopina, obok Kopernika, Marii Curie-Skłodowskiej, należy do świadectw miary najwyższej, do jednego z najcenniejszych klejnotów polskiego dziedzictwa, które jest zarazem dziedzictwem światowej nauki i kultury.
Bo dzieło Fryderyka Chopina było i pozostaje niezwykłe poprzez swą niepowtarzalną uniwersalność, poprzez wyniesienie do godności wartości ogólnoludzkich wartości świata jego dzieciństwa i młodości, świata wszystkich barw i kolorów, zapachów i melodii, które oglądał czy słuchał, aby nadać im – POLSKĘ GŁOSZĄC – wymiar zdolny ogarnąć cały świat.
O tym klejnocie nie wolno nam zapominać, a tym bardziej go gubić. Więcej, wymaga troski ciągłej i szczególnej, tej troski, która w obecnym Roku Chopina powinna przebić się silnym akordem ponad sprawy małe i wrzaski równie małe, wnoszone do naszego współczesnego życia przez ludzi jakby głuchych na to, co najważniejsze i najcenniejsze dla Polski.
Powracać będziemy na naszych łamach do twórcy polonezów i mazurków, koncertów fortepianowych czy barkaloli, do muzyki tyle przejmującej, co poruszającej najdelikatniejsze struny naszych uczuć, powracać do dzieła, które równie przejmująco ujął Cyprian Kamil Norwid w swym wielkim wierszu, w Fortepianie Chopina, dziele, które niżej przypominamy naszym Czytelnikom.
Całość tego rocznicowego akcentu dopełnia zwięzły tekst o życiu i dziele Fryderyka Chopina.
REDAKCJA
W dniu 22 lutego (data zgodna z metryką, w użyciu jest również dzień 1 marca podawany często przez kompozytora) 2010 roku minęła dwóchsetna rocznica urodzin Fryderyka Franciszka Chopina. Miejsce urodzin to Żelazowa Wola, gdzie w przybudówce do dworu hrabiego Fryderyka Skarbka przeznaczonej dla służby, mieszkał francuski emigrant Nicolas Chopin i jego żona Justyna z Krzyżanowskich. Dworek, który jest dzisiaj eksponowany, jako miejsce urodzenia przyszłego genialnego mistrza fortepianu, jest stylizacją z lat trzydziestych XX wieku i nie ma nic wspólnego z rzeczywistym wyglądem dworskiej oficyny, ani tym bardziej z samym dworem, który uległ zniszczeniu jeszcze w pierwszej połowie XIX wieku w czasie wojen napoleońskich.
Imię Fryderyk zostało nadane oczywiście w uznaniu zasług chlebodawcy, a Franciszek (Francoise) to imię dziadka kompozytora.
Ojciec przyszłego kompozytora przybył do Polski w roku 1787 z rodzinnej wsi w Lotaryngii w wieku szesnastu lat, za namową swego krewniaka, mającego nadzieję na zrobienie w Rzeczypospolitej interesu w sprzedaży tytoniu. Z interesu nic nie wyszło, a młody Nicolas znalazł zatrudnienie, jako nauczyciel francuskiego w polskich dworach. Nicolas, chłopski syn, nie miał wykształcenia, natomiast dzięki swemu ojczystemu językowi zrobił karierę jako „native speaker”, podobnie jak dzisiaj Anglicy dorabiający na całym świecie jako nauczyciele języka Shakespeare’a.
Nicolas zaczął przebywać wśród polskiej arystokracji – Skarbkowie to najstarsza polska szlachta, sięgająca korzeniami po czasy pierwszych Piastów, których w późniejszych wiekach w znaczeniu i majątku ubiegli polscy, ukraińscy i litewscy nuworysze: Zamoyscy, Wiśniowieccy, Radziwiłłowie. Tytuł hrabiowski był, co prawda świeżo nadany Skarbkom w roku 1778 przez cesarza austriackiego, ale w dawnej Rzeczypospolitej w ogóle nie używano tytułów feudalnych, szlachta była sobie równa niezależnie od majątku, a tylko tytuł księcia przysługiwał synom króla.
Ojciec kompozytora docenił awans społeczny, jaki zawdzięczał Polsce i stał się gorącym patriotą swojej nowej ojczyzny: te odczucia przelał na swoje dzieci: jedynego syna, Fryderyka i dwie córki. Uległ daleko idącej polonizacji, język polski był językiem używanym w domu, a jego dzieci, w tym Fryderyk, nigdy dobrze nie nauczyły się języka ojca – Fryderyk do końca swych dni, mimo wieloletniego pobytu w Paryżu, nie mówił biegle po francusku.
