Konflikt i dialog w demokracji
 
Autor: Janusz Reykowski
 
 
I. Narastające przejawy rozczarowanie demokracją

Punktem wyjścia chciałbym uczynić następującą obserwację. Oto ćwierć wieku temu demokracja przeżywała swój wielki triumf. Niemal powszechne było przekonanie, że jest to najlepszy system polityczny, dzięki któremu staje się możliwa realizacja najszczytniejszych ideałów ludzkości ? ideałów wolności i równości. Ideały te wzbudzały nadzieje wielkich rzesz, mobilizowały do walki, skłaniały do poświęceń i ofiar.

Zwycięstwo demokracji w krajach środkowej i wschodniej Europy uznane zostało za dowód, iż wielki konflikt między demokracją liberalną a innymi systemami został ostatecznie rozstrzygnięty. Jak pisał wtedy Francis Fukuyama (1992): ?Możemy myśleć o historii człowieka jako o dialogu czy rywalizacji różnych ustrojów... społeczeństwa ludzkie z upływem czasu ewoluują ku pewnej formie organizacji społeczno-politycznej, a mianowicie ku demokracji liberalnej, [obecnie] możemy powiedzieć, że dialog został ostatecznie i definitywnie rozstrzygnięty. Tylko liberalna demokracja nie jest obciążona fundamentalnymi wadami, sprzecznościami wewnętrznymi oraz niedostatkiem racjonalności, czyli tym, co wiodło dawne ustroje do nieuchronnego upadku?.

Od jakiegoś czasu pojawia się jednak coraz więcej oznak, że demokracja dla wielu ludzi traci swój blask, że w Europie stosunek do demokracji się pogarsza. Jak wynika z danych opublikowanych przez Council on Foreign Relations w latach 2006?2010 poparcie dla demokracji spadło w 15 spośród 17 krajów będących nowymi członkami Unii Europejskiej i nie należących do zjednoczonej Europy. W Unii Europejskiej w latach 2004?2013 obniżyło się zaufanie do demokratycznych instytucji: do parlamentów z 38% do 25%, do rządów z 34% do 23%, do samej Unii z 50% do 31%. W Polsce, w ostatnim dziesięcioleciu utrzymuje się krytyczny dystans do demokracji u znacznej części społeczeństwa. CBOS podaje, że około 25% respondentów uważa za lepsze od demokracji rządy oparte na silnym przywództwie, dla około 37%, nie ma znaczenia czy rządy są demokratyczne czy też nie, a około połowy Polaków jest niezadowolonych z funkcjonowania demokracji. 60?80% deklaruje brak poczucia wpływu na sprawy w kraju.

Krytycy demokracji wskazują na różne przejawy jej wadliwego funkcjonowania. Jednym z nich jest okresowy paraliż władzy, który pojawiał się we Włoszech, w Grecji, w Portugalii, w Bułgarii, nawet w Stanach Zjednoczonych. Występują liczne przypadki demoralizacji wśród elit politycznych ? słynne są afery korupcyjne związane z nadużywaniem stanowisk w Anglii, we Francji, w Grecji, w Hiszpanii, a także w Polsce.

Równocześnie mamy do czynienia ze wzrostem popularności ruchów politycznych, które kwestionują zasady demokracji liberalnej. Te ruchy osiągnęły znaczne poparcie w wyborach w Austrii, Danii, Belgii, Bułgarii, Grecji, Holandii, Słowacji, Szwecji, we Włoszech i na Węgrzech. Ale są też kraje, w których demokracje nieliberalne cieszą się szerokim poparciem społecznym. Wprawdzie, jak zauważa Timothy Snyder (2014), system władzy w tych krajach legitymizuje się w oparciu o mechanizmy i prawa demokratycznego państwa, ale różne urządzenia liberalnej demokracji są w nich ograniczane lub likwidowane. Tak dzieje się np. w Turcji, na Węgrzech, w Rosji. Można do tego dodać kraje, w których istnieją silne formacje polityczne sympatyzujące z takim porządkiem ustrojowym. W Polsce taką formacją jest PiS ? Jarosław Kaczyński, a także inni politycy tej partii otwarcie deklarowali poparcie dla rządów Victora Orbana. Zresztą nie tylko deklarowali ? starali się wprowadzić podobny system pod hasłem budowy IV Rzeczypospolitej. W Rosji pojawił się termin ?demokracja suwerenna?, który ma odróżnić ten system od demokracji liberalnej. Zdaniem Orbana, którego słowa przytacza Bloomberg, globalny kryzys finansowy z 2008 r. pokazał, że ?państwa, w których panuje liberalna demokracja nie mogą być konkurencyjne na skalę światową?.

