Hierarchia wartości według Tadeusza Kielanowskiego

Autor: Anna Iwanicka
 

Tadeusz Kielanowski w wielu swoich pracach podkreślał, że: „Człowiek i jego życie to wartość najwyższa”. Wyrażając to głębokie przekonanie, troszczył się o człowieka, a zwłaszcza o holistyczne ujmowanie jego życia.
 
Według tego uczonego człowiek jest jednością psychofizyczną i nie można pojmować fragmentarycznie ludzkiej choroby i zdrowia. T. Kielanowski podkreślał wielokrotnie, że każda choroba jest zawsze chorobą całego ustroju. Nie ma bowiem chorych narządów, są tylko chorzy ludzie.
 
Prof. dr hab. Tadeusz Kielanowski ur. 1905 we Lwowie, jeden z najwybitniejszych polskich ftyzjatrów i wielce zasłużony nauczyciel akademicki, Autor wielu publikacji zarówno o tematyce medycznej, jak i z pogranicza medycyny, etyki i moralności. Najpopularniejsze spośród nich to: Propedeutyka medycyny, Odpowiedzialność uczonych, Rozmyślania o przemijaniu. Członek francuskiej Akademii Nauk Medycznych, elitarnej Światowej Akademii Sztuki i Nauki, doktor honoris causa kilku znaczących uczelni. Inicjator  Telefonu Zaufania. Zmarł w 1992 r. w Gdańsku.
 
 
Uczony ten sprzeciwiał się fragmentaryzowaniu medycyny, skrajnej specjalizacji. Potrzebna jest, jak twierdził, umiejętność widzenia całego człowieka chorego jako niepodzielnej całości, jedności. Przyjmując jedność psychofizyczną ustroju ludzkiego należy w trakcie opieki nad chorym zajmować się nie tylko stroną somatyczną, ale także stroną psychiczną organizmu chorego. Pisał on: „Od dawna wiadomo, że emocje wywołane bodźcami psychicznymi powodują wiele zjawisk (stanów) fizjologicznych, w tym zmiany rytmu serca i zmiany krążenia obwodowego”.
 
T. Kielanowski, podobnie jak wielu innych znakomitych lekarzy, m.in. Julian Aleksandrowicz, zwraca uwagę, że w dzisiejszym świecie pełnym pośpiechu i oschłości, w życiu pełnym napięć i trudności obowiązek prowadzenia właściwej rozmowy z chorym nie zawsze jest należycie wypełniany. A przecież podtrzymywanie nadziei i otuchy jest jednym z uznanych sposobów leczenia. Stąd waga i słuszna wiara psychoterapii, która stanowi nie tylko metodę leczenia schorzeń psychiki i ciała, lecz sprzyja również rozwojowi osobowości. „Wielka psychoterapia” zajmuje się również zdrowym człowiekiem, który walczy o sens swego życia. Słowo lekarza, jego osobowość, zdaniem T. Kielanowskiego, działają jak lek, podnoszą chorego na duchu. Wpływ psychoterapii polega na utrwaleniu w chorym przekonania o uleczalności jego choroby.
 
Istotną wartością jest dla uczonego wszechstronna osobowość lekarza zarazem humanisty i przyrodnika. T. Kielanowski uważa, że podstawową cechą charakteru lekarza winno być współczucie i życzliwość dla człowieka chorego. Pisze on: „Lekarz, który chorym nie współczuje, nie jest dobrym lekarzem, a lekarz, który nie szuka sposobów przyniesienia ulgi chorym, zmniejszenia ich cierpień, ale interesuje się w sposób chłodny zjawiskiem choroby, nie będzie miał powodzenia u chorych”.
 
Zdaniem T. Kielanowskiego medycyna należy do nauk ścisłych, przyrodniczych, ale w tej równocześnie głęboko humanitarnej nauce występują nieuchwytne, subiektywne elementy, co najmniej bliskie szeroko rozumianemu pojęciu sztuki. Dlatego „prawdziwych lekarzy” cechować powinna również rozwinięta intuicja, spostrzegawczość, sugestywność oraz umiejętność zdobywania autorytetu.
 
