O idei mocarstwowej w Polsce międzywojennej
Autor: Ryszard Tomczyk
Przewrót majowy w 1926 roku wywołał żywą reakcję młodzieży akademickiej w Polsce. Wydarzenia w Warszawie, w wyniku których do władzy powrócił Józef Piłsudski wraz z grupą zaufanych oficerów i popierających go polityków doprowadziły do zmian w działalności organizacyjnej w kręgach dojrzewających politycznie studentów na polskich uczelniach. Dla obozu rządzącego znaczenie w środowisku akademickim miała wąska grupa studentów, która w swoich koncepcjach politycznych wychodziła szerzej, wskazując na wzmocnienie pozycji kraju i nowoczesny rozwój narodu. Niemniej ważnym elementem dla tych osób było zachowanie wartości pielęgnowanych przez warstwę społeczną z której się wywodzili, głównie arystokratyczno-ziemiańskiej.
W okresie przewrotu majowego 1926 roku w Warszawie część młodzieży studenckiej aktywnie włączyła się do walki. Do stacjonującego na lotnisku mokotowskim ochotniczego oddziału akademickiego w okresie działań zbrojnych zgłaszali się studenci opowiadający się za obroną demokracji w Polsce. Mokotowski oddział liczył około 180 ochotników pod bronią. Pomiędzy 12 a 14 maja, przez 36 godzin walczył z oddziałami Piłsudskiego, nie śpiąc i nie jedząc. W obronie „konstytucji i prawa” studenci ginęli lub zostali rozstrzelani. Ofiarami przewrotu majowego wśród studentów byli między innymi: Karol Levitoux (według naocznych świadków zastrzelony przez jakiegoś propiłsudczykowskiego podoficera, w drodze do aresztu), Adam Paweł Malinowski, Andrzej Gliński, Jerzy Garnier, Mirosław Deflasillie, Maciej Porwit, Zdzisław Bohdański, Bohdan Światopełk-Batorski i Zdzisław Lubaszewski. W dniu 14 maja, po zajęciu przez oddziały wierne Piłsudskiemu lotniska, pozostali przy życiu studenci zostali aresztowani. Pod eskortą członków „Sokoła” i propiłsudczykowskiego oddziału, złożonego z uzbrojonych cywilów skierowano ich do więzień Komendy Miasta i do cytadeli. Tam obchodzono się z nimi brutalnie. Byli bici i poniżani. Podczas przesłuchań zadawano im między innymi takie pytanie: „Od kiedy należy Pan do bojówki faszystowskiej?” Aresztowani studenci zostali uwolnieni po kilku dniach w wyniku usilnych zabiegów władz uczelnianych i posłów.
Sytuacja zaraz po przewrocie majowym w środowisku młodzieży akademickiej była napięta. Młodzież studencka o prominencji zachowawczej, zareagowała na wydarzenia majowe 1926 roku podobnie jak ugrupowania konserwatywne. Publicznie potępiła krwawe wydarzenia w Warszawie i Józefa Piłsudskiego. „Czynniki anarchii wewnętrznej z Józefem Piłsudskim na czele - pisał w organie młodych monarchistów, późniejszy mocarstwowiec Leon Ranicz - targnęły się zbrojną ręką na resztę władzy, jaką posiadał prezydent i rząd większości parlamentarnej, tworząc stan ex lex, gwałcąc orężnie kardynalne podstawy dotychczasowego ustroju demokratycznego. Majestat Rzeczypospolitej Polskiej został znieważony... Wybór Józefa Piłsudskiego na Prezydenta Rzeczypospolitej uznajemy za sankcję zbrodni, za przejście do porządku dziennego nad zdradą i pogwałceniem Konstytucji... Historyk złamie pióro, gdy obok imion władców narodu polskiego: Bolesława Chrobrego, hetmana Stefana Żółkiewskiego, Tadeusza Kościuszki, Waleriana Łukasińskiego, Romualda Traugutta, napisać będzie musiał Józef Piłsudski...Narodowo myśląca młodzież akademicka, wobec czynu, który hańbę ściągnąć może na cały Naród, który podeptać musi poczucie prawa i sprawiedliwości, z głębi swych, rozdartych bólem serc, targanych tragicznym niepokojem, woląc śmierć niż hańbę, podnosi dzisiaj krzyk o pomstę do nieba wołającą: „Nie pozwalam”.
