Anty-faszystowska debata podczas social forum
(Wrocław 11-13 marca 2016)
 
Autor: Radosław S. Czarnecki
 
 
Inny świat jest możliwy
Motto Social Forum
 
W dniach 11-13 marca br. odbywało się we Wrocławiu międzynarodowe SOCIAL FORUM organizowane przez szereg organizacji lewicowych, anarchistycznych, feministycznych i klasyfikujących się w najszerzej pojętej sferze postępu, demokracji, wolności i socjalizmu. Uczestniczyło w tym forum kilku znanych polityków, dziennikarzy i osób prezentujących nie mainstreamowe media, osób ze świata nauki, sztuki, lokalnych działaczy pro-demokratycznych i pro-wolnościowych, organizacji ekologicznych etc. Byli tu m.in. prof. Michel Collon (z Belgii), prof. Bruno Drweski (z Francji), prof. Lau Ki Chin (Hongkong/Chiny), prof. Emmanuel Ness (USA), dziennikarze – Piotr Ciszewski, Piotr Szumlewicz i Piotr Matejczyk, politycy i działacze społeczni – Piotr Ikonowicz oraz Agata Nosal-Ikonowicz, dr Ewa Groszewska, Piotr Lewandowski, Jacek C. Kamiński czy Monika Karbowska. Byli przedstawiciele Portali strajk.eu – red. red. Maciej Wiśniowski i Weronika Książek i racjonalista.tv.

W forum – choć programowo tematyka obracać się miała przede wszystkim wokół najszerzej pojętych problemów tzw. Europy Środkowej - uczestniczyli przedstawiciele pięciu kontynentów: Europy, Azji, Afryki i obu Ameryk. Byli to Polacy, Słowacy, Czesi, Austriacy, Ukraińcy (rosyjsko- i ukraińskojęzyczni), Białorusini, obywatele Federacji Rosyjskiej, Turcji, Grecji, Bułgarii, Mołdawii, Rumunii, Węgier, państw po byłej Jugosławii, Francji, Belgii, Niemiec, Włoch, Syrii, Hongkongu (Chiny), USA. Reprezentowane były też takie rewolucyjne organizacje jak Red Latinoamericana czy tureccy trockiści z Devrimci Işçi Partisi (The Revolutionary Worker’Party - DIP). Za pomocą Skype’a łączono się z Ukrainą, Palestyną, Senegalem, Egiptem.

Wszystkie panele – i oczywiście obrady plenarne – były tłumaczone na język polski (bądź angielski) przez lektorów, a każdy z uczestników dostał przenośne urządzenie ze słuchawkami dla odbioru tłumaczenia.

Obrady toczono w kilku sekcjach. Dyskutowano m.in. o militaryzacji Europy Środkowej i Wschodniej oraz nad efektami tego procesu (zwłaszcza w kontekście konfliktu na Ukrainie), etnicznym nacjonalizmie jako instrumencie dla tworzenia konfliktów społecznych, efektach i echach realnego socjalizmu, feminizmie, TTIP oraz peryferyzacji naszej części Starego Kontynentu, protestach społecznych przeciwko kapitalistycznym stosunkom społecznym, federacji na Bałkanach (echo Jugosławii), związkach zawodowych i potrzebie reaktywacji ich znaczenia.

Niezwykle ciekawa wymiana zdań odbyła się w ramach sesji poświeconej problematyce uchodźców i eksplozji (w niespotykanym i nieprzewidywanym rozmiarze) społecznych reakcji z tym związanych - na wskroś rasistowskich, ksenofobicznych, szowinistyczno-nacjonalistycznych, otwarcie islamofobicznych by nie rzec: faszystowskich. I to w całej Europie. Próbowano zdiagnozować problem – przede wszystkim na kanwie lewicowej, marksowskiej narracji i koncepcji rozwoju społecznego: co jest przyczyną, dlaczego tak się dzieje, jak przedstawia się owo zagadnienie w poszczególnych krajach, co trzeba zrobić aby te tendencje odwrócić?

Jedną  z ciekawszych debat odbyto w temacie „Akcje anty-faszystowskie i anty-rasistowskie zwłaszcza w kontekście uchodźców”. Panelistami byli (moderowała dyskusję dr Ewa Groszewska): Matyas Benyik (z węgierskiej sekcji Attac), Herman Dworczak (Austriak z Wiednia reprezentujący organizację Prague Spring), Tatiana Odzikova (Słowacja, organizacja wsparcia uchodźców i działaczka antyfaszystowska) oraz Armagan Tulay (z Turcji, członkini partii DIP). Wszyscy oni przedstawiali jak w ich krajach, na kanwie kryzysu imigrantów (zwłaszcza w kontekście Syrii i Libii) w ostatnim czasie wzrósł stopień zagrożenia faszyzmem, ksenofobią, przemocą na tle rasowym i politycznym, agresją i nienawiścią do wszystkiego co INNE, nie-narodowe, nie-lokalne, religijnie nie-chrześcijańskie (co prawda to tylko retoryka, ale uzasadnienia tego typu są m.in. przejawem rosnących ksenofobii i szowinizmu).

