Człowiek w perspektywie Gaudium et spes
Autor: Radosław S. Czarnecki
Mija 40 lat od chwili, gdy Paweł VI podpisał dokument mający epokowe znaczenie dla nauki Kościoła powszechnego - Konstytucję duszpasterską nazwaną Gaudium et spes („O Kościele w świecie współczesnym”). Było to 7 grudnia 1965 roku i ów akt stanowił zwieńczenie ponad dwuletnich prac II Soboru Watykańskiego. Rozpoczęła się nowa epoka w historii katolicyzmu rzymskiego.
Konstytucja stała się płaszczyzną dla dalszej ewolucji myśli Kościoła na temat kondycji współczesnego człowieka i jego cywilizacyjno-kulturowego dorobku. Najdobitniej ów proces i zadania ujął czołowy, acz niepokorny teolog katolicki, o. E. Schillebeeckx stwierdzający podczas IV Sesji obrad soborowych, że dorobek Vaticanum II musi być stale doskonalony, rozwijany i krytycznie analizowany. Nie wolno było zdaniem holenderskiego zakonnika nigdy zapomnieć o wymiarze historycznym nauki społecznej Kościoła jako probierzu parametrów dorobku. Nie koniunkturalny zwrot, lecz permanentny proces odnowy miał być odtąd wyznacznikiem doktryny kościelnej. Czy tak się stało? Niech ów dylemat zostanie bez jednoznacznej odpowiedzi.
1
Z analizy tekstu Konstytucji wynika znaczenie jakie ma ona dla stosunków Kościoła z otaczającym go światem. Określone zostają w niej relacje pomiędzy katolicyzmem, a doczesną realnością będącą eksterioryzacją świata wytworów ludzkich, w których zawiera się kultura. Jak ważką rolę miała teraz pełnić ona w duszpasterskiej pracy i w misji Kościoła, niech świadczy fakt, że temu problemowi poświęcono w dokumencie cały rozdział. Ponadto dokument porusza wszystkie węzłowe problemy współczesności, wobec których Kościół nie może (chcąc być aktywnym podmiotem działalności człowieka, będącej przecież kontynuacją bożego stworzenia) nie zajmować stanowiska. Są to problemy wiary i niewiary, aspekty gospodarczej działalności człowieka z uwzględnieniem jej społecznego charakteru, sprawy natury politycznej, egzystencjalnej, a przede wszystkim zagadnienia pokoju światowego, rozbrojenia, współpracy międzynarodowej czy sprawiedliwości społecznej.
Taka konstrukcja dokumentu jako manifestacji i deklaracji tożsamości Kościoła powszechnego umiejscawia go w realnej rzeczywistości współczesnego świata w sposób aktywny, ale i krytyczny wobec tych tendencji czy kierunków rozwoju ludzkości, które są niezgodne z Prawdą Objawioną. Kościół powszechny jako mandatariusz nauk Jezusa ma prawo i obowiązek ciągłej oceny zjawisk zachodzących w świecie, z punktu widzenia zasad ewangelicznych. Ale z drugiej strony uznając pluralizm oraz demokratyczny i świecki porządek dzisiejszego świata jest tylko jednym z wielu podmiotów zdolnych do oceny spraw świata, autorytetów i strażników moralności.
A z tym było do Vaticanum II różnie. I właśnie to jest chyba najważniejszy i najdonioślejszy element przełomu dokonanego przez ów Sobór. ,,Tych, którzy w sprawach społecznych, politycznych lub nawet religijnych inaczej niż my myślą i postępują należy również poważać i kochać; im bowiem bardziej dogłębnie w duchu uprzejmości i miłości pojmiemy ich sposób myślenia, tym łatwiej będziemy mogli z nimi nawiązać dialog”.
Stąd już tylko krok do doniosłego stwierdzenia negującego sposób utożsamienia błędów doktrynalnych, politycznych, religijnych czy społeczno-etycznych z osobą te błędy wyznającą, propagującą czy adorującą.
