Osty w dłoniach

Autor: Jan Stępień
 
 
Stanisław Stanik, Na wszystkich schodach świata, Wydawnictwo Komograf, Warszawa 2015.
 
Tom Wierszy "Na wszystkich schodach świata" Stanisław Stanik
deklamuje Stella Greta
 
Stanisława Stanika poznałem w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Spotkaliśmy się z okazji opublikowania almanachu kieleckich poetów. W almanachu znalazły się wiersze, miedzy innymi moje i Stanisława Stanika wiersz pt.: „Motyl”. Po latach poeta zamieścił ten wiersz w wyborze Na wszystkich schodach świata. Motyl Stanika wyrażał jego bliską więź ze światem przyrody i świadomość tego, że rozmowa o motylu jest traktowana niepoważnie.

Stanisław Stanik jest autorem blisko dwudziestu książek. Niedawno opublikował wspomniany wybór wierszy. Gdybym pisał recenzję tego wyboru mając do dyspozycji niewiele miejsca, napisałbym, że bohater liryczny wierszy Stanika emigruje szukając szczęścia w wielkim mieście. Ale ta emigracja skazana jest na duchową porażkę, bo przecież wiejski chłopak odcięty od swoich korzeni musi być skazany na osamotnienie w mieście-molochu!

Bliskie w tym wyborze są mi wiersze Stanika nawiązujące do jego ziemi ojczystej. Wioseczka, z której pochodzi bohater wierszy, leży blisko Małogoszczy i jest to najmniejsza wioska na świecie, bo „można ją zmieścić w sercu” – jak to poetycko wyraził. Bohater wkraczając w życie Warszawy, bo o niej w tych wierszach też jest mowa, szybko rozczarowuje się. W jednym z utworów, poeta pisze: upadły marzenia (no cóż) trzeba iść. Wzruszający jest wiersz poświęcony bratu Tadeuszowi, który zginał w niewyjaśnionych okolicznościach. W utworze z tomiku Objęcia (1991), zamieszczonego w wyborze, czytamy: „Brat marznie pod ziemią, bo odszedł wczesną wiosną, w letnim ubranku”.

Wiersze przenika tęsknota bohatera lirycznego za dzieciństwem, za wsią, za życiem w chacie, która była biedna, ale jakże bezpieczna poprzez symbiozę ze światem przyrody. Ale to już tylko wspomnienia. Podmiot liryczny znalazł się w pułapce, typowej dla osób emigrujących ze wsi do miasta, które zawsze wieje chłodem dla przybyszy i nieznośną obojętnością.

W wyborze poeta zamieścił też wiersze religijne. One mniej przemawiają do mnie, niż utwory związane z jego dzieciństwem i z jego zmaganiem się z codziennością. W tych wierszach, rzec można sakralnych, bohater liryczny jawi się jako istota silnie podporządkowana Sile Wyższej. Nie próbuje się buntować, nie zadaje pytań Absolutowi dlaczego zabrał mu brata, dlaczego zabrał żonę. Podmiot nie buntuje się, jak ofiara, która ma być za chwilę stracona. Być może tragiczne doznania poety skłoniły go do tej spolegliwości wobec potęgi Istoty Najwyższej.

Bardzo interesujące w tym wyborze są wiersze, nazwijmy je, obywatelskimi. Są przepojone troską o los ojczyzny. Bohater liryczny nie godzi się na nierówności społeczne, zakłamanie stosunków miedzyludzkich. Poeta nawiązuje w nich do wybitnych przedstawicieli naszej kultury. Jest obecny w wierszach, na przykład poeta Jerzy Harasymowicz, Jan Kasprowicz, Norwid, szczególnie bliski sercu poety. Znamienny utwór poświęcił poeta Miłoszowi, który będąc sędziwy nie chce umierać, bo jeszcze tyle chciałby zadać pytań i pragnąłby chociaż w części usłyszeć na nie odpowiedzi. Ale niestety, skoro urodził się, to musi umrzeć. Na marginesie dodam, że Stanik korespondował z naszym Noblistą.

Stanisław Stanik w wyborze Na wszystkich schodach świata zamieścił, gorzkie przejmujące wiersze, które są jak osty wbite w dłoń poety. Ranią. Wyjmowanie ich jeszcze bardziej boli. W nich wyraża się człowieczy los, niejednokrotnie okrutny. Los z którym poeta sam musi się uporać.
 

Res Humana nr 5/2015, s. 48