Na uczelniach w wielu miastach miały miejsce protesty studenckie przeciw przejęciu władzy w brutalny sposób w Warszawie. Doszło do zamieszek wywołanych przez studentów. We Lwowie podczas wiecu akademickiego w dniu 28 maja 1926 roku doszło do krwawych zajść pomiędzy studentami a bojówkami młodzieży socjalistycznej. W wyniki walk na ulicach Lwowa zostało rannych ponad dwudziestu studentów, w tym kilku ciężko. Zamieszanie na ulicach Lwowa wykorzystała młodzież ukraińska, która wykrzykiwała hasła „precz z Polską!”. Szczególnie ostry konflikt uwidocznił się na Uniwersytecie Poznańskim. Ważną rolę w uspokojeniu nastrojów pośród poznańskich studentów odegrał prezes koła Organizacji Młodzieży Monarchistycznej, student na Wydziale Ekonomii Politycznej - Józef Franciszek Bocheński (późniejszy o. Innocenty, znany profesor logiki, historyk logiki i filozofii na Uniwersytecie we Fryburgu, Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley i Los Angeles). W dniu 30 maja odbyła się zorganizowana przez Poznański Komitet Akademicki, zdominowany przez młodzież prawicową konferencja organizacji studenckich z udziałem 40 delegatów, podczas której w imieniu Młodzieży Monarchistycznej, Józef Franciszek Bocheński wzywał do obrony „praworządności i honoru Polski” wraz z delegatami Młodzieży Wszechpolskiej i katolickiego Odrodzenia. Lider Młodzieży Monarchistycznej w prasie apelował: „Elementarnym i zasadniczym obowiązkiem naszym jest dziś nie załamywać i zakładać rąk - ale zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby było w przyszłości lepiej”. Jego aktywna postawa, wystąpienia na wiecach i zgromadzeniach (na jednym z nich - 3 czerwca 1926 roku został pobity przez bojówkarzy z piłsudczykowskiej Organizacji Młodzieży Narodowej), doprowadziły do rozładowania napięcia w środowisku uniwersyteckim Poznania. Wraz z końcem roku akademickiego i wyjazdami studentów na wakacje sytuacja przestała być traktowana przez czynniki państwowe w kategoriach zagrożenia bezpieczeństwa publicznego.
W środowisku młodzieży akademickiej o prominencji arystokratyczno-ziemiańskiej, po przewrocie majowym, na przełomie 1926/1927 roku zyskiwały szerszy rezonans hasła głoszone przez czołowych aktywistów ruchu monarchistycznego nawołujące do konsolidacji sił stojących na płaszczyźnie narodowej, katolickiej i antyendeckiej. Prezes Młodzieży Monarchistycznej Stanisław Michał Grabowski w styczniu 1927 roku konieczność konsolidacji ruchu studenckiego uzasadniał następująco: „…polityka partyjna w starszym społeczeństwie zbankrutowała… spowodowały to majowe dni... Zrodziła się myśl zdrowa, poszukująca koncepcji ponadpartyjnych... Pójdziemy śladem myśli idealnych starszej generacji i pośród nas bankrutuje partyjnictwo. Znajdźmy taką platformę, na której wspólna praca stanie się możliwa i skuteczna... Ta platforma stać się winna ideologią opartą na... dążeniu do władzy silnej, z autorytetem, z tradycji Polski zgodnej, wreszcie na metodach moralnych”. Kilka miesięcy później, już nie monarchista ale mocarstwowiec Adam Pawłowski wskazując na kryzys zaufania szerszych kręgów społecznych do polityków i partii politycznych podkreślał, że w Polsce „prawno-życiowe warunki stworzyły taką sytuację działalności politycznej, w których kompetencja, fachowość, uzdolnienia zostały prawie zupełnie wykluczone, uzależniając możność realizacji programu jedynie do zdolności agitacyjno-demagogicznej. W takich warunkach ludzie umysłowo i kulturalnie wysoko stojący, nie chcąc zniżać się do szkodliwej obiektywnie i nie licującej z ich charakterem działalności odsunęli się od bieżącego życia politycznego, pozostawiając je w ręku zawodowych wiecowych krzykaczy”. W tym czasie w obozie władzy pomajowej prowadzono intensywne prace na terenie kraju przy budowie struktur Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem.
