Po wyborach
 
Autor: Maria Szyszkowska
 

Dyskusje polityków jakie toczyły się w ostatnich latach są wyrazem partyjnych niechęci i żądzy dominacji. Niektórzy parlamentarzyści, pełniąc tę funkcją służebną wobec społeczeństwa, niewiele o nim wiedzą i nie wiadomo czy w ogóle mają bezinteresowne intencje. Będąc posłem czy senatorem przez kilka kadencji, egzystują w świecie oderwanym od codziennych trudów źle opłaconego Polaka, borykającego się tak bardzo często z zadłużeniem w banku.

Niemniej żenujące są dyskusje po wyborach. Słyszymy rozmaite hipotezy dotyczące na przykład tego, że nie doszło do spotkania prezydenta z premier Kopacz, przewidywane są także kompromitacje prezydenta RP zanim zaczął swoje rządy. Twierdzi się, że nowa pani premier będzie marionetką w rękach Jarosława Kaczyńskiego zanim zaczęła urzędowanie. Przykłady tych negatywnych komentarzy można by mnożyć. Poszukuje się sensacji.

Brakuje u nas sporów ideowych. Są tylko utarczki, niechęci, próby ośmieszania się wzajemnego, a ci, którym owi wybrańcy narodu mają służyć, czekają latami na poprawę swojej życiowej sytuacji. Być może nie ma sporów ideowych, ponieważ programy partyjne różnią się między sobą jedynie w szczegółach. W sprawie fundamentalnej panuje zgoda prawicowych i lewicowych ugrupowań.

Tą sprawą fundamentalną jest stosunek do liberalizmu ekonomicznego. Mam wrażenie, że politycy mają zmąconą świadomość, bowiem traktuje się u nas liberalizm ekonomiczny jako jedyne możliwe rozwiązanie gospodarcze. Zniewolenie w sposobie myślenia, a może chęć demonstrowania źle pojętego nowoczesnego sposobu myślenia spowodowała, że również SLD nie tylko nie kwestionuje liberalizmu ekonomicznego, ale go utrwalało, gdy premierem był Leszek Miller. Jestem przekonana, że to jest źródło klęski wyborczej tej partii. Nie da się bowiem reformować ustroju gospodarczego, który z istoty swej nie powinien być możliwy do zaakceptowania przez ludzi lewicy. Na klęskę SLD wpłynęło również, moim zdaniem, wskazanie wiadomej kandydatki na  urząd prezydenta RP, a potem innej kandydatki na urząd premiera RP. Na marginesie zastanawiam się kiedy nastąpi u nas zrozumienie tego, że młodość kalendarzowa polityków nie stanowi żadnej zalety, bowiem polityk powinien być człowiekiem w miarę mądrym i mającym duże doświadczenie życiowe.

Do wykazu zarzutów pod adresem tych, którzy wygrali wybory należą stwierdzenia, że rząd za długo jest formowany, że centrum decyzyjne będzie poza rządem. Przewidywanie klęski zanim ktoś zacznie rządzić ? jest wyrazem złej woli. Podkreślam to, mimo iż jest oczywiste, że PiS utrwali katolicki charakter państwa. Spotęguje to i tak pozorny charakter demokracji w naszym państwie.

Zdziwiona byłam słysząc w dyskusji polityków emitowanej przez radio, że ? cytuję ? PiS boi się ważnych tematów. Jest to, jak sądzę, wyraz bezsilności przegranych. Sytuacja jest inna. PiS w swoich zapowiedziach podejmuje istotne problemy nękające nasze społeczeństwo. Co więcej, można mieć nadzieje, że zatrzyma niedokończony proces powszechnej prywatyzacji. Patriotyzm, który jest coraz mniej obecny w życiu publicznym, powinien łączyć ze sobą przedstawicieli przeciwstawnych partii.

Oczywiście nieporozumieniem jest pomysł, by dopłacać do posiadania dzieci rodzinom zamożnym i bogatym. Ale na pewno reforma szkolna zapowiadana przez PiS oraz odejście od systemu bolońskiego w nauczaniu akademickim ma sens, jeżeli chcemy, by warstwa polskiej inteligencji ? wzorem międzywojennej ? odznaczała się wszechstronnością.

Wątpię w to, by stwierdzenia przedstawicieli przegranej partii, iż PiS ?miota się wewnętrznie? były sensowne. A na pewno niepotrzebne są uszczypliwe uwagi, a nawet kpiny z kota Jarosława Kaczyńskiego. Stanowi ten polityk akurat wzór do naśladowania, gdy chodzi o stosunek do zwierząt. Widzimy zresztą wyraźnie, że nierozliczone afery gospodarcze na najwyższym szczeblu budują na szczeblach niższych poczucie bezkarności i naśladownictwo w czynach podlegających prawu karnemu.

Brak tolerancji w naszym społeczeństwie, utrwalone poczucie wyższości tego, co europejskie stanowi ogromne zagrożenie w związku z napływem imigrantów. Polscy hierarchowie pozostali raczej obojętni wobec szlachetnej propozycji papieża Franciszka, by każda parafia przyjęła jedną rodzinę. Taka rodzina mogłaby na przykład zamieszkać w dużych probostwach, które mają wolne pomieszczenia również w  związku z przeniesieniem religii do szkół. Najwłaściwszym rozwiązaniem byłoby skierowanie napływu imigrantów do Stanów Zjednoczonych, które są odpowiedzialne za tę sytuację. Dodam jeszcze, że musimy pamiętać, że około 20 milionów Polaków jest imigrantami w rozmaitych państwach.

Tak więc, można się spodziewać korzystnych dla społeczeństwa przemian w sferze ekonomicznej (m.in. wyższa stawka za godzinę pracy), być może nawet przywrócenia własności spółdzielczej, ale nie tej opartej o kodeks handlowy. Można się też spodziewać korzystnych przemian w strukturze nauczania szkolnego i wyższego. Ale niepokój budzi przewidywany wzmożony nacisk ? również na stanowione prawo ? jednej z wielu możliwych teorii etycznej. W społeczeństwie obywatelskim państwa demokratycznego uprawnione jest funkcjonowanie wielu teorii etycznych i żadna z nich nie powinna przesądzać jednoczącego wszystkich prawa stanowionego.
 
 
Res Humana nr 6/2015, s. 40-41