Centralnym problemem relacji współczesny człowiek - Bóg, a tym samym określenie sensu istnienia i misyjnej działalności Kościoła, jawi się kultura. Mianem kultury Kościół określać począł odtąd ,,...wszystko, czym człowiek doskonali i rozwija wielorakie uzdolnienia swego ducha i ciała: stara się drogą poznania i pracy poddać sam świat pod swoją władzę: czyni bardziej ludzkim życie społeczne tak w rodzinie jak i w całej społeczności państwowej przez postęp obyczajów i instytucji: wreszcie w dziełach swoich w ciągu wieków wyrażą, przekazuje i zachowuje wielkie doświadczenia duchowe i dążenie na to, aby służyły one postępowi wielu, a nawet całej ludzkości”. Dalsza część owej definicji zawiera stwierdzenia o historycznym, społecznym, etnologicznym i dialektycznym wymiarze kultury. Na jej dorobek składa się bowiem praca i dokonania wielu pokoleń. Jest to ogólnogatunkowe dziedzictwo całej ludzkości, tworzące określone i historyczne środowisko dostępne dla wszystkich jednostek w zależności od wieku, wykształcenia, poziomu społeczno-ekonomicznego rozwoju kraju bądź regionu w którym one zamieszkują. Środowisko oddziałuje na nią permanentnie, kształtując jej osobowość, odbiór otaczającego świata itd. Im szersze możliwości rozwoju jednostka ma zapewnione tym lepsza jest jej samorealizacja, samodoskonalenie i poczucie wartości i tym większe korzyści odnosi stad społeczeństwo.
Teza ta prowadzi do konkluzji, że człowiek jest aktywnym elementem planu bożego stworzenia i tworzy stale kulturę w postaci dorobku cywilizacyjno- kulturowego, który z kolei wpływa na jego rozwój i postęp. Taki układ - wyraźnie mający charakter sprzężenia zwrotnego - jest przetworzeniem na język praktyczny idei społecznego otwarcia doktryny Kościoła katolickiego na świat współczesny, opracowanej przez Jana XXIII.
Zgodnie z wspólnotowym ujęciem osoby ludzkiej myśl Jana XXIII stała się subtelną wykładnią egzemplifikacją podwójnej roli kultury w życiu każdego człowieka. Układ ów ma moc sprawczą w stosunku do dalszego rozwoju społecznej doktryny katolickiej w przyszłości. M.in. stąd wzięły się wnioski Pawła VI i przede wszystkim encykliki Jana Pawła II. Zwraca przede wszystkim uwagę dowartościowanie laikatu, co w epoce Piusów był nie do pomyślenia oraz komplementarność roli hierarchii i świeckich jako ludu bożego.
Przewartościowując w tak radykalny sposób swój stosunek do świata współczesnego Kościół uznał tym samym pluralizm dzisiejszej rzeczywistości i dialektykę procesów społeczno-historycznych oraz cywilizacyjnych.
Uznanie procesów historycznych w rozwoju myśli i wytworów człowieka jako siły sprawczej postępu, przy jednoczesnej cezurze czasowej w jakiej ona występuje, jest soborowym uznaniem dla Janowych „znaków czasu”. To syndrom współczesności, wydobyty na nowo z pierwotnych prawd ewangelicznych przez Jana XXIII. Ich działanie widoczne jest w każdej sferze życia. Wynikaj ą też stąd dla Kościoła różnorakie zadania. Przede wszystkim- opcja na rzecz ubogich i to nie tylko w wymiarze duchowego wsparcia. Wraz z cywilizacyjnym postępem i rozwojem społeczno-gospodarczym jednych regionów świata uwidacznia się tym silniej nędza i zacofanie innych. Eksplozja demograficzna i rozpad kolonializmu (któremu w swoim czasie Kościół patronował), spowodowały, iż centra katolicyzmu przesuwać się poczęły do krajów III świata. Poparte to było równoczesną laicyzacją i desakralizacją życia w społeczeństwach uznanych od wieków za chrześcijańskie. Dlatego też rozpoczęto szybką deitalianizację i deeuropeizację Kurii rzymskiej. Na gruncie Ewangelii dokonano natomiast przewartościowania takich pojęć jak praca, postęp gospodarczy czy społeczny i korzystanie z ich efektów, używanie dóbr ziemskich, odpowiedzialność społeczna polityków, funkcjonowanie Kościoła w społeczeństwie itd.
Nieodłączną wartością takiej nowej wizji świata jest dialog. Konstytucja rozwija w tej mierze doświadczenia i nauki Jana XXIII. Pełnia wolności, pluralizm, idea pokojowego współistnienia, swobodny rozwój kulturalno-cywilizacyjny jednostek i zbiorowości może odbywać się jedynie w warunkach pokoju i dialogu, będących naturalnymi prawami każdej osoby ludzkiej. Dialog ze wszystkimi ludźmi bez względu na wiarę, światopogląd, w imię wspólnego, ogólnoludzkiego dobra - to hasło Jana XXIII uległo teraz materializacji w najważniejszym bodaj dokumencie soboru.