W szerszych planach działaczy konserwatywnych, którzy po maju 1926 roku znaleźli się w obozie rządzącym, poza neutralizowaniem wpływów endeckich w środowisku ziemiańskim istotną rolę do odegrania mieli młodzi intelektualiści, którym bliska była idea zachowawcza. Indywidualności w środowiskach studenckich, wykazujący się aktywnością organizacyjną i talentem w dziedzinie publicystyki politycznej należało pozyskać do współpracy z obozem rządzącym, aby wpływać propagandowo na młodzież. W tym kierunku po przewrocie majowym rozpoczęli pracę między innymi arystokraci: Stanisław Badeni, Roger i Edward Raczyńscy (późniejsi dyplomaci), Michał Tyszkiewicz (przyszły mąż Hanki Ordonówny), Krzysztof Radziwiłł, Artur Potocki, Kajetan Morawski, Piotr Dunin-Borkowski. W 1927 roku odbyło się w domu Rogera Raczyńskiego w Warszawie spotkanie z udziałem między innymi wyżej wymienionych oraz Rowmunda Piłsudskiego, krewnego Marszałka wraz z młodszymi działaczami studenckimi, między innymi braćmi Adolfem i Aleksandrem Bocheńskimi. Wówczas postanowiono pod patronatem konserwatystów powołać organizację - Myśl Mocarstwowa Związek Akademicki. Przywódcą Myśli Mocarstwowej został Rowmund Piłsudski. Wpływ na karierę polityczną oraz znaczną rolę wśród części młodzieży studenckiej w drugiej połowie lat dwudziestych XX wieku miało naturalnie noszone przez niego cenione przez znaczną część Polaków nazwisko. Myśl Mocarstwowa na początku działalności powstała w środowiskach akademickich Poznania, Warszawy, Wilna, Lwowa i Krakowa. Poza Rowmundem Piłsudskim, ważną rolę w Myśli Mocarstwowej odgrywali bracia Aleksander i Adolf Bocheńscy, bracia Ksawery i Mieczysław Pruszyńscy, Michał Tyszkiewicz, Jerzy Giedroyc i wielu innych. W Wilnie koło Myśli Mocarstwowej, kierowane przez Eugeniusza M. Schummera postanowiło zaprosić do honorowego patronatu, jako członków protektorów - profesorów Uniwersytetu Stefana Batorego: Franciszka Bossowskiego, Alfonsa Parczewskiego (rektor uczelni), Władysława Zawadzkiego i Mariana Zdziechowskiego. Do senioratu Myśli Mocarstwowej należeli między innymi hr. Stanisław Badeni, ks. Janusz Radziwiłł, ks. Eustachy Sapieha. W Wilnie sympatią ruch mocarstwowy darzył redaktor „Słowa” Stanisław Mackiewicz, udostępniając szpalty gazety dla szerzenia „idei Polski Mocarstwowej” wśród miejscowej młodzieży akademickiej. Od czerwca 1927 roku, wykorzystując bazę „Przeglądu Akademickiego” środowisko poznańskich mocarstwowców zaczęło wydawać miesięcznik „Myśl Mocarstwowa”, pod redakcją Konstantego Troczyńskiego. „Myśl Mocarstwowa” stała się wyrazicielem poglądów mocarstwowców wywodzących się nie tylko ze środowiska akademickiego Poznania, ale również Warszawy, Krakowa, Lwowa i Wilna.
W pierwszym numerze „Myśli Mocarstwowej” redakcja przedstawiła credo następująco: „Pragniemy reprezentować ten kierunek myśli ideowo-politycznego młodego pokolenia akademickiego, jaki powołały do życia nowe warunki polskiego życia publicznego. Własna państwowość wymaga od ogółu obywateli państwa nowego stosunku, opartego na innej podstawie psychologicznej... Przesłanki wszystkich istniejących ugrupowań polityczno-ideowych wymagają gwałtownie rewizji, myśli nowoczesnego Polaka muszą wyzbyć się nałogu posługiwania się formułkami, które wyrosły w zasadniczo odmiennej, a które dziś nie tylko, że nie są twórcze, ale wręcz urągają poczuciu samozachowawczości. Walczymy więc z polityczną psychozą niewoli, z majakiem grottgeryzmu, jak cień upiorny włóczącym się naszym nowym, wolnym niepodległym życiem”.
Stojący na czele Myśli Mocarstwowej Rowmund Piłsudski, w pierwszych miesiącach działalności tej organizacji kreował się na głównego jej ideologa.
