O zrównoważony rozwój Polski
Autor: Stanisław Łojewski
1
W krajach wysoko rozwiniętych o zaawansowanych procesach demokratycznych, a ostatnio także w Polsce, narasta krytyka wykorzystywania, zarówno w gospodarce i w działalności społeczno-politycznej, wiedzy naukowej do manipulowania ludźmi. Formułowane są nowe koncepcje teoretyczne w zakresie rozwoju (zmian, transformacji) gospodarki i społeczeństwa, przy wykorzystaniu szerszego zakresu wiedzy o charakterze inter- bądź multidyscyplinarnym. Dotyczy to, między innymi, koncepcji zrównoważonego (trwałego) rozwoju, zarówno w odniesieniu nie tylko do gospodarki ale i społeczeństwa. Akcentowana jest zwłaszcza problematyka kapitału społecznego.
W złożonych, wielkich i kosztownych systemach społeczno-gospodarczych ograniczanie się do walki i manipulacji, przy wykorzystywaniu przez jednostki bądź wąskie grupy interesów najnowszych osiągnięć nauki (np. w zakresie ekonomii, socjologii i psychologii), jest prymitywnym i najmniej efektywnym z punktu widzenia ogólnospołecznego rozwiązaniem. W warunkach narastających procesów globalizacji nowoczesne gospodarki oparte na wiedzy oraz społeczeństwa demokratyczne i pluralistyczne zainteresowane są przede wszystkim rozwojem społeczno-ekonomicznym, a nie walkami personalnymi, grupowymi, klanowymi, czy narodowymi, inspirowanymi przez różnego rodzaju ideologie, w tym religie, partie polityczne, a także interesy ekonomiczne rosnących w siłę międzynarodowych korporacji. Społeczeństwa takie muszą wypracować inne, twórcze, a nie destrukcyjne metody kierowania (sterowania) oraz transformacji przestrzennych systemów społeczno-gospodarczych, jakimi są regiony i kraje, bądź związki państw. Dotyczy to zwłaszcza wielkiego eksperymentu społeczno- politycznego i gospodarczego, jakim jest rozszerzająca się Unia Europejska, a w szczególności Polski, kraju rozwijającego się, który stanowi około połowy potencjału zasobowego 12 krajów nowo przyjętych do UE w latach 2004-2007. Polska powinna być w obecnych warunkach krajem przodującym w poszukiwaniu twórczych, a nie destrukcyjnych, metod kierowania rozwojem gospodarki i społeczeństwa.
Kraj nasz ma znaczne zasoby ekonomiczne i zasoby ludzkie, w tym zwłaszcza kapitał intelektualny, ale brak jest obecnie kapitału społecznego (zaufania społecznego). Prowadzi to do rozbicia społeczeństwa, tworzenia toksycznego środowiska, zmniejszenia zakresu współpracy oraz ograniczania twórczego działania we wszystkich dziedzinach, a także wpływa na niszczenie zasobów ludzkich wskutek nadmiaru emocji negatywnych (destrukcyjnych) i walk personalnych, marnotrawstwa energii społecznej. Obecny brak kapitału społecznego wskazuje, że mamy do czynienia w Polsce, formułując to już w języku koncepcji zrównoważonego rozwoju, z niezrównoważonym społeczeństwem. W istniejących uwarunkowaniach zewnętrznych i wewnętrznych oraz przy silnym sprzężeniu zwrotnym między rozwojem społeczeństwa i gospodarki brak kapitału społecznego może wpłynąć nie tylko na zahamowanie dalszego rozwoju kraju, ale i spychanie Polski na peryferia globalnego kapitalizmu.
Ta niekorzystna sytuacja wymaga nie tylko analizy i kompleksowej oceny uwarunkowań społeczno-ekonomicznych oraz wynikających stąd konsekwencji społeczno-politycznych, ale i zdecydowanego obywatelskiego działania. Analizę taką trzeba rozpocząć od pełnej naukowej (interdyscyplinarnej) oceny procesów transformacji, a zwłaszcza wyborów parlamentarnych i prezydenckich w 2005 r. oraz okresu powyborczego. Jest to oczywiście w kompetencji socjologów, psychologów społecznych i politologów, ale i również specjalistów z zakresu ekonomii stosowanej, którzy muszą uwzględniać w swoich analizach i Ocenach również wyniki badań z różnych dziedzin nauki.
