Polska w horyzoncie 2030 roku

Autor: Józef Kozłowski
 

Nie od dziś z różnych polskich środowisk, z troską obserwujących lub uczestniczących w życiu publicznym, podnosiło się głośne wołanie o potrzebie wizji Polski, określenia strategicznych celów, do których powinniśmy zmierzać jako naród, społeczeństwo i państwo; wołanie o busolę wytyczającą Polsce szlak marszu w realnie zdefiniowaną przyszłość.
 
Sądzę, że wołaniu temu wychodzi naprzeciw dokument zatytułowany POLSKA 2030, pokaźny tom opracowany przez zespół ekspertów z różnych dziedzin, zaproszonych przez rząd reprezentowany przez ministra Michała Boniego. Dokument, który może, a nawet powinien, wyznaczyć nowy ważny obszar polskiego dyskursu, debaty, uwolnionej od jakże wielu żenujących swarów, które ogłuszają nas, odbierając często nadzieję na poważną rozmowę i decyzje o sprawach rzeczywiście ważnych dla nas wszystkich.
 
Najważniejsze cele i kierunki zawarte w tym dokumencie, bardzo trudnym do opracowania już na poziomie jego metodologii czy horyzontu czasowego, zostały już przekazanie przez media, częściowo także skomentowane przez kilka znanych osób z różnych środowisk, po czym zapadła cisza, oby tylko wywołana czasem wakacyjnego odpoczynku.
 
Przerwijmy tę ciszę wskazaniem na kilka najważniejszych celów tego dokumentu oraz proponowanych sposobów ich osiągnięcia. Celem głównym zasygnalizowanej wizji jest uczynienie jakościowego, wyrazistego skoku cywilizacyjnego, społecznego i kulturowego Polski w określonym horyzoncie czasu, takiego skoku, który istotnie skróci dystans w poziomie życia naszego kraju od najbardziej rozwiniętych dziś krajów zachodniej Europy. Aby ten cel osiągnąć dokument nie odkrywa, ani nie proponuje żadnych cudownych recept. Proponuje działania konkretne, ale realizowane z determinacją i ukierunkowane na:
• przyspieszony rozwój i wzrost gospodarki
• solidarny podział dochodów
• zmniejszenie nierówności w poziomie i warunkach życia społeczeństwa.
 
Drogę prowadzącą do osiągnięcia tych celów konkretyzuje dziesięć głównych zadań czy problemów, których podjęcie i rozwiązanie powinno zapewnić sukces. Są nimi: wzrost konkurencyjności całej gospodarki oraz wejście do strefy euro; zwiększenie odsetka osób aktywnych zawodowo oraz zapewnienie wzrostu współczynnika dzietności; poprawienie sytuacji na rynku pracy, m.in. poprzez zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn; wzrost wydatków na infrastrukturę, na wzrost bezpieczeństwa energetycznego (w tym zakresie przewidziana jest budowa dwóch elektrowni jądrowych); zwiększenie nakładów na służbę zdrowia, edukację i badania naukowe. A także: zrównoważony rozwój regionów; wydatne usprawnienie działalności wszystkich struktur państwa oraz – co istotnie doniosłe – wzrost kapitału społecznego, to znaczy wzrostu zaufania i zdolności do współpracy.
 
W efekcie – Polska za 20 lat powinna być 6 gospodarką Europy i 16 świata, a społeczeństwo odczuwać wyraźny wzrost poziomu swego codziennego życia.
 
Potrzebę opracowania raportu podyktowały ważne okoliczności: wyczerpują się inspirujące dotąd silnie impulsy rozwojowe, którymi było wstąpienie do Unii Europejskiej i środki, jakie z Unii napłynęły i nadal płyną do Polski na jej modernizację i rozwój; wzrasta poziom oczekiwań społecznych, a nawet pewna społeczna niecierpliwość, wyrażająca się m.in. wzrostem różnych postaci partykularyzmów; wzrosła też społeczna presja, zwłaszcza młodego pokolenia Polaków i różnych środowisk opiniotwórczych, na rzecz poważniejszego namysłu nad naszą przyszłością.
 
To wystarczająco ważne obiektywne powody, zdolne wytworzyć klimat pozwalający przełamać wiele przeszkód, które dziś w Polsce utrudniają nasz dalszy rozwój. Jedną z takich przeszkód jest, jak sądzę, głębokie polityczne rozdarcie polskiej sceny politycznej, co przekłada się na podziały wewnątrzspołeczne, często paraliżujące zdolność decyzyjną najważniejszych ośrodków władzy państwowej. Ich zinstytucjonalizowane istnienie wzmacnia ten stan rzeczy. W tej sytuacji, wolno wyrazić przekonanie, choć trzeba być świadom wszystkich możliwych przeszkód, że poważna debata, podjęta nad raportem POLSKA 2030 na najwyższych forach życia państwowego i społecznego, może i powinna być pierwszym poważnym krokiem w znalezieniu sine ira et studio wspólnego języka i myślenia o wspólnej przyszłości nas wszystkich.
 

Res Humana nr 4-5/2009, s. 3-4.