Radosław S. Czarnecki

Dylemat postawiony przed lewicą ze strony demo-liberałów (czyli Petru i Schetyna oraz medialny mainstream kibicujący jawnie tym politycznym rozwiązaniom) czy samodzielna droga sprzeciwu wobec zawłaszczania państwa i przestrzeni społecznej przez PiS nie jest na pewno ostatecznie zakreślonym zagadnieniem w tej kwestii. Oczywiście, hipotetycznym rozwiązaniem w tym aspekcie (pod względem polityki i społecznych oczekiwań) jest jeszcze – przynajmniej w płaszczyźnie rozważań teoretycznych – jakaś koalicja (czy wsparcie) PiS-u. Uprzedzenia natury estetyczno-moralnej, jakie prezentuje wielu krytyków Prawa i Sprawiedliwości z obozu demokratyczno-liberalnego czy wręcz neoliberalnego nie są tu żadnym argumentem. Trzeba jasno sobie powiedzieć, iż spór jaki toczy się dziś w Polsce o kształt demokracji i ustroju prawnego między dwoma partyjno-doktrynalnymi blokami jest konfliktem w „prawicowej rodzinie”.


Daniel Zbytek

Michel Houellebecq znany jest we Francji i poza jej granicami, jako pisarz – skandalista, naruszający szereg społecznych „tabu”, szczególnie odnoszących się ludzkich zachowań seksualnych: ról kobiety i mężczyzny we wzajemnym związku, homoseksualistów, dewiacji płciowych itd., ukazanych na szerszym tle zachodzących przemian kulturowych. Tak też było w przypadku jego najnowszej powieści Uległość, która z kolei za tło ma hipotetyczny proces przejęcia władzy we Francji przez islamistów i reakcji na ten fakt francuskiej elity intelektualnej. Książka ukazała się na półkach księgarni Paryża w dniu 7 stycznia 2015, w dniu, kiedy w ataku islamskich ekstremistów na redakcję satyrycznego tygodnika „Charlie Hebdo” zginęło 12 osób: dziennikarze, policjanci, pracownicy techniczni redakcji i przypadkowi goście.


Radosław S. Czarnecki

Rok temu (w dn. 6.06.2015) Franciszek I odwiedził z jednodniową pielgrzymką Sarajewo gdzie na miejscowym stadionie Koszevo odprawił mszę i spotkał się z kilkudziesięcioma tysiącami wiernych. W międzyczasie dotarł do niego list ponad 20 intelektualistów z Bośni i Hercegowiny oraz Chorwacji (najbardziej katolicki kraj na Bałkanach, w swej religijności, formach jej egzemplifikacji porównywany z Polską) zwracający uwagę na nacjonalizm, ksenofobię i de facto admirację przemocy, agresji poprzez gloryfikację tych chorwackich wojskowych, którzy zostali skazani przez Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze na kary więzienia za zbrodnie wojenne podczas walk w Bośni i Chorwacji rozpad Jugosławii). Tych zbrodni dokonywali na innowiercach: prawosławnych Serbach i muzułmańskich Bośniakach.


Janusz Gajda

Populizm i manipulacja to pojęcia ściśle ze sobą powiązane i nienowe, obecne we wszystkich dziedzinach życia, a zwłaszcza w sferze publicznej. Intensyfikacja ich to w dużej mierze pokłosie dynamicznie rozwijających mediów audiowizualnych i interaktywnych na czele z Internetem. Obecność w mediach powoduje zwielokrotnioną skuteczności ich oddziaływania. Problem jest jednak znacznie szerszy. Media bowiem nie tylko są zwierciadłem rzeczywistości, ale także jej kreatorem, stąd też i ów przekaz zdarzeń realnych często daleki jest od obiektywizmu ze względu na motywy i uwarunkowania światopoglądowe nadawcy. Świat realny i świat wirtualny to dwie różne rzeczywistości sprzężone i stymulujące się wzajemnie w różnym stopniu i zakresie. W przypadku manipulacji palma pierwszeństwa należy się mediom.


Józef Baniak

Kościół rzymskokatolicki w Polsce, jako lokalna część Kościoła powszechnego, niemal zawsze przeżywał i ciągle przeżywa różne swoje dramaty i dylematy religijno-doktrynalne i moralne. Trudne doświadczenia spotykały Kościół niemal w każdym okresie jego odległych dziejów, jednak współcześnie rozmiar i wysoki poziom komplikacji tych traumatycznych doświadczeń jest szczególnie widoczny. W trudnych dla siebie sytuacjach i okolicznościach Kościół ujawnia swoistą nieporadność i nieumiejętność dostosowania swojego przekazu religijnego i społecznego wobec oczekiwań wiernych.


Wacława Mielewczyk

W ostatnich miesiącach czasu „dobrej zmiany” wraca ponownie, jak zły sen, na wokandę dnia spór o ustawę z 1993 roku, uznaną powszechnie jako „kompromis aborcyjny”. Nie dość skali napięć i konfliktów wokół fundamentalnych kwestii ustrojowych, niepokoju o dalsze istnienie Polski jako demokratycznego państwa prawa czy wolności obywatelskich, o nasze miejsce w Europie i w Unii Europejskiej; nie dość lęków o dziś i o przyszłość każdego z nas, nie dość tego wszystkiego, aby dodawać do niego jeszcze spór o aborcję.


Daniel Zbytek

Jan Stępień

Bardzo interesujące w tym wyborze są wiersze, nazwijmy je, obywatelskimi. Są przepojone troską o los ojczyzny. Bohater liryczny nie godzi się na nierówności społeczne, zakłamanie stosunków miedzyludzkich. Poeta nawiązuje w nich do wybitnych przedstawicieli naszej kultury. Jest obecny w wierszach, na przykład poeta Jerzy Harasymowicz, Jan Kasprowicz, Norwid, szczególnie bliski sercu poety. Znamienny utwór poświęcił poeta Miłoszowi, który będąc sędziwy nie chce umierać, bo jeszcze tyle chciałby zadać pytań i pragnąłby chociaż w części usłyszeć na nie odpowiedzi. Ale niestety, skoro urodził się, to musi umrzeć. Na marginesie dodam, że Stanik korespondował z naszym Noblistą.


Maria Szyszkowska

Niszczeją zabytki kultury, nie respektowane bywają testamenty wielkich Polaków, którzy swego czasu coś ofiarowali społeczeństwu. Na przykład w Nałęczowie, w dawnej ochronce imienia Adasia Żeromskiego, zabytkowym budynku projektu Koszyc – Witkiewicza mieści się obecnie siedziba Towarzystwa Przyjaciół Nałęczowa, które od lat pozostaje bierne wobec decyzji lokalnych władz. Ten wybudowany budynek, Żeromski ufundował dla społeczeństwa Nałęczowa i przeznaczył na cele społeczne. Wolę pisarza szanowano przed wojną, w czasach PRL oraz pierwszych latach po przewrocie 1989.


Radosław S. Czarnecki

Możemy powiedzieć, że stracie na nadwiślańskim polu bitwy prowadzą dwaj zwolennicy neoliberalizmu (czyli współczesnej wersji globalnego kapitalizmu). Jedni to wspólnota ludzi która utraciła najszerzej pojętą władzę i wpływy podczas ostatnich wyborów parlamentarnych (koalicja PO/PSL, politycy i klienci .nowoczenej.pl, akolici tej właśnie rzeczywistości, którą jakoby PiS im odbierało, chodzący w marszach protestu pod sztandarami KOD-u). To neoliberałowie – tak bym ich określił - z twarzą globalnych korporacji. Zapatrzeni w ideę i dogmat wolnego rynku, depczący wszystko co nie mieści się w ich oglądzie świata... Drudzy to miłośnicy kapitalizmu z twarzą pomalowaną na „biało-czerwone” barwy, z symbolami tzw. „żołnierzy wyklętych” w dłoniach i na t’shirtach, nienawidzący wszelkiego INNEGO niźli kato-nacjo-antykomunistyczny short-program.


Jerzy Ładyka

Już w początku pobytu na emigracji Słowacki znalazł się w sytuacji sprzyjającej rozpoznaniu stanowiska papiestwa wobec myśli niezależnej. W lutym 1831 r. wybrano na papieża Grzegorza XVI. W Polsce trwała wojna. Rosja zwróciła się do papieża o potępienie polskiego powstania – określanego niedopuszczalnym aktem o charakterze przestępczym. Papież nie zwlekał. Natychmiast spełnił żądanie cara. Przywódców powstania nazwał kłamcami i siewcami zepsucia. W szerokiej opinii krytycznej odnoszącej się zarówno do imperialnej polityki cara jak też do tchórzliwego papieża głos Słowackiego zabrzmiał znacząco.


Z profesorem Wiesławem Władyką, historykiem i politologiem z Uniwersytetu Warszawskiego, rozmawia Wiesław Łuka

O pamięć trwają bez przerwy spory ideologiczne i polityczne, ale także powodowane innymi jeszcze interesami. To, co i w jaki sposób opowiesz o pamięci indywidualnej a także zbiorowej, o przeszłości, pokazuje twoje miejsce w teraźniejszości i twoje oczekiwania co do przyszłości. Od wielu ostatnich lat toczy się w naszym kraju ostra walka o pamięć. Wielką karierę zrobiło określenie „polityka historyczna”. W demokracji jedną z legitymacji do rządzenia wspólnotą jest umiejętność narzucenia lub wprowadzenia nie tylko swojej wizji przyszłości, ale także oceny przeszłości. Ta zaś zaczyna się od wyboru faktów i wydarzeń z historii, które uznaję za najlepsze i potrafię tą oceną przekonać wspólnotę oraz pokazać jej, że jestem dziedzicem tej tradycji.


Radosław S. Czarnecki

To stwierdzenie, proweniencji stoickiej, racjonalnej, pragmatycznej (wynikającej z doświadczenia i dystansu) oddaje istotę współczesnej mentalności, jaka przy pomocy Internetu zapanowała na świecie, zawłaszczając i rugując z pola ludzkiego poznania i postaw dystans, zastanowienie, refleksję krytyczną. Bo wszystko jest szybkie, pobieżne, emocjonalne, „żyje chwilą” jak błysk supernowej. Czyli jest przyjmowane bez refleksji, bez zastanowienia, afektywnie. To gdzie tu w takim razie miejsce na racje rozumu? Może też z tego powodu racjonalizm jest w totalnej defensywie, oddając pole irracjonalnym oraz intuicyjnym – czyli apriorycznym prądom i trendom?


Wacław Sadkowski

Po to, by należycie zrozumieć książkę profesora Pawła Kozłowskiego – znanego socjologa i ekonomisty, a także historyka i krytyka sztuki – sięgnąć należy po wiedzę zebraną przez historyków europejskiej architektury oraz myśli urbanistycznej. Otóż Dziennik profesora nadzwyczajnego zilustrowany jest serią reprodukcji szkiców architektonicznych Claude’a-Nicolasa Ledoux, zaczerpniętych z witryny zawierającej prace graficzne tego wybitnego architekta i urbanisty doby Oświecenia (żył i działał w latach 1736–1806). Nawet na niewielkich reprodukcjach daje się dostrzec ujmującą równowagę pomiędzy onieśmielającym wręcz monumentalnym dostojeństwem projektowanych przez Ledoux budowli a ich urzekającym wdziękiem opartym na niezawodnym wyczuciu/wyliczeniu proporcji poszczególnych członów składających się na nierozerwalną, nieomylną kompozycję architektoniczną.


Jan Stępień

Artykuł 1 ustawy z 1997 r. o ochronie zwierząt głosi, że „Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę”. A więc miłośnicy zwierząt doczekali się wreszcie ustawy, której fragment obwieszcza, że zwierzęta są żywymi istotami. Niestety, ten prawny przepis dla wielu naszych rodaków jest martwy. Nawet ci, którzy aprobują zwierzęta jako inny gatunek niż człowiek, nie są wolni od poczucia wyższości wobec zwierząt, przypisując im negatywne ludzkie cechy. Ten groźny w skutkach stosunek do zwierząt jako istot gorszych od nas ma wielowiekową tradycję. Już Ezop w słynnych bajkach, przypisał nasze przywary właśnie zwierzętom.


Radosław S. Czarnecki

W dniach 11-13 marca br. odbywało się we Wrocławiu międzynarodowe SOCIAL FORUM organizowane przez szereg organizacji lewicowych, anarchistycznych, feministycznych i klasyfikujących się w najszerzej pojętej sferze postępu, demokracji, wolności i socjalizmu. Uczestniczyło w tym forum kilku znanych polityków, dziennikarzy i osób prezentujących nie mainstreamowe media, osób ze świata nauki, sztuki, lokalnych działaczy pro-demokratycznych i pro-wolnościowych, organizacji ekologicznych etc. Byli tu m.in. prof. Michel Collon (z Belgii), prof. Bruno Drweski (z Francji), prof. Lau Ki Chin (Hongkong/Chiny), prof. Emmanuel Ness (USA), dziennikarze – Piotr Ciszewski, Piotr Szumlewicz i Piotr Matejczyk, politycy i działacze społeczni – Piotr Ikonowicz oraz Agata Nosal-Ikonowicz, dr Ewa Groszewska, Piotr Lewandowski, Jacek C. Kamiński czy Monika Karbowska. Byli przedstawiciele Portali strajk.eu – red. red. Maciej Wiśniowski i Weronika Książek oraz racjonalista.tv.


Barbara Galas

Wprowadzenie nowego ładu ekonomicznego wiązało się w pierwszej fazie z dekonstrukcją starego ładu, spadkiem produkcji oraz i tak już niskich dochodów realnych społeczeństwa polskiego, oznaczało zatem poważne koszty społeczne. Spowodowało to spadek nastrojów społecznych i spadek entuzjazmu wobec transformacji. Szczególnie boleśnie odczuwano eskalację masowego bezrobocia o charakterze strukturalnym, które objęło blisko 3 mln ludzi, w większości robotników upadających zakładów pracy oraz młodych absolwentów szkół zawodowych, którzy czuli się oszukani. Paradoksalnie rzucono im hasło „bądź przedsiębiorczy” i pozostawiono w dużej mierze samym sobie. Eskalacji masowego bezrobocia towarzyszyło zarazem obniżenie dochodów wielu grup społecznych, których podstawowe potrzeby życiowe stawały się zagrożone. Dotyczyło to zwłaszcza rolników, robotników i tzw. inteligencji budżetowej.


Andrzej Biernacki

Autor próbuje odważnie w swej książce zarysować ogólne podstawy takiego programu. Sformułował go w tytułowym tekście książki, w owych „10 wyzwaniach dla lewicy”. Oto najważniejsze składniki tego programu : potrzeba krytycznego przewartościowania swojego ideowego dziedzictwa; wyznaczenie drogowskazu przyszłości – drogi „do globalizacji obywatelskiej a nie korporacyjnej”; to przyjęcie idei” Polski socjalnej w socjalnej Europie”; to wprowadzenie nowych mechanizmów wzbogacających system demokratycznego państwa prawa; to opracowanie alternatywnego wobec neoliberalnego nowego programu rozwoju ekonomicznego, eliminującego ze stosunków międzyludzkich „prymat pieniądza i chciwość”.


Paweł Kozłowski

Przeciw nierównościom i sakralizacji prywatnej własności. Te tradycyjne wartości lewicy nie zdezaktualizowały się współcześnie. Przeciwnie, na skutek ukształtowania się systemu wolnorynkowo-biurokratycznego, nierówności dochodowe urosły do poziomu nadzwyczajnego, a prywatna własność absolutyzowana jest wbrew biegowi historii i poczuciu sprawiedliwości. Nie do przyjęcia dla lewicy jest dziedziczenie nierówności z pokolenia na pokolenie. Sprawiedliwość społeczna oznacza też ponoszenie odpowiedzialności za innych, słabszych, upośledzonych przez los, przypadek czy historię, a więc wymaga istnienia odpowiedniego systemu instytucjonalnego państwa. Innego niż teraz jest oficjalnie postulowany i wcielany, przy pomocy kontrreform, w życie.


Z profesorem Zbigniewem Pawłem Kruszewskim rozmawiają Wiesław Łuka i Zdzisław Słowik

Nie rozpatrywałbym szkolnictwa wyższego w oderwaniu od ogólnej sytuacji edukacyjnej i w ogóle sytuacji społecznej w kraju. Parę dekad wstecz uzyskanie tytułu magistra dla przeważającej większości słuchaczy wyższych uczelni istotnie zamykało proces kształcenia. Obecnie to się gwałtownie zmienia – dziś mówimy o potrzebie, a nawet o konieczności kształcenia ustawicznego, do którego zmusza nas niezwykle szybkie tempo rozwoju wielu dziedzin życia. Dlatego na szkolnictwo wyższe musimy spojrzeć nie jako na finał kształcenia, ale na jego etap. Rzeczywistość wymusza potrzebę uczenia się przez całe życie, czego dowodzi intensywny rozwój studiów podyplomowych czy doktoranckich.


Radosław S. Czarnecki

Regiony, na wschód od Łaby i na północ od Dunaju służyły zawsze Zachodowi jako zaplecze surowcowo-rolne, stanowiąc przy okazji bazę dla najemnej i taniej siły roboczej (sezonowej lub czasowo-ograniczonej). Uboższe, zapóźnione cywilizacyjnie – z racji trwania gospodarki folwarcznej – bez potencjału twórczej myśli (np. technicznej czy w przedmiocie idei), traktowane były jako typowe półkolonie. Czy dziś wiele osób z tych regionów nie ma takiego poczucia, mimo przynależności do gigantycznie powiększonej Unii Europejskiej? Czy czasem nie stąd biorą się sukcesy parlamentarne skrajnie prawicowych, nacjonalistycznych i ksenofobicznych ugrupowań? Bo nie ma to nic wspólnego z powszechnie głoszonymi hasłami równości, solidarności czy braterstwa mającymi spajać wspólny, europejski dom i społeczeństwa tu żyjące.


Maria Szyszkowska

Wraz z powstaniem wiedzy naukowej – a była nią filozofia – rozpoczęto poszukiwanie prawdy. Filozofowie starożytności uznali, że jest nią zgodność poznania z rzeczywistością. Pogląd ten do dzisiejszego dnia ma swoich licznych zwolenników. Jednakże w późniejszych wiekach zdano sobie sprawę, że człowiek poznaje otaczający nas świat przyrody w sposób dostosowany do budowy naszych zmysłów. Świadomi byli tego już niektórzy mędrcy starożytności. Świadczy o tym wyraźnie teoria atomistyczna Demokryta. Twierdził, że treść poznania zależna jest od budowy naszych zmysłów, bowiem to, co odbieramy jako barwne, gorzkie czy słodkie jest w rzeczach atomami o określonych kształtach i położeniu.


Czesław Matusewicz

W tradycyjnych dociekaniach eksploatowano drogi poznawcze, ukazujące ewolucję poznania. Pierwszą reprezentują behawioryści (i zwolennicy pawłowizmu), którzy sądzą, że proste kojarzenia bodźca i reakcji doprowadziło w ciągu długiego procesu komplikowania połączeń do powstania wyszukanych form poznawczych, w tym myślenia. Autor stwierdza, że tak rozumiany proces może wykształcić zdolności adaptacyjne, ale nie procesy myślenia. Przyjmuje on kulturowo-poznawczą opcję wyjaśnień, zgodnie z którą warunkiem wstępnym rozwoju myślenia było ukształtowanie: 1) zdolności elastycznego podejmowania decyzji i kontroli ich realizacji, 2) zdolności tworzenia reprezentacji poznawczych i dostrzegania zależności przyczynowej lub intencjonalnej pomiędzy zdarzeniami.


Wacława Mielewczyk

Towarzystwo Naukowe Płockie do swoich dotychczasowych zadań związanych z krzewieniem nauki i gromadzeniem danych naukowych na temat regionu oraz zadań związanych z kulturą dopisało zadania kolejne – oświatowe oraz ukierunkowane na utworzenie dwóch nowych placówek – biblioteki i muzeum. Te wszystkie zadania, przez minione lata, do czasów współczesnych, są stale rozwijane, przy czym ich konkretyzacją jest działalność edukacyjna oraz udział w rozwoju i upowszechnianiu wiedzy o regionie.


Radosław S. Czarnecki

Carla del Ponte, szwajcarska prokurator Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze m.in. napisała w 2008 roku w swoim sprawozdaniu dla Hagi: „Partyzanci z UҪK mieli porywać nie tylko Serbów, ale także kosowskich Romów, a nawet rodaków – Albańczyków (uznanych za nielojalnych). Następnie przetrzymywali ich w obozach szkoleniowych UҪK, potem transportowali do północnej Albanii i tam zabijali, zaś pobrane od nich narządy sprzedawali, drogą lotniczą na Zachód”. Podobne wnioski wysnuwali – senator ze Szwajcarii Dick Marty (w swym raporcie dla Rady Europy w 2011) oraz Clint Wiliamson (polityk i prawnik amerykański, spec. prokurator UE ds. handlu narządami ludzkimi) - jako znawca problemów związanych ze zbrodniami na Bałkanach podczas rozpadu Jugosławii (np. wywiady na włoskich dzienników POLITICO czy La CACCIA w 2014 i 2015).


Wacław Sadkowski

Otrzymujemy cztery portrety wybitnych twórców petersburskich z rożnych dziedzin sztuki – przekładu literackiego (Świacki i Britaniszski), sztuki kompozytorskiej (Siergiej Słonimski), scenografii i prozy artystycznej (Koczergin) – których polskie korzenie etnograficzne inspirowało nie tylko tematyczne ukierunkowania ich twórczej aktywności, lecz także ich koncepcje i stosowane przez nich techniki sensu stricte artystyczne. Dodać należy, że w wydanym przed kilku laty przewodniku po Moskwie (który to guide uznać należy za absolutnie niezastąpiony dla podróżującego do tego miasta – i w ogóle do kraju, którego jest ono stolicą - człowieka zainteresowanego intelektualnym i artystycznym sensem zwiedzanych krain i miejscowości) znajdujemy również sporą przygarść wiedzy o czynnie reagujących na polskie dziedzictwo artystyczne i intelektualne moskwiczanach.


Paweł Kozłowski

Istnieją wszakże zadania specyficzne dla polskiej lewicy, które właśnie ona, w stowarzyszeniu z innymi, winna poważnie potraktować. Pierwsze z nich to wyjście poza od dawna istniejącą alternatywę: państwo nacjonalistyczno-autorytarne lub państwo klasy dominującej. Tym wyjściem jest państwo socjalne o ustroju demokratyczno-liberalnym. Drugie to, w polityce gospodarczej, docenianie nie tylko wzrostu, ale również podziału wytworzonego dochodu. Podziału, który nie powinien być podporządkowany w pełni rynkowi, bo obecny rynek ani nie jest wolny, ani nie stanowi fundamentu merytokracji. System gospodarczy i polityka gospodarcza tworzą społeczeństwo, a więc ich wybór jest zawsze, w taki lub inny sposób, ideowy. Sprawiedliwość społeczna to podstawowa wartość społecznego liberalizmu i socjalizmu.


Radosław S. Czarnecki

Elita dzisiejsza oraz tzw. mainstream (a za nimi bezrefleksyjni i bezkrytyczni akolici) nie chcą oświecać ani tłumaczyć maluczkim humanistycznych, bratersko-równościowo-wolnościowych czyli oświeceniowych wartości i kanonów. Nie uważają bowiem ludu za obywateli. Chcą jedynie, aby ów lud konsumował i przestał wybrzydzać. To z jednej strony haniebny paternalizm (będący najgorszą niewolą jaką człowiek zadaje drugiemu człowiekowi), a z drugiej - nałożenie kulturze wędzidła „obsługi wolności” w kontekście wyborów konsumpcyjnych, które „stają się czymś nieuchronnym, obowiązkowym, nakazem i wymogiem”. Charakter społeczeństwa konsumentów, a nie zbiorowości obywateli, wymusza na kulturze ofertowość zamiast normatywności, uwodzicielskość a nie regulacje i katalogi, przypadkowość i przygodność a nie stabilizację i przewidywalność.


Leonard J. Pełka

Kultura obrzędowa zawiera stosunkowo obszerną i zróżnicowaną sferę – ukształtowanych historycznie (rola inercji tradycji), przyjętych i zaakceptowanych w konkretnej zbiorowości ludzkiej (ograniczenia czasoprzestrzenne), jak również przekazywanych następnym pokoleniom oraz innym zbiorowościom – postaw i zachowań o charakterze symbolicznym (wynikających z relacji: jednostka–przyroda, jednostka–wspólnota ludzka, jednostka–jej osobowość oraz jednostka–wyobrażenia transcendentne), które ulegają następnie zobiektywizowaniu pod postacią zwyczajów oraz różnych form rytualizacji ważnych i przełomowych momentów i wydarzeń w życiu jednostek i zbiorowości (obrzędy, ceremonie, ryty przejścia itd.), świąt i towarzyszących im modeli świętowania jak też wszelakich form ludyczno-rekreacyjnych połączonych z wypoczynkiem, zabawą oraz zagospodarowywaniem czasu wolnego (pozaprodukcyjnego).


Debata

Gospodarka czasem kulturze pomaga, czasem jej przeszkadza a nawet degraduje. To zależy przede wszystkim od systemu, który gdzieś i kiedyś realnie funkcjonuje. W Polsce od 1990 roku mamy system neoliberalny czyli odmienny od zapisanego w obowiązującej konstytucji systemu społecznej gospodarki rynkowej. System neoliberalny opiera się w nauce ekonomii na teorii neoklasycznej. Rozszerza treści tej teorii na wszelkie inne formy ludzkiego życia społecznego, a także indywidualnego. Wolność rynkowa staje się kluczową postacią wolności; własność prywatna jedyną własnością autentyczną; konkurencja istotą wszelkich stosunków między ludźmi; miernikiem powodzenia – sukces rynkowy; forma istnienia – towar, a każdą wartość wyznacza pieniądz. Gospodarka kształtuje społeczeństwo: w neoliberalizmie oznacza to powstanie społeczeństwa rynkowego.


Radosław S. Czarnecki

Yanis Varoufakis znany jest szerszej opinii publicznej jako działacz SYRIZY i minister finansów Grecji w rządzie Alexisa Tsiprasa – w I połowie 2015 roku – prowadzący negocjacje w sprawie greckiego długu z tzw. „trojką” (reprezentującą brukselskich technokratów) i europejskimi wierzycielami Hellady. Ale to przede wszystkim profesor ekonomii i politologii, wykładowca wielu renomowanych uczelni na świecie, autor tekstów z dziedziny teorii ekonomii i teorii gier, współpracownik (onegdaj) znakomitego amerykańskiego uczonego J. K. Galbraitha. Jest też m.in. autorem znakomitej analizy współczesnej gospodarki światowej opublikowanej w formie książki, zatytułowanej GLOBALNY MINOTAUR. Y.Varoufakis określany jest – w przedmiocie swych naukowych i metodologicznych osiągnięć – jako neomarksisita.


Jan Dębowski

Zagrożenia generowane przez rozwój cywilizacji można rozpatrywać z pozycji dwóch przeciwstawnych koncepcji i wizji rozwoju, z których każda stara się podać recepty na wyjście z tej sytuacji. Autorzy pierwszej koncepcji źródło kryzysu współczesnego świata upatrują w nadmiernym przyroście naturalnym, nieproporcjonalnym do zasobów i wydolności ekosfery. Omawiana doktryna nie od razu została ujawniona szerokiej publiczności. Po raz pierwszy nagłośnił ją zespół badaczy pod kierunkiem Denisa Meadowa, któremu zresztą przypisuje się autorstwo koncepcji „wzrostu zerowego”. Z kolei druga z wyróżnionych koncepcji antykryzysowych, ekohumanizm, zakłada partnerskie współdziałanie narodów i państw w celu realizacji dobra wspólnego wszystkich ludzi, bogatych i biednych, społeczeństw wysoko rozwiniętych i zapóźnionych w rozwoju cywilizacyjnym oraz dla dobra naturalnego środowiska.


Janusz Reykowski

Należałoby tu przypomnieć, że rozczarowanie demokracją Europa już raz przeżywała. Było to prawie dokładnie sto lat temu. W XIX wieku, głównie w jego drugiej połowie, nastąpił szybki proces demokratyzacji Europy. Wzbudził on wielkie nadzieje. Wyobrażano sobie, że demokracja przyczyni się do emancypacji świata pracy, do zlikwidowania stosunków opartych niesprawiedliwych przywilejach, na politycznej korupcji. Tym większy był zawód, gdy okazało się, że – jak pisze Harry Ekstein – polityczna partycypacja nie zlikwidowała stosunków oligarchicznych, tylko doprowadziła do zmiany elit, że większość społeczeństwa okazała polityczną apatię, a na polityczne zachowania obywateli miały wielki wpływ „impulsy, instynkty, naśladownictwo, podatność na sugestie”. Tak było zarówno w Europie jak i w Stanach Zjednoczonych.


Radosław S. Czarnecki

Klęska humanitarna grożąca Unii Europejskiej, (oprócz innych zagrożeń niesionych przez ową współczesną wędrówkę ludów) jakiej po raz któryś doświadcza Stary Kontynent w swej historii, a związana z masowym napływem uchodźców (czy emigrantów) jaka ma miejsce w bieżącym roku milczy nad jednym z zasadniczych problemów jakie pozostają w tle tych wydarzeń. Chodzi mianowicie o Kosowo, quasi-państwo powstałe 8 lat temu (w 2007 roku) zgodnie z decyzjami (i przedsięwzięciami militarnymi) podjętymi przez polityczne elity Zachodu.


Wacława Mielewczyk

Pozostając na gruncie kwestii podstawowych poznajemy, w ślad za autorką studium, ich kolejne elementy, a wśród nich opisaną przez A. Sułka, konstrukcję „zmienności pokoleniowej w Polsce powojennej”, a mianowicie: pokolenie walki i odbudowy (1944–1956), pokolenie okresu stabilizacji (1956–1976), pokolenie kryzysu (1976–1989) i pokolenie zmiany, transformacji (po 1989 roku). To ostatnie ogniwo tej konstrukcji wypełnia treść studium przedstawioną w sześciu częściach obejmujących wspomniane już kwestie dotychczasowych badań nad młodzieżą (uderza encyklopedyczna wiedza autorki na temat tych badań), następnie jej własne koncepcje i założenia badawcze studium, oraz już wyniki badań młodzieży uzyskane według tych założeń.


Stefan Pastuszewski

Starowiercy we współczesnej Polsce (około 1000 osób) to mniej lub bardziej zasymilowani potomkowie ludności wielkoruskiej, która w formie narastającego klina zasiedlała zwartymi, izolującymi się od otoczenia koloniami, tereny od Ziemi Pskowsko-Nowogrodzkiej przez Inflanty, Litwę aż po Suwalszczyznę i Mazury. Migracja ta, postępując od połowy XVII wieku, na Suwalszczyznę dotarła w latach 1779–1792, a na Mazury od 1820 roku. W mniejszym stopniu spowodowana była ona prześladowaniami przez władze państwowe oraz, mającą znaczne prerogatywy i możliwości operacyjne Cerkiew panującą, a w większym stopniu miała przyczyny ekonomiczne.


Lech Fabiańczyk

Święto Bożego narodzenia przypada na ten dzień również z innego powodu. 25 grudnia to pierwszy dzień wyjścia słońca z fazy zimowej. Innymi słowy, czas ten jest jakby narodzeniem nowego słońca. W starożytnym Rzymie dzień ten nazywano: dies natalis invicti - dzień narodzin niezwyciężonego”. Na ten czas obchodzono tam święta zwane Saturnaliami - był to całotygodniowy karnawał. Jak można się domyślić, datę 25 grudnia jako dzień narodzin Jezusa wybrano, między innymi kierując się koniecznością dopasowania religii chrześcijańskiej do obyczajów ludowych panujących w ówczesnym Imperium Rzymskim. Dowodzi tego fakt, że urzędowo ustalono ją dopiero w latach 527-565 naszej ery.


Maria Szyszkowska

W każdym z nas drzemie wola mocy, która wyzwala tkwiące w nas możliwości. Pisał o tym Fryderyk Nietzsche wciąż absurdalnie oskarżany u nas za to, iż był ideologiem hitleryzmu. Rozwój duchowy oraz wybranie ideałów jako drogowskazów, czyli istnienie na poziomie wyższym niż biologiczno-społeczny decydują o nadczłowieczeństwie. Na marginesie dodam, że używany przez Rosenberga termin nadczłowiek miał znaczenie biologiczne, dotyczył rasy i służył wiadomemu stosunkowi do Żydów i Słowian. Hitler i jego otoczenie czytało dzieła między innymi tego filozofa i ceniło go, ale nie przekreśla to faktu, iż nadczłowiekiem według Nietzschego mógł stać się każdy człowiek.


Z pisarzem Markiem Wawrzkiewiczem rozmawia Wiesław Łuka

Na wieczorach autorskich określa się często kurtuazyjnie „wybitny”, „znany” poeta, a zna go zaledwie najbliższa rodzina i grono znajomych, czasami przyjaciół. Z pewnością mogę powiedzieć, że te określenia są nadużywane. Określenie „poeta” należy się nie autorowi, który wydał jeden, dwa cienkie tomiki. Dziewczynko, chłopcze – mów o sobie na początek: jestem kimś, kto pisze wiersze. Poezja, to naprawdę coś dużego i ważnego. Na spotkaniach czasami opowiadam młodym o poetach ostatniego wieku – wymieniam nazwiska twórców dla mnie współczesnych – Iwaszkiewicz, Jastrun, Leśmian, Przyboś, Miłosz, Białoszewski, Grochowisk – a oni słuchają tego jak bajek o żelaznych wilkach; nie znają ich dorobku. A to właśnie byli poeci całą gębą. Nie nadużywajmy zatem słowa „poeta”, a tym bardziej określenia „wielki poeta”; może tyko już o nieżyjących można mówić, że byli wielcy?


Radosław S. Czarnecki

O rusofobii polskiego mainstreamu niech świadczy fakt, że pragmatycznego i racjonalnego spojrzenia na wydarzenia za naszą wschodnia granicą brakuje politykom różnych opcji. Wypowiedzi W. Cimoszewicza w kwestii konfliktu na Ukrainie noszą wyraźnie znamiona owej skazy, zaś o J. Saryusz-Wolskim (wszelkie jego enuncjacje odnośnie Rosji – nie tylko w świetle aktualnej sytuacji na Ukrainie - są nie tyle krytyczne co zjadliwie niesprawiedliwe i tendencyjne, jaskrawo rusofobiczne), R. Sikorskim (porównującym gazociąg North-Stream do paktu Mołotow-Ribbentrop) i J. Palikocie (jego koncepcje dotyczące jawnego uzbrajania Ukrainy czy nawet pomysł wysyłania wojsk polskich do wschodniego sąsiada były z gatunku aberracji politycznej) nie warto w tu wspominać. Podobnie jak o Kaczyńskim, Ziobrze czy Kowalu.


Wacława Mielewczyk

Kościół Franciszka zmierza do liberalizacji obecnie obowiązujących zasad, że czyni kolejny krok zwrócony ku rozumieniu realnego doświadczenia ludzi wierzących w warunkach współczesnego życia, że tym samym czyni wspólnotę ludzką, wielorako podzieloną, bliższą a nie oddaloną od siebie. Ciekawe, jak zareaguje na to polski Kościół, od samego początku sceptyczny wobec jakichkolwiek zmian w doktrynie, wobec papieża Franciszka i synodu. Ale może w końcu zrozumie swojego zwierzchnika, zrozumie wagę jego przesłania – wagę miłosierdzia i dialogu, szacunku dla wszystkich ludzi dobrej woli.


Władysław Markiewicz

Po 1989 roku następuje trwający do dziś system demokracji liberalnej, powstały w wyniku transformacji ustrojowej. Autor charakteryzuje ten okres w sposób ambiwalentny: z jednej strony dostrzega autentyczność zdobyczy demokratycznych – zniesienie cenzury, poszerzenie praw obywatelskich, otwarcie na świat, z drugiej jednak stwierdza brak polityków, zdolnych do opracowania dalekowzrocznej koncepcji rozwoju Polski, do zreformowania kraju i jego unowocześnienia. Książka Janusza Sztumskiego może pomóc w przygotowaniu obywatelskim naszych rodaków do spełniania tego powołania.


Wacław Sadkowski

Do ludzi mówiących jakimś językiem bez akcentu zaliczają się najczęściej osoby wychowane w danym środowisku językowym – określamy je angielskim terminem native speaker. I kimś właśnie takim jest wobec swych rozmówców autor omawianego reportażu. Nie jest przez nich postrzegany jako ktoś obcy, przybyły z innego świata. Nawet jeśli budzi w nich zaniepokojenie, nasuwa pytanie, po co właściwie przyjechał i po co wdaje się w rozmowy z uczestnikami tych zgroźliwych zdarzeń, nawiązanie kontaktu słownego z nim przychodzi im łatwo, wpadają nieraz w ton gawędziarski. Oczywiście, są nadal czujni, kontrolują swe wypowiedzi, ale nie odsłaniają się (nie „oświadczają”!) przed nim.

Słowo od redakcji

Czas polskich wyborów, trwający od poprzedniego roku i zakończony 25 października roku obecnego, dokonał zmian, których dziś za wcześnie jeszcze oceniać, choć można przypuszczać, że dla bliskich nam humanistycznych wartości świeckich i ideałów społecznej lewicy ten czas będzie z pewnością wielkim wyzwaniem. Nie lękamy się tego wyzwania, ponieważ doświadczaliśmy podobnych wyzwań w dalszej i nieodległej przeszłości – i przetrwaliśmy; nie lękamy się i tego najnowszego wyzwania – i ufamy, że i tym razem damy radę, że przetrwamy, że ocalimy nasze dziedzictwo, naszą tożsamość, naszą wolę kształtowania lepszego świata na miarę godności człowieka.


Maria Szyszkowska

Sprawą fundamentalną jest stosunek do liberalizmu ekonomicznego. Mam wrażenie, że politycy mają zmąconą świadomość, bowiem traktuje się u nas liberalizm ekonomiczny jako jedyne możliwe rozwiązanie gospodarcze. Zniewolenie w sposobie myślenia, a może chęć demonstrowania źle pojętego nowoczesnego sposobu myślenia spowodowała, że również SLD nie tylko nie kwestionuje liberalizmu ekonomicznego, ale go utrwalało, gdy premierem był Leszek Miller. Jestem przekonana, że to jest źródło klęski wyborczej tej partii. Nie da się bowiem reformować ustroju gospodarczego, który z istoty swej nie powinien być możliwy do zaakceptowania przez ludzi lewicy.


Marian Dziwisz

Na początku lat sześćdziesiątych XVI w., gdy wśród wyznawców kalwinizmu w Małopolsce ujawnił się silny ferment myślowy, doszło do rozłamu i utworzenia „zboru mniejszego” nazywanego przez większość „arianami”, chociaż ono sami zwali siebie „christianami” albo „braćmi”. Później określono ich mianem „Bracia Polscy”. Jak wynika z powieści Zofii Kossak, prześladowani w Europie i nie wszędzie mile widziani w Polsce Arianie, szczególnie upodobali sobie ziemię sądecką, skąd i niedaleko było do siedziby zboru w Lusławicach.


Radosław S. Czarnecki

Nowoczesność w kulturze Zachodu charakteryzuje się przede wszystkim tym - tradycja Oświecenia francuskiego i dorobek Rewolucji Francuskiej – iż religia stała się sprawą prywatną, osobistą obywateli danego kraju, a instytucje powołane do organizacji życia religijnego nie mogą się zajmować bezpośrednio polityką. Wykluczyć to miało znany z niechlubnej przeszłości tzw. „sojusz tronu i ołtarza”. Kościół katolicki jako ostatnia z instytucji religijnych Europy oficjalnie zrezygnował z takiego stanowiska na Soborze Watykańskim II, choć praktyka nadal jest inną niźli wymiar czy zalecenia podstawowych dokumentów wydanych podczas wspomnianego, XX Soboru Powszechnego.


Zdzisław Słowik

Zamysł napisania tej rozległej książki o Janie Strzeleckim, a wcześniej poświęconych innym wybitnym osobom Polski powojennej i tworzących już zbiór o randze edytorskiego wydarzenia, tak oto przedstawia sama Autorka: „Napisałam tę książkę na przekor drapieżnym czasom. Niech Jan Strzelecki opowie nam o braterstwie i solidarności. O swej utopii lewicowo-humanistycznej. Napisałam ją, by z postaw okresu PRL wydobyć odcienie szarości, wbrew dzisiejszym upodobaniom do krzywdzących kontrastów w obrazie tamtego świata i wbrew skłonnościom do potępień.


Zdzisław Cackowski

Świat ludzki jest światem niepewności (rosnącej niepewności, ewentualności), światem lęku i koniecznej czujności. Obdarzenie zaś człowieka światem całkowitej i długotrwałej pewności niezawodnie prowadzi do wygaszenia świadomości. Bo świadomość ludzka jako rys człowieczeństwa jest nie tylko i nie po prostu faktem. I jest koniecznością ludzkiego, ewentualnościowego, niejednoznacznego świata. Nadajcie ludzkiemu światu całkowitą jednoznaczność, a straci on charakter świata ludzkiego; przestanie on wtedy wymagać ludzkiego świadomego partnerstwa i przestanie świadomość ludzką generować.


Leszek Bugajski

Z lekturą zbiorów listów wybitnych postaci z panteonu kultury zawsze mam kłopot. Wiem dobrze, że takie osoby – nawet jeśli nigdy tego głośno nie powiedzą – uprawiając korespondencję zakładają w głębi duszy, że ich listy staną się kiedyś obiektem badań historyków literatury, biografów, albo po prostu podszytą (plotkarską) ciekawością lekturą dla tłumu miłośników ich twórczości. Oczywiście nigdy nie można z całą pewnością powiedzieć, że tak jest w każdym przypadku, ale bliska jest mi myśl, że listy, podobnie jak dzienniki, nie zawsze są szczerym ujawnieniem prawdy o sobie samym, lecz także formą autokreacji, że zawsze (to zresztą dotyczy także listów nie tylko wybitnych osób) autor listów stara się w nich przedstawić siebie w dobrym świetle, jakoś tam poprawić swój wizerunek, dowartościować się…


W obronie godności Andrzeja Romanowskiego i Andrzeja Walickiego

Zdaje się być posiadaczem przekonań absolutnych, nietolerującym innych od własnych, uczy także moralności, a maczugą polemiczną uderza w niepokornych autorów z siłą, która ma odebrać im godność. Mirosław Czech, od kilku lat publicysta „Gazety Wyborczej”, b. poseł, bo nim mowa, uderzył ponownie. Przed rokiem celem jego polemicznej napaści był prof. Andrzej Romanowski, wybitny historyk i literaturoznawca UJ, redaktor naczelny zasłużonego dla polskiej nauki i kultury „Polskiego słownika biograficznego”; a ostatnio – prof. Andrzej Walicki, filozof i historyk idei, wybitny znawca dziejów Rosji i myśli rosyjskiej, em. profesor Uniwersytetu w Notre Dame w USA i PAN oraz członek PAN. Uderzył słowami, których dotąd nie czytaliśmy w bliskiej nam „Gazecie Wyborczej”. Nie wolno nam wobec tego faktu milczeć.


Radosław S. Czarnecki

Anders Breivik to osoba „znikąd”, narcyz, samotnik, egotyk, zapatrzony w jeden - swój własny - światopogląd fundamentalista i przez to paranoik. Bo nie widzący ludzi wokół siebie. Nie widzący (i nie chcący widzieć – a tym bardziej zrozumieć, co nie znaczy od razu akceptacji takiego sposobu rozumowania) Innego. A ponadto osobnik - jak stwierdzili specjaliści - owładnięty obsesjami anty-islamskimi, anty-lewicowymi, anty-marksistowskimi, anty-multikulturowymi. Manifestacją w chwili rozpoczęcia procesu oraz gestem uczynionym wtedy na sali sądowej – uniesiona do góry, wyprostowana ręka z zaciśniętą pięścią - wyjaśniał, że to jest symbol siły, honoru i wyzwania rzuconego marksistowskim tyranom w Europie. Tyranom niszczącym jego wizję Europy. Jego wyidealizowaną Europę.


Stanowisko Prezydium Rady Krajowej Towarzystwa Kultury Świeckiej im. Tadeusza Kotarbińskiego

Dla polskiego humanistycznego ruchu świeckiego i naszego stowarzyszenia, które od ponad stu lat, w szerokim froncie sił polskiej i międzynarodowej lewicy, współtworzy kulturę i zbiorową świadomość, nadchodzące wybory parlamentarne to także wielkie wyzwanie, to troska o ocalenie bliskich nam szczególnie wartości tolerancji i szacunku dla godności człowieka, jego prawa do wyboru dróg własnego życia, myślenia i działania, także wyboru wartości światopoglądowych i moralnych nie narzucanych przez nikogo. Dlatego pragniemy, jak dotąd, bronić konstytucyjnej zasady autonomii państwa w jego stosunkach z Kościołami i ich „wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie” oraz jego „bezstronności w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych”.


Józef L. Krakowiak

Profesor myśli w duchu jedności kultury europejskiej, której jądrem jest kultura śródziemnomorska, a symboliczną siedzibą SOCIÉTÉ EUROPÉENNE DE CULTURE w Wenecji. Jest jednak materialny problem, gdyż kultura śródziemnomorska nie jest równoznaczna z konkretną cywilizacją, bowiem do tego kręgu jakoś przynależą także arabskie kraje islamskie, a wątpliwe czy przynależy kultura prawosławia, choć ta z kolei jest częścią chrześcijaństwa.  Profesorowi idzie o to, aby do kultury śródziemnomorskiej włączyć także bardziej wschodnią niż Polska Europę. Profesor, optujący za Kaliningradem, Wenecją północy, jako miejscem spotkań SECu, nie do końca chce umierać za Ukrainę, a cieszy go ekumeniczne porozumienie Patriarchy Moskiewskiego z Prymasem Polski.


Uri Huppert

W nieznanych mi okolicznościach do mojej matki zgłosił się przedstawiciel miejscowej jednostki AK, prosząc ją o współpracę. Chodziło o umożliwienie podziemiu wtargnięcia do magazynów. Matka stanęła przed niemal nierozwiązalnym dylematem. Odrzucenie propozycji współpracy z partyzantką oznaczałoby kolaborację z niemieckim okupantem i wynik takiej decyzji mógłby być dla nas smutny. Zdradzenie z kolei naszego żydowskiego pochodzenia dla wytłumaczenia się z odmowy udzielenia pomocy partyzantom, którym w leśnych ziemiankach, na zimnie i słocie, przydałyby się wełniane koce Wehrmachtu, mogło mieć skutki nie mniej tragiczne. Matka zdecydowała się na współpracę z podziemiem, licząc na cud.


Radosław S. Czarnecki

W jednym z licznych wywiadów jakie udzielił po odejściu z czynnej polityki Bartłomiej Sienkiewicz wiosną tego roku celnie zauważył on, że „… Polityka bez realizmu politycznego nie jest polityką”. I to jest oczywista oczywistość pokazująca cały wachlarz zagadnień związanych z problemem uchodźców jaki dziś dotyka Europę. Bo nigdy nie poznamy przyczyn, nie poznając wcześniej prawdy (Arystoteles). Klęska humanitarna grożąca Unii Europejskiej, (oprócz innych zagrożeń niesionych przez ową współczesną wędrówkę ludów) jakiej po raz któryś doświadcza Stary Kontynent w swej historii, a związana z masowym napływem uchodźców (czy emigrantów) jaka ma miejsce w bieżącym roku milczy nad jednym z zasadniczych problemów jakie pozostają w tle tych wydarzeń.


Lech Ostasz

Odpowiadając na pytanie, jaka religia jest zgodna z naturą człowieka, właściwie odpowiada się też na pytanie, jak religia jest akceptowalna dziś. Szukają odpowiedzi trzeba najpierw dookreślić rozumienie natury człowieka. Można tego dokonać opierając się na antropologii (zarówno antropologii filozoficznej, jak i antropologiach szczegółowych). Przywołajmy na wstępie klasyczną definicję człowieka według Arystotelesa: zoon logon echon, czyli istota żywa (zwierzę) zdolna do myślenia i używania języka. Lepszej definicji nikt nie podał i nie ma potrzeby szukać innej, skoro ta jest trafna (także wtedy, gdy uwzględnia się wiedzę naukową).


Radosław S. Czarnecki

Podstawowe pytanie nurtujące nas, ludzi Zachodu jakie stawiamy sobie sami w ostatnich czasach brzmi następująco; dlaczego tak wielu reprezentantów innych cywilizacji (niż zachodnia, euroatlantycka), kultur, wspólnot czy społeczności, taką niechęcią darzy Zachód wręcz go nienawidzi. Pomimo niesionych tym wspólnotom, grupom, narodom szczytnych idei (od ponad 5 wieków czyli od odkrycia Nowego Świata przez K. Kolumba – ideom cywilizacji łacińskiej, śródziemnomorskiej; od ponad 200 laty – tezom i wizjom Oświecenia).


Zdzisław Cackowski

„Człowieczeństwo nie jest stanem, z którym przychodzimy na świat. To godność, którą trzeba zdobyć. Godność bolesna. Zdobywa się ją zapewne za cenę łez” (Vercors Zwierzęta niezwierzęta). W Konferencji, w której kiedyś brałem udział, doszło do bardzo interesującej, ale i trudnej dla mnie, wymiany zdań, a kłopot tej dyskusji, polegał na tym, że jeden z dyskutantów mówił o człowieczeństwie jako stanie rzeczy, drugi zaś jako godności. Sądzę, że człowieczeństwo – wbrew dyzjunktywnej sugestii zacytowanych przeze mnie zdań Vercorsa – jest zarówno stanem, jak i godnością.


Jan Szmyd

Szkoła współczesna musi być w pełni łączona z nowoczesną i możliwie nowatorską myślą pedagogiczną; ogólniej rzecz biorąc – praktyka i teoria edukacyjna obecnych czasów, winna być integralną i dynamicznie powiązaną z sobą całością, zwartym i harmonijnie działającym systemem. Zdecydowanie bardziej niż kiedykolwiek wcześniej zachodzi obecnie bezwarunkowa konieczność ścisłego związku i współdziałania teorii i praktyki. Inaczej, żaden postęp w dziedzinie edukacji i wychowania w dobie „ponowoczesności”, będzie po prostu niemożliwy.


Radosław S. Czarnecki

Dyskusja o epoce kolonializmu i jego skutkach mających miejsce dla kolonizowanych wówczas plemion, ludów i narodów ma szczególnie dziś znaczenie w świetle dramatycznych scen dziejących się u wrót Europy: tysiące, dziesiątki tysięcy uchodźców starających się dostać do Unii Europejskiej. I nie tylko wojny czy interwencje wywołane nieodpowiedzialnymi – w stylu kolonialnym i powodowane takim samym myśleniem – decyzjami politycznymi krajów Zachodu są tego przyczyną. To jest również echo epoki kolonialnej ze swoim sposobem wytyczenia granic, eksploatacji poza europejskich ludów, społeczności i narodów przez imperialne mocarstwa zaliczane do cywilizacji „białego człowieka”, narzucanie tym zbiorowościom określonej kultury, popieranie przez dekady reżimów powolnych Zachodowi etc.


Konrad Szocik

Niemal każdy przypadek zamachu terrorystycznego od razu kojarzymy z odniesieniem do przekonań religijnych. Natychmiast usprawiedliwiamy samą religię i wskazujemy na wypaczenie, złe zinterpretowanie czy celowe zafałszowanie. Może powinniśmy zmienić to podejście i założyć, że religia posiada śmiertelny potencjał, który jedynie pozostaje uśpiony? Dwa podstawowe podejścia to obrona pozytywnego oddziaływania religii (pozytywny wpływ na zdrowie psychiczne i fizyczne, motywowanie do kooperacji i rozwój wzorców prospołecznych) oraz wskazywanie na jej potencjał negatywny (pewne fragmenty Starego Testamentu i Koranu czy przykłady historyczne krucjat, palenia na stosie, itp.).


Radosław S. Czarnecki

Obserwując dramatyczne obrazy potoku imigrantów z Syrii, Iraku, Afganistanu, Jemenu i Afryki Subsaharyjskiej szturmujących bramy „twierdzy Europa”, słuchając zatroskanych i przerażonych, łamiących ręce polityków oraz infantylne  ćwierkania dziennikarzy nad tą tragedią ludzi i bezradnością Zjednoczonej (podobno) Europy przychodzi mi na myśl od razu sentencja Arystotelesa – jednego z gigantów antycznej filozofii do którego dorobku tak chętnie wszyscy Europejczycy się odwołują (tylko jest to odwołanie puste, bez pogłębienia i chwili zastanowienia się nad jego sensem), która mówi: „Nie poznamy prawdy nie poznając przyczyny”.


Wokół tak sformułowanej problematyki toczyła się 28 września 2014 r. w Domu Literatury przy Placu Zamkowym w Warszawie debata licznego grona ludzi nauki i kultury, zorganizowana na inaugurację kolejnego roku spotkań przez Polski Oddział Europejskiego Stowarzyszenia Kultury (SEC) przy współudziale redakcji „Dialogue and Universalism” oraz naszego czasopisma – „Res Humana”. Po wystąpieniu wprowadzającym do debaty znanego pisarza, a zarazem prezesa SEC, Eugeniusza Kabatca, z referatami podejmującymi różne aspekty dziedzictwa myśli Immanuela Kanta wystąpili kolejno: prof. Maria Szyszkowska, prof. Mirosław Żelazny, prof. Irena Wojnar, dr hab. Józef L. Krakowiak, prof. Karol Bal, dr Jakub Szczepański oraz znani krytycy literatury – Wacław Sadkowski i Janusz Termer.