Z punktu widzenia szeroko rozumianej ekonomii zasobów i środowiska trzeba bardziej dostrzegać problemy i znaczenie dla rozwoju społeczno - gospodarczego różnorodności systemów nie tylko przyrodniczych ale i społecznych oraz mieszanych. Tym bardziej że mamy znaczący dorobek w tym zakresie wielu dziedzin nauki. Warto, na przykład, sięgnąć do pomijanego obecnie, ze względów ideologicznych, dorobku polskiej prakseologii - nauki o działaniu skutecznym - rozwiniętej przez Tadeusza Kotarbińskiego i jego uczniów. W większym zakresie powinny być wykorzystywane sformułowane przez prakseologię podstawy metodologiczne ocen utylitarnych oraz ogólne zasady, metody i techniki sprawnego działania ważne zwłaszcza w kooperacji pozytywnej, czyli współdziałaniu. Duże znaczenie mogą mieć tu w szczególności sformułowane przez Tadeusza Kotarbińskiego zalecenia ekonomizujące w zastosowaniu do zasobów przestrzeni, czasu, materii i energii, w tym zwłaszcza prakseologiczna zasada wielofunkcyjnego wykorzystania tych zasobów, która jest uogólnieniem rzeczywistych procesów odkrywanych również przez inne nauki. Dotyczy to, na przykład, zasady różnorodności formułowanej w naukach biologicznych i ekologii stosowanej, ale ważnej również w przestrzennych systemach społeczno-gospodarczych na różnych poziomach organizacji.
Ogromna efektywność organizmów żywych tkwi w różnorodności każdego organizmu, nawet w ramach tego samego gatunku. Stąd w odniesieniu do przyrody ważna jest różnorodność biologiczna, a w odniesieniu do jednostek ludzkich i społeczeństwa, poza różnorodnością biologiczną, rozwój systemu demokratycznego i pluralizm wartości. Zasada różnorodności i wielofunkcyjnego rozwoju ważna jest zwłaszcza w odniesieniu do systemów mieszanych - złożonych przestrzennych systemów społeczno-gospodarczych (przyrodniczo- techniczno -ekonomiczno-społecznych) na różnych poziomach organizacji, które powinny charakteryzować się wysoką efektywnością ekonomiczną, społeczną i ekologiczną. Można przyjąć, w dużym oczywiście uproszczeniu, że w takich przestrzennych systemach społeczno-gospodarczych mogą występować podobne procesy i zjawiska jak w ekosystemach, w których wyróżnia się producentów, konsumentów i destruentów. System przyrodniczy w stanie równowagi (klimaksu) jest systemem otwartym i stabilnym, który stabilność utrzymuje dzięki procesom regulacyjnym wpływającym na zmniejszenie entropii, a warunkiem trwałego istnienia takiego ekosystemu jest równowaga podstawowych procesów przemiany materii (homeostaza). Człowiek jest równie ważną, a może i najważniejszą, częścią złożonych ekosystemów, jakimi są wspomniane przestrzenne systemy społeczno-gospodarcze. Stąd sformułowaną w wysoko rozwiniętych krajach zachodnich koncepcję zrównoważonego rozwoju trzeba w warunkach kraju rozwijającego się, jakim jest Polska, rozumieć szerzej jako równoważenie na poszczególnych etapach rozwoju następujących czynników (funkcji): ekonomicznych, społecznych, politycznych, ekologicznych, technologicznych i przestrzennych. A w prowadzonych badaniach dla potrzeb praktyki trzeba charakteryzować, analizować i oceniać, z jednej strony, stopień wielofunkcyjnego wykorzystania szeroko rozumianych zasobów: ludzkich, naturalnych i sztucznych, a z drugiej - szeroko rozumianego środowiska człowieka, środowiska przyrodniczego i technicznego (stworzonego przez człowieka). Ta złożoność systemów i procesów wymaga inter- bądź multidyscyplinarnego podejścia w kierowaniu (sterowaniu) takim układami.