II. Doświadczenie historyczne

Należałoby tu przypomnieć, że rozczarowanie demokracją Europa już raz przeżywała. Było to prawie dokładnie sto lat temu. W XIX wieku, głównie w jego drugiej połowie, nastąpił szybki proces demokratyzacji Europy. Wzbudził on wielkie nadzieje. Wyobrażano sobie, że demokracja przyczyni się do emancypacji świata pracy, do zlikwidowania stosunków opartych niesprawiedliwych przywilejach, na politycznej korupcji. Tym większy był zawód, gdy okazało się, że ? jak pisze Harry Ekstein ? polityczna partycypacja nie zlikwidowała stosunków oligarchicznych, tylko doprowadziła do zmiany elit, że większość społeczeństwa okazała polityczną apatię, a na polityczne zachowania obywateli miały wielki wpływ ?impulsy, instynkty, naśladownictwo, podatność na sugestie?. Tak było zarówno w Europie jak i w Stanach Zjednoczonych.

W latach 1890?1920 rozwinęła się krytyka demokracji tak ze strony jej dawnych zwolenników jak jej przeciwników, a więc radykalnej lewicy i radykalnej prawicy. W konsekwencji doszło do ukształtowania totalitarnych reżimów i totalitarnie nastawionych ruchów politycznych. Jak wiadomo narody Europy drogo za to zapłaciły. Zresztą nie tylko Europy.

Czy powtórzenie takich scenariuszy jest obecnie wykluczone? Tego nie wiemy. Ale powinniśmy poważnie zastanawiać się nad tym dlaczego współczesna liberalna demokracja znów wywołuje niezadowolenie i rozczarowanie u tak wielu ludzi?

Powody tego niezadowolenia i rozczarowania są różne. Sądzę, że takimi powodem jest, po pierwsze, odczuwana przez wielu ludzi niezgodność ich wyobrażeń i oczekiwań wobec demokracji a tym, czego w tym systemie doświadczają. Drugim powodem jest zmiana oczekiwań. Pod wpływem różnych okoliczności zaczynają nasilać się w społeczeństwach postawy konserwatywno-prawicowe i wzrasta poziomu autorytaryzmu, co zmienia stosunek do liberalnej demokracji. Można wymienić też trzeci powód niezadowolenia i rozczarowania demokracją jakim jest sposób funkcjonowania politycznych mechanizmów demokracji. Na tym miejscu zajmę się tylko tym ostatnim problemem. Jest on najbliższy tematowi oczekiwanemu przez Gospodarzy tego spotkania przedstawionemu w tytule mojego referatu.

III. Demokracja jako ?mechanizm rynkowy?

Analizując funkcjonowanie politycznych mechanizmów demokracji należałoby przede wszystkim zwrócić uwagę na fakt, że na kształt demokracji wielki wpływ wywarły stosunki społeczne wytwarzane przez kapitalistyczny system rynkowy. Zauważył to już 70 lat temu Joseph Schumpeter, a Anthony Downs sformułował model teoretyczny, który opisał demokrację jako system regulowany przez mechanizm quasi-rynkowy. Sądzę, że model ten z dobrym przybliżeniem opisuje współczesną rzeczywistość. Główne założenia tego modelu, czyli ekonomiczną teorię demokracji, można opisać w sposób następujący:
Demokracja to system, w którym dwie lub więcej partii rywalizują o kontrolę nad aparatem władzy. Kontrolę taką zapewnia uzyskanie większości głosów wyborców. Przegrani nie próbują udaremnić przejęcia władzy przez zwycięzców, a zwycięzcy nie używają swojej władzy, aby uniemożliwić przegranym udział w przyszłych wyborach.