Według uczonego, dobry lekarz jest jednocześnie uczonym i artystą: musi opanować zarówno wiedzę medyczną, jak i sztukę leczenia. Wiedza medyczna przemija i zmienia się; sztuka leczenia jest wartością nieprzemijającą i nie ulega zmianom. T. Kielanowski utrzymuje, że zadanie lekarza było i pozostaje zawsze i wszędzie jednakowe: pomagać słowem i czynem cierpiącemu i bezradnemu choremu. Ważna jest jednak, zdaniem uczonego, świadomość, że lekarz może jedynie udzielić choremu pomocy, natomiast wyleczenie jest dziełem natury. O tym wiedzieli już Rzymianie formułując sentencję: „Medicus curat, natura sanat” — lekarz leczy a natura uzdrawia.
 
W swej znakomitej książce pt. Rozmyślania o przemijaniu - uczony zastanawia się czy w naszej epoce zwycięskiego racjonalizmu, nie można by, a nawet czy nie należałoby, pogodzić się z myślą o nieuchronności śmierci i dążyć do odebrania jej choć części grozy? Zdaniem Tadeusza Kielanowskiego trzeba studiować śmierć ludzką, ludzkie przemijanie we wszystkich aspektach, a więc biologicznym, obyczajowym, lekarskim, prawnym, moralnym i każdym innym.
 
Według uczonego cierpienia, które nie przekraczają pewnych granic, bóle fizyczne, które nie „unicestwiają”, choroby, które nie zabijają, a choć bolesne, nie skracają życia w sposób wyraźny mogą ludzi w jakiś sposób rozwijać intelektualnie, uszlachetniać, skłaniać do oddawania się rozmyślaniom, a czasem być bodźcem twórczym.
 
T. Kielanowski wyraża zaniepokojenie współczesną obniżoną tolerancją na ból, cierpienie i związane z tym nadmierne nadużywanie środków przeciwbólowych i uspokajających. Jest to więc jakby nowa niebezpieczna, społeczna choroba cywilizacyjna, mogąca mieć groźne, a nieprzewidziane następstwa, bo narzuca się pytanie, czy człowiek o obniżonej wrażliwości na ból własny nie staje się równocześnie mniej wrażliwy na ból zadawany innym? Co więcej, przestrzega się ciągle przed prowadzeniem samochodu po użyciu środków uspokajających, ale nie przestrzega się, zdaniem uczonego, przed podejmowaniem decyzji tak doniosłych, jak wyrokowanie sądowe lub rozstrzyganie spraw państwowych, nawet militarnych.
 
W swoich pracach T. Kielanowski wiele miejsca poświęca stanowi współczesnych nauk przyrodniczych i humanistycznych. Niepokojem napawa obserwowana specjalizacja, zawężenie zakresu zainteresowań i badań nauki, które są nieodzowne, ale i zarazem jej dramatem. Szeroko o problemie specjalizacji m.in. w medycynie pisał również J. Aleksandrowicz.
 
T. Kielanowski uważa, że nauka zaczyna się dopiero tam, gdzie poznane fakty są powiązane w pewien system sądów i pojęć, czyli gdzie dokonano jakiejś syntezy, wysnuto jakieś wnioski natury ogólniejszej, a choćby natury praktycznej. Na to jednak, by dokonać syntezy trzeba, zdaniem uczonego, dysponować wiedzą szerszą, znać wiele faktów z różnych pokrewnych dziedzin, a współcześnie badacz zna tylko fakty dotyczące tej wąziutkiej dziedziny, której jest specjalistą.
 
Nauka zmienia się w kolekcję niezliczonych drobnych faktów, których nikt nie umie sensownie połączyć w jeden logiczny system, co stanowi ogromne niebezpieczeństwo dla dalszego jej rozwoju. Ponadto, zdaniem T. Kielanowskiego, rozwój nauki przebiega chaotycznie, przy czym za rozwojem nauk ścisłych, fizyko-chemicznych i technicznych nie nadążają nauki o człowieku, o jego psychologii, o socjologii, nie nadąża filozofia i nauka o moralności.
 
Tadeusz Kielanowski w całej swojej twórczości i podejmowanych działaniach zajmował się człowiekiem, w zdrowiu i w chorobie podchodząc do problemów medycznych w sposób wielostronny i całościowy. Wyrażał głębokie pragnienie zmiany serca człowieka, czyli budzenia wrażliwości, która może przynieść pomoc ludzkości. Całe swe życie poświęcił służbie na rzecz bliźnich walcząc o ideały moralne, ideały altruistyczne, które cenił wyżej niż własne życie.

Autorka artykułu jest doktorantką Uniwersytetu Warszawskiego.
 

Res Humana nr 6/2004, s. 28-30