Wspomniane uwarunkowania wskazują, że w świadomych działaniach obywatelskich opartych na wiedzy zmierzać trzeba, formułując to bardzo ogólnie, do zakończenia czasu destrukcji i rozpoczęcia czasu tworzenia. Można tu wyróżnić trzy kierunki działania. Po pierwsze, nowe uwarunkowania i nowe czasy wymagają nowej kadry; trzeba wyraźnie określić jakich potrzebujemy polityków (kierowników). Po drugie, w nowych uwarunkowaniach konieczne jest akcentowanie w działalności politycznej strategicznych problemów rozwoju społeczno-gospodarczego Polski. Po trzecie, w społeczeństwach demokratycznych rośnie znaczenie partii politycznych, stąd podstawowym problemem w Polsce jest słabość partii politycznych, a wobec ogromnej przewagi globalnego kapitału tylko wielkie i silne partie mogą się liczyć.
2
Politycy (kierownicy) sterujący złożonymi przestrzennymi systemami społeczno-gospodarczymi na różnych poziomach organizacji muszą być w pełni przygotowani nie tylko intelektualnie, ale i mieć określone cechy psychiczne i moralne (aksjologiczne). Żeby sprawnie i efektywnie kierować szerszymi układami społeczno-gospodarczymi trzeba mieć nie tylko władzę, ale i wiedzę teoretyczną i praktyczną, zarówno przedmiotową jak i metodologiczną oraz dobrych, to znaczy fachowych, doradców, co wymaga otwarcia na pracę zespołową i korzystania z wiedzy specjalistów z różnych dziedzin nauki.
W strukturach rządzących może jednak występować w miarę utrwalania władzy znana prawidłowość, że władza staje się substytutem wiedzy. Ci co mają władzę wiedzą już wszystko i nie potrzebują mądrych, a tylko układnych, doradców. Konsekwencje tego widzimy w Polsce w kolejnych wyborach parlamentarnych i samorządowych. Wynika to z niedojrzałości intelektualnej, aksjologicznej i psychologicznej polityków, a przy znacznej aktywności skierowanej na działanie, a zwłaszcza nadmiarze walk personalnych, z braku czasu i energii na myślenie.
Szczytowym natomiast osiągnięciem jest „dorobek” rządów prawników z braćmi Kaczyńskimi na czele w latach 2005-2007, a wśród nich nadmiar prawników na wszystkich szczeblach władzy, ale i na nadmiar polityków o niekorzystnych dla pełnienia funkcji publicznych predyspozycjach psychicznych.
W okresach zamętu (transformacji, rewolucji, w tym „moralnej” i „historycznej”, np. w wydaniu PiS) ludzie z grupy pierwszej (destruktorzy, wojownicy) często przejmują inicjatywę i w nich mają swoje źródło wszelkie formy totalitaryzmu. Stąd przyszłość i rozwój społeczeństwa w obecnych warunkach zewnętrznych (wspomniane procesy globalizacji, integracji, demokratyzacji) zależy przede wszystkim od stopnia zorganizowania „producentów” (konstruktorów, twórców). W interesie przyszłości Polski potrzebna jest więc obecnie w działalności politycznej filozofia tworzenia, a nie niszczenia, oraz organizowanie w partiach politycznych i ruchach ideowych konstruktorów - twórców, a nie agresorów - „specjalistów” od niszczenia i walki (wojowników różnych opcji). Warunkiem dalszego rozwoju kraju jest pilna konieczność wymiany kadr na ludzi pracy i tworzenia. A tworzenie i działania pozytywne wymagają innych cech psychicznych, innej świadomości, filozofii i wiedzy.
Podane wyżej przykłady wskazują na pilną potrzebę obywatelskiego działania Polaków myślących racjonalnie. Trzeba nie tylko zahamować, ale i bezwzględnie odrzucić te procesy ideologizacji, których byliśmy świadkami w ostatnich latach, wynikające z myślenia monofunkcyjnego, polegające na przecenianiu wąsko rozumianego aspektu ekonomicznego, lub ekologicznego, bądź politycznego, czy prawnego, a nawet „moralnego”, opacznie rozumianego. Nie można dopuścić do nadmiaru polityków (kierowników) wąsko myślących, zbyt jednostronnie przygotowanych, bądź nie przygotowanych zarówno intelektualnie i aksjologicznie, a w szczególności o niekorzystnych predyspozycjach psychicznych do pełnienia funkcji publicznych w państwie.