Główne tezy programowe akademickiego ruchu mocarstwowego autorstwa Rowmunda Piłsudskiego zostały przedstawione w pierwszym numerze „Myśli Mocarstwowej”. Punktem wyjścia ideologii mocarstwowej było dążenie do najważniejszego celu jaki społeczeństwo miało osiągnąć - stworzenie „potęgi państwa polskiego”. Według Rowmunda Piłsudskiego jedynie „Polska – Mocarstwo”, posiadająca silne struktury społeczne, polityczne, administracyjne i ekonomiczne może realnie przeciwstawić się śmiertelnemu niebezpieczeństwu wynikającemu z geopolitycznego położenia. Pomiędzy wrogimi, kulturowo i politycznie różnymi organizmami państwowymi, realizującymi imperialistyczną i ekspansywną politykę – Niemcami i Rosją. Uwzględniając wewnętrzne uwarunkowania państwa polskiego, głównie narodowościowo - geograficzne oraz ekonomiczne, psychikę i tradycję historyczną narodu polskiego, Rowmund Piłsudski podkreślał, że cel, jakim jest „Polska – Mocarstwo”, można osiągnąć jedynie na drodze imperializmu państwowego, nie zaś polskiego nacjonalizmu. Realizacja programu, u podstaw którego leżałaby doktryna nacjonalistyczna nie mogłaby przynieść pożądanego efektu, gdyż nie pozwalały na to warunki etniczno-geograficzne. W konsekwencji realizacja doktryny nacjonalistycznej, bez uwzględnienia potrzeb licznych mniejszości narodowych mogłaby doprowadzić do ograniczenia państwa polskiego do granic etnograficznych. Mając na względzie dążenie do realizacji programu imperializmu państwowego Rowmund Piłsudski uważał, że akademicka organizacja Myśl Mocarstwowa powinna się oprzeć na następujących zasadach:
„1. Głównym nakazem politycznym jest, zamiast jednostronnych i oderwanych doktryn - realizm historyczny, opierający się z jednej strony na trzeźwej naukowej i obiektywnej ocenie sytuacji społecznej i politycznej, a z drugiej na doświadczeniu historycznemu tradycji państwowości polskiej.
2. Pierwszym warunkiem Polski, jako Mocarstwa, jest silna, stała i fachowa władza, powstająca nie drogą targów partyjnych i demagogii stronnictw, ale drogą racjonalnego doboru, tworzącego nową hierarchię społeczną przez zasadę przodownictwa umysłowego w życiu politycznym.
3. Wskrzeszenie ideologii Jagiellońskiej, wychodzącej z pojęcia Polski - Mocarstwa, jako państwa, w którym atrakcyjna siła idei państwowej polskiej, opartej na etyce religii katolickiej, jest czynnikiem, wciągającym w orbitę interesów państwa polskiego, mniejszości narodowe, skłaniając je do lojalnej współpracy dla wspólnego dobra.
4. Niezależność i jednolita struktura ekonomiczna, która we współczesnym życiu politycznym stanowi główny warunek niepodległości, osiągnięte być mogą jedynie przez najszersze zainteresowanie wszystkich elementów obywatelskich w pracy państwowotwórczej”.
Tezy sformułowane przez Rowmunda Piłsudskiego na początku działalności Myśli Mocarstwowej, generalnie były akceptowane przez jej członków. Główne hasło „Polska – Mocarstwo”, zaś droga dochodzenia do tego stanu - „imperializm państwowy”, zyskiwało zwolenników nie tylko wśród młodzieży o prominencji zachowawczej. Przedstawiciele młodego pokolenia inteligencji polskiej dążyli do wyrwania się z kręgu myślenia, którym było skażone starsze pokolenie – odrzucali schematyzm charakterystyczny dla czasów bezsilności politycznej, rozbiorowej niewoli i okresu pierwszej wojny światowej. „Długoletni okres niewoli - podkreślał Rowmund Piłsudski - pozbawił społeczeństwo polskie szerszych aspiracji państwowych oraz silnie nadwątlił w nim wiarę we własne siły twórcze. Z drugiej strony, w czasie wojny światowej nastąpiło gwałtowne przewartościowanie pojęcia moralności społecznej i przesunięcia punktu cięższości życia, ze świata idei w dziedzinę zagadnień ściśle materialnych”. Dodawał, że stan taki spowodował wzrost zainteresowania społeczeństwa sprawami socjalnymi i ekonomicznymi, dającymi korzyści, w różnym wymiarze, poszczególnym warstwom społecznym. Przestrzegał jednak, że stan taki w dłuższym wymiarze grozi „zupełnym wyjałowieniem naszej myśli państwowo-twórczej i doprowadzić może do tego, że przyszłe generacje społeczeństwa polskiego staną w obliczu kompletnej pustki ideowej...
