O poglądach filozoficznych Tadeusza Kotarbińskiego

Autor: Małgorzata B Jakubiak


Człowiek
 
Tadeusz Kotarbiński nie napisał żadnego dzieła poświęconego rozważaniom nad naturą ludzką, żadnego traktatu o człowieku. Jednak wiele fragmentów myśli zanotowanych na stronicach jego książek i artykułów może stanowić świadectwo tego, że filozofia jego w dużej mierze zrodziła się z obserwacji człowieka, jego form i metod działania, wyznawanych przez niego wartości, relacji z otaczającym go światem, z analizy języka, którym świat opisuje i porozumiewa się z otoczeniem.
 
Tak więc, filozofia Tadeusza Kotarbińskiego zawiera niemały ładunek antropologii filozoficznej, czyli rozważań o istocie ludzkiej. Poszczególne szkice, składające się na wizerunek człowieka obecne są zarówno w jego etyce - co wydaje się najbardziej oczywiste, jak i w prakseologii, a nawet w jego teorii reizmu. Opisy ludzkich charakterów, niekiedy dowcipne, krytyczne i satyryczne, niekiedy refleksyjne, z nutą smutku - znajdziemy także w poezji Kotarbińskiego.
 
Spróbujmy zatem, z poszczególnych szkiców złożyć wizerunek człowieka takiego, jakim postrzegał go Tadeusz Kotarbiński, człowieka realnego, z jego możliwościami i ograniczeniami, z jego ideałami i przyziemnymi pobudkami.
 
Dusza i ciało, czyli człowiek istotą psychofizyczną
 
Czym jest człowiek - czy tylko ciałem materialnym z kiwi i kości, z tkanek powiązanych fizjologicznymi procesami, ciałem obdarzonym psychiką, będącą funkcją nerwów i mózgu, czy też duszą ubraną w ciało - oto odwieczne pytania filozofów zadawanych przy okazji rozważań o człowieku.
 
Poglądy Tadeusza Kotarbińskiego na temat tego, jakim rodzajem bytu - materialnym, duchowym, psychicznym a może jeszcze innym jest człowiek zawarta jest w jego teorii reizmu.
 
Sądzę, że czytelnikom nie znającym tych zagadnień przyda się parę słów wyjaśnienia. Otóż jednym z podstawowych pytań, jakie zadawali sobie filozofowie od zarania (odnotowanych) dziejów filozofii, było pytanie o naturę bytu, a więc o to, co naprawdę istnieje. W ramach tej dziedziny, zwanej ontologią (od greckich słów: ontos - być i logos - teoria, wiedza, czyli dosłownie: wiedza o bycie, o tym, co istnieje) rozważane były problemy takie jak to, czy u podstaw świata leży pierwiastek duchowy, czy materialny, a może jeden i drugi. Tadeusz Kotarbiński był twórcą teorii, którą nazwał reizmem i która była, między innymi, odpowiedzią na pytanie dotyczące rzeczywistości pod kątem tego z jakich bytów - materialnych czy duchowych (idealnych) składa się świat, które są pierwotne, a które wtórne i jakie między nimi zachodzą relacje.
 
A odpowiedzi, które dawał na te pytania, były odpowiedziami filozofa-materialisty – że istnieją tylko byty cielesne, umiejscowione czasowo i przestrzennie, że istnieją tylko rzeczy konkretne, a świat jest ich ogółem.
 
Do ontologicznej kategorii rzeczy Tadeusz Kotarbiński zaliczał, obok innych istnień cielesnych, człowieka. „Ludzie, zwierzęta, rośliny, drobnoustroje, ciała martwe, pola elektromagnetyczne - oraz części składowe takich rzeczy - oto przykłady przedmiotów cielesnych w naszym rozumieniu” - napisał (Humanistyka bez hipostaz, w: Wybór pism, t. II). A w innym miejscu tej samej pracy: „Sprzęt, człowiek poszczególny, oto przykłady przedmiotów cielesnych”. Czyżby człowiek nie różnił się w oczach Tadeusza Kotarbińskiego od stołu czy kamienia?
 
Uznając tylko istnienie rzeczy musiał jednak wprowadzić ich zróżnicowanie ażeby uniknąć powyższego zarzutu. Wszystkie byty podzielił zatem na: rzeczy rozciągłe i bezwładne oraz na rzeczy doznające. Przedmioty rozciągłe i bezwładne określał niekiedy jako „coś cielesnego lub jako ciało, zaś przedmioty doznające, w odróżnieniu od poprzednich, określał mianem: „coś doznającego”, „coś myślącego”, lub, zgoła nieoczekiwanie: „dusza”. Niekiedy powiadał także Kotarbiński, że rzeczy to tyle co ciała lub dusze, czyli każdy przedmiot, zarówno doznający jak i bezwładny jest rzeczą.
 