Polityka w warunkach zrównoważonego rozwoju gospodarki i społeczeństwa może i powinna być twórczym rozwiązywaniem nieuchronnych sprzeczności (problemów, konfliktów) powstających w trakcie rozwoju społeczno-ekonomicznego - walką nie z kimś, a o coś i o kogoś, walką o rozwój gospodarki i społeczeństwa. A do twórczego i pozytywnego rozwiązywania sprzeczności potrzebna jest wiedza, zarówno przedmiotowa jak i metodologiczna, oraz odwaga, siła woli, a często determinacja, a więc określone predyspozycje psychiczne. Stąd konieczność doboru kadry pod tym kątem.
W oczekiwaniu na przyspieszone wybory trzeba zwrócić się z apelem do wszystkich obywateli naszego kraju myślących racjonalnie, zwłaszcza na lewicy i centrum, o gremialny udział w wyborach. Nie jest jednak możliwe, jak pisał K.I. Arrow, znalezienie w systemie społecznym obiektywnej funkcji akceptowanej przez wszystkich członków społeczeństwa. Stąd demokracja parlamentarna i lokalna to praktycznie rządy głosującej większości. A jeżeli głosująca większość stanowi mniejszość społeczeństwa, to taka demokracja staje się, jak to stwierdził J. Reykowski („Przegląd”, nr 26/2007), „dyktaturą incydentalnej większości”, gdyż „władza nie została wyłoniona przez większość społeczeństwa, lecz przez mniejszościowe siły polityczne, którym udało się zdobyć parlamentarną przewagę”. Stąd proponowałbym, może nieco przewrotnie, następujące hasło nie tylko wyborcze: „Producenci, twórcy i konstruktorzy łączcie się”.
3
W Polsce, według danych GUS, PKB wynosi już około 8 tys. dol. USA na l mieszkańca (2007 r.), ale jest to kilkakrotnie mniej niż w wysoko rozwiniętych krajach zachodnioeuropejskich. Tempo wzrostu w Polsce w latach 2006-2007 szacuje się na 5-6% rocznie. Prawie 2/3 ludności (61,5%) mieszka już w miastach.
Wyniki wieloczynnikowych badań i delimitacji gmin, w tym miast i obszarów wiejskich, przeprowadzonej dla dwóch okresów: 1994-1998 i 1999-2003, wskazują, że w 1998 r. obszary rozwijające się obejmowały 18,3% powierzchni kraju i 47,6% ludności ogółem, a w 2003 r. - 22,1% powierzchni kraju i 52,1% ludności. W obszarach rozwijających się występuje koncentracja ludzi wykształconych. Natomiast obszary opóźnione w rozwoju obejmowały w 1998 r. 81,7% powierzchni kraju i 52,4% ludności ogółem, a w roku 2003 - 77,9% powierzchni kraju i 47,9% ludności ogółem (szczegółowe wyniki tych badań, wraz z zestawem ogólnokrajowych kartogramów, zawarte są w cytowanej wyżej monografii).
Ta niekorzystna sytuacja wymaga kompleksowej analizy i oceny. Punktem wyjścia takiej analizy powinna być, jak już podkreślano, pełna ocena uwarunkowań społeczno-ekonomicznych i społeczno-politycznych kraju. Tym bardziej, że wyniki wspomnianych wyżej wieloczynnikowych badań ekonomiczno- przestrzennych oraz delimitacji gmin, w tym miast i obszarów wiejskich rozwijających się i opóźnionych w rozwoju, pokrywają się w znacznym stopniu z mapą wyników ostatnich wyborów parlamentarnych i prezydenckich w 2005 r. Przewaga Prawa i Sprawiedliwości nad Platformą Obywatelską była wyraźna w miastach i obszarach wiejskich opóźnionych w rozwoju, a w obszarach rozwijających się - odwrotnie.