Wypowiadając się w latach 1927-1928 na łamach „Myśli Mocarstwowej” Rowmund Piłsudski oscylował nadal wokół hasła „Polska – Mocarstwo”. Był apologetą wielkości Rzeczypospolitej w czasach dynastii Jagiellonów i wierzył w dziejowe posłannictwo odrodzonego państwa polskiego po pierwszej wojnie światowej. Szczególnym wydarzeniem z historii walk oręża polskiego, które lansował wśród członków Myśli Mocarstwowej i szerzej w środowisku akademickim było zwycięstwo króla Władysława Jagiełły pod Grunwaldem z 1410 roku. W wyniki aktywności propagandowej Rowmunda Piłsudskiego wśród szerszych kręgów młodzieży szkół średnich, studenckiej i robotniczej Grunwald stał się symbolem wskrzeszenia historycznej racji stanu - „Polski – Mocarstwa”. Lider mocarstwowców liczył na większą aktywność polityczną w kraju skonsolidowanych środowisk konserwatywnych. Uważał, że tak zwane „starsze społeczeństwo” powinno prowadzić realną pracę nad zbudowaniem solidnych politycznych fundamentów pod budowę przyszłej Polski mocarstwowej. Ten fundament to stabilne stosunki wewnętrzne w państwie, oparte o rządy prawa i sprawną administrację oraz prężne struktury społeczno-gospodarcze. Niemniej oceniając działalność polityczną konserwatystów jeszcze w okresie przed wyborami parlamentarnymi w 1928 roku Rowmund Piłsudski wyrażał niezadowolenie. Pisał z goryczą: „Odczyty, zebrania, obiady polityczne - to mało. Nam trzeba czynu i pracy. Nie chcemy bowiem, aby przyszłe pokolenia skarżyły się potem, iż przez kunktatorstwo ich ojców, została zmarnowana dziejowa sposobność - zapewnienia krajowi wielkości i potęgi. Nie chcemy tego”.
Krytyka ze strony lidera budziła niezadowolenie wśród części kolegów w Myśli Mocarstwowej ściśle powiązanych z konserwatystami jak i samych przywódców środowisk zachowawczych. Niechęć wobec Rowmunda Piłsudskiego doprowadziła do próby marginalizacji jego pozycji w Myśli Mocarstwowej na początku lat trzydziestych. Poważną rolę zaczął odgrywać Adolf Bocheński, który stał się uznanym pisarzem i publicystą politycznym (w 1928 roku opublikował książkę „Ustrój a racja stanu”). Szybko stał się popularny w środowiskach akademickich w Polsce. Nie dążył jednak za wszelką cenę do obejmowania reprezentacyjnych funkcji w Myśli Mocarstwowej, licząc na naturalne poparcie, „bez kuglowania”. Podczas jednego z zebrań na Uniwersytecie Lwowskim Adolf Bocheński powiedział zdenerwowany: „Zróbcie mnie nawet woźnym i tak wszyscy będziecie mnie słuchać”. Postawa Rowmunda Piłsudskiego spowodowała, że uaktywnił się przeciwko niemu Michał Tyszkiewicz, Mieczysław Pruszyński czy Jerzy Giedroyc. Konflikt przybierał czasem poważną formę. Rowmund Piłsudski miał podburzać środowisko mocarstwowców w Krakowie przeciwko Mieczysławowi Pruszyńskiemu. Z tego powodu doszło pomiędzy nim do pojedynku, szczęśliwie żadnemu z nich nic się w jego wyniku nie stało. Równie ostry konflikt miał miejsce pomiędzy Rowmundem Piłsudskim a Jerzym Giedroyciem. To właśnie Giedroyc - jak wspominał Mieczysław Pruszyński (od 1935 roku prezes Myśli Mocarstwowej) - miał doprowadzić do upadku lidera Myśli Mocarstwowej na początku lat trzydziestych, rezygnacji z kierownictwa w organizacji.
W latach trzydziestych XX wieku pierwsze roczniki działaczy ruchu mocarstwowego wchodzą w dojrzały okres działalności zawodowej i politycznej. Wielu z nich pracowało w strukturach państwa polskiego, wykazując się dużym profesjonalizmem. Często w tym czasie ich poglądy polityczne różniły się od ideologii Myśli Mocarstwowej. Niemniej hasło „Polska – Mocarstwo” ukute po przewrocie majowym, w środowiskach akademickich II Rzeczypospolitej w latach trzydziestych XX wieku miało także kolejnych zwolenników.
Autor artykułu jest doktorem nauk historycznych, pracownikiem naukowym w Uniwersytecie Rzeszowskim
Res Humana nr 6/2007, s. 35-39