Tadeusz Kotarbiński, który tak zawsze dążył do precyzji słowa, nieco rzecz całą tutaj skomplikował. Wprowadzenie pojęcia „dusza” do materialistyczno-reistycznych wywodów, zgodnie z którymi istnienie przypisuje się tylko rzeczom, dezorientuje. Na dodatek powiedzenie, „że rzeczy to ciała lub dusze” sugeruje istnienie osobne rzeczy będące duszami. Sprawa wymaga krótkiego wyjaśnienia. W potocznym języku mówi się niekiedy o człowieku „dusza”, na przykład! „to dobra dusza” myśląc: „to dobry człowiek”. Odnosi się wrażenie, że taki sposób mówienia przeniknął do wywodów Tadeusza Kotarbińskiego, albo wiek przez „duszę” rozumie on podmiot będący zarazem, ciałem i duszą. I taką rzeczą, będącą ciałem i duszą jest człowiek - istota psychofizyczna.
 
Słowa „dusza”, kojarzącego się jednak w filozofii zarówno zachodniej jak i wschodniej, a także w religiach z formą istnienia nie należącym do materii tego świata, używa on w znaczeniu „psychika”. Wyjaśniają tę kwestie następujące słowa Kotarbińskiego: „Substancją duchową jest dla nas ciało obdarzone życiem psychicznym, ciało uduchowione, ciało psychiczne. Jeśli duszę nazwiemy substancją duchową, w takim razie - wierzymy mocno, że dusza istnieje i jest ona identyczna z ciałem (...). Stajemy więc na stanowisku identyczności duszy i ciała oraz identyczności, albo, jeśli kto woli, paralelizmu przebiegów fizjologicznych i psychicznych”.
 
Dusza-psychika w ujęciu Tadeusza Kotarbińskiego funkcjonuje w oparciu o pewne fragmenty ciała ludzkiego, głównie mózg, nerwy, gruczoły wydzielania wewnętrznego.
 
Sposób powstawania i przebieg procesów psychicznych człowieka wyjaśnia on przy okazji omawiania procesu tworzenia się cech rzeczy. Zgodnie z koncepcją reżimu tylko o rzeczach można mówić, że istnieją; cechy, relacje wzajemne, zdarzenia nie są bytem, nie istnieją. Nie istnieje zatem gniew, radość, ból. Istnieje natomiast człowiek zbolały, radosny, zagniewany, czyli istnieje ciało doznające, ciało psychiczne. Na czym polega powstawanie procesów i cech psychicznych? Jak to dzieje się, że rzecz doznająca - człowiek odczuwa i przeżywa psychicznie? Otóż wszelkie ciała, w tym doznające, podlegają przemianom. Proces przemian zachodzących w ciałach Tadeusz Kotarbiński określa mianem przebiegów. Te przebiegi powodują tworzenie się cech. Stan fizjologiczny nerwów jest adekwatny do określonych przeżyć psychicznych, zmiana tego stanu wiąże się ze zmianą stanu psychiki.
 