Pod koniec 1810 roku, ze względu na trudności finansowe, właściciel majątku w Żelazowej Woli, Fryderyk Skarbek zrezygnował z usług konwersacji po francusku, a Nicolas Chopin przeniósł się do Warszawy z rodziną, gdzie znalazł zatrudnienie jako nauczyciel francuskiego.
Chopinowie utrzymali jednak kontakt z dawnymi chlebodawcami oraz rodziną matki, a Żelazowa Wola była miejscem wakacyjnych wyjazdów Fryderyka i jego sióstr.
Nicolas Chopin był miłośnikiem muzyki – grał na flecie i skrzypcach, także jego żona na tyle dobrze opanowała grę na fortepianie, ze dawała lekcje gry na tym instrumencie. Dzięki swym muzycznym inklinacjom rodzice kompozytora szybko zorientowali się, że ich syn ma wyjątkowe zdolności. W roku 1816 opłacili mu nauczyciela, Wojciecha Żywnego, Czecha nauczającego w zamożnych polskich domach. Mały Fryderyk szybko opanował znakomicie grę na fortepianie i już w roku 1817 dał swój pierwszy publiczny koncert. W tym samym roku napisał swoje dwie pierwsze kompozycje (polonezy: w G - minor i B - major).
Mały „Szopenek” jak był wówczas zwany, zdobył dużą popularność. W Warszawie, grywał na dworze namiestnika Królestwa Polskiego wielkiego księcia Konstantego, starszego brata ówczesnego Króla Polski i Cara Rosji Aleksandra I, przed którym również koncertował w roku 1822, gdy car przybył do Warszawy na otwarcie Sejmu.
W roku 1826 Fryderyk Chopin rozpoczął studia w Konserwatorium Warszawskim, w klasie prowadzonej przez Józefa Elsnera, który zorientowawszy się w genialnych zdolnościach swojego ucznia, nie dążył do narzucania mu obowiązujących wówczas klasycystycznych kanonów, a uczył przede wszystkim kompozytorskiego rzemiosła.
Kompozycje Chopina, od najwcześniejszych lat znamionuje oryginalność, zdecydowane odejście od znanych ówczesnej publiczności standardów Mozarta czy Beethovena. W Warszawie bardzo ceniono Szopenka, jako pianistę grającego klasycznych kompozytorów, natomiast nie zdobyły szerszego uznania jego własne kompozycje. Jego zainteresowanie twórczością ludową spotkało się z uprzedzeniami – mazurki, polonezy były muzyką chłopstwa, a nie jaśniepaństwa – reakcje były mniej więcej takie, jakby dziś Górecki czy Penderecki włączyli do swego repertuaru disco polo.
Chopin z upodobaniem w swoich kompozycjach stosował technikę „rubato”, czyli chwiejność tempa wynikająca z dowolnego wydłużania i skracania dźwięków. Mistrzem „rubato” był co prawda Mozart, ale konserwatywną warszawską publiczność drażniła ta maniera wykonawcza, sprzeczna z ustalonymi technikami gry innych wykonawców.
Koncerty, jakie dał Chopin w Wiedniu w 1829 roku również przyjęte zostały z mieszanymi odczuciami – z wielkim uznaniem przyjęto znakomity poziom jego wykonawstwa, natomiast jego własne kompozycje były również nazbyt oryginalne dla miejscowych słuchaczy.
Robert Schumann, współczesny Chopinowi i jego zwolennik od najwcześniejszych lat, tak o tej postawie pisał w swoich wspomnieniach: „To jest warte podkreślenia, że w tak jałowych latach przed 1830, kiedy to każdy winien dziękować Niebu za każdą okazję do kontaktu z nadzwyczajną jakością, są krytycy, co jest przecież prawdą, że zawsze pozostają z tyłu w zrozumieniu kreatywnych umysłów i tylko wzruszają ramionami na kompozycje Chopina, a jeden z nich pozwolił sobie nawet na uwagę, że jedynie czego są warte, to tego by je podrzeć” (Źródło: „Chopin and other musical essays” Henry T. Finck, New York, Charles Scribner’s Sons 1894).
Podobnie jak w Wiedniu, Chopin nie zyskał uznania w Niemczech. Dopiero Francja i Paryż stały się jego muzycznym azylem.
