O niektórych aspektach religii

Autor: Yehudi Webster


1
 
Teistyczny paradygmat przedstawiony w Biblii, Koranie czy innych tekstach teologicznych zakłada, że istnienie Boga należy zaakceptować na podstawie wiary zdefiniowanej jako stan umysłu wykraczający poza granice rozumu i nie poddający się logicznej ocenie. Stąd wynika, że istnienia Boga nie można logicznie podważyć.
 
Jednak bliższe rozpatrzenie tego założenia wykazuje, że wywodzi się ono z procesu rozumowania, a i argumenty wysuwane w jego obronie są logiczne. Ktoś, kto opiera swe rozumowanie na przesłance, że istnienie Boga nie jest ani możliwe, ani niemożliwe do udowodnienia, dochodzi do wniosku, że wiara jest konieczna i logicznie dowodzi, że „wiara” nie poddaje się logicznej ocenie.
 
Wewnętrzna sprzeczność jest oczywista. Użycie „wiary” jako argumentu w obronie założenia, że Bóg istnieje także demaskuje błąd w rozumowaniu (ad kominem), gdy lekceważy się stanowisko osoby krytykującej to założenie, zakładając, że osobie tej brakuje wiary w Boga lub też że jest Antychrystem. To samo błędne rozumowanie wychodzi na jaw, gdy traktuje się krytyka marksizmu jako „burżuja”, lub gdy uważa się go za antymarksistę. Błąd w rozumowaniu jest ewidentny kiedy traktuje się Biblię lub Koran jako słowo Boże, a zarazem dowód na jego istnienie. Jak może istnieć słowo Boże zanim zostanie stwierdzony dowód na istnienie Boga? Jak to możliwe by słowo Boże mogło rozstrzygnąć spór dotyczący swego istnienia? Takie aluzje do Biblii są równoznaczne ze stanem „niezafałszowaności”, który Karl Popper definiuje jako warunek nie podlegający obaleniu (zobacz: The Logic of Scientific Discovery). Popper dostrzegał ten warunek w dziełach Hegla i Marksa, ale „święte teksty” również są nimi przesiąknięte. Pewne zdania w Biblii zawierają inne błędy, takie jak tautologia, na przykład Bóg mówiący rzekomo do Mojżesza: „Jestem, który jestem” (Exodus 3:14) Ten „święty tekst” kpi z logicznego rozumowania i skandalem wszechczasów jest fakt, że większość nauczycieli nie robi nic by położyć kres pogwałceniu ludzkiego rozumowania przez Biblię i Koran. Okazuje się, że większość naukowców, „intelektualistów” i dziennikarzy obawia się konsekwencji publicznego wystąpienia z logiczną krytyką tych świętych tekstów, a ich obawy nie są bezpodstawne.
 
Obrońcy religii stosują bowiem przemoc wobec tych, którzy podważają ich doktryny. Karen Armstrong dostrzega w religii ogólną tendencję do pomniejszania wagi rozumowania: „Sam rozum nie wystarczy by osiągnąć religijne zrozumienie rzeczywistości Boga...” (Historia Boga). Armstrong stawia w swojej książce istotne pytania: Czy religia jest racjonalna? Czy powinna być racjonalna? Świętym księgom, według Armstrong, brak logicznej poprawności i niektórzy teolodzy usprawiedliwiają tę lukę wskazując na duchowość ludzkości, która wykracza poza logiczne rozumowanie, więc nie można jej wypełnić przy pomocy rozumu. Ta duchowa koncepcja istoty człowieczeństwa pozwala obrońcom religii lekceważyć logiczne rozumowanie w imię Najwyższego Ducha - Boga. Duch może być teleologicznie zidentyfikowany w „Narodzie Izraela”, „Grecji”, „Zachodzie”, „Islamie”, „rasie niemieckiej”, „Francji”, „Brytanii”, „Ameryce”, „proletariacie”, „bezpieczeństwie narodowym” itd. Teleologiczna identyfikacja hipnotyzuje i inspiruje, mogą z niej wypływać cudowne osiągnięcia.
Z drugiej strony, ponieważ logiczne rozumowanie nie jest postrzegane, jako kryterium oceny ludzkiego postępowania, wszystko jest dozwolone - kara w formie plag i epidemii, sprawiedliwa przemoc, zniewolenie, kolonializm, Oświęcim, Gułag, terytorialna ekspansja Izraela, święte wojny. W partykularystycznej samoidentyfikacji tracą swój uniwersalnie obowiązujący status. Kiedy obrońcy religii odrzucą logiczne kryteria – oceny procesów intelektualnych i ich produktów, mogą uparcie twierdzić, że świeżo wtajemniczeni, szczególnie dzieci, zaniechają krytyki istnienia Boga. To zaniechanie staje się skłonnością, która przekłada się też na inne sfery życia ludzkiego, łącznie z edukacją, gdzie nacisk na rozumowanie jest w najlepszym razie marginalny. Etyka pogardy dla logicznego rozumowania kształtowana jest w kościele, w domu i szkole. Dzięki tej etyce pewne książki stają się „święte”, to znaczy niepodważalne i przy znacznym poparciu ze strony rządów stają się bestsellerami. Ich wpływ na kształtowanie tożsamości jest ogromny, czego dowodzą społeczności żydowskie, muzułmańskie, katolickie, biali, czarni itd. Ludzie, którzy identyfikują się z tymi grupami ciągle szerzą śmierć i zniszczenie. Jak trafnie zauważył Voltaire: „Ludzie którzy wierzą w absurdy są skłonni do okrucieństwa”.