W świetle tych badań można stwierdzić, że połowa społeczeństwa polskiego doświadczyła boleśnie przez ostatnie kilkanaście lat (poprzez bezrobocie, obniżony poziom życia, wykluczenie społeczne, procesy peryferyzacji) czym była i jest nieudana transformacja gospodarki oparta na koncepcjach neoliberalnych. I to wpłynęło na wyniki wyborów parlamentarnych i prezydenckich w 2005 r. Politycy PiS w końcowej fazie walki przedwyborczej w 2005 r. zrezygnowali bowiem z haseł „historycznych”, które nie wzbudziły większego zainteresowania, i rzucili w ramach marketingu politycznego hasło „Polska socjalna czy liberalna”, bo w ostatnim momencie prawdopodobnie zrozumieli, że taki jest podział polskiego społeczeństwa i stąd zobaczyli w tym swoje szansę na zwycięstwo wyborcze i zdobycie władzy.
Odrębnym problemem są korzystne wyniki głosowania na PO głównie w obszarach rozwijających się. Nie oznacza to, zdaniem autora, że większość mieszkańców takich obszarów popierała i popiera koncepcje neoliberalne w odniesieniu do gospodarki. Wynika to raczej z oczywistych potrzeb ludzi będących na wyższym poziomie rozwoju (wyższych dochodów, poziomu życia, wykształcenia) – potrzeb wolności liberalnych w warunkach demokracji we wszystkich dziedzinach życia osobistego i społecznego, co PO również głosiła. Było to zresztą głównym hasłem na początku transformacji, przenoszonym w sposób nieco zakamuflowany na działalność gospodarczą. A trzeba wyraźnie rozróżniać poglądy liberalne w odniesieniu do gospodarki oraz pozostałych dziedzin życia społecznego.
Podstawową przyczyną ujawnionego w trakcie głosowania w 2005 r. podziału społeczeństwa polskiego, a także klęski wyborczej lewicy, było więc nadmierne i narastające w ostatnich kilkunastu latach transformacji rozwarstwienie społeczne i zróżnicowanie dochodów przekraczające dopuszczalne granice z punktu widzenia ekonomicznego, społecznego i politycznego - tworzenie biegunów niedostatku (nędzy) i zamożności elit gospodarczych i politycznych oraz dziedziczenia biedy i bogactwa.
Główna partia lewicy, jaką jest SLD, musi wyciągnąć strategiczne i taktyczne wnioski z podziału Polski na centra, jakimi są większe miasta i ich otoczenie, oraz peryferia obejmujące obszary wiejskie i mniejsze miasta. Opóźnione w rozwoju obszary peryferyjne, niezrównoważone z punktu widzenia ekonomicznego i społecznego, obejmują, jak już podkreślano, około 80% powierzchni Polski oraz około 50% ludności kraju. Można wyróżnić dwie grupy opóźnionych w rozwoju obszarów peryferyjnych o dużym bezrobociu rejestrowanym i ukrytym oraz ujemnej migracji:
1) obszary objęte regresem przemysłu na terenach zurbanizowanych i niezurbanizowanych;
2) obszary wiejskie o dużym udziale funkcji rolniczych w rejonach gospodarstw indywidualnych, zwłaszcza nietowarowych, oraz byłych PGR pośpiesznie zlikwidowanych na początku transformacji.
Lewica musi większą uwagę zwrócić na opóźnione w rozwoju obszary peryferyjne i mieszkający na takich obszarach potencjalny elektorat lewicowy.
4
Znaczenie i rola partii politycznych rośnie, jak już podkreślano, w społeczeństwach demokratycznych, a przecież takie chcemy stworzyć w naszym kraju. Stąd podstawowym problemem jest również słabość partii politycznych w Polsce.
Potrzebna jest więc również pełna diagnoza obecnej słabości partii politycznych w Polsce, bez szukania prostych i personalnych rozwiązań polegających głównie na ciągłych podziałach bądź przegrupowaniach i zmianie szyldów. Potrzebne są otwarte dyskusje programowe oraz krytyka i ocena określonych poglądów i błędów, działań i zaniechań – a niedziałanie jest także działaniem. Brak jest takich dyskusji w mediach, zwłaszcza w mediach publicznych, prowadzonych z różnych pozycji ideologicznych, a nadmiar dyskusji personalnych, często wywołanych osobistymi ansami, ambicjami i interesami.