Partia polityczna to grupa ludzi, która dąży do zajęcia stanowisk w rządzie wyłącznie na związane z tym dochody, prestiż i władzę. Jedynym ograniczeniem tych dążeń jest konieczność liczenia się z konkurencją polityczną.

Polityka formułowana przez partie służy jedynie zwiększeniu liczby głosów. Społeczne korzyści są produktem ubocznym działań we własnym, indywidualnym lub grupowym interesie. Motywacja polityków jest więc podobna do motywacji kapitalistycznych przedsiębiorców, którzy dążąc do osobistego zysku muszą troszczyć się o zadowolenie klientów ? ich sukces ekonomiczny zależy od tego, czy potrafią zadowalać klientów lepiej niż ich konkurenci. Tak samo politycy muszą starać się o zadowolenie wyborców i czynić to lepiej, niż ich polityczni rywale. Realizacja publicznego interesu jest więc efektem politycznej rywalizacji.

Tak zbudowany mechanizm polityczny ma w zasadzie demokratyczny charakter, gdyż uzależnia polityków od obywateli ? wyborców. Ale uzależnienie to ma pewne istotne ograniczenia. Wynikają ona z ograniczenia wiedzy o politykach. Tak jak na rzeczywistym rynku wielu klientów nie wie co warte są oferowane im towary, tak na politycznym rynku wielu wyborców nie wie, czego może spodziewać się od partii lub polityków. Tę lukę uzupełniają, jak określa to Downs, ?persuaders?, którzy mają za zadanie ?zachwalanie? (lub obrzydzanie) określonych towarów czy określonych polityków. Są to specjaliści od reklamy, marketingu czy propagandy. Autor ten zwraca uwagę, że nie można liczyć na obiektywność i prawdziwość dostarczanych w ten sposób informacji. Mimo to, są one skutecznym sposobem oddziaływania na umysły klientów czy wyborców.

Rywalizacja polityczna dotyczy, w dużym stopniu, nie tyle rzeczywistej wartości programów i kompetencji polityków, lecz tworzonych przez specjalistów zbiorowych wyobrażeń o tych programach czy osobach. Tworzenie tych wyobrażeń wymaga odpowiednich środków. Dlatego znaczny wpływ na rezultaty wyborów mogą wywierać ci, którzy dysponują funduszami na kampanie lub posiadają kontrolę nad mediami. Postacie takie, jak na przykład Murdoch w Anglii, albo właściciele popularnych stacji telewizyjnych lub radiowych wywierać mogą potężny wpływ na efekty politycznej rywalizacji.

IV. Demokracja adwersaryjna

Cały ten mechanizm opiera się na założeniu, że sztuka demokratycznej polityki sprowadza się do umiejętności walki o zdobycie i utrzymanie poparcia większości. Są różne sposoby tej walki. Przegłosowanie, druzgocząca krytyka, publiczne dyskredytowanie, przeszkadzanie w rządzeniu. Jej głównym celem jest uzyskanie przewagi nad przeciwnikiem lub zniszczenie go. W demokracji polem walki są instytucje demokratyczne ? parlamenty, sądy, media, organy samorządowe. Każda wyznacza dopuszczalne formy walki.

Każdy system polityczny musi radzić sobie z rozbieżnymi oczekiwaniami i roszczeniami jakie kierowane są doń przez społeczeństwo ? przez różne jego segmenty. Musi też radzić sobie z istniejącymi w społeczeństwie konfliktami interesów, konfliktami wartości i światopoglądów, konfliktami o charakterze tożsamościowym. W demokratycznym mechanizmie budowanym na rynkowych zasadach konflikty takie rozwiązywane są w toku politycznej walki.