2
 
Twierdzenie, że istnienie Boga wymaga aktu wiary a nie rozumu implikuje, iż wiara i rozum są przeciwstawne. Jeśli tak, wiarę należy zdefiniować, jako sferę wykluczającą rozumowanie. To znaczy, że akt definiowania wiary i bycie wiernym nie mają związku z rozumowaniem. Stąd wynika, że wiarę można definiować dowolnie, a wierność jest umowna, rozpoznawalna tylko przez wiernych. Przy tej dowolności spory pomiędzy wierzącymi a niewierzącymi często prowadzą do sytuacji bez wyjścia i do przemocy.
 
Istnieją jednak inne aspekty religii, które zawsze wywołują przemoc. Po pierwsze, we wszystkich czynnościach ludzie odnoszą się do czasu. Pojęcie czasu jest nieodzowne w docieraniu do przyczyn. Śmierć, a właściwie świadomość jej nieuchronności jest przyczyną problemów egzystencjalnych, które zostały rozwiązane za pomocą pojęcia nieśmiertelnej duszy i wiecznego życia. Dlatego ateiści są postrzegani jako duchowi zabójcy i przemoc wobec nich jest usprawiedliwiona. Po drugie, obrońcy religii podtrzymują teorię końca czasów związaną ze zbawieniem ludzkości, pokojem i harmonią, której warunkiem jest przyjęcie praw boskich. Kontrola przestrzegania tych praw wymaga dobrej organizacji i odpowiednich instytucji. W ten sposób księża, proboszczowie, pastorzy stają się przedstawicielami Boga i władzą na ziemi. Ponieważ ich osądy i decyzje mogą być prezentowane jako pochodzące od Boga, mogą użyć wszelkich środków by osiągnąć zamierzony cel. Ta zasada prowadzi do krucjat, inkwizycji, palenia „czarownic” i innych aktów zniszczenia, które dobrze opisuje Hellen Ellerbee w książce The Dark Side of Christnianity. W obrębie religii przemoc ta jest usprawiedliwiona poprzez stwierdzanie, że sprawcy nie byli prawdziwymi wierzącymi, prośbą o przebaczenie lub powołaniem się na ludzką grzeszność. Jeden z ojców założycieli teologii chrześcijańskiej, św. Augustyn, rozwinął pojęcie sprawiedliwej wojny. Szesnaście wieków później rzecznik Jana Pawła II ogłosił: „Papież nie jest pacyfistą” (Los Angeles Times, Sunday, Sept 30th 2001, p. Al). Po trzecie, gardząc ludzkim rozumowaniem zwolennicy religii muszą wpajać swoje doktryny na zasadzie dogmatu, czyli jako tezy niewymagające rozsądnego dowodu i nieznoszące sprzeciwu. Spory są rozstrzygane bez użycia słów. Stąd przemoc nieodzownie towarzyszy szerzeniu religii, tak więc wiele okrucieństw dokonuje się w imię Boże. To ośmiesza pogląd, iż wprowadzenie wartości religijnych w szkołach stworzyłoby moralnie zdrowe społeczeństwo. Po czwarte, tradycja judeochrześcijańska prezentuje negatywną ocenę moralną ludzkiej natury i zachowań. Teza, mówiąca, że ludzie rodzą się w grzechu i są niedoskonali, jest potrzebna by wywyższyć Boga i jego ziemskich posłańców. Senator John McCain przejawia to bezgraniczne wywyższenie ponad swego Boga w obietnicy złożonej „winowajcom”: „Może Bóg się nad wami zlituje, bo my nie”.
 
