Syn Saula

Autor: Daniel Zbytek
 
 
Po Idzie Pawlikowskiego kolejny film reżysera z Europy Środkowo-Wschodniej został uhonorowany najwyższą nagrodą amerykańskiej akademii filmowej, tzw. Oskarem w zakresie filmów nie-anglojęzycznych. Film Syn Saula dzieło młodego 38-letniego Węgra, Laszlo Nemesa, ukazuje kilka dni życia jednego człowieka, Saula Auslandera, członka Sonderkommanda w Auschwitz, który wśród ciał świeżo zagazowanego transportu Żydów węgierskich znajduje ciało swego nastoletniego syna. Saul chce pochować syna zgodnie z żydowska tradycją i do tego potrzebny jest mu rabin. Na pierwszym planie filmu widzimy tylko twarz Saula, wszystko, co się wokół niego dzieje sfilmowane został według konwencji nieostrego obrazu. Ten brak dosłowności jest wielką zaletą – wiemy, co się dzieje wokół Saula – ludzi idących na śmierć – najpierw w konwoju, potem rozbierających się i wchodzących do komory gazowej upozowanej na łaźnię, następnie ich zwłoki transportowane i palone przez Sonderkommando w krematorium – cały proces mordowania tysięcy – a jak wiemy w Auschwitz (właściwie podobóz, miejsce zagłady Birkenau) było tych ofiar ponad milion. Rozumiemy, co się dzieje, ale równocześnie obserwujemy zmagania Saula w jego poszukiwaniach rabina, czyli beznadziejnej próbie bycia człowiekiem w obliczu bezwzględnego, morderczego systemu. Reżyser nie ukrywa, kim są sprawcy – to Niemcy, w nienagannych mundurach. Dla mnie osobiście za często w filmie słychać język polski – cały właściwie personel pomocniczy Zagłady, kapo, nadzorcy Sonderkommanda w Auschwitz mówią po polsku. Sądzę, że to w dużym stopniu to nasza wina ucieczki od ukazania pomocniczości w Zagładzie Polaków – Policji Granatowej, ale też i wielu innych – dla których nie chrześcijaństwo, a antysemityzm był prawdziwym wyznaniem. Nie wiemy, ilu było kapów Polakami, i czy rzeczywiście SS-mani stosowali w tym zakresie jakąś politykę etniczną, czy wystarczającą podstawą była skłonność do sadyzmu. Twierdzenie, że Polacy byli tylko ofiarami, jest zakłamywaniem prawdy o tych ponurych czasach, bardzo szkodliwy dla obrazu Polski w świecie, ale jeszcze bardziej szkodzi nam dziś w kraju, jest podłożem społecznego zakłamania i braku godności.

Istotny jest obraz Zagłady ukazany w filmie, dziś, kilkadziesiąt lat po II wojnie światowej. Niewielu już wśród nas jest ludzi, którzy te ponure czasy pamiętają – nowe pokolenia coraz bardziej patrzą na te wydarzenia jak na historię, okrutną, ale jedną z wielu, jaka miała miejsce w przeszłości. Wyjątkowość Holocaustu, jako programu wymordowania jednej grupy wyznaniowej – nie narodowej, bo Polscy Żydzi byli częścią Polski, jak francuscy, Francji. To także wymordowanie polskich elit – 1,5 miliona wykształconych osób i ich rodzin, niezależnie od poglądów politycznych: pierwszymi rozstrzelanymi na Palmirach byli polscy faszyści, organizatorzy pogromów w październiku 1939 roku – Niemcy ich nie potrzebowali, ich plan przewidywał, że ocaleją tylko kandydaci na niewolników. Polska, Niemcy, Ukraina, Węgry straciły całe swoje przedwojenne elity – przede wszystkim Żydów, które w tych krajach były intelektualną bazą społeczeństwa, ale także ludzi z wyższym wykształceniem, administratorów, księży – zamordowano ponad 5 tysięcy polskich księży, bo byli wykształconymi Polakami. Nie zginął ani jeden niemiecki ksiądz.

Ukazanie rozmiaru bestialstwa i współudziału innych – nie Niemców i Austriaków, to oni byli organizatorami i głównymi wykonawcami, ale innych, często następnych do gazu. Udział Węgrów, państwa węgierskiego w Holocauście jest oczywisty – transporty z Węgier do Auschwitz organizowali sami Węgrzy.

Holocaust zniszczył cywilizacyjne podstawy społeczeństw Europy Wschodniej. Reżyser filmu tak widzi przesłanie Syn Saula: „Węgry nie zaakceptowały czasu ludobójstwa, jako części swej historii. Ta strata nie została zaakceptowana. Węgry nie zrozumiały, że zabijając swoich własnych Żydów, zabili swoją własną przyszłość. Węgierski dwudziesty wiek był katastrofą i nie wygląda, aby następny był pod tym względem lepszy. Ludzie na Węgrzech nienawidzą się nawzajem”. („Independent” wywiad z dnia 27 lutego 2016).
 
 
Res Humana nr 3/2016, s. 42-43