Kolejnym ważkim problemem, którym zajmuje się Konstytucja duszpasterska jest zagadnienie pokoju i pokojowego współistnienia. To prosta kontynuacja treści zawartych w encyklice Pacem in terris poszerzona jednak o praktyczne i pragmatyczne spojrzenie na rzeczywistość współczesnego świata. Stępione zostaje pacyfistyczne i antywojenne ostrze nauki Jana XXIII. Wojna jest nadal odrzucona jako środek rozwiązywania problemów międzynarodowych i społecznych, ale nie potępia się jej a priori jako obrony przed napaścią. Także posiadanie broni, która odstrasza atak, jest w tym dokumencie dozwolone.
Tak więc soborowe ujecie tej problematyki nie jest też prostą kontynuacja tezy św. Augustyna o „ciszy porządku”. Ojcowie Soboru przyjmując wspomnianą wyżej definicję i objaśnienia tego zagadnienia uznali dynamizm procesów pokojowych i to zarówno w skali makro jak i mikro. Pokój to nie tylko brak wojen, ale i równocześnie wyrzeczenie się nienawiści i przemocy w życiu codziennym jednostek, grup społecznych czy narodów, zarówno w płaszczyźnie politycznej jaki ekonomicznej bądź społecznej. Despotyzm jest specyficznym pokojem, wynikającym ze strachu, a nie z pokoju „ducha”. Podlega więc także zgodnie z przedstawionym objaśnieniem odrzuceniu, co jest zdecydowanie zasadnym biorąc pod uwagę wolność, jako niezbywalny atrybut osoby ludzkiej i jej kultury.
Konstytucja duszpasterska Gaudium et spes wniosła do kulturowo-cywilizacyjnego pejzażu ówczesnego świata wzbogaconą Janowym optymizmem, refleksję realizmu. Pokojowe współistnienie uzyskało aprobatę Urzędu Nauczycielskiego jako naczelne prawo każdej osoby ludzkiej. Kościół tym samym zbliżył się do mas młodych ludzi, intelektualistów, środowisk opiniotwórczych, do setek tysięcy ludzi na całym świecie zaangażowanych w realizację tej szczytnej i wysoce humanistycznej zasady. Czynił tak by stać się bliższym człowiekowi współczesnemu i jego najżywotniejszym problemom.
Dziejowe usytuowanie Kościoła wraz z jego nauką i ciągłe aggiornamento i accomodata renovatio oraz uniwersalizm katolicki zawarte zostało w jednej z licznych wypowiedzi kard. Wiednia F. Koeniga i zarazem ówczesnego przewodniczącego Sekretariatu ds. Niewierzących w Watykanie. „Kościół będzie egzystował w każdej formie społeczeństwa, nawet z każdą z tych form będzie do pewnego stopnia współpracował, ale tylko do pewnego stopnia. Nie jest naczelnym zadaniem Kościoła powodować zmiany stosunków społecznych. Ale nie jest również jego zadaniem przeciwstawiać się takim zmianom. Kościół powstał w absolutnym cesarstwie antycznym. Rozprzestrzenił się i przyjął w państwach i rzeszach germańskiego feudalizmu. Żył i działał w republikach miejskich kończącego się średniowiecza i początków ery nowożytnej, szukał swego miejsca w absoluty stycznych państwach książąt XVII i XVIII wieku, walczył o swą przestrzeń życiową w liberalizmie. Żyje dziś z demokracją i w demokracjach. Ale tak samo żyje on - musi tak samo żyć - w krajach komunizmu. Kościołowi w środowisku kapitalistycznym pozostaje żyć w formach obowiązujących w tym czasie i środowisku. Kościół w feudalizmie żył w sposób feudalny, w wieku masowego społeczeństwa przemysłowego żyje w formach które będą dla owych wieków odpowiednie” (F. Koenig, Kościół i demokracja dziś, „Tygodnik Powszechny” z 31 maja 1964 roku). Jest to najlepsza, najtrafniejsza i pełna definicja stosunku Kościoła do człowieka i jego wytworów, będąca uniwersalną zasadą działalności Kościoła we wszystkich epokach i systemach społeczno-politycznych. Egzemplifikację jurydyczną tej zasady pozostaje natomiast tekst Konstytucji duszpasterskiej Gaudium et spes, której 40 rocznicę wejścia w życie właśnie mija.
Res Humana nr 6/2005, s. 33-35