3
 
W Summa Theologiae Tomasz z Akwinu poszukuje racjonalnych dowodów na istnienie Boga. Wywody te sprowadzają się do następujących stwierdzeń:
1) nieskończony łańcuch przyczyn nie jest możliwy, musi więc istnieć pierwszy poruszyciel lub pierwsza przyczyna;
2) porządek, celowość wszechświata, jakiej jesteśmy świadkami nie mogą być przypadkowe;
3) wszystkie formy istnienia zachowują hierarchię doskonałości, z czego można wnioskować, że istnieje byt doskonały, potężniejszy niż jakakolwiek wyobrażalna siła.

Dlatego Bóg istnieje.
 
Oczywistym jest, że pierwszy „dowód” nie został w pełni udowodniony; kończy on po prostu łańcuch przyczyn odrzucając nieskończony łańcuch. Jednakże pytanie: Co jest przyczyną pierwszej przyczyny? jest zupełnie logiczne. „Pierwsza przyczyna” Tomasza z Akwinu zakłada istnienie łańcucha czasowego - przeszłość, teraźniejszość, przyszłość. W takim razie pierwsza przyczyna musiała też sama być skutkiem. W Traktacie o naturze ludzkiej David Hume udowadnia, że w naturze nie istnieje przyczynowość ani celowość. W Krytyce czystego rozumu Immanuel Kant dowodzi, że spostrzeganie porządku w wszechświecie bierze się z jakości ludzkiego poznania. Ludzki umysł narzuca widzenie świata pewnymi kategoriami: ład, symetria, przyczynowość, porządek i harmonia - wszystko to ludzkie wytwory odnoszące się do innego ludzkiego wytworu - wszechświata. Można stąd wnioskować, że przypadek, nieład i chaos przepełniają wszechświat w postaci czarnych dziur, kosmicznego pyłu, zderzających się meteorów, wybuchających gazów, tornad, huraganów, trzęsień ziemi, wypadków ewolucyjnych. Ciało ludzkie nie jest doskonałe, starzeje się, jest podatne na różnego typu wirusy i bakterie. Nic we wszechświecie nie jest inteligentnie zaprojektowane, jeśli „doskonałe” i „inteligentne” ma znaczyć, że coś nie może być konceptualnie udoskonalone.
 
4
 
W książce The Creator and the Kosmos Hugh Ross dowodzi, że Bóg stworzył wszechświat po tym jak dokonał autokreacji. Bóg nic podlega czasoprzestrzeni. Pierwsze założenie nasuwa następujące pytania: Jeśli można stwierdzić, że Bóg stworzył się sam, dlaczego nie można twierdzić, że wszechświat stworzył się sam? Ponadto, stwórca świata musi być poza granicami wszechświata, aby móc go stworzyć. Z tego wynika, że wszechświat jest skończony, że ma granice czasowe i przestrzenne. Stąd możliwe, że istnieje wiele wszechświatów, każdy stworzony przez Boga; chyba że uznamy za kwestię sporną to, czy Bóg stworzył je wszystkie. W tym wypadku liczba wszechświatów byłaby skończona, co umożliwiałoby zlokalizowanie ich granic. Wiele jest logicznych zawiłości teizmu, będącego próbą wytłumaczenia poczynań ludzkich działaniem Boga. Czas i przestrzeń są tworami analitycznymi, stworzonymi przez ludzi po to, by zidentyfikować przyczyny wydarzeń. Nie odnosi się to do wszechświata jeśli jest on pojmowany jako proces rozszerzania się – energii i materii. Tego rodzaju proces nie może mieć przestrzenno-czasowego początku, gdyż implikowałoby to także jego koniec.
 