W wystąpieniach podczas dyskusji zwracano uwagę przed wszystkim na sposób w jaki społeczeństwo obywatelskie w poszczególnych krajach radzi sobie samo – bo na elity, rządzące i spoglądające na „słupki preferencji poszczególnych partii” w badaniach opinii publicznej, trudno tu liczyć. Szczególnie szeroki zakres tej działalności  ukazali przedstawiciele Austrii (m.in. Frigga Karl). Odnośnie wypowiedzi przedstawicieli Turcji - zwracali oni szczególną uwagę na rolę, jaką w całym kryzysie i napięciach z tym związanych w Europie ma aktualnie rządzący nad Bosforem prezydent Reçep T. Erdogan i jego partia Adalet ve Kalkinima Partisi (AKP). Islamizacja (czyli religianctwo polityczne w skali makro i mikro), jakiej przez lata rządów dokonano oraz neoliberalny porządek zrobiły swoje: rządy prawicy, neoliberalnej, konserwatywnej i nacjonalistycznej, wywierają kolosalny wpływ na wszystkie dziedziny życia. Ponadto, w wyniku tzw. porozumienia między Brukselą a Ankarą, Europa stała się zakładnikiem Turcji, która będzie teraz dyktować swe warunki europejskim partnerom. Na tej płaszczyźnie dochodzi do dalszego zaognienia relacji pomiędzy Unią, a Rosją (do czego Turcja Erdogana będzie dążyć). Kolejną korzyścią, którą polityczna elita turecka, chce w tej mierze ugrać, jest problem kurdyjski. Europa już nie zwraca uwagi na przestrzeganie praw – podstawowych – człowieka we wsch. Turcji, w Kurdystanie. Tam toczy się regularna wojna, z masowymi zabójstwami, przesiedleniami ludności cywilnej, terrorem państwa(członka NATO, posiadającego jedną  z najsilniejszych armii tego aliansu wojskowego). Ponadto Ankara uczestniczy – wysyłając od czasu do czasu regularne oddziały wojskowe – w interwencji w Syrii czy w Iraku, zwalczając tamtejszych Kurdów, a tłumacząc opinii publicznej to jako operacje przeciwko ISIS (Daesh). Ta sytuacja wzmaga przemoc – najszerzej pojętą – w całym kraju. Wobec oponentów reżimu Erdogana przede wszystkim, zwłaszcza rekrutujących się z lewicy i środowisk laicko-postępowych.

Polscy dyskutanci zwracali uwagę na problemy natury ogólnej: rolę USA w spowodowaniu chaosu (wojny i tzw. „arabska wiosna”) na Bliskim Wschodzi i płn. Afryce  w  uruchomieniu potoku uchodźców, szkodliwość teorii o „mesjanizmie demokratycznym”, a także na związek (dr Ewa  Groszewska) między katastrofą humanitarną jaką obserwujemy na kanwie takiej liczby uchodźców (z jednej strony) i wzrostem nastrojów quasi-faszystowskich, nacjonalistyczno-szowinistycznych, ksenofobicznych (z drugiej). Podkreśliła też ona manipulację, jakiej dokonuje się na tej bazie, a  w której uczestniczą mainstreamowe media i rządzące elity polityczne.

Na zakończenie warto zwrócić uwagę na dwa, z pozoru tylko, odmienne głosy w debacie, ale które mają zasadnicze – moim zdaniem – znaczenie we wzroście postaw o których mówiła socjolog, dr Ewa Groszewska.

Ewa Gąsowska, działaczka feministyczna, zwróciła uwagę na pojęcie własności (wedle teorii Karola Marksa) we współczesnym, neoliberalnym porządku społeczno-politycznym i jak to pojęcie funkcjonuje. Przede wszystkim w  wymiarze zbiorowej świadomości. Jak wyzucie z poczucia bezpieczeństwa – które ta najszerzej pojmowana własność daje – kreuje postawy niechęci do INNEGO, do rozwiązań ekstremalnych, ksenofobicznych, agresywnych. Wykluczony, niepewny jutra, zaszczuty i przerażony światem dookoła człowiek sprowadzony zostaje do patrzenia na świat wyłącznie w wymiarze podstawowo-egzystencjalnym. Własność została przeniesiona do rządzących elit polityczno-korporacyjno-finansowo-medialnych. I to jest podstawowy problem – jak to zmienić. Czy inny świat jest możliwym?

Red. Radosław S. Czarnecki (trybuna.eu / racjonalista.tv) zauważył jak język, narracja, retoryka najszerzej pojętej lewicy europejskiej (o Polsce nie wspominając bo to klasyczny przykład) odeszła od takich pojęć – podstawowych – jak: postęp (oświeceniowo pojmowany wg triady – liberté, fraternité, égalité: w tej mierze sama wolność, bez braterstwa i równości jest wolnością kaleką, chromą, a efekty takiej interpretacji są dziś widoczne na całym świecie), internacjonalizm, socjalizm. Podkreślił, że prawica (a neoliberałowie są prawicą, konserwatywną i tradycyjną w dużej mierze) narzuciła lewicy opcję postrzegania świata. To właśnie jest m.in. powodem, że nie walczymy z oksymoronem czy popularną zbitką pojęciowa, łączącą w jakimś sensie socjalizm z narodowym-socjalizmem. Socjalizm nie jest narodowym socjalizmem –  to trzeba jasno, wyraźnie i mocno podkreślać. Na bazie właśnie internacjonalizmu.

Na koniec R.S.Czarnecki przytoczył jedną z myśli Umberto Eco (niezwykle zresztą celną), że „proto-faszyzm jest immanentną częścią tego co uznajemy za europejską kulturę”. On tkwi tu, od dawna, stanowiąc poniekąd jeden z jej rudymentów. My ludzie lewicy musimy o tym pamiętać  …… i wrócić do źródeł.