Teoria poznania w ujęcie Kotarbińskiego wynika z jego założeń ontologicznych: skoro istnieją tylko rzeczy, to tylko one mogą być przedmiotem poznania. Obok poznawania świata zewnętrznego, człowiek jako byt psychofizyczny ma możność poznania samego siebie. A może to osiągnąć poprzez doświadczenie wewnętrzne, czyli introspekcję, nazywaną przez Kotarbińskiego „oglądaniem wewnętrznym”. Jako metodę poznawania samego siebie, stanu swojej świadomości, Tadeusz Kotarbiński wymieniał proces, który określał jako „naśladowanie samego siebie”, „chwytanie samego siebie na gorącym uczynku”. Rozumiał przez to próbę określenia tego, co czuje się, widzi, słyszy. Podobnie chcąc przeanalizować własne uczucia już minionego okresu, trzeba „naśladować” samego siebie z tamtego okresu, kiedy to widziało się tamto niebo i słyszało tamten szum wiatru. „Wypada nam przyznać się, że poznajemy siebie psychologicznie o tyle tylko, o ile zdołamy dobrze naśladować własne poznanie czegoś sami” - napisał w artykule zatytułowanym O istocie doświadczenia wewnętrznego (Wybór pism, t. II). To „naśladowanie samego siebie” - termin nieco ciemny - ma oznaczać wtórność poznawania samego siebie wobec procesu poznawania świata zewnętrznego. Poznać samego siebie można tylko przez poznanie swojej reakcji na zjawiska otaczającej rzeczywistości, poprzez poznanie własnego stosunku do rzeczy i zdarzeń, poprzez poznanie własnego sposobu widzenia świata. Mówiąc inaczej, uświadamiając sobie swój stosunek do otoczenia, poznajemy samych siebie. Naśladowanie jest tu powtarzaniem sobie i opisywaniem sobie tego, co poznaje się jako tzw. świat zewnętrzny. Stany psychiczne innych ludzi poznaje się - według Kotarbińskiego - przez introspekcję rozumianą jako opisywanie tego, co dzieje się w duszy cudzej: „Poznajemy psychologicznie cudzą duszę w ten sposób, że naśladujemy jej zachowanie się z tego czasu, gdy ona coś poza sobą poznaje”. To naśladowanie wnętrza bliźnich zaczyna się od naśladowania ich zewnętrznych gestów, przy czym należy tu rozumieć - jak sadzę - analizę doznań, których wyrazem są takie gesty, nie zaś aktorskie ich odtwarzanie.
 
Ja i inni, czyli problemy współistnienia
 
Życie ludzkie nie przebiega w próżni. Człowiek żyje w skomplikowanym świecie wzajemnych powiązań i relacji, jako jedna z wielu istot; jako członek społeczeństwa ludzkiego i zespołu biologicznego. W naszym otoczeniu są inni ludzie, zwierzęta, rośliny, przyroda ożywiona i nieożywiona. Sztuka życia, w znacznej mierze, polega na „wkomponowaniu” się w tę całość, na znalezieniu sposobu funkcjonowania obok innych i z innymi. Tadeusz Kotarbiński dostrzegał fakt, iż człowiek uwikłany jest w szereg współzależności, że egzystencja jest zarazem koegzystencją, a problemy związane z umiejętnością współistnienia -jako ważne i niełatwe - często eksponował na pierwszy plan swoich rozważań. Pojęcie „współistnienie” rozumiał szeroko, nie tylko jako stosunki w ramach społeczeństwa ludzkiego, ale także jako relacje miedzy ludźmi i innymi istotami żywymi.
 
Osobistym, danym każdemu doświadczeniem życiowym jest sieć rozmaitych stosunków ze „współtowarzyszami istnienia”, stosunków, w które człowiek wchodzi z konieczności i niekiedy z wyboru. Skądinąd wiadomo, że układy takie są regulowane przez rozmaite zasady, zarówno naturalne jak i stanowione; zasady etyki, prawa, obyczaju, organizacji rozmaitych działań etc. Problematyką współistnienia wypełnione są zarówno etyka jak i prakseologia Kotarbińskiego. W prakseologii omawiane są sposoby zachowań wobec innych, te metody działania, współdziałania i kontrdziałania mające na celu korzyść praktyczną, skuteczność w realizacji własnych celów, ekonomiczność. Dotyczy ona jedynie stosunków międzyludzkich. Natomiast etyka Kotarbińskiego obejmuje postulaty zachowań w stosunku do istnień ludzkich i wszelkich innych.
 
Albert Schweitzer powiedział kiedyś, że największym błędem dotychczasowych systemów etycznych było to, że uważały one za świętą zasadę zajmowania się jedynie stosunkami międzyludzkimi. Można być pewnym, że Tadeusz Kotarbiński jako etyk, błędu tego nie popełnił. Jego etyka zawierała w swych normach dążenia do poprawy zachowań człowieka wobec wszystkich bliźnich, wszystkich współtowarzyszy istnienia. Na miano bliźniego - w rozumieniu Kotarbińskiego-zasługują nie tylko ludzie: „W najszerszym sensie bliźnim będzie wszak każda istota doznająca potrzeb(...), każda istota żywa (...). Pojęcie bliźniego w obiegowej interpretacji u nas, w Europie, nie obejmuje zwierząt i dotyczy jedynie człowieka (...). Co do mnie, rad zaliczam do ludzkości psy, a nie zaliczam hyclów (...). Względem każdego z bliźnich rozwijaj działalność jak najenergiczniejszej pomocy we wszystkich potrzebach” – napisał w artykule O tak zwanej miłości bliźniego. Ostanie zdanie cytatu jest postulatem w duchu opiekuństwa spolegliwego, świadczące dobitnie o tym, że idea ta dotyczy hasła pomocy wszystkim potrzebującym tego istotom, bynajmniej nie tylko ludziom. Przytoczony powyżej przykład nie wyczerpuje bogatego arsenału sformułowań pozwalających zaliczyć etykę Tadeusza Kotarbińskiego do rzędu kodeksów postępowania w równej mierze regulujących stosunek człowieka do człowieka, co człowieka do innych istot. Sprawie ludzkiego stosunku do zwierząt poświęcił obszerny artykuł pt. Medytacja sentymentalna.
 