Wszechświat musi być pojmowany jako proces zawierający wydarzenia, które można umiejscowić w czasie, ale sam wszechświat nie jest wydarzeniem. Jeśli pojmujemy wszechświat jako wydarzenie musimy odnaleźć jego przyczyny, przyczyny tych przyczyn, i przyczyny przyczyn tychże przyczyn itd., aż do cofnięcia się w nieskończoność. Teistyczna koncepcja stworzenia wszechświata wpada w pułapkę nieskończonego wykresu. Jeśli Bóg stworzył wszechświat, kto stworzył Boga, kto jest stwórcą stwórcy Boga itd. Wynika z tego, że pytanie - kto stworzył wszechświat - jest błędne. Jeśli bowiem odpowiemy - Bóg - nasuwa to pytania o stwórców jego stwórców. Jeśli Bóg jest ponad czasem i przestrzenią to gdzie jest i kiedy tam dotarł? Jakakolwiek odpowiedź umiejscawia Boga w czasie i przestrzeni, demonstrując, że Bóg nie jest ponad czasem i przestrzenią, więc nie mógł stworzyć wszechświata. „Bóg” jest po prostu pojęciem wymyślonym przez ludzi. To ludzie tworzą symbole i często sami wpadają w ich pułapkę. Mówiąc bardziej ogólnie, mniemanie, że wszechświat ma początek, świadczy o złym pojmowaniu czasu.
 
Pojęcie czasu jest stworzone tylko dla rozróżnienia wydarzeń. (Zobacz Stephen Hawking, A Brief History of Time; Umberto Eco, Stephen Jay Gould, Jean Delumeau, Jean Claude Cearriere, i Jan Maclean, Conversationsabout the Endof Time). Różne tysiąclecia odpowiadają strefom czasowym lub miejscom i ruchom w przestrzeni. Czas „stoi w miejscu” kiedy zdarzenia nie różnią się wyraźnie od siebie. Osoba zamknięta samotnie w ciągle ciemnym pomieszczeniu straciłaby zupełnie poczucie czasu i prawdopodobnie zdrowie psychiczne. Czas odnosi się do wydarzeń w wszechświecie a nie do wszechświata, który zdarzeniem nie jest, i który jest poza czasem. Przypisywanie wszechświatu pochodzenia czasowego lub przestrzennego implikuje, że czas i przestrzeń posiadają przestrzenne punkty graniczne, które rozpoczynają inne domeny przestrzenno-czasowe, które mają swe punkty graniczne. Podobnie jak pojęcie mnogich wszechświatów takie rozróżnienie nie ma końca. Gdzie był Bóg podczas stwarzania wszechświata: w nim czy poza nim? Oczywiście nie mógł być wewnątrz wszechświata podczas jego stwarzania, gdyż zakładałoby to, że wszechświat istniał zanim Bóg zadziałał. Niemożliwe też żeby Bóg był poza wszechświatem, bo to znaczyłoby, że wszechświat jest przestrzennie ograniczony.
 
W końcu z twierdzenia, że Bóg stworzył wszechświat wynika, że Bóg istniał wcześniej niż tenże wszechświat. Czy coś innego nie mogło więc istnieć przed Bogiem i czy nie mogło być tak, że to właśnie ten wszechświat istniał wcześniej i stworzył Boga? Taki wniosek jednakże nie wyjaśnia kim jest stwórca. Pewne wyjaśnienie regresywnej natury pytania o stworzenie Boga i wszechświata można znaleźć, przyjmując że czas jest wymysłem ludzkości, nic odnosi się do wszechświata, jeśli postrzegamy czas, jako transformację energii i materii. Stwierdzenie, że Bóg jest rzeczywistością będącą poza rozumem i słowami jest sprzeczne, bo to założenie jest wyrażone poprzez język i oparte na rozumowaniu. Ponadto jest to pojęcie skonstruowane przez ludzi i nawet „rzeczywistość” jest tylko pojęciem. Co więcej, powołując się na rzeczywistość by poprzeć jakieś założenie narusza prawa logicznego rozumowania, ponieważ otwarcie wyklucza jakąkolwiek krytykę lub założenia przeciwstawne. Realista zawsze ucisza innych i angażuje się w wewnętrzny monolog lub przyznaje się do postrzegania rzeczywistości na wiele sposobów, popadając w relatywizm i solipsyzm. Ludzki język to system symbolicznych znaczeń reprezentujących pewne rzeczy, które są znaczeniami. Tak więc pomiędzy pojęciami a rzeczywistością nie może istnieć nadrzędność czasowa ani zależność (Mitologiczna lecz logiczne oddziaływanie. „Rzeczywistość” jest sama w sobie symbolem werbalnym.
 
 
Autorem rozważań religioznawczych jest doktor socjologii pracujący w jednym z ośrodków badawczych w Los Angeles (Kalifornia, USA).

Rozważania, których fragmenty zapisu publikujemy, zostały przedstawione przez Autora podczas jego spotkań ze środowiskami polskich studentów. Profesorowi Januszowi Kuczyńskiemu dziękujemy za pomoc w uzyskaniu tego tekstu.
 

Res Humana nr 6/2006, s. 19-23