Wielka przemiana zapisana w historii człowieka

Autor: Apolonia Mazurek
 
 
Maciej Górzyński, Łańcuch postaci. Od MZRiP w Płocku do PKN ORLEN ? sylwetki, wydarzenia, anegdoty, Płock 2011, s. 434.
 
Dar tak rozległej i okazale wydanej księgi pamięci, o tych, którzy coś uczynili, aby powiększyć materialne lub duchowe dziedzictwo otaczającego nas świata, nie jest dany wszystkim. Aby takie marzenie mogło się spełnić, jak tak księga, musi być spełnionych wiele warunków, spośród których muszą znaleźć się osoby, do pewnego stopnia pasjonaci, tacy jak w tym przypadku Maciej Górzyński, którzy zdolni będą podjąć taki trud osobisty i znaleźć innych, którzy mu w tej pracy pomogą.

Ale w nie mniejszym stopniu o sukcesie takiego przedsięwzięcia edytorskiego decyduje podmiot owego dziedzictwa: jego wielkość, jego waga i znaczenie dla kraju i obywateli. Wielki kombinat petrochemiczny ORLEN, którego początkiem były Mazowieckie Zakłady Rafineryjne i Petrochemiczne (tytułowe MZRiP) stał się ? od samego początku, kiedy wiosną 1960 roku na przedpola Płocka wyjechały pierwsze maszyny, aby podjąć budowę czegoś, czego w Polsce jeszcze o takiej skali nie było ? dziełem, które pobudziło wyobraźnię i wszystko, co potem z tej wyobraźni powstało.

Kombinat radykalnie odmienił Płock i najbliższe sąsiedztwo, dotąd znane z wielu czcigodnych świadectw polskiej historii i na ogół sennego żywota; nie bez protestów zapewne odwrócił życie jego mieszkańców, otworzył rozległe perspektywy, ale i nowe zagrożenia oraz last but not least wyłonił nowych bohaterów czasu tej cywilizacyjnej przemiany, tego wielkiego społecznego ruchu, który nie mógł być nie utrwalany w zbiorowej wyobraźni, nie mógł pozostawać nie dostrzegany w wymiarach symbolicznych, a są nimi także książki, utrwalające pamięć o ludziach tamtego czasu, a więc ukazujące historię wielkiej przemiany w historii człowieka.

Łańcuch postaci, księga, którą czynimy przedmiotem naszej uwagi, jest właśnie taką historią człowieka, nie jednego oczywiście, ale wielu osób: ich biogramów wpisanych w wydarzenia tamtych lat, przedstawionych z szacunkiem dla ich dzieła, w wielu wymiarach heroicznego, bo wymagającego niebywałego poświecenia i odwagi, aby osiągnąć założone cele w warunkach często niewyobrażalnych przeciwności.

W części pierwszej księgi, z wieku XX, autor wydobywa imiona i nazwiska kilkunastu osób, w tym dwa małżeństwa, które w różny, lecz istotny sposób zasłużyli się wielce dla dzieła Kombinatu. Jak mistrz Lech Bodal, otwierający ten poczet: wcześniej rolnik, na polach którego wniesiono Kombinat, aby w nim później przepracować czterdzieści lat. A wraz z nim, pełniąc różne, często kierownicze funkcje, Antoni Rogucki, Marian Woźniak, Władysław Leszek Nowak, Ferdynand Niśkiewicz i wielu innych. Zatrzymuje nas biogram Wiesława Końskiego, bo poznał go i współpracuje z nim od kilku lat razem w płockiej uczelni im. Pawła Włodkowica redaktor naszego czasopisma. Jakżeż maleńki jest ten świat, lecz jakże bywa zarazem wspólny? Na przełomie wieków czyli w części drugiej księgi poznajemy kolejnych bohaterów tej opowieści, a wśród nich Aleksandra Puchowicza, Eugeniusza Korsaka, rodzeństwo Nazarenków i Krystiana Patera. Trochę szkoda, że nie ma pośród nich Konrada Jaskóły czy Kazimierza Klęka, dwóch wielkich osobowości kierujących Kombinatem, choć i tak, w opiniach ich podwładnych ukazują się w rolach, o których się nie zapomina. 

Na ważnym spotkaniu rocznicowym wspomniany Kazimierz Klęk, wieloletni dyrektor Kombinatu a później minister Przemysłu Chemicznego, pytał zebranych słowami Agnieszki Osieckiej:

?Jacy byli, przyjaciele moi,
Czy nas pamięta jeszcze kto?
Czy nas legenda pięknie przystroi,
Czy popłyniemy gdzieś na dno ?...
Myśmy żyli jak na wietrze,
Myśmy żyli niezbyt grzecznie,
Myśmy żyli niebezpiecznie,
Ale jak?

Maciej Górzyński dodaje od siebie: ?Dlatego warto było!? Warto też było podjąć trud napisania tej księgi wdzięcznej pamięci.
 
 
Res Humana nr 1/2016, s. 46-47