Uległość czyli wybór Francji  i profesora François
 
Autor: Daniel Zbytek
 
 
Michel Houellbecq, Uległość, tłum. z franc. Beata Geppert, Grupa Wydawnicza Foksal, Warszawa 2015, s. 284 + 2 nlb.
 
Michel Houellebecq znany jest we Francji i poza jej granicami, jako pisarz – skandalista, naruszający szereg społecznych „tabu”, szczególnie odnoszących się ludzkich zachowań seksualnych: ról kobiety i mężczyzny we wzajemnym związku, homoseksualistów, dewiacji płciowych itd., ukazanych na szerszym tle zachodzących przemian kulturowych.

Tak też było w przypadku jego najnowszej powieści Uległość, która z kolei za tło ma hipotetyczny proces przejęcia władzy we Francji przez islamistów i reakcji na ten fakt francuskiej elity intelektualnej. Książka ukazała się na półkach księgarni Paryża w dniu 7 stycznia 2015, w dniu, kiedy w ataku islamskich ekstremistów na redakcję satyrycznego tygodnika „Charlie Hebdo” zginęło 12 osób: dziennikarze, policjanci, pracownicy techniczni redakcji i przypadkowi goście. Ten fakt niewątpliwie uplasował powieść Houellebecqa w głównym nurcie toczącej się w Francji dyskusji o roli imigrantów, szczególnie z świata islamu, w społeczeństwie francuskim. Nakłady książki kilkakrotnie wznawiano, co oznacza, że jej poczytność sama w sobie stworzyła pewien fakt społeczny, kształtując postawy wielu ludzi – w większości antyislamskie.

Muzułmanów jest obecnie w Francji około 5 milionów, co stanowi około 7,5% całej ludności tego kraju (65 milionów). Są oni na marginesie życia politycznego i społecznego – niewielki ich procent zdobywa wyższe wykształcenie, jest aktywnych w różnych organizacjach, partiach i zrzeszeniach. Zamieszkują najbiedniejsze części miast, zatrudnieni są w najgorzej płatnych zawodach. Przodują w jednej dziedzinie: przyroście naturalnym, dzięki czemu Francja ma wysoki, dodatni przyrost ludności. Muzułmanie nie integrują się z miejscową ludnością, żyją w swoich zamkniętych środowiskach. Dotyczy to nie tylko nowo przybyłych imigrantów, ale także ludzi, którzy od kilku pokoleń mieszkają we Francji. Odmienne zwyczaje, niechęć do integracji, a przede wszystkim religia, powodują, że większość Francuzów odnosi się z dużą niechęcią do muzułmanów – stąd też się bierze rosnące poparcie dla skrajnej prawicowej partii Marine Le Pen. Z kolei frustracja muzułmanów, ich poczucie odrębności, prowadzi do tego, że młodzi muzułmanie, wśród których bezrobocie jest znacznie większe niż wśród nie-islamskich młodych Francuzów, dają posłuch muzułmańskim fundamentalistom, uznających, że tylko na drodze terroru, muzułmanie mogą zdobyć należne im, z faktu wyznawania jedynej, prawdziwej wiary, odpowiednie, już nie tylko równorzędne, ale wręcz przewodnie miejsce we Francji.

Ta wzajemnie karmiąca się uprzedzeniami spirala nienawiści powoduje, że nastroje społeczne we Francji ulegają coraz większemu podziałowi. Houellebecq, niestety, obiektywnie wpisuje się w ten podział. W pewnym sensie można powiedzieć, że jest satyrą na zgniliznę intelektualnych elit Francji, żyjących niezobowiązującym seksem, problemami intelektualnym XIX wieku, dla której władza islamistów oferuje komfortowe warunki: bardzo wysokie zarobki, brak konieczności jakiegokolwiek wysiłku umysłowego, a przede wszystkim swobodny dostęp do pięknych młodych kobiet (kobiety w tym wspaniałym świecie niezależnego udziału nie mają, stanowią obiekty męskiej szczęśliwości). Trudno uznać taki portret wyznawców Mahometa za pozytywny.