Francuska politolog, filozof Chantal Mouffe powiada, że w każdej walce chodzi o pokonanie i zniszczenie przeciwnika, o uśmiercenie go. Walka w demokracji prowadzi nie do fizycznego tylko do politycznego niszczenia przeciwnika. Przegrani nie tracą życia lub wolności, ale mogą stracić władzę, pozycję społeczną, reputację, czasami też środki do życia. Bezpośrednim celem walki jest zdobycie władzy i realizacja programów, które zwycięska strona uważa za korzystne i słuszne. Ona definiuje publiczny interes. Ten typ stosunków politycznych amerykańska badaczka Jane Mansbridge określiła mianem demokracja adwersaryjna. Tworzy ona warunki dla realizacji interesów najsilniejszych grup społecznych.

Ten opis mechanizmów politycznych demokracji ma charakter zarazem deskryptywny jak i normatywny. Deskryptywny, bo przedstawia z pewnym przybliżeniem rzeczywistość polityczną, z jaką mamy do czynienia w demokracji, ale przybliżenie to w różnych czasach i w różnych krajach może być mniej lub bardziej trafne. Tak np. opis ten w bardzo małym stopniu odpowiada stosunkom politycznym jakie panowały w pierwszych latach III Rzeczypospolitej, natomiast wydaje się dość trafnie opisywać stosunki panujące obecnie. Ale opis ten ma także charakter normatywny ? wiele osób uważa, że rynkowy mechanizm jest najlepszym sposobem regulowania zarówno stosunków gospodarczych jak politycznych ? że ?tak powinno być?. Im więcej rynku tym lepiej. Można więc powiedzieć, że ekonomiczna teoria demokracji, którą przedstawił Downs wyraża pewne stanowisko ideologiczne ? odpowiada światopoglądowi neoliberalnemu, który w latach osiemdziesiątych osiągnął w wielu krajach dominującą pozycję tak w publicznym dyskursie jak w systemie władzy.

Dość często spotyka się pogląd, że to właśnie dzięki takim, anagonistycznym stosunkom dochodzi, w ostateczności, do wyłonienia polityki, które realizuje publiczny interes. Ale prawdziwość tej tezy wcale nie jest oczywista. A przy tym wypada zauważyć, iż ten sposób uprawiania polityki spostrzegany jest w społeczeństwie jako walka indywidualnych i grupowych egoizmów ? cyniczna gra o władzę i pieniądze (Skarżyńska 2005). Jest to, jak się wydaje, jeden z ważnych powodów zniechęcenia do demokracji.

V. Kolaboratywne procesy w demokracji

Ale nie jest to cała prawda o demokracji, bowiem system ten może działać w oparciu o inne niż rynek mechanizmy. Wiąże się to z innym rozumieniem jej istoty. Demokracja adwersaryjna opiera się na założeniu, że istotą tego systemu jest sposób wyłaniania i sprawowania władzy ? władza uzyskuje prawomocność, jeżeli w akcie wyborczym zrealizowanym zgodnie z ustalonymi procedurami uzyskuje poparcie większości. Musi być ona sprawowana zgodnie z zasadami prawa, a przede wszystkim z prawami podstawowymi zapisanymi w konstytucji. Jest to bardzo rozpowszechnione, ujęcie demokracji, ale nie jedyne.

Jest także rozumienie demokracji, które wiąże ją nie tylko z systemem instytucji regulujących uzyskiwanie i sprawowanie władzy ale także z określonym typem społeczno-politycznych stosunków. Istotą tych stosunków są gwarancje praw ? równość i wolność wszystkich obywateli bez względu na ich światopogląd, wierzenia, pochodzenie etniczne, pochodzenie społeczne itd. Do podstawowych reguł współżycia tak rozumianego demokratycznego społeczeństwa należy tolerancja różnic, a także przestrzeganie zasady rządów większości przy zachowaniu praw mniejszości. Jak ujął to wybitny polski intelektualista Bronisław Baczko: ?Nowoczesna demokracja zakłada wypracowanie politycznych i społecznych form współżycia między autonomicznymi, wolnymi jednostkami o równych uprawnieniach i równej godności?.