W etyce Tadeusza Kotarbińskiego traktuje się przyrodę odmiennie aniżeli było to przyjęte w tradycji chrześcijańskiej, w której akcentuje się nie wspólnotę, ale odrębność człowieka w przyrodzie. Poszczególne elementy przyrody nie stanowią wartości w sobie, lecz służą zaspokojeniu potrzeb ludzkich. Natomiast zgodnie z aksjologią Kotarbińskiego przyroda ma wartość samą w sobie, a człowiek jest jednym z jej elementów. Brak owej hierarchii wyrażającej się w stopniowaniu bytów: Bóg, człowiek, zwierzęta i reszta istot stanowi jeszcze jeden atrybut etyki niezależnej.
 
Taki sposób wartościowania, jaki przyjął Kotarbiński, nie wyklucza w jego mniemaniu faktu, że gatunek ludzki bardzo odbiega od pozostałych, że jest to gatunek najsilniejszy w sensie możności oddziaływania na resztę przyrody oraz pod względem umiejętności podporządkowania jej sobie. „Jak wielką przewagę ma człowiek nad rośliną i zwierzęciem pod różnymi względami, to uderzająco jasne” - pisał Kotarbiński w Medytacji o życiu godziwym, jednakże zgodnie z etyką niezależną, przewaga jednej istoty nad drugą, jednej monady nad drugą - jak powiadał nieraz Kotarbiński -powinna być źródłem obowiązku raczej niż prawa. Pogląd taki koresponduje z wypowiedziami A. Schweitzera w tej kwestii, a także ze słowami, które wypowiedział filozofujący przyrodnik, Maraton Bates, autor książki pt. Człowiek i środowisko. Napisał on: „Człowiek zdobywając boskie prawa świadomości zdobywa jednocześnie boską odpowiedzialność”. Trudności realizacji opiekuńczego stosunku nad światem przyrody wynikają stąd, że pozycja człowieka w świecie, aczkolwiek szczególna, mieści się w ramach części składowych przyrody; człowiek podlegając tym samym prawom co reszta przyrody ma jedynie ograniczone możliwości łaskawego obchodzenia się z nią (inna sprawa, że nie zawsze i z tych możliwości korzysta). Tadeusz Kotarbiński w programie swej etyki poczynił próby urzeczywistnienia wspomnianej odpowiedzialności w sposób realny. Albert Schweitzer, głosząc etykę „szacunku dla życia”, nie mógł pogodzić się z faktem, że warunkiem życia jednych istot, jest niekiedy śmierć drugich. Podobnie Kotarbiński nie wątpił w to, że człowiek uwikłany w sieć współzależności, nie zawsze może realizować w pełni postulaty opiekuńczości wobec innych. Dlatego też przyjął on postawę minimalizmu żądań etycznych i postawę realizmu praktycznego. Rezygnując z hasła pełnej ochrony każdego życia, wysuwa hasło walki z cierpieniem. Źródłem tej postawy jest przekonanie o wyższej wartości postulatów umiarkowanych, lecz rzetelnie realizowanych nad marzeniami o powszechnej miłości pozostającymi jedynie w sferze pragnień. Dotyczy to problemów współistnienia człowieka zarówno w zespole biologicznym, jak i tylko w społeczeństwie ludzkim. Jest to zatem etyka, którą można by określić mianem wypadkowej dobrych chęci i realnych możliwości. Istotę tego podejścia wyjaśnia sam jej twórca: „Ewolucjonista rozumie, że przyroda żyje walką o byt. Naiwny moralista każe zaniechać wszelkiej walki o byt. Koniec końców ewolucjonista macha ręką na uroszczenia moralisty. Ale czy utopijność przerosłego hasła wszechmiłości daje nam prawo machać ręką na cierpienia zwierząt? Bynajmniej! I tu realizm wskazuje nam drogę możliwą, robiąc znowu negatywne odwrócenia i poprzestając na wyraźnych zakazach dotyczących nieprzekraczalnego minimum przyzwoitości”. Autor powyższych słów przyznaje zatem, że zmuszony jest zgodzić się, bo mu to poczucie realności nakazuje, na zabijanie zwierząt dla zaspokojenia głodu bywa konieczne, lecz za przestępstwo uważa przedłużanie agonii zabijanego zwierzęcia czy to przez opieszałość, czy, co gorsza, przez obojętność.
 