Po kilkunastu latach funkcjonowania polskiego dziewiętnastowiecznego kapitalizmu okazało się, że musimy już żyć w zasadniczo zmienionych warunkach wywołanych narastającymi procesami globalizacji gospodarki światowej. Rozwój technologiczno- produkcyjny i nowe systemy organizacji i zarządzania w wielkich międzynarodowych korporacjach prowadzą w globalnej gospodarce kapitalistycznej do tworzenia, jak pisał S. P. Robbins, bimodalnej siły roboczej składającej się z dwóch grup pracowników:
1) o niskich kwalifikacjach wykonujących pracę usługową za płacę zbliżoną do minimalnej;
2) o bardzo wysokich kwalifikacjach opłacanych wielokrotnie wyżej.
Pierwsza grupa pracowników, liczebnie większa, to elektorat głównie partii mniej czy bardziej lewicowych, natomiast druga grupa, to ewentualny elektorat partii liberalno-prawicowych.
Kryzys społeczno-ekonomiczny w latach 90. i związana z tym recesja w warunkach nadmiernie przyspieszonej w Polsce, w ramach „terapii szokowej”, transformacji oraz wspomniane procesy globalizacji gospodarki światowej doprowadziły nie tylko do ograniczenia klasy średniej i jej znaczenia, ale i także do zmniejszenia aktywności ekonomicznej ludności oraz wzrastającego bezrobocia. Nastąpiło, jak już wyżej wskazano, pogłębianie się zróżnicowania przestrzennego poziomu rozwoju regionów i mikroregionów. Niekorzystne przekształcenia gospodarki i społeczeństwa polskiego mogą prowadzić do tego, że Polska może być zepchnięta na peryferia globalnego kapitalizmu z enklawami rozwijających się niektórych tylko wielkich miast i aglomeracji. Takie procesy już rozpoczęły się w Polsce w latach 90.
Problem nie polega tylko na wykluczeniu społecznym wąskich grup ludzkich; taka sytuacja występuje tylko w wysoko rozwiniętych krajach kapitalistycznych. W Polsce mamy do czynienia przede wszystkim z marginalizacją znacznych już grup ludności i obszarów, związaną z ograniczeniem uczestnictwa całych społeczności (około 50% ludności ogółem) w procesach rynkowych i rozwojowych, co rzutuje już na możliwości funkcjonowania i rozwoju całej gospodarki narodowej. Wpłynęło to na polaryzację społeczno-ekonomiczną i polityczną społeczeństwa. Doprowadziło to nie tylko w Polsce, ale i również w innych transformujących się krajach Europy Środkowej i Wschodniej, do powstawania rosnącego elektoratu partii radykalnych.
Omawiane procesy muszą prowadzić w kraju rozwijającym się, jakim jest Polska, do większej wyrazistości partii politycznych, które albo reprezentują interesy pracodawców i wielkiego, w tym zagranicznego, kapitału, albo pracobiorców i ewentualnie drobnego, w tym polskiego, kapitału, bądź też ludzi wykluczonych, spauperyzowanych i zmarginalizowanych.
W wysoko rozwiniętych krajach zachodnich funkcjonują już mniej czy bardziej wyraziste systemy dwupartyjne, reprezentujące głównie pracobiorców oraz pracodawców. Z tych trendów trzeba wyciągnąć wnioski w odniesieniu do funkcjonowania i rozwoju w Polsce partii politycznych, które powinny reprezentować interesy wszystkich znaczących grup społecznych. Trzeba też pamiętać, że wobec ogromnej przewagi globalnego kapitału tylko wielkie i silne partie mogą się liczyć, a nadmierny podział i rozdrobnienie partii politycznych w Polsce może również prowadzić do niezrównoważonego, z punktu widzenia społeczno-ekonomicznego i społeczno-politycznego, rozwoju gospodarki i społeczeństwa.
Prof. dr hab. Stanisław Łojewski zajmuje się ekonomią zasobów i środowiska, w tym zasobów ludzkich i szeroko rozumianego środowiska człowieka
Res Humana nr 5/2007, s. 15-20