W książce opisana jest Francja w roku 2022, gdy w wyborach prezydenckich zwycięża kandydat Bractwa Muzułmańskiego Mohammed Ben Abbes, dzięki wsparciu socjalistów oraz rozproszeniu głosów partii prawicy. W wielu aspektach przypomina to przejęcie władzy przez nazistów w Niemczech w 1933 roku, gdy to brak współpracy partii demokratycznych i ich politykierstwo umożliwił objęcie stanowiska kanclerza przez Hitlera.

Narratorem akcji powieści jest François, czterdziesto – kilkuletni profesor uniwersytecki, specjalista mało znanego dziś dziewiętnastowiecznego pisarza J.K. Huysmansa. Taki wybór narratora jest niewątpliwie prowokacją pisarza wobec zapatrzonego w siebie, celebrującego swój świat środowiska akademickiego, obojętnego intelektualnie na sprawy istotne dla społeczeństwa. François żyje przede wszystkim kolejnymi seksualnymi przygodami ze swoimi studentkami. Właściwie od czasów, gdy napisał doktorat, czyli przed dwudziestu kilku lat, nic nowego nie stworzył – sam czuje się kompletnie jałowy intelektualnie. Narastający polityczny konflikt zarówno jego, jak i jego akademickie otoczenie niezbyt interesuje – jedyna niedogodność, jaka spotkała Francois to fakt emigracji Myriam, jego aktualnej kochanki do Izraela, gdyż narastający antysemityzm zmusił jej rodzinę do opuszczenia kraju, w którym żyli od wielu pokoleń. To, że antysemityzm jest instrumentem aktualnej gry politycznej nie wzbudza w nim jakiejkolwiek intelektualnej refleksji. Islamski Prezydent wprowadza zasadnicze reformy w sferze kulturowej: nauczycielami akademickimi mogą być tylko muzułmanie, prawo uniemożliwia kobietom aktywny udział w życiu społecznym, nauczanie zostaje sprywatyzowane i podporządkowane imamom, wprowadzona zostaje poligamia, co akurat bohaterowi bardzo odpowiada, łącznie z wysoką pensją i koniecznością braku jakiejkolwiek aktywności intelektualnej. W Uległości fikcja miesza się z rzeczywistością: poza postaciami wymyślonymi przez Autora, jak Francoise lub Myriam, mamy szereg postaci ze współczesnego życia politycznego, jak François Hollande, Marine Le Pen, François Bayrou, którym przypisane są role zgodne z ich obrazem w współczesnym francuskim społeczeństwie i wyznawanymi poglądami, lub ich, najczęściej, brakiem jakichkolwiek.

Napływ imigrantów z Bliskiego Wschodu, w 95% muzułmanów, do Europy, to niestety problem znacznie istotniejszy, niż fikcja literacka Houellebeck’a. Odmienność kulturowa wyznawców islamu jest oczywista, a problem ich integracji w liberalne, oświeceniowe w większości społeczeństwa Zachodu, gdy imigranci liczeni są w milionach – i ciągle napływają, to wyzwanie kluczowe dla przyszłości naszego kontynentu. Syria, Libia w czasach Imperium Rzymskiego były głównym źródłem dostaw żywności dla całego cesarstwa. Dziś, podróżując po tych krajach, podziwiać możemy tylko ruiny starożytnych kanałów nawadniających, zbiorników retencyjnych, miast i miasteczek, wyższych uczelni. Dziś w krajach islamu (ponad 2 miliardy ludzi) wydaje się mniej książek niż w 10 milionowych Węgrzech. Kraje islamu zastygły w cywilizacyjnym zastoju i tylko zasadnicze reformy społeczne na Bliskim Wschodzie mogą ich wprowadzić na drogę gospodarczego i intelektualnego rozwoju.