Przyjmując postawę realizmu i minimalizmu, Tadeusz Kotarbiński krytycznie odnosi się do propagowanego przez etykę chrześcijańską hasła „miłości bliźniego”, uważając, że jest ono tyleż szczytne, co egzaltowane i nierealne. Za zupełnie wystarczające dla poprawy stosunków współistnienia byłoby na początek „zaprzestanie szczerzenia do siebie zębów”. Omawiając zatem stosunki współistnienia i ich zasady Tadeusz Kotarbiński wysuwa postulaty o charakterze negatywnym: przede wszystkim nie szkodzić innym, zaniechać wrogości, nienawiści. Dopiero na drugim planie stawia, jako wymóg znacznie trudniejszy, ofiarność, miłość.
 
Mówiąc o miłości i nienawiści doszliśmy do momentu, w którym należy przypomnieć, iż ogół wzajemnych stosunków ukształtowanych w wyniku współistnienia Tadeusz Kotarbiński sprowadził do dwóch zasadniczych form: walki i zgodnego współdziałania (w tym także neutralnego współistnienia). Na co dzień najczęściej dają się zauważyć formy mieszane, pośrednie; toteż Kotarbiński nie należy do tych, którzy akcentują tylko jeden z członów alternatywy: homo homini lupus albo homo homini frater. Świat opisywany przez niego nie jest cały przesiąknięty tylko miłością albo tylko nienawiścią. Fakt, że w instynkt walki wyposażony jest każdy gatunek, także ludzki, nie oznacza, by nie istniało zjawisko solidarności i pomocy wzajemnej.
 
Panujący ustrój społeczno-polityczny pociąga za sobą lansowanie pewnych wzorców zachowań i rodzaj preferowanych wartości. Proces przechodzenia z jednego ustroju państwowego do drugiego wiąże się zatem z zachwianiem ustalonych zasad moralnych i wzajemnych stosunków międzyludzkich uważanych dotąd za właściwe. Takie zjawisko obserwujemy dziś i takie też zaobserwował i odnotował w swych pracach Tadeusz Kotarbiński w okresie budowy ustroju socjalistycznego w Polsce; chrześcijańskie uzasadnienia norm moralnych w postaci przykazań boskich, religijny system nagród za dobre uczynki i kar za grzechy był podważany. Boga nie ma, hulaj dusza, rzecznicy etyki religijnej straszyli pustka etyczną. Wtedy to, Tadeusz Kotarbiński, tworząc swą etykę niezależną pisał, że poprawne stosunki wzajemne nie muszą wynikać ze strachu przed wiecznym potępieniem i nie w nadziei na nagrodę boską, lecz w wyniku wzajemnego szacunku i ze względu na wartość jaką ma druga żywa istota, wartość samą w sobie. Etyka niezależna - to etyka oparta na materialistycznych podstawach i zarazem etyka mająca charakter uniwersalny. Zgodnie z nią podstawowe normy etyczne wszędzie i zawsze powinny być takie same - uczciwość, prawość i dobroć nigdy nie powinny ulec zatraceniu, bowiem są to wartości niepodważalne. Świeckie traktowanie tych wartości polega głównie na zmianie motywacji, dla których warto być owym porządnym człowiekiem: nie ze względu na nakaz boski, lecz przez wzgląd na samych bliźnich.
 
Tadeusz Kotarbiński był świadom faktu, iż zmiana motywacji nie jest zmianą bagatelną. Gwałtowne podważanie „starego” sposobu myślenia może sprzyjać opinii, że z nikim i z niczym nie warto liczyć się. Wielką też wagę przywiązywał Kotarbiński do sprawy wychowania młodych pokoleń w duchu szacunku do „współtowarzyszy istnienia”. Pomocą miały tu służyć postulaty etyki niezależnej.
 

Res Humana nr 6/2004, s. 20-23 i 28