Początki także i tam były trudne – publiczny koncert w 1831 r. zakończył się klapą, większość słuchaczy opuściła salę przed końcem występu, co zniechęciło kompozytora do jakichkolwiek publicznych występów na następne czternaście lat. Na skutek chłodnego przyjęcia, Chopin nosił się nawet z myślą o wyjeździe do Stanów Zjednoczonych.
Chopin znalazł jednak uznanie wśród arystokracji – jego pierwszym mentorem był znany bankier Rotschild, ujęty zarówno oryginalnością muzyki jak i też arystokratycznymi manierami pianisty, znanego ze swej elegancji, uwielbienia dla modnych strojów. Fryderyk Chopin nie był przystojny – dwa zachowane dagerotypy – jeden z 1847 roku, drugi z 1849 ukazują niewysokiego, chudego mężczyznę o nieproporcjonalnie długim, orlim nosie, dużej głowie, który jednak zawsze starał się elegancko ubierać i nie szczędził pieniędzy na ubrania nawet w sytuacji, gdy miał kłopoty finansowe. Nawiasem mówiąc, powszechnie powielane współcześnie wyobrażenia Fryderyka Chopina najczęściej wzorowane są na obrazie z roku 1829 Ambrożego Mieroszewskiego, portrecisty wykonującego zwyczajowe zamówienia swoich licznych klientów według standardów, które musiały brać pod uwagę zadowolenie zleceniodawców a niekoniecznie ich prawdziwy wygląd.
Chopin dzięki Rotschildowi trafił do ścisłej artystycznej elity Paryża – malarzy, muzyków i poetów: Delacroix, Mendelssohn, Berlioz, Heine, George Sand, Liszt. Odbiór jego kompozycji był nawet wśród tych ludzi zróżnicowany. Rzutował na to fakt, iż Chopin ograniczał się do fortepianu – nie był autorem wielkich oper czy symfonii. Fortepian uważany był za instrument salonowy, nieporównywalny w znaczeniu z kompozycjami przeznaczonymi dla ówczesnego masowego odbiorcy. Poza Lisztem, który podobnie jak Schumann od początku podziwiał geniusz Chopina, pozostali muzycy, nie mówiąc już o krytykach muzycznych, nie rozumieli oryginalności kompozycji Polaka.
Elita kulturalna Paryża pierwszej połowy XIX wieku otwarta była jednak na wyjątkowość, innowacyjność – nawet jeśli do końca jej nie rozumiała. Imperialne wojny Napoleona, podboje kolonialne krajów Azji i Afryki uwrażliwiały na różnorodność świata i odmienne formy ekspresji w sztuce.
Kompozycje Fryderyka Chopina stwarzały odbiorcom olbrzymie trudności w ich odbiorze – obok łatwych, śpiewnych walczyków, mazurków, nokturnów i koncertów mamy sonaty, których nie rozumieli nawet wybitni muzycy i dziś uważane są za znacznie wyprzedzające swój czas.
Mimo tego zróżnicowania, wszystkie kompozycje Chopina są łatwo rozpoznawalne – niezależnie od poziomu ich wykonawcy zawsze mamy pewność, że chodzi o dzieło wielkiego Polaka.
Chopin nie wpisał się w jakąkolwiek tradycję muzyczną, jak to miało miejsce w przypadku Mozarta, Beethovena, Bacha. Wyróżnił się jednoznacznie i pozostał do dziś wyjątkowy – trudno mówić, aby powstała jakakolwiek szkoła, tradycja kompozytorska wzorująca się na Fryderyku Chopinie.
Dziś traktowany jest w ojczystym kraju jako swoisty pomnik narodowych osiągnięć, mniej natomiast składa mu się hołdu dla jego innowacyjności, dążenia do oryginalności, wytyczania nowych dróg poznania w ludzkiej kulturze. Chopin wprowadził do kultury „wysokiej” polską twórczość ludową, zapoczątkował długą listę europejskich twórców „narodowych”, którzy podobnie jak on, skorzystali z tradycji muzyki granej we wsiach i małych miasteczkach. Poszerzył w ten sposób ludzką wrażliwość na inną, niż tą tradycyjnie związaną z dworami lub kościołami. Intencją Chopina i jego naśladowców było więc zwiększenie zakresu wrażliwości słuchaczy na nowe tony i dźwięki, a nie na podkreślenie wyjątkowości jakiegokolwiek narodu.
Twórczość Fryderyka Chopin jest dziś własnością całego świata.
Daniel S. Zbytek
Res Humana nr 2/2010, s. 1-5