W tak rozumianej demokracji proces polityczny nie może sprowadzać się do walki między partiami czy ugrupowaniami, ponieważ proces polityczny ma służyć przede wszystkim określaniu i realizowaniu dobra wspólnego. Wymaga zatem innych sposobów działania niż walka typu kto-kogo.

Są co najmniej dwa rodzaje takich sposobów ? polityczna rywalizacja i polityczny dialog. Rywalizacja i dialog to nieadwersaryjne formy procesu politycznego. Można je określić jako formy kolaboratywne. Instytucje demokratyczne ? parlamenty, media i organy samorządowe to miejsca, w których ma się toczyć rywalizacja i dialog.

Rywalizacja różni się zasadniczo od politycznej walki, choć terminy te niesłusznie nieraz używane bywają zamiennie. W walce chodzi o zadanie przeciwnikowi ciosów, aby go osłabić i zyskać w ten sposób przewagę. W rywalizacji chodzi o to, by zrobić coś lepiej niż konkurent. Tak np. w sportowej rywalizacji chodzi o to, aby szybciej pobiec, dalej skoczyć, lepiej zagrać. Rywalizacja w nauce dotyczy wielkości wkładu do wiedzy, a w gospodarce chodzi m.in. o jakość, nowoczesność, taniość oferowanych towarów czy usług. W polityce przedmiotem rywalizacji może być jakość projektów politycznych, umiejętność radzenia sobie ze społecznymi problemami, sprawność rządzenia itp.

Adwersaryjna demokracja sprzyja pseudo-rywalizacji. Zamiast na lepszym wykonaniu publicznych zadań uczestnicy skupiają się na przekonywaniu obywateli o swojej lepszości oraz na poszukiwaniu sposobów zaszkodzenia konkurentowi. W Polsce przykładami takich działań jest słynny ?dziadek z Wermachtu?, fałszywe oskarżenie Włodzimierza Cimoszewicza w trakcie kampanii prezydenckiej, niszczenie rywali politycznych przy pomocy obraźliwych określeń (np. Komoruski) itp. Taka rywalizacja łatwo przekształca się w walkę, czego najlepszym przykładem były debaty prezydenckie w Polsce w 2015 roku. W tych przypadkach nie chodzi o poszukiwanie optymalnych form interesu publicznego i optymalnych sposobów jego realizacji, lecz o skompromitowanie i zgnębienie przeciwnika.

VI. Dialog jako mechanizm realizacji celów demokracji

Innym sposobem uprawiania demokratycznej polityki jest uzgadnianie interesów i stanowisk za pomocą społecznego dialogu. Dialog może mieć różne formy takie jak spór, negocjowanie, deliberacja.

Spór to przedstawienie sprzecznych stanowisk bez próby ich uzgodnienia. Ma on tę wartość, że umożliwia stronom lepsze zrozumienie interesów i poglądów partnera, co może przyczynić się do zmiany polityki. Ale może także przekształcić się w kłótnię a więc w formę walki.

Negocjowanie to proces uzgadniania rozbieżnych interesów, poglądów i stanowisk, którego celem jest osiągnięcie kompromisu lub rozwiązań komplementarnych (określanych czasami jako strategia win-win, czyli taka, która ma przynieść korzyści obu stronom).W tego rodzaju sytuacjach można osiągnąć korzystne rozwiązanie, jeżeli każda ze stron może zaoferować drugiej to na czym jej mniej zależy, a otrzymać to na czym zależy jej bardziej. Przykładem komplementarnego rozwiązania jest oferta, którą rozważano w czasie debat dotyczących konfliktu na Bliskim Wschodzie ? ziemia za pokój: dla Palestyńczyków ważne są pewne obszary, które mogą łączyć rozdzielone dotychczas części ich mającego powstać państwa, a dla Izraela ważne są gwarancje pokoju. Ale przy adwersaryjnym nastawieniu niewiele można osiągnąć, bo negocjowanie staje się okazją do walki. Chodzi o to, aby przeciwnika przechytrzyć, skompromitować czy wymusić nań ustępstwa.

Trzecią wymienianą tu formą dialogu jest deliberacja, czyli ?wspólny namysł? nad problemem. Pojawia się pod warunkiem, że uczestnicy dialogu uznają, że mają do rozwiązania wspólny problem czy też muszą wspólnie zrealizować jakieś zadanie, a motywacja związana z materialnymi interesami, ambicjami i ideologicznymi uprzedzeniami przestaje odgrywać pierwszorzędną rolę. W polityce znaczy to, że partnerzy traktują interes publiczny jest ważniejszy (a w każdym razie nie mniej ważny) niż polityczny interes każdej ze stron. A także przestrzegają zasad deliberatywnej debaty. Do najważniejszych zasad należą: wzajemny szacunek i traktowanie innych jako równych partnerów, uwzględnianie cudzej perspektywy, nastawienie na racjonalną analizę problemu i poszukiwanie sprawiedliwych jego rozwiązań (Habermas 1984, 1996, Guttmann i Thompson 1996, Rosenberg 2003, Reykowski 2007).

Nastawienie deliberatywne można dostrzec w różnych społecznych sytuacjach takich jak konsylium lekarskie, narada sędziów, seminarium naukowe itp. Pojawia się ono czasami w świecie polityki. W polskiej polityce ostatniego ćwierćwiecza są przykłady takiego nastawienia. Szczególnie wyraźnie wystąpiło ono w trakcie prac Komisji Konstytucyjnej. Komisja ta wzięła pod uwagę siedem projektów ustaw i wbrew zasadom demokracji adwersaryjnej różnice usuwano w toku debaty, a nie przez głosowanie. Dotyczyło to nawet najbardziej kontrowersyjnego tematu ? Invocatio Dei w preambule. Innym przykładem są uzgodnienia dotyczące polityki zagranicznej w pierwszych latach III Rzeczypospolitej. Główne problemy rozwiązywane były w trybie wspólnego zadania, a nie w trybie walki konkurencyjnej między partiami. Podobnie rozwiązywano różne problemy w okresie sejmu kontraktowego.

Deliberatywne nastawienia były ważnym czynnikiem sukcesu obrad Okrągłego Stołu... Najwyraźniej walka między stronami rozgrywała się w trakcie kampanii wyborczej.

W polityce walka jest zapewne nieunikniona, ale odwołując się znów do Chantal Mouffe można powiedzieć, że nie musi ona występować w formach antagonistycznych, czyli zmierzać do politycznego ?uśmiercenia? przeciwnika. Walka może mieć charakter ? jak to określiła ? agonistyczny. Jak pisała (Mouffe 2015) ?w przypadku agonizmu nie mamy do czynienia z relacją przyjaciel-wróg, lecz z relacją przeciwników uznających prawomocność żądań oponenta? (s. 141)
 
Uwagi końcowe

Można wyodrębnić dwa przeciwstawne sposoby myślenia o demokracji i dwa różne odpowiadające im systemy zasad i praktyk ? adwersaryjny i kolaboratywny. We współczesnych demokracjach możemy spotkać oba te systemy, acz w różnych proporcjach. Ich znaczenie może zmieniać się w czasie. ... Wydaje się, że przewaga systemu adwersaryjnego wiąże się z umocnieniem myślenia rynkowego i ideologii rynkowej. Ten rynkowy paradygmat myślenia o społecznej rzeczywistości odpowiada interesom politycznym i gospodarczym najsilniejszych grup społecznych.

Sądzę, że lewica powinna dążyć do zmian tego paradygmatu, do rozwijania i umacniania form kolaboratywnych i zastępowania form adwersaryjnych przez agonistyczne. Ale warunkiem takich zmian jest przekształcenie sposobu myślenia o społecznej rzeczywistości, przezwyciężenie wiary, że stosunki rynkowe są prototypem wszelkich społecznych stosunków. Wiara ta opanowała umysły dużej części elit i zwykłych ludzi, a także umysły wielu ludzi lewicy. Lewica musi wyzwolić się z tej wiary.
 
 
Res Humana nr